Mama, torba mamy

Torba Asi

Wspólnie z Mamissima zajrzeliśmy do wnętrza torby świeżoupieczonej mamy Joasi, specjalistki od PR i blogerki modowej. 

Joasia to mama kilkumiesięcznej Alinki.  Jej pasje i zawód związane są z branżą mody, w której spełnia się jako specjalistka od PR-u. Od 8 lat prowadzi też bloga joannabiawo.com, w którym pokazuje swoje codzienne stylizacje – ostatnio doszły też stylizacje jej córeczki! Bardzo zaciekawiło nas, jak wygląda jej torba i co się w niej zmieniło po narodzinach małej Alinki? Czyje skarby przeważają, mamy czy córki? Wiemy na pewno, że nie ma w niej miejsca na przypadkowe rzeczy, wszystkie są funkcjonalne i bardzo stylowe ale jak mogłoby być inaczej, w końcu Asia ma duszę prawdziwej estetki! Ale o tym opowie wam już sama.

Moja torba to… Jestem miłośniczką małych, kompaktowych torebek. Zawsze takie nosiłam i nic się nie zmieniło. Teraz maleństwo noszę w duecie z dużą, pakowną torbą. Zostałam mamą, więc wielkość i praktyczność tego dodatku odgrywa kluczową rolę.
Szukając ideału, postanowiłam odwiedzić jeden z moich ulubionych sklepów online, mamissima.pl. I to był strzał w dziesiątkę! Znalazłam tam Torbę La Millou z kolekcji Feeria. Myślę, że spełni oczekiwania każdej mamy.

Lubię ją nosić, bo… Nie dość, że ma piękny design (spokojnie można ją nosić samodzielnie jako modną shopperkę), to jeszcze jest bardzo pojemna – ma kilka kieszonek i saszetkę na ważne drobiazgi. Na co dzień noszę w niej to, co nie zmieści się w mojej ostatnio ulubionej, klasycznej torebce Zosi Chylak.

Zawsze można znaleźć w niej rzeczy mojej Alinki: Nie może zabraknąć miejsca dla lisiczki Lily, która została najlepszą przyjaciółką córeczki. Nie rozstają się nawet podczas spacerów. Butelka Suavinex to codzienny niezbędnik, który ratuje mnie w sytuacji, kiedy Alinie zachce się pić czy nagle zgłodnieje (mały głodomorek z niej!). Towarzyszą jej bawełniane pieluszki Done By Deer, które spełniają także rolę podkładki pod przewijak czy otulacza.

Pod ręką mam zawsze jakąś książeczkę, tym razem przekładankę Liliputiens. I choć Alina jest być może jeszcze na nią za malutka, bardzo się nią interesuje i uwielbia oglądać różne postaci. A jeżeli mówimy o ciekawych bohaterach, to nie mogę nie wspomnieć (i przy okazji wrzucić do torby) kauczukowego gryzaka – kaczuszki Kawan, który przynosi ulgę i delikatnie masuje dziąsła córeczki. Kolejną małą przyjemnością Aliny jest czesanie jej delikatnych włosków drewnianą szczotką Lullalove.

A żeby przy tym wszystkim zachować higienę, stosuję niezastąpiony organiczny żel Bubble&Co, który nie tylko dezynfekuje, ale i nawilża dłonie – moje i mojej córki.

… i trochę rzeczy, które są tylko moje. Wśród nich: wypchany portfel, najlepiej grubymi dolarami, ale niestety dużo w nim paragonów, kart, wizytówek i zdjęć córeczki. Praktycznie non stop ją fotografuję słodkim różowym Instaxem mini. W tym odcieniu mam także nawilżającą pomadkę Clinic oraz planner (hmmm, chyba polubiłam róż, zostając mamą dziewczynki), który porządkuje mi głowę oraz dzień. Będąc mamą, obok opieki nad córką, staram się także znaleźć czas na swoje małe przyjemności, jak np. wypad na miasto… z moją torbą na ramieniu oczywiście!

Dziękujemy, Asiu za zdradzenie nam swoich torebkowych skarbów!

zdjęcia: Kasia Marcinkiewicz / Projekt Matka

Dodaj komentarz

Twój adres email nie zostanie opublikowany. Pola, których wypełnienie jest wymagane, są oznaczone symbolem *

Reklama