Top 7 klipów Björk, które warto pokazać dzieciom

Słuchamy i oglądamy

Niespętany żadną logiką, barierą dźwięku czy formy świat wideoklipów Björk to taka kraina, do której zaglądam z ciekawością od lat. Dla przyjemności bycia gdzie indziej, nigdziebądź albo jeszcze dalej, śnienia na jawie i sączenia pięknej iluzji przez poskręcaną jak ślimak słomkę. Zabierzcie dzieci w podróż po tych muzyczno - malarskich utopiach.

Spike Jonze, Chris Cunningham, Michel Gondry, Nick Knight, Inez van Lamsweerde do spółki z Vinoodhem Matadinem, Encyclopedia Pictura – to tylko kilku z długiej listy twórców reżyserujących teledyski Björk. Co prawda islandzka wokalistka wiąże się ze swoimi ulubieńcami na długo i wraca do nich regularnie, nadal jednak ciągnie ją do nowoczesnych rozwiązań, głodka jest nowych spojrzeń na technikę i estetykę wideoklipu. Stąd taka różnorodność wizualnych przedstawień w wieloletniej karierze artystki, która zaczynała śpiewać jako dziecko, miała epizod w zespole punkowym, a pierwszą solowa płytę „Debut” wydała w 1993 r. Jej najnowszy, dziewiąty krążek, zatytułowany „Utopia” ukaże się 1 listopada. Oczekiwanie nań z sukcesem osładza wizyta w poznańskim Starym Browarze i spacer po wystawie „Björk Digital” (czynnej do końca października). Niechaj podobną funkcję pełni to 7-punktowe zestawienie naszych ulubionych klipów. Przyjemności!

*

„All is full of Love”
reż. Chris Cunningham, 1999

Jak zaczynać, to z rozmachem. Wizualne arcydzieło Chrisa Cunninghama to milowy krok w rozwoju animacji komputerowej, wiadomo. Ale w tym technologicznym majstersztyku znalazło się miejsce na coś nieskażonego, mlecznobiałego, odurzającego refleksją o cudzie miłości i przemijaniu. Ciekawe, że można ten obraz odczytywać na tak wiele sposobów – współcześni widzą w nim symbol miłości własnej, przesyconej samotnością i niewiarą w prawdziwość uczuć obcej osoby. Ja rozmotałabym tę zagadkę kluczem naiwnym, ale dającym nadzieję. I powiedziałabym, że miłość przychodzi niespodziewanie, jest nieuchronna i będzie żyła zawsze, nawet w najdalszej przyszłości, wbrew wszelkim prognozom i horoskopom. Szklanka do połowy pełna, co?

„Triumph of a heart”
reż. Spike Jonze, 2005

Kochany, turbozdolny Spike Jonze poczynił w filmografii artystki wiele dobrego. Ten organicznie zgrany duet stworzył wspólnie teledyski do utworów „It’s Oh So Quiet”, „It’s in Our Hands” oraz „Triumph of a Heart”, o którym zaraz opowiem. Tak, to ten klip z kotkiem, a raczej z Panem Kotem, wiernym, nad wyraz ułożonym i empatycznym partnerem życiowym, wyczuwającym na odległość, gdy jego wybranka jest w kłopocie. I znowu wychodzi na to, że to, co najcenniejsze, mamy w domu. I że fajnie jest mieć kota!

„The Comet Song”
reż. Maria Lindberg, 2010

Czy wiedzieliście, że Björk jest fanką Muminków? Bo jest, i gdy tylko usłyszała, że pełnometrażowa animacja „Muminki w pogoni za kometą” jest w fazie produkcji, zapaliła się do pomysłu partycypowania w ścieżce dźwiękowej. I tak powstała piosenka „The Comet Song”, którą artystka napisała wespół z wieloletnim przyjacielem, poetą i pisarzem Sigurjónem Birgirem Sigurðssonem, pseudonim Sjón. Jaka ładna.

 

„Wanderlust”
reż. Encyclopedia Pictura, 2009

Czego tutaj nie ma! Rozmaitość zastosowanych technik przyprawia o zawrót głowy: odręczne rysunki, stereoskopia, technologia 3D, CGI i blue box. A wszystko to dzieło Isaiaha Saxona i Seana Hellfritscha, młodocianych grafików i speców od IT, którzy zwą się Encyclopedia Pictura i mają w swoim imponującym portfolio współpracę z takimi sławami, jak Panda Bear, Kanye West i Seventeen Evergreen. Teledysk znakomicie oddaje atawistyczną potrzebę przemierzania świata wzdłuż i wszerz. Majstersztyk.

„It’s Oh So Quiet”
reż. Spike Jonze, 1995

Kolejna malownicza współpraca artystki z reżyserem takich filmów, jak „Być jak John Malkovich”, „Adaptacja” czy „Tam, gdzie żyją dzikie stwory”. Björk i Spike Jonze są komplementarni, pięknie przekuli inspirację filmem „Parasolki z Cherbourga” w wielopłaszczyznowy, tryskający energią i polotem musicalowy teledysk. Mam wielką nadzieję, że ta para jeszcze kiedyś zbroi coś razem.

„Army Of Me”
reż. Michael Gondry, 1995

Prosimy nie uruchamiać projekcji tuż przed wizytą u dentysty, bo efekt może być opłakany, okrzyczany, jednym słowem – dramatyczny. Któż inny mógłby sobie wyimaginować stomatologa jako goryla, jeśli nie czołowy surrealista współczesnego francuskiego kina, Michel Gondry? Na szczęście Björk się ze stomatologiem rezolutnie rozprawi, a historia rozgrywać się będzie w technice stop-motion, bardzo pracochłonnej i angażującej. To nie pierwsza współpraca pomiędzy Gondrym i Björk – poza „Army Of Me” wspólnymi siłami zwizualizowali utwory „Human Behavior”, „Hyperballad”, „Bachelorette”, „Joga” i „Declare Independence”. Same strzały w dziesiątkę.

„The Gate”
reż. Andrew Thomas Huang, 2017

„The Gate” to pierwszy singiel, szumnie zapowiadający nowy album Islandki, inspirowany miłosnymi historiami rodem z aplikacji randkowej Tinder. Björk jest tutaj zaklinaczką przyrody, wróżką, wiedźmą, motylem, uzdrawiaczką i pewnie wieloma innymi postaciami. Operuje kulami światła, rzuca uroki i rozświetla błyskami ulepioną przez siebie krainę. Prze-pięk-ne.

*

A jakie teledyski Björk najchętniej pokazalibyście swoim dzieciom?

*

Tekst: Dominika Janik

2 komentarze

Dodaj komentarz

Twój adres email nie zostanie opublikowany. Pola, których wypełnienie jest wymagane, są oznaczone symbolem *

This site uses Akismet to reduce spam. Learn how your comment data is processed.