Dziecko, Tulimy w tula

Tulenie Jędrka

Macie ochotę na góry? Nie czekajcie, dzieci wcale nie muszą dorastać do wypraw. Wszystko jest kwestią nastawienia i organizacji. Magda z dziećmi spaceruje niemal każdego dnia.

W dzisiejszej odsłonie #Tulenie w Tula przenosimy się na Podhale i bierzemy urlop od miejskiej dżungli, terminów, biegania i załatwiania. Dziś spokojnie idziemy na spacer z Magdą, mamą maleńkiego Jędrka i siedmioletniej Jagody, współtwórczynią marki Mrugała. Czy dzieci idą z nami? Utulony w Tuli Jędrek spacer co prawda prześpi, ale co to będzie za drzemka!

*

Pięknie jest u was. Opowiedz proszę o waszym kawałku Podhala. 

Mieszkamy na wsi, koło Białki Tatrzańskiej. Z łąki za domem widać Tarty, Babią Górę, Gorce i Pieniny. To nasz azyl, miejsce, które kochamy najbardziej na świecie. Zawsze, gdy wracamy z urlopu, zachwycam się tym, jak u nas pięknie.

To takie miejsce, które sprzyja chyba zwolnieniu tempa, udaje się wam? 

Udaje, od kiedy mamy dzieci, bardzo dbam o to, żeby zachować zdrową równowagę między pracą a czasem wolnym. U mnie w domu nie ma zasięgu, co jest megaudogodnieniem w weekend. Sobota i niedziela to nasz czas dla domu i rodziny, bo w tygodniu różnie z tym bywa.

Ciekawią mnie wasze trasy spacerowe z Jędrkiem, opowiedz o nich.

Trasy są sprawdzone jeszcze z czasów, gdy Jagódka była malutka. Dookoła domu mamy piękne lasy i pola, gdzie można łazić bez końca. Tam chodzimy w tygodniu, po pracy, wieczorem. W weekend robimy dłuższe wycieczki, najczęściej w Gorce. Mamy blisko, jest bezpiecznie, tras jest na tyle dużo, że możemy je dobrać w zależności od pogody. Wczoraj zapowiadali deszcze, więc poszliśmy na krótką wycieczkę na Łapsową Polanę. Udało nam się dobiec przed ulewą i schować w minischronisku. Zjedliśmy tam obiad, posiedzieliśmy ze znajomymi, bo zawsze kogoś spotykamy, i jak przestało padać, zeszliśmy na dół. Powietrze po deszczu jest nieziemskie.

Jagoda pierwszy raz była na Turbaczu jak miała 3 miesiące, Jędrek ma teraz dwa i pół, więc jego czas się zbliża.

Jakie rodzinne szlaki polecacie?

Gorce to zdecydowanie nasz faworyt, są świetne dla dzieci, o wiele łatwiejsze niż Tatry. Pogoda też łaskawsza. Z okolicznych miejscówek lubimy też Pieniny, a i Babia Góra jest świetna, ale trzeba uważać na załamania pogody, bo jest chimeryczna. Chodzimy też w Tarty, najczęściej jednak w słowackie.

Ten pokaz slajdów wymaga włączonego JavaScript.

Nosidło w tych pięknych warunkach przyrody jest chyba najwygodniejszym rozwiązaniem? 

Dla takiego malucha jedyne. Jak będzie starszy, przeskoczy do plecaka, ale na razie tylko nosidło. Mogłaby też pewnie być chusta, ale motanie to jakiś kosmos dla mnie.

Jędrek lubi być tulony w Tuli? 

Lubi, szybko zasypia. Budzi się na jedzenie i znów śpi.

Jak ty czujesz się z nosidłem? 

Bardzo dobrze, uwielbiam, jak Jędrek śpi taki wtulony. Umożliwia nam to spędzanie czasu z dala od zgiełku, ludzi, aut. Wózkiem tam nie dojedziesz.

Z córką też korzystałaś z nosidła? 

Tak, od samego początku.

Jagoda ma już 7 lat, a Jędrek dwa miesiące, jaki to duet? 

Jagódka jest zakochana w bracie po uszy. Jak byłam w ciąży, każdej napotkanej osobie mówiła: Moja mama jest w ciąży, była bardzo podekscytowana faktem, że będzie miała rodzeństwo. Moja siostra ma synka Jeremiego, rok starszego od Jędrka, więc Jagoda zyskała pewien pogląd na to, jak funkcjonuje bobas. Przy Jeremim miała czasem akty zazdrości, przy Jędrku już wcale. Super się nim zajmuje, choć na początku musiała zrozumieć, że brat to nie zabawka, i opieka nad młodszym bratem to poważne i odpowiedzialne zadanie. Zanim to nastąpiło, potrafiła postawić trzy maskotki koło łóżeczka, żeby go pilnowały, a sama poszła załatwiać swoje sprawy.

Co cię teraz zaskakuje jako mamę niemowlaka?

Myślałam, że drugie dziecko wywróci nasze życie do góry nogami, tak było z pierwszym. A okazało się, że synek idealnie wpasował się w nasz rytm, który i tak jest już od lat podporządkowany Jagodzie.

Podwójne macierzyństwo i własna marka, jak to godzisz?

Mam nienormowany czas pracy. Są rzeczy, które po prostu muszę zrobić, a kiedy – to już zależy ode mnie. Moja mama jest zawsze na posterunku i mogę liczyć na jej pomoc w opiece nad maluchem. Nie tracę też czasu na bezsensowne rzeczy czy relacje.

Lubisz swoją pracę?

Lubię. Jest na tyle różnorodna, że się nie nudzę. I nikt mi nie mówi, co, jak i kiedy mam robić, to cenię w niej najbardziej.

Przyszło ci do głowy, żeby zrobić zawodową pauzę, kiedy pojawił się Jędrek?

Miałam ponad miesiąc pauzy, zaczynałam chodzić po ścianach.

Znajdujesz czas dla siebie? 

Dla mnie czas z Jagodą i Jędrkiem to mój czas, momentami się zastanawiam, co ja właściwie robiłam, jak nie miałam dzieci. Ponieważ w ciągu dnia jestem w pracy, popołudniu chcę być już tylko z nimi.

Lato spędzicie u siebie czy pokręcicie się po świecie? 

Byliśmy nad Bałtykiem, może jesienią pojedziemy nad Gardę. Ale dobrze nam tutaj, więc na razie nie mam ciśnienia.

Tula pojedzie z wami?

Jasne!

To życzę pogody na waszych szlakach! Dziękuję za rozmowę. 

Magda wybrała nosidło: Splash Tula Free-to-grow

Magda o sobie: jestem najstarszą z sześciu córek, co myślę, zdefiniowało mnie na resztę życia. Wychowanie w takiej rodzinie to szkoła przetrwania. U nas każdy znał swoją rolę i miał od dziecka jasny pogląd na swoje obowiązki. Każde wakacje, ferie spędzałyśmy z siostrami w firmie. Pakowałyśmy buty, pracowałyśmy na szwalni, nauczyło nas to szacunku do pracy i obowiązkowości. Od małego wiedziałam, że będę prowadzić firmę po rodzicach, więc kształciłam się w tym kierunku i gdy dorosłam, zostałam inżynierem po zarządzaniu i projektowaniu ubioru. Razem ze mną pracuje Kaja, Mrugałka numer 4. Pozostałe wypaliły się w tej branży na etapie składania pudełek. 

Wraz z moim mężem udało mi się stworzyć wspaniałą rodzinę, która jest dla mnie najważniejsza. Wiedziemy wiejskie życie z dala od zgiełku wielkiego miasta. 

Ponieważ jesteśmy bardzo blisko z moimi siostrami, jest u nas zawsze głośno, bardzo głośno. Mimo że ciągle się przegadujemy, czego zupełnie nie ogarniają nasi rodzice i partnerzy, jesteśmy dla siebie wsparciem i zawsze możemy na siebie liczyć. Takie nasze kolorowe Mrugałkowo.

*

Rozmawiała: Paulina Filipowicz

Zdjęcia: Krzysiek Cichuta

Dodaj komentarz

Twój adres email nie zostanie opublikowany. Pola, których wypełnienie jest wymagane, są oznaczone symbolem *

Reklama