do czytania, Sztuka

Top 5 tytułów Pii Lindenbaum

Książki Pii Lindenbaum nie są lukrowanymi bajkami. W jej opowieściach brak życzeniowego podejścia do świata. Bohaterami są dzieci, a nie ich superwersje. Rodziny są różne, niekoniecznie 2+2. Tematami są prawdziwe problemy, które przeżywa większość rówieśników jej postaci. Sama prawda, tylko podana w doskonale skonstruowanej, fantazyjnej formie.
Wiemy, że Pija nosi w sobie mnóstwo historii i spisuje je na karteczkach, z których później powstają książki. Woli ilustrowanie niż pisanie, czego nie zgadłybyśmy, obcując z jej słowem, oszczędnym, ale zawsze w punkt. Patrząc już na graficzną warstwę historii, czujemy jej zamiłowanie do tworzenia świata od nowa. Charakterystycznych postaci nie da się pomylić z kimś innym. Lekkie zakłamanie proporcji sprawia, że oczy same czytają przedstawioną relację czy sytuację, natomiast zmiana perspektywy w ilustracjach, wprowadza je w ruch. Paleta zadecydowanych kolorów skupia wzrok, a wszystko to w połączeniu daje intensywny odbiór. Po czytaniu dzieci chętnie zostają z książką, by nacieszyć się jej szatą graficzną.

Autorka twierdzi, że pisze wciąż o jednym dziecku, na które składają się jej własne doświadczenia i doświadczenia jej córki. Mówi o nim, że nie jest rozkoszne, uśmiechnięte na zawołanie, czy popisowo elokwentne. To dziecko mierzące się z problemami. Starające się odnaleźć w niewygodnej sytuacji. Znamy je z własnego domu, podwórka, przedszkola i pamiętamy je w sobie. Książki Pii mają w sobie to coś, co trafia do dwóch pokoleń. Naszym dzieciom łatwiej jest znaleźć sposób na mówienie o swoich niepokojach. Czują się mniej zakłopotane, mając w swojej drużynie ulubionego bohatera. Nam z kolei dobrze robi zmierzenie się z niełatwą codziennością w fantastycznych formach, które znalazła dla swoich opowieści autorka. Tam naprawdę są emocje! Mama smoczyca, dała nam niezłą lekcję. Dzięki!

Na marginesie, zobaczcie, jak wygląda Pija, kobieta po sześćdziesiątce, z niesamowicie dziecięcą iskrą w oku. Widocznie można tego nie stracić.

Już niebawem zaprosimy was na rozmowę z Piją. Teraz przyjrzyjmy się wybranym przez nas książkom. Oto nasza ulubiona piątka.

***

Sonia śpi gdzie indziej” / Zakamarki 

Nocowanie u przyjaciółki Celestyny zapowiada się wspaniale. Sonia nie może się doczekać tego pierwszego spania poza domem. Jak wypadają oczekiwania i wyobrażenia w zderzeniu z rzeczywistością? Wyjątkowo życiowo. Obcy dom jest… obcy. Dla dziecka często oznacza to brak poczucia bezpieczeństwa i obraz w krzywym zwierciadle. Członkowie rodziny Celestyny, tak różni od domowników Sonii, wcale nie wydają się przyjaźni, nawet zwierzęta nie są takie, jak Sonia sobie wyobrażała. Ale największym rozczarowaniem jest Celestyna, która weszła w rolę gospodyni, bez doświadczenia, jak to kilkulatka. Chce o wszystkim decydować i bardziej niż na uczuciach i potrzebach gościa, skupia się na sobie. Nocowanie gdzie indziej nie jest tą wymarzoną nocą, ale przygód, zaskoczeń i fantazji nie brakuje.

Dobra pozycja przed pierwszym podobnym doświadczeniem. Warto pokazać naszym dzieciom, że życie potrafi być bardzo zaskakujące.

Książkę kupicie tu.

Po lekturze koniecznie wybierzcie się do kin. „Sonia” – ekranizacja książki, swoją premierę ma już 24 marca, zaprezentuje ją Kino Dzieci.

Ładnebebe jest patronem mediowym tego wydarzenia.

KONKURS ZAKOŃCZONY

Mamy dla Was pięć podwójnych zaproszeń na specjalny przedpremierowy pokaz w Kinie Muranów, 22.03 o godzinie 17:00. Wygra pięć pierwszych osób, które wyślą maila na adres: paulina.filipowicz@ladnebebe.pl, wpisując w tytule: Sonia. 

***

Nusia i wilki” / Zakamarki 

Nie jest łatwo być Nusią, bo Nusia boi się wielu rzeczy, co przeszkadza jej cieszyć się światem. Pies? Ugryzie! Wspinaczka na placu zabaw? Za wysoko! Przeskakiwanie przez strumyk? Niebezpieczne. Tak, życie Nusi jest usłane strachem. Ale są takie sytuacje w życiu przedszkolaka, kiedy trzeba stanąć twarzą w twarz ze strachem, to znaczy wilkiem… Pewnego dnia nasza mała przestraszona dziewczynka gubi się w lesie i trafia na wyliniałą, głodną watahę. I stanie na jej czele, jak mama, albo pani w przedszkolu. Zaaranżuje zabawy, pogłaszcze, nakarmi i zaśpiewa smutna piosenkę do snu, bo wilki takie właśnie lubią najbardziej. Nusia boi się wielu rzeczy, ale w wilkach niczego strasznego nie widzi. A co się wydarzy dalej? Sprawdźcie sami.

Dodajmy jeszcze tylko, że książka otrzymała prestiżową Nagrodę Augusta za najlepszą szwedzką książkę dla dzieci i młodzieży w roku 2000. Napisana z subtelnym humorem, fantastycznie pokazuje nam również, jak dzieci postrzegają świat dorosłych. Warto przeczytać trzy pozostałe części przygód Nusi: „Nusia i bracia łosie”, „Nusia i baranie łby” i „Nusia się chowa”.

Wszystkie części książki kupicie tu.

***

Pobawimy się?” / Zakamarki  

Tola komfortowo czuje się w domu. Najlepiej we własnym towarzystwie. Mama kupiła jej nożyczki i Tola o niczym innym nie marzy, tylko o wycinaniu. Niestety pojawia się Benia, która zupełnie odwrotnie, potrzebuje towarzystwa i szalonej zabawy na zewnątrz. Jedna naprzykrza się drugiej? Druga zachowuje się może nieco egoistycznie? Dorosłe diagnozy odłóżmy na bok i przyjrzyjmy się potrzebom dziewczynek i ich zderzeniu. Czy to możliwie, żeby wyszły ze swoich stref komfortu i zrobiły krok w nieznane?

Fantastyczna, pełna emocji książka, otwierająca ciekawą rozmowę o asertywności, tolerancji i emocjach, towarzyszących doświadczaniu czegoś nowego.

Książkę kupicie tu

***

Filip i mama, która zapomniała” / Zakamarki 

Filip to kolega Nusi z przedszkola. Mieszka z mamą, która jak to samotna mama – w książce nie pojawia się tata – goni w kołowrotku codziennych obowiązków. Od rana w pośpiechu i w stresie, byle tylko zdążyć do przedszkola i pracy. Robi wszystko naraz, pogania, krzyczy i wydaje się nie wiedzieć, że Filip założył maskę smoka, by odciąć się od tej nerwowej atmosfery. Następnego dnia zmęczenie i stres zamieniają ją w smoka, który nie zna się na byciu mamą. Nie pamięta, jak zrobić śniadanie, nie umie zaopiekować się swoim dzieckiem, za to przysparza mu niemało kłopotów, kiedy zionie ogniem w parku i straszy kolegów. Filip liczy na pomoc lekarza, ale lekarze nie znają się na smokach. Może babcia będzie umiała pomóc? Czy mamie uda się wrócić do siebie, a Filipowi odzyskać stabilizację i poczucie bezpieczeństwa?

Rzadki temat w lekturach dziecięcych, zupełnie niesłusznie, bo niestety w życiu mało kogo omija. To pozycja dla starszych przedszkolaków, najlepiej do wspólnego czytania i rozmowy. Dla nas, rodziców – obowiązkowa.

Książkę kupicie tu

***

Igor i lalki” / Zakamarki 

Igor jest najlepszym piłkarzem w przedszkolu. Pewnego dnia, bardziej niż piłką, chce pobawić się lalkami. Wynosi jedną do przedszkola, w ukryciu przed dumnym z syna futbolisty tatą. Dziewczyny w przedszkolu, spotkacie tam Nusię, trzymają się razem. Ze sobą i swoimi lalkami bawią się w świat, którego Igor chciałby być częścią. Ale zanim to się wydarzy, długo będą trzymać go z boku. A jak zareagują na nową fascynacją Igora jego kumple?

Stereotypy są domeną dorosłych. Podział na dziewczęce i chłopięce zabawy jest dla nas oczywisty, dzieci mają na to zupełnie inne spojrzenie. Warto je w nich pielęgnować. Pija kolejny raz udowadnia, że jest wytrawną obserwatorką codzienności. Dorosłej i dziecięcej. Czytając jej książkę, możemy poczuć się zawstydzeni. Czasem dobrze się zawstydzić i otworzyć na inną perspektywę.

Książkę kupicie tu.

Książki Pii Lindenbaum nie są najłatwiejszymi lekturami, bo dotykają ważnych spraw, bez taryfy ulgowej dla ich bohaterów. Tym bardziej warto je znać i warto spojrzeć na nasze dzieci oczami autorki.

A jaka jest wasza ulubiona piątka Pii?

Zdjęcia: Ewa Przedpełska – Fąfel

 

 

Leave a comment 5 komentarzy

  1. Piątka to zdecydowanie za mało! U nas jeszcze bardzo ważna „Nusia się chowa”, „Nusia i bracia łosie”, „Doris ma dość” i „Lubię Leosia” (albo coś koło tego).
    Ale tak – Igor z lalkami, Filip z mamą smokiem i Benia z Tolą to naprawdę ważne lektury. Takie poczytajki pomagajki.
    Natomiast nigdy się nie polubiliśmy z Nusią i baranimi łbami… zbyt odjechana 😉

    1. O książkach Pii można napisać referat, postanowiłyśmy się ograniczyć 🙂
      Znamy kogoś, komu te odjechane barany podobają się zdecydowanie najbardziej, zaraz po jest Doris 🙂

Dodaj komentarz

Twój adres email nie zostanie opublikowany. Pola, których wypełnienie jest wymagane, są oznaczone symbolem *

Reklama