Dziecko, Tulimy w tula

Tulenie Hani

Adam na co dzień pracuje za biurkiem i podpisuje bardzo ważne umowy, ale to nic w porównaniu z odpowiedzialnością i troskami ojca dwojga małych dzieci.

Zapraszamy was na kolejną odsłonę cyklu Tulimy w Tula, a drugą – z ojcem jako głównym bohaterem. Za obiektywem stanęła żona Adama, piekielnie zdolna fotografka i urocza dziewczyna, Ewa Przedpełska. Z Ewą nie tylko się kolegujemy, ale też regularnie spotykamy podczas rozmaitych sesji zdjęciowych. Tym razem postanowiłyśmy spotkać się z jej mężem Adamem. Oboje mają po dwadzieścia parę lat, dwójkę dzieci: 4-letniego Tymka i 3-miesięczną Hanię, dużo wzajemnego szacunku i czułości dla siebie. Oto rozmowa z Adamem Przedpełskim – o noszeniu, tuleniu i bliskości.

*

Od trzech miesięcy jest z wami Hania. Powiedz, jakie emocje towarzyszyły jej przyjściu na świat?

Kiedy dostałem ją na ręce, na sali porodowej, poczułem mieszankę euforii i strachu. Bałem się, czy z obiema moimi dziewczynami jest wszystko w porządku i czy nie upuszczę Hani (śmiech). Z drugiej strony czułem, że z większą już pewnością niż przy Tymku, mogę powiedzieć: „Cześć Haniu, teraz wydarzy się to, później to, a potem będziemy żyli długo i szczęśliwie”. Było mniej niewiadomych.

Jak sobie radzi wasz 4-letni syn Tymek w nowym układzie sił? 

Tymek, mimo ogromnej energii i entuzjazmu, to naprawdę wrażliwy i delikatny chłopiec. Nie chcieliśmy totalnie skopać i pokomplikować naszej relacji, a spodziewaliśmy się wszystkiego najgorszego. Przed porodem, a może nawet zanim zdecydowaliśmy się na drugie dziecko, nasłuchaliśmy się oczywiście historii o nie najlepszych reakcjach starszego rodzeństwa na pojawienie się malucha. No i rzeczywiście, gdy Ewa i Haneczka wyszły ze szpitala, Tymkowi trudno było zrezygnować ze swoich przywilejów. Nie był już jedynym dzieckiem w życiu swoich rodziców. Denerwował się, gdy budził go płacz dziecka w nocy i nie chciał zaakceptować, że mama nie może podejść do niego, gdy karmi małą. Jednak Tymek od samego początku rozumiał, że ta niewielka istotka to część naszej rodziny. Staraliśmy się go angażować w pomoc przy opiece nad niemowlęciem, Tymek pomagał przygotować kąpiel albo machał grzechotką, razem oglądaliśmy też książki dla najmłodszych. Efekty pojawiły się szybko, bo już po około 2 tygodniach Hania awansowała w rankingu ulubionych członków rodziny na pierwsze miejsce (śmiech). Teraz jesteśmy jedną drużyną i ciągle robimy coś razem. Nawet kiedy wychodzimy na spacer, to dzieci się ścigają, Tymek na hulajnodze, a Hania na wózku z napędem na tatę.

 

 

Czy masz wrażenie, że od kiedy pojawiła się Hania, w waszym życiu zaszła wielka zmiana czy przeciwnie – tak spokojnie nigdy nie było?

Powiem otwarcie, choć pewnie wszyscy wielodzietni rodzice uśmiechną się z politowaniem, ale opieka nad dwójką dzieci to już poważna sprawa. Przez ostatnich kilka lat uczyliśmy się jak żyć we troje. Mieliśmy swój rytm dnia, rytuały i przyzwyczajenia. Nauczyliśmy się też znajdować trochę czasu dla siebie. Jednak ostatnie 3 miesiące to wyższy poziom trudności. Nadal nie potrafię radzić sobie ze zmęczeniem. Trudno jest wrócić z pracy, pobawić się z Tymkiem, wykąpać Hanię i nie zasnąć, ot tak, na stojąco. Odkryliśmy z Ewą, że najwięcej czasu na rozmowę mamy w samochodzie, kiedy dzieci śpią. Z drugiej strony jest też spokojnie. Cała nasza uwaga i energia jest skupiona na rodzinie. Jesteśmy teraz bardzo blisko siebie, razem pracujemy i pomagamy sobie. Rano wstajemy niewyspani, ale szczęśliwi. (śmiech)

 

 

Wiem, że nosiliście Tymka w chuście. Jak to wspominasz?

Chustę dla Tymka kupiliśmy dość późno – miał już wtedy kilka miesięcy, a my nie wiedzieliśmy do końca jak go porządnie zamotać. Używaliśmy jej więc sporadycznie, aż w końcu sprzedaliśmy. Łatwiej było nam wsadzić wyrośniętego malca w nosidło typu Tula, którego używaliśmy jeszcze w zeszłym roku, podczas urlopu w Chorwacji (Tymek ma teraz prawie 5 lat – przyp. red.). Nawet taki wulkan energii jak Tymek czasami się męczy i nie daje rady iść sam. Dość powiedzieć, że bez naszej Tuli nigdy nie zdobylibyśmy murów Dubrownika (śmiech).

 

 

A jak noszenie w chuście podoba się Hani? 

Hania jeszcze się nie wypowiedziała czy lubi noszenie, ale po tym, jak szybko ją to uspokaja i usypia, wnoszę że lubi się tulić. Kiedy mam córkę blisko przy sobie, czuję się jak najbogatszy człowiek na świecie. Głównie motamy się poza domem, na wyjście w góry, na koncert, zwiedziliśmy tak już stadninę koni na Podlasiu, lasy nad jeziorem Szczytno i kawał Beskidu Śląskiego. A jako że Hania ma dopiero 3 miesiące, to myślę, że jeszcze wiele przed nami.

 

 

Jaką kobietą jest Ewa? Jakie jej cechy szczególnie ci imponują?

Moja żona to niespokojny duch, który ciągle coś kombinuje (śmiech). Ewa nigdy nie spoczywa na laurach, a że ma przeciętnie sto tysięcy pomysłów na minutę, to dzięki niej nasze życie jest kolorowe i interesujące. Onieśmiela mnie, jak bardzo jest utalentowana. Jeśli się za coś zabierze, to nic i nikt nie jest w stanie jej powstrzymać. Chciałbym być dla niej większym wsparciem.

 

 

Co chciałbyś wpoić swoim dzieciom? Jak chciałbyś przygotować je na złożone relacje i przeciwności losu?

Rodzinę zakładałem bez większego planu w tym temacie. Myślę, że nie zdawałem sobie do końca sprawy z ogromnej odpowiedzialności, która spoczywa na rodzicu. Z biegiem czasu odkryłem jednak, jak bardzo Tymek liczy się z tym, co mówię i jak dobrze pamięta nasze wspólne przygody. Chciałbym, aby dorosły Tymon potrafił odróżnić dobro od zła, szanował inne istoty i był wdzięczny za wszystko, co ma. Nie uciekamy od trudnych tematów, aczkolwiek myślę, że największe wyzwania są jeszcze przed nami. Póki co, staramy się pielęgnować i celebrować jego dziecięcą ciekawość. Kto pyta, nie błądzi.

 

 

Jak najchętniej spędzacie wolny czas w pełnym składzie?

Po prostu razem. Wspaniałą przygodę można przeżyć zarówno podczas podróży dookoła świata, jak i w trakcie spaceru po Parku Żeromskiego. Powoli zarażamy też Tymka naszą pasją do gier planszowych. Młody jest już wytrawnym graczem w chińczyka i domino, powoli łapie już też zasady warcabów.

 

 

 A co ciebie najskuteczniej relaksuje?

Jestem pod tym względem chyba zupełnie przeciętny. Lubię się przytulać z żoną (śmiech). Lubię głośno słuchać muzyki i śpiewać, a przynajmniej tupać nóżką – to w tramwaju. Przyjemność sprawiają mi długie rozmowy z przyjaciółmi, najlepiej relaksuję się w ich towarzystwie.

Dzięki za mądre słowa. Życzę wam wszystkiego dobrego.

*

Zdjęcia: Ewa Przedpełska
Rozmawiała: Dominika Janik

*

Ewa i Adam wybrali chustę Tula Kaleidoscope Eponine.

 

Leave a comment 1 komentarz

Dodaj komentarz

Twój adres email nie zostanie opublikowany. Pola, których wypełnienie jest wymagane, są oznaczone symbolem *

Reklama