Tulenie Witolda

Rozmowa z Agatą Knorowską

Nie ma nic bardziej zbliżającego do siebie rodziców i dzieci, nic, co skuteczniej rozwiązuje konflikty i uspokaja, niż tulenie. Posłuchajcie kolejnej historii o bliskości z cyklu Tulimy w Tula.

Agata Knorowska korzysta z nosidła odkąd jej syn Witold skończył 6 miesięcy. I teraz, gdy minęły 2 lata, niewiele się pod tym względem zmieniło – poza rozmiarem Tuli i sytuacjami, w których jest szczególnie pomocna. Dalekie podróże, ale i te spontaniczne wyprawy na zakupy, gdy potrzebujemy tylko jednej rzeczy, a nie tuzina drobiazgów, to jest codzienność, którą warto upraszczać, z rozmysłem organizować i korzystać z dobrych rozwiązań. Nosidło sprawdza się w tym znakomicie, a przy okazji generuje mnóstwo tulenia i czułości. Chodźcie z nami do pięknego domu Agaty, w którym jest ich pod dostatkiem.

*

Mieszkacie w świetnie zaprojektowanym domu w Aninie. Wokoło ogród i cisza, a wewnątrz ład i prostota. Jak spędzacie tutaj czas?

Staramy się dopasowywać do potrzeb Witka i reagować na to, na co ma akurat ochotę, nie biorąc pod uwagę tego, czy się pobrudzi albo zniszczy coś w domu. W zależności od nastroju i ochoty malujemy, skaczemy po kanapie, robimy kryjówki z licznych poduch na kanapie, czytamy, budujemy z klocków, dużo rozmawiamy i chodzimy po ogrodzie. Wituś szczególnie lubi towarzyszyć dziadkowi w przeróżnych ogrodniczych czynnościach. Uwielbiamy się też przytulać, łaskotać, wygłupiać i turlać po łóżku.

 

 

Macie swoją ulubioną zabawę?

O tak, mamy ich wiele! Witka szczególnie rozśmiesza zabawa w „wywiad”.

Brzmi fajnie, jakie są zasady?

Ja udaję wtedy, że trzymam mikrofon, że jestem z radia i chciałam przeprowadzić z Panem Knorowskim wywiad. Wychodzą z tego przeróżne historie, rozmowa schodzi na niespodziewane tory i zawsze jest mnóstwo śmiechu (śmiech).

Zauważyłam, że Witek bardzo enuzjastycznie zareagował na widok nosidła, musi mu się ono dobrze kojarzyć. Jak wspominasz wasze wprawki w noszeniu?

Witek na początku był noszony w chuście, bardzo to lubił i często z tego korzystaliśmy. Ważne było dla mnie to, że mogę mieć go przy sobie, a jednocześnie mieć wolne ręce i móc spacerować, pracować, czytać, krzątać się po domu, itp. W pierwszych miesiącach jego życia korzystaliśmy głównie z chusty, bo miałam poczucie, że jest delikatniejsza i daje jeszcze większą bliskość. Od kiedy Witold skończył pół roku, przerzuciliśmy się na nosidło, bo tak jest wygodniej.

 

 

A w jakich sytuacjach przydaje wam się ono teraz, gdy Witek ma już 2,5 roku?

Głównie podczas długich spacerów i podróży. Na pierwsze wakacje Witka wzięłam tylko nosidło i dobrze się sprawdziło. Teraz z Tuli korzystam też, gdy potrzebuję na przykład szybko skoczyć z Witkiem do sklepu – czasami udaje mi się wtedy przemknąć z nim w nosidle i nie zatrzymywać się przy każdej półce z tym czy innym produktem, którym akurat Wit jest zainteresowany. A to byłoby nieuniknione, gdybyśmy oboje szli lub gdyby Witek jechał w wózku.

Ty jesteś architektką wnętrz, twój mąż – malarzem. Czy zdarza się, że Witek towarzyszy wam przy pracy?

Obydwa nasze zawody wymagają skupienia i koncentracji, więc zwykle, gdy pracujemy, Wituś jest z dziadkami lub nianią. Zdarza mi się jednak czasem zabrać go na chwilę do biura, jest towarzyski, więc chętnie rozmawia z całym zespołem. Tomek z kolei często przynosi z pracowni olbrzymie kartony i węgiel do rysowania, wtedy razem pracujemy nad wielkimi dziełami sztuki (śmiech).

Witek sprawia wrażenie spokojnego chłopca, ale domyślam się, że bywają i trudniejsze momenty, jak to z dwulatkiem. Jak sobie radzisz, kiedy w powietrzu wisi awantura?

W takich chwilach dużo się przytulamy i rozmawiamy. Nie stosujemy kar ani nagród. Wszyscy podchodzimy do siebie z szacunkiem. Wituś jest spokojnym, pogodnych chłopcem, ale czasami uparcie dąży do czegoś, co jest dla niego albo dla nas niebezpieczne. Wtedy tłumaczymy mu, dlaczego na coś nie możemy mu pozwolić albo znajdujemy jakiś substytut tego, czego akurat pragnie. Brzmi to może cukierkowo, ale nie było do tej pory konfliktu, którego byśmy wszyscy razem w ten sposób nie rozwiązali. Nie jest to jednak ekspresowe rozwiązanie – czasem faktycznie trwa dłużej i wymaga cierpliwości.


Jakie są wasze ulubione domowe rytuały?

Poranne i wieczorne przytulaski, czytanie w łóżku. Witek bardzo lubi też, gdy rysujemy mu po pleckach przed zaśnięciem pickupy, ciężarówki i śmieciarki (śmiech). Mieszkamy w domu dwurodzinnym, Wituś często odwiedza dziadków, uwielbia wskakiwać na kanapę, woła dziadka Staszka. Przynosi poduszki, dziadek przykrywa ich obu kocykiem, Wit się wtula, a dziadek czyta mu książki.

Gdy jeździ do mojej mamy, lepi z nią różne figurki i potrawy z masy solnej. Dziadek Andrzej z kolei zabiera go na wycieczki, pływają promem po Wiśle lub odwiedzają muzea, a zwieńczeniem każdej takiej wyprawy jest ciacho, o którym Wituś opowiada zwykle jeszcze kilka dni po, ponieważ słodycze jada raczej „od święta”.

 Jak budujecie wzajemne relacje?

Rozmawiamy, spędzamy razem jak najwięcej czasu. Oboje pracujemy i w mojej pracy zdarzają się tygodnie, kiedy jestem bardzo zajęta. Na szczęście wtedy Tomek może więcej czasu spędzić z Witkiem, bardzo pomagają nam też dziadkowie Witusia, a ja staram się w kolejnym tygodniu być z nim trochę częściej. Nie zawsze jest świetnie, bywają trudniejsze chwile, gorsze humory, zmęczenie. Nie oszukujemy Witka, o wszystkim mówimy mu wprost, tak jak jest. Mam nadzieję, że dzięki temu ufa nam i czuje się bezpieczny. Rozmawiamy o uczuciach, gdy jesteśmy w domu, staramy się wszystko robić razem, czasem zajmuje to więcej czasu, ale mam poczucie, że właśnie taka wspólna obecność w nawet najbardziej błahych czynnościach daje poczucie bliskości w naszym stadzie.

 

 

Otóż to. Popieram i dziękuję za spotkanie.

 

  *

Agata wybrała nosidło Olive w rozmiarze Toddler.

Zdjęcia: Kasia Bobula

Rozmawiała: Dominika Janik

*

Agata Knorowska

Mama 2,5-letniego Witolda. Projektantka wnętrz, absolwentka warszawskiej ASP. Od ponad 5 lat prowadzi pracownię projektowania wnętrz Mięta Morris, specjalizującą się we wnętrzach mieszkalnych i biurowych. Doświadczenie projektowe zdobywała w Szwajcarii i RPA. Od kilku miesięcy szczęśliwa opiekunka charcicy o imieniu Rita. Balansu szuka ćwicząc vinyasa jogę.

1 komentarz

Dodaj komentarz

Twój adres email nie zostanie opublikowany. Pola, których wypełnienie jest wymagane, są oznaczone symbolem *

This site uses Akismet to reduce spam. Learn how your comment data is processed.