do czytania, Sztuka

Ulica Czereśniowa

Uwaga! Te książki wciągają, pochłaniają i zajmują długie dziecięce minuty. Jeśli chcesz szybko wyjść z domu, schowaj je na wysoką półkę lub wrzuć do wózka na zanętę. Jeśli chcesz wypić ciepłą kawę, koniecznie podsuń je małoletniemu towarzystwu.

Nie są nowością, o czym może świadczyć fakt, że niektóre nasze dzieci już z tych książek wyrosły, a ich egzemplarze noszą wyraźne ślady użytkowania. Ale dla niektórych z was, tych z krótszym niż my macierzyńskim stażem, będzie to odkrycie roku i zostanie przez kolejnych kilka lat. Miłe mamy, podaję adres, który trzeba znać: „Ulica Czereśniowa”!

Próżno szukać jej na planach miast, ulicę wymyśliła Rotraut Susanne Berner, zerknijcie na rozmowę z nią, zapewniam, że to będzie przyjemność. Fanka niemego kina, miłośniczka książek i autorka nie wysłanych nigdy miłosnych listów do Pablo Picasso. O „Ulicy Czereśniowej” mówi, jak o spektaklu, który wyreżyserowała, podała nam gotowe postacie, które przedstawiła z imion, ale interpretację i narrację pozostawiła odbiorcom. Muszę przyznać, że udało się jej to znakomicie!

Gdybym miała taką książkę w dzieciństwie, trudno byłoby mnie od niej oderwać. Jeden dom, jedna ulica, stała grupa bohaterów, obrazkowa fabuła, urokliwy realizm, detale, które odkrywa się przy kolejnym przeglądaniu i historia w odcinkach, to jest coś, co jako dziecko uwielbiałam. Od razu wraca mi do głowy obrazkowy słownik rosyjsko-angielski Larousse z foką Sam w roli głównej. Ktoś miał? Moje wydanie z 1985 roku cieszy moje dzieci po dziś dzień. Czereśniowa to jednak coś innego. To nie tylko książka, którą można pooglądać, tu dzieje się coś znacznie większego. Nawiązuje się więź, coś pomiędzy zaprzyjaźnianiem się, odkrywaniem, podglądaniem… Pełna ekscytacja!

„Ulica Czereśniowa” przyjemnie wpisuje się też w dziecięce tu i teraz. Pod koniec listopada bierzemy z półki „Zimę” i świetnie odnajdujemy się w realiach bohaterów. Oni już, my za chwilę, szykują się do Świąt Bożego Narodzenia. W domu przy ulicy Czereśniowej zwyczajny dzień zaczyna się od niecodziennej wyprawy w miasto papugi Poli. Oj, niedobrze, Zosia i jej tata muszą sprowadzić ptaka do domu, a spieszą się do dentysty. Hanna spóźniła się na autobus, ale to zapalona piechurka, spacer przez miasto okazuje się miłą niespodzianką – czy spotka psotną Arę uciekinierkę? Autobusem za to spokojnie odjechali Tomek z tatą, kiedy się rozstaną, tata znajdzie idealny prezent dla syna. To nie jedyna niespodzianka tego dnia i nie jedyni bohaterowie spektaklu. Zobaczcie!

 

Wiosną świat zmienia kolory, a bohaterowie stroje, ale nadal bez problemu poznacie okolicę i swoich ulubieńców. Iwonę odwiedzi przyjaciółka, Zenon wyruszy z wózkiem w pewnej ogrodowej sprawie, a Edward pozna Agnieszkę. Czyżby miłość zawisła w powietrzu? Wiosną wszystko jest możliwe, kotka Ryska też nie może rozstać się ze swoim przyjacielem Feliksem… Zwierzęca perspektywa miasta jest bardzo ciekawa, na przykład lisia. Co ten lis kombinuje? Pies Psikus ma udany dzień, sroka i Tuptuś Agnieszki też nie będą narzekać. Narzekać za to można na Olę, która zapomniała o dobrych manierach, choć warto też spojrzeć na to z innej strony, jej nieładne zachowanie przyczyniło się do początku pięknej historii… Zainteresowani?

„Lato na ulicy Czereśniowej” to czas dojrzałych czereśni, smacznych lodów i czyichś urodzin, czyich? Hanna łapie za kosiarkę, Halina potrzebuje nowej sukienki, a po mieście lata pingwin. Na placyku trwa wyprzedaż garażowa, czy burza wypłoszy kupujących? To długi, dobry dzień, nie zepsuje tego ani pożar na drodze, ani balonowa zguba, wszystko skończy się miłym urodzinowym spotkaniem i odpakowywaniem prezentów.

Po ciepłym, intensywnym lecie, czas na „Jesień na ulicy Czereśniowej”. Dzieci ruszają do nowego przedszkola, dzikie gęsi odlatują do ciepłych miejsc, a kruk spotkał się z lisem. Drzewa gubią liście i Henryk z Leszkiem nie mają lekko. Przed domem przy Czereśniowej nieoczekiwanie trysnęła fontanna, a do tego wiewiórka podkrada orzeszki. Zenon i Hanna wyhodowali największą chyba dynię na świecie, a Magda zamiast lodów sprzedaje prażone kasztany. Tak to już jesień. I tylko kotka Ryska zdaje się nie zauważać zmiany pór roku, za bardzo zajęta jest swoją nową rolą.

 

Autorka ma nie tylko świetne pomysły, ale i złote serce, wiedząc, jak bardzo dzieci pokochały jej książki, po wyglądającym na zamknięty cyklu, wszystkim zrobiła piękną niespodziankę w postaci „Nocy na ulicy Czereśniowej”. Co dzieje się u naszych przyjaciół po zachodzie słońca? Niektórzy przygotowują się do snu, inni już dawno śpią, ale są i tacy, którzy nic sobie z późnej godziny nie robią. Kuba wybrał się na przejażdżkę rowerową bez lampki,  nieładnie, Kubo, policjant słusznie cię upomniał. Może powinien nawet wypisać mandat, ale nie ma czasu, bo w mieście grasuje rabuś! Jego nocne, niecne plany nie skończą się dla niego najlepiej. Kto nie śpi, niech rusza nad staw na pokaz fajerwerków, jest tu Edward z Agnieszką plus Magda i Marek z ulubioną gęsią.

Dla fanów kulinarnych poczynań, ukazała się książka „Wielkie gotowanie na ulicy Czereśniowej”. Znajdziecie w niej 50 przepisów, wiele ciekawostek i porad od mieszkańców Czereśniowej. Oprócz recept na pyszności, dowiecie się na przykład, jak zrobić szablon do dekoracji gorącej czekolady czy poduszkę z pestek wiśni. Wszystko uporządkowane jest porami roku i sezonowym bogactwem natury. Powodzenia!

Jeśli nie macie tych pozycji w swojej biblioteczce, namawiam was na nie gorąco. Słuchając mojej redakcyjnej koleżanki, która aktualnie Czereśniową przerabia, zobaczyłam wyraźnie, że nie tylko dzieci mają z niej frajdę.

Wszystkie części „Ulicy Czereśniowej” wydane przez Dwie Siostry kupicie w księgarni czytam.pl

 

Tekst: Paulina Filipowicz

Zdjęcia: Kasia Rękawek 

Dodaj komentarz

Twój adres email nie zostanie opublikowany. Pola, których wypełnienie jest wymagane, są oznaczone symbolem *

Reklama