tip na niedzielę: jak odnowić stare meble krok po kroku?

tip Moniki Kraińskiej

Czy zdarzyło wam się kiedyś wyjść do warzywniaka po jabłka, a wrócić ze starym krzesłem, które ktoś bezdusznie porzucił pod śmietnikiem? No, jak tu spokojnie wracać z włoszczyzną pod pachą, gdy pod domem krzesło klasyk Chierowskiego albo fotel muszelka, który aż prosi się o drugie życie? 

A taki smutny obdrapany niciak, który kiedyś przechowywał pasmanteryjne skarby i dzielnie towarzyszył właścicielce podczas cerowania i szycia? Impuls, chwila, biorę! A potem, zastanawiam się, jak to odnowić, jak się za ten meblowy recykling zabrać…

Renowacja starych mebli to fascynująca przygoda. Cudownie jest zobaczyć, jak mebel, którego ktoś już nie chciał, otrzymuje nowe szaty i drugie życie – tak mówi Monika, mama trójki i fotografka, która podwarszawski dom wypełnia takimi właśnie wyszperanymi i odnowionymi skarbami. Umie to robić, a wspiera ją mąż, który ma absolutnie dwie prawe ręce w majsterkowaniu. Możecie sobie więc wyobrazić, moje achy i ochy, gdy oglądam stare stoły, szafki i nocne stoliki, które przeżywają w ich domu drugą młodość. Dziś Monika podpowie wam w kilku krokach, jak taki mebel w prosty sposób odnowić!

 

*

Gdzie szukać starych mebli? 

Na początek proponuję zajrzeć do piwnic lub stryszków waszych babć i dziadków. Ja właśnie tak stałam się szczęśliwym posiadaczem dwóch kultowych foteli „Chierków”. Jeżeli tam nie znajdziecie nic wartego uwagi, zacznijcie odwiedzać pchle targi oraz komisy meblowe. Nigdy nie przechodzę obojętnie obok wystawek śmietnikowych, bo wśród śmieci mogą się trafić wyjątkowe perełki designu dawnych lat. Warto także systematycznie zaglądać na OLX, gdzie nawet za darmo można dostać bardzo ciekawe meble. A pchle targi? Największy targ, na jakim byłam, to ten w Kutnie, odbywający się w soboty. Niezły jest też kolejnego dnia we Włocławku oraz ten w Słomczynie. Ale nie trzeba naprawdę jechać aż do Kutna, czasem najmniej niepozorne miejsca kryją prawdziwe perły.

 

*

Co robić, gdy posiadamy już wymarzoną perłę? 

Kolejne nasze kroki będą zależeć od stanu, w jakim jest mebel, tego, z czego jest zrobiony oraz wizji, jak ma finalnie wyglądać. Nie jestem jakimś fanatykiem malowania mebli farbami. Lubię drewno i jego strukturę i gdy tylko mogę, staram się przywrócić mu naturalny wygląd, ale prawda jest taka, że nie zawsze się da. Często meble mają tak spore ubytki, że jedyną możliwością, aby je dobrze ukryć, jest przemalowanie. Bywa też tak, że mebel na pierwszy rzut oka wydaje nam się strasznie paskudny, ale nowy kolor nadaje mu takiego uroku, że ciężko uwierzyć, że to ten sam przedmiot. 

Jakby nie było, renowację mebli drewnianych (nie mówimy tutaj o meblach ze sklejki, na tzw. wysoki połysk, które odnawia się całkowicie inaczej) należy zacząć od oczyszczenia. Trzeba pozbyć się starej powłoki, co jest zdecydowanie najbardziej żmudną pracą w całym procesie renowacji mebla. Tutaj naszym najlepszym przyjacielem będzie szlifierka, dzięki której szybko zeszlifujemy bejcę lub farbę z dużych powierzchni. Drobne elementy oraz zdobienia trzeba oczyścić, szlifując je ręcznie. Należy pamiętać o użyciu odpowiednich papierów ściernych (od gruboziarnistych do drobnych, dzięki którym uzyskamy jednolitą, gładką strukturę). Bywa niestety tak, że mebel posiada kilka warstw farb olejnych i szlifowanie nie na sensu. Wtedy najlepiej wyposażyć się w opalarkę i skrobak lub specjalistyczną chemię, która pomoże nam się pozbyć tej grubej, szpecącej warstwy. 

 

*

Jaką farbę wybrać, gdy nasz mebel jest już oczyszczony?

Wszystko zależy od tego, jak mebel ma wyglądać. Jeżeli drewno jest zdrowe i bez większych ubytków, proponuję podkreślić jego strukturę przy użyciu wosków. Obecnie na rynku są dostępne woski o rożnej kolorystyce, które nadają drewnu delikatne zabarwienie, podkreślając jednocześnie jego strukturę. Mnie zdecydowanie wersja odpowiada bardziej niż bejcowanie, które kojarzy mi się z ciemnymi, ciężkimi kolorami. 

Jeżeli jednak chcecie nadać mebelkom kolor, polecam farby kredowe lub akrylowe, ale w macie. Te pierwsze ostatnio cieszą się bardzo dużą popularnością, czemu w ogóle się nie dziwię. Są łatwe do aplikacji, można nimi malować praktycznie każdą powierzchnie, bez uprzedniego czyszczenia. Jednak polecam ich wcześniejsze zmatowienie, aby farba lepiej się trzymała. Wystarczą dwie warstwy, żeby jednolicie pokryć mebel, a do tego farba jest bardzo wydajna. Farbami kredowymi pomalowałam między innymi ponad 100-letnie łóżko starszego syna oraz komodę w kuchni, która była w tak opłakanym stanie, że myślałam, że jej nie uratuję. Finalnie wygląda fenomenalnie! 

Jednak używając farb kredowych, należy pamiętać o ich zabezpieczeniu, czyli pokryciu odpowiednio im dedykowanym woskiem lub lakierem. Jeżeli mebel ma być często używany, np. przez dzieci, polecam pokryć go matującym lakierem, ponieważ na woskowanej powłoce nadal pozostają ślady – wiem coś o tym, bo farbą kredową pomalowałam schody…

 

*

A jak nakładać farbę kredową? 

Marki farb kredowych takich jak Annie Sloan czy Autentico wypuściły specjalne pędzle oraz wałki do ich nakładania, ale prawda jest taka, że tymi najbardziej popularnymi pedałami i walkami uzyskamy taki sam efekt. Jedynie do nanoszenia wosku można pokusić się o zakup specjalnej szmatki, dzięki której łatwiej się go rozprowadza. 

 

*

Monika, a co potem? Czy da się ze zbieractwa i ukradkowego podglądania śmietników, starych targów i strychów wyleczyć? Podobno nie. I chyba całe szczęście – ocalić stary mebel od zapomnienia to dużo więcej niż kupić nowy. To jak ze starą podłogą, niby wkurza to trzeszczenie, ale jak zamknąć oczy i pofantazjować, kto po niej chodził, czyje stopy stawiały pierwsze kroki, czyje ręce wylewały mleko z kubka… Eh, zaproście jakiś stary mebel pod wasze dachy tej jesieni. Co wy na taki plan?

 

 

Dodaj komentarz

Twój adres email nie zostanie opublikowany. Pola, których wypełnienie jest wymagane, są oznaczone symbolem *

This site uses Akismet to reduce spam. Learn how your comment data is processed.