Top 5 kont na Instagramie o podróżach na 4 kółkach

Wakacje w drodze

Jadę pokaźnym autem w świat i zabieram swoją ekipę, co by się dzielić widokami i wrażeniami na bieżąco i bez przerwy. Cała naprzód!

Tak mogłaby zakrzyknąć każda z pięciu osób, które założyły konta na Instagramie i wykorzystują to narzędzie do komunikowania radości z eksplorowania świata na czterech kółkach. Beztrosko, niespiesznie, z ładnymi obrazkami za oknem i z możliwością podjęcia decyzji typu: „Hej! to jest obrazek tak ładny, że trzeba się zatrzymać i w nim pożyć”. Co mają w sobie te vany, kampery, żuki i przyczepy kempingowe, że się chce do nich wsiadać, ale już niekoniecznie z nich wysiadać? Może słyszeliście o projekcie Kei-Van Offline Dawida Zaleskiego, który przystosował autko typu Suzuki Carry do ucinania sobie power napów, inemuri (japońska drzemka w czasie pracy) i sesji mindfulness. Taka oaza ciszy i wytchnienia w środku rozpędzonego do nieprzytomności miasta. Zero zdziwienia – na mnie również widok kanciatego i pojemnego pojazdu robi kojące wrażenie. Chce mi się w nim spać, gotować, grać w Monopol, czilować i zakopywać się z dzieciakami w pościeli. Zobaczcie, jak to robi pięcioro wspaniałych.

*

@yellow.like.sunshine

Zacznę od trzyosobowej ekipy, która na trip po Australii wybrała się żółtym szkolnym autobusem, trochę jak w filmie „Mała Miss”. Malinda i Darcey oraz ich słomianowłosy syn Thyme, pogodni jak szczygiełki, wyruszyli na podbój najmniejszego i najbardziej niezwykłego z kontynentów. Przemieszczają się powoli, kempingują w okolicach wodospadów i w aborygeńskich wioskach, kręcą lemoniady z napotkanych podczas spacerów dzikich kwiatów i wypatrują dziobaków. Szczęście!

*

@kudlatata

Kasia z chłopakami, czyli 9-letnim Leo, 6,5-rocznym Tymonem oraz 2,5-rocznym Tytusem, pojechali na kemping w Dębkach. Spędzili nad Bałtykiem 2 tygodnie, wrócili na 3 dni do Warszawy, żeby się przepakować i ruszyć dalej. A dokąd? W tej chwili stacjonują w Chorwacji, ale już wkrótce ruszą w dalszą podróż do Bośni, Serbii i Rumunii. I to jest właśnie piękne w wakacjach na kółkach – czujesz wajb i jedziesz; chcesz, to robisz postój w malowniczym zakątku świata, do którego nie dotarłbyś, gdyby nie te cztery kółka. Nie ma nic lepszego ponad dzikie podróże.

*

@to.jest.kaprys

Magda Piwowar, architektka i graficzka, zabrała w tym roku po raz pierwszy do przyczepy stacjonującej na Berszowisku swoich synów: 3,5-rocznego Mania i 1,5-rocznego Benia. Dobrze im było, bo wokoło mnóstwo dzieci i zero nudy, a jak już ktoś musi się udać do samotni lub na spoczynek, to przyczepa jest jak znalazł. W drodze nad morze można nazrywać jagód albo mirabelek, a żeby zachęcić wiaterek do rozpraszających skwar powiewów, tworzy się ze wstążek i ścinków girlandę. Ładnie się urządzili.

*

@chelsea.jean

Chelsea i Ryan poznali się w liceum, zakochali na zabój i odtąd są razem i wspólnie poznają świat z pięciorgiem dzieci u boku. Weganie i wielbiciele homeschoolingu. Podróżują niebieskim vanem, rozkoszując się hawajską przyrodą i byciem na 100% razem. Co i rusz zatrzymują się gdzieś i kempingują, utrwalając ten dobrostan w malowniczych kadrach. Sielanka? Tak, ale przy zgranym zespole może i taki z pozoru karkołomny plan da się wcielić w życie. Na co tu czekać?
PS Sprawdźcie ich kanał na YouTube. Tam znajdziecie sporo filmów o rodzinnych podróżach vanem.

*

@dieselpowerwolfpack

Takie auteczko. Skromny van M1079, a w nim Rachel, Ty, 2-letni Wilder oraz trzy psy – jeden miks Shiba Inu i Husky plus dwa Karelskie psy na niedźwiedzie. Taka ekipa wyruszyła po raz pierwszy tym imponującym autem wyposażonym w panele słoneczne na podbój Oregonu rok temu, w tym roku eksploruje Colorado, a w przyszłym prawdopodobnie wybierze się do Chile. Brookhart Pack, jak zwykli siebie nazywać, wybierają te mniej uczęszczane szlaki, często udając się na rowerowe przejażdżki i spacery w głąb lasów, czasem także zabierają ze sobą namiot i nocują gdzieś na wzgórzu niedostępnym dla ich wielkiego militarnego wehikułu. Uzależnieni od kawy i tacy ujmująco prawdziwi w swoim życiowym planie. Trzymam kciuki, żeby udało się z tym Chile!

PS Kto ma ochotę na deserek po tych słodkościach, niech sprawdzi konto @camping_dogs. Przepadłam.

*

Tekst: Dominika Janik

Dodaj komentarz

Twój adres email nie zostanie opublikowany. Pola, których wypełnienie jest wymagane, są oznaczone symbolem *

This site uses Akismet to reduce spam. Learn how your comment data is processed.