Dziecko, Tulimy w tula

Tulenie Adama

Zaglądamy dziś do Anastazji Borowskiej, mamy siedmioletniej Antoniny i rocznego Adama. Mamy tulącej, tworzącej i pracującej. Jak to łączy?

Spodobało nam się w Poznaniu. Po ostatniej wizycie u Maliny Prześlugi wracamy do kolejnej ciekawej mamy – Anastazji, założycielki Studia Pink Wings. Imponujące jest jej tempo życia połączone z artystyczną duszą i spokojnym macierzyństwem. Zobaczcie, jak sobie radzi i kiedy chętnie korzysta z Tuli, by mieć przy sobie blisko rocznego Adasia. Zapraszam na kolejny odcinek cyklu #tulenie w tuli.

Jesteś podwójną mamą i zdecydowałaś się na pracę z dziećmi. 

Pracuję z dziećmi dzięki temu, że mam dzieci. To one, a zwłaszcza Antonina, zainspirowały mnie do biznesu dziecięcego. Moja praca to w skrócie wszystko, co związane z reklamą i produkcją dziecięcą. Produkuję, stylizuję, bookuje modelingowo dzieci do reklam. Zdarzało się, że organizowałam też pokazy mody i dobierałam dzieci do roli teatralnej. Uwielbiam to, bo mogę tworzyć bajki na jawie, a dzięki dzieciom mogę jeszcze raz i na nowo przeżywać każdą sesję jak zabawę. Zobaczyć świat ich oczami, cofnąć się o naście lat i znowu być dzieckiem.

Bycie mamą pomaga ci w pracy? 

Dzięki moim dzieciom nauczyłam się cierpliwości, dostrzegania potrzeb, przywidywania wielu sytuacji. Bez nich byłoby ciężko zrozumieć, o co w tym wszystkim chodzi, to bardzo pomaga mi w pracy. Spotykam często osoby bezdzietne, one mają zupełnie inny horyzont, inne priorytety. Dzieci zmieniają świat o 180 stopni, a to, co jest istotne w mojej pracy z nimi, to emocje. Zawsze są szczere, nie udają, mówią tak jak jest. Wiedzą i widzą kiedy ktoś udaje.

A rysunki to praca czy pasja? 

Rysunek to moja pasja, z wykształcenia jestem grafikiem warsztatowym i projektantem ubioru. Kiedyś zawód ilustratora mody nie był tak popularny, jak dziś. A ja już wtedy wiedziałam, że taki kierunek to jest coś dla mnie. Nie zawsze mam możliwość, by usiąść i coś narysować, czasami przeważają obowiązki, a nieraz po prostu nie ma natchnienia. Gdybym nie mogła przelać emocji, myśli, uczuć na papier za pomocą farb i ołówków, to tak jakbym nie oddychała.

Ten pokaz slajdów wymaga włączonego JavaScript.

Jak godzisz macierzyństwo, pracę i pasję? 

Staram się połączyć te wszystkie rzeczy w całość, ale nie jest to lekkie zadanie. Z dwójką dzieci świat zatacza koło. I choć nie wyobrażam sobie bez nich życia, to równocześnie nie wyobrażam go sobie bez mojej pracy, która jest też pasją.

Dzieci motywują cię do działania? 

Zdecydowanie, dają niesamowitą energię i zmuszają do bardziej skrupulatnego planowania czasu. Zapomnij o rozlazłości i luzie artystycznym. Witaj dobry planie! Generalnie bycie mamą aktywną zawodowo jest i będzie sporym wyzwaniem. Nie chcemy, żeby dzieci coś traciły, nie chcemy też, by nam coś umknęło, ale i zawodowo szukamy siebie. Ważne jest, by się nie zatracić, to jest tutaj najtrudniejsze.

 

Zwolniłaś choć trochę, kiedy pojawił się Adam? 

No właśnie chyba przyśpieszyłam (śmiech). Adam od urodzenia był zupełnie innym dzieckiem niż Antonina. Spokojny, uśmiechnięty, w ogóle nie płakał. Szczerze mówiąc, czekałam, nauczona poprzednim doświadczeniem, kiedy się zacznie… No i po prostu się nie zaczęło, dlatego prawie od urodzenia wędrował ze mną na plany zdjęciowe. Poza tym, widzę że lubi ludzi, lgnie do dzieci i wszystko go interesuje. Nauczyłam się macierzyństwa na nowo!

Jak wygląda wasz dzień? 

Generalnie Adam najczęściej towarzyszy mi w pracy, a ponieważ ma łagodne usposobienie i jest typem obserwatora, ułatwia to zdecydowanie łączenie opieki i pracy w terenie, jak i przy komputerze.

To momenty, kiedy korzystacie z nosidła? 

Z Tulą dopiero próbujemy, jest niezwykle przydatna w pracy, na zakupach, na wakacjach lub w podróżach miejskich.

Nosidło dobrze dopasowuje się do szybkiego tempa?

Pozwala nam komfortowo zaplanować każde wyjście i podróż. Myślę, że łączenie nosidła i wózka jest idealnym rozwiązaniem, kiedy żyje się w biegu.

Adaś lubi być w nosidle? 

Lubi być tulony i całowany. No a w nosidle łatwo skraść całusa.

Tuliłaś Antoninę, kiedy była mała? 

Z Antoniną Mercedes było zupełnie inaczej. To wspaniała dziewczynka, z mocnym charakterem, po wakacjach rusza już do szkoły. Powiedziałabym bardziej w ten sposób – uczyłyśmy się siebie nawzajem, a pierwszy rok był bardzo intensywny. Teraz jest absolutnie samodzielną dziewczynką, która ma 100 pomysłów na sekundę. Mercedes, zupełnie odwrotnie od Adama, raczej nie lubi uścisków, a na przytulanie trzeba sobie u niej zasłużyć!

Pochodzisz ze Lwowa, mieszkasz w Poznaniu, jak to połączyłaś dla dzieci? 

No właśnie, mogę powiedzieć, że Lwów to stan umysłu. Jestem jakby pomiędzy. Ze względu na mieszaną krew, w której przeważa ta polska, nie czuję się stuprocentową Ukrainką, a z drugiej strony – cała moja wczesna edukacja to bardzo mocna mieszanka ukraińskiej i polskiej kultury. Ukrainę postrzegam przez pryzmat Lwowa, a ona wcale taka nie jest. Mentalnie jestem Polką i wracając do Lwowa, często nie mogę się nadziwić niektórym rzeczom.

W jakim języku rozmawiasz z dziećmi?

Z Antoniną rozmawiam i po polsku, i po ukraińsku, z Adamem raczej już tylko polsku. W mojej rodzinie wszyscy znają polski w lepszym lub gorszym stopniu, a na pewno wszyscy rozumieją język. Dlatego ciężko mi z identyfikacją. Pytając Mercedes, bo tylko ona była na Ukrainie, jak i co czuje do tego kraju, unosi tylko ramiona. Jako dziecko słyszy o historii, wydarzeniach, wojnie na Ukrainie, ale jest poznanianką, Europejką, i tak postrzega świat!

 

 

Widzisz jakieś różnice w wychowywaniu dzieci między Ukrainkami a Polkami? 

W erze Instagrama świat mocno się zbliżył, więc gdyby patrzeć na matki na Ukrainie czy w Polsce, wygląda to bardzo podobnie. Dzielimy bardzo podobną kulturę, mamy ogromną wspólną historię. Nawet język jest podobny. Natomiast zauważam, że na Ukrainie dominuje jednak patriarchat. Kobieta w wieku 30 lat jest uznawana za starą pannę, a dziewczyny zamężne w swojej większości zdominowane są przez mężów. Na szczęście to się powoli zmienia, myślę, że to też jest duża zasługa emigracji Ukraińców do Polski. Szukają tu nie tylko pracy, ale też po prostu normalności. Chcą żyć godnie, bez korupcji, chcą wychować swoje dzieci z perspektywą na lepszy świat. Dla Ukraińców Polska jest teraz taką samą „ziemią obiecaną”, jak dla Polaków kiedyś Anglia. Świat zatacza koło, a my wraz z nim!

Dziękuję za rozmowę. 

Anastazja wybrała nosidło Tula Wonder.

*

Anastazja o sobie: jestem mamą dwójki: Antoniny & Adama, magistrem sztuki i projektantem ubioru, a z zamiłowania stylistą dziecięcym i influenserem. Prowadzę studio kreacji i stylizacji dziecięcej Pink Wings oraz agencję małych modeli Pink Wings Models. Współpracuję z magazynami mody dziecięcej, z markami polskimi i zagranicznymi, zajmuję się ilustracją mody – odniosłam sukces m.in. przy kampaniach dla Anny Orskiej REM oraz we współpracy z marką Monnari (kampania „Dobro jest w Modzie”). Jestem zakręconą duszą, zakochaną w wiośnie i smakach życia.

*

Rozmawiała: Paulina Filipowicz

Zdjęcia: Kasia Rękawek

 

Dodaj komentarz

Twój adres email nie zostanie opublikowany. Pola, których wypełnienie jest wymagane, są oznaczone symbolem *

Reklama