do oglądania, Sztuka

Superagentka w kinach!

Dlaczego warto zrezygnować z pikniku w parku i w miejsce tej sympatycznej aktywności wybrać wyprawę z dziećmi do kina? Zaufajcie mi, macie wyjątkowo dobry powód, żeby zamienić plener na salę kinową.

Tym powodem jest kinowa premiera duńskiej animacji w reżyserii Karli von Bengtson, zatytułowana „Superagentka”, którą zaplanowano na 11 maja. Oto historia samotnej mamy trojga dzieci: Agaty, Sanne i Bertila, która zaczyna nowe życie w nowym mieście. Jest to wyzwanie zarówno na poziomie logistyki, jak i emocji, bowiem każde z jej dzieci przeżywa tę zmianę w inny sposób. Jednym jest łatwiej, innym trudniej, ale wszyscy troje potrzebują wsparcia w odnalezieniu się w nowych warunkach, w zaakceptowaniu nowego porządku, rytmu dnia i w poszukiwaniu przyjaciół.

 

Główną bohaterką filmu jest samozwańcza detektyw, 10-letnia Agathe-Kristine, w skrócie A.K., która zatraca się w swojej pasji i zupełnie nie radzi sobie w relacjach z rówieśnikami. Jej dni mijają na zajmowaniu się braciszkiem, rozmowach z jaszczurką, kłótniach z mamą, konstruowaniu wynalazków i rozwiązywaniu zagadek kryminalnych. Odziana w kapelusz z szerokim rondem w stylu detektywa Marlowe’a, białą koszulę z krawatem oraz schludny żakiecik w niczym nie przypomina modnej siostry Sanne czy wyluzowanych skejtów z sąsiedztwa. Na całe dni zamyka się w zaaranżowanym przez siebie biurze detektywistycznym w piwnicy i rozpracowuje nowe zlecenie – chce odszukać złodzieja płatającego psikusy lokalnemu sprzedawcy.

 

Potrzeba akceptacji zostaje tutaj zamaskowana detektywistyczną zajawką. Agathe usiłuje udowodnić sobie i światu, że tropienie przestępców i rozgryzanie intrygi to jest coś, co się robi w pojedynkę, więc o przyjaźniach – przynajmniej z założenia – nie może być mowy. A.K. jest niebywale bystra i ma zmysł obserwatora, jednak nie potrafi oprzeć się urokowi Vincenta, tajemniczego chłopca ze spadającą na oczy grzywką, wabiącego innością, uporem i zagadkowością. Agata z pozoru odcina się od mamy-policjantki, ale po wnikliwej obserwacji łatwo dostrzec, że jest nią i jej profesją szczerze zafascynowana. Ona też chce pomagać bliźnim, ucierać nosa opryszkom i osiągać wcześniej założone cele, a co za tym idzie – satysfakcję. Świadoma swoich sił i słabości, brnie w sprawę, która okazuje się bardziej skomplikowana niż z początku zakładała. Wszystko to dla Vincenta – A.K. ma gest, wie co to poświęcenie i potrafi zrezygnować z własnych ambicji w słusznej sprawie. Zuch dziewczyna.

 

Ten pokaz slajdów wymaga włączonego JavaScript.

Marsz do kina. Sumienna analiza dziewczyńskich zachowań to jedno, ale ukazanie tego, jak ważna jest obrona własnych racji i zaufanie intuicji, gdy wszystko i wszyscy podpowiadają gotowe rozwiązania, to wielka zaleta tego filmu. Zaufanie sobie to dyscyplina, w której A.K. osiąga najwyższe noty. I tego życzyłabym wszystkim dzieciom.

*

tekst: Dominika Janik

Leave a comment 3 komentarze

Dodaj komentarz

Twój adres email nie zostanie opublikowany. Pola, których wypełnienie jest wymagane, są oznaczone symbolem *

Reklama