inspiracje, Jedzenie

Rodzinne gotowanie

Ciemności egipskie o poranku, roztopy i mgła, w duecie z warszawskim smogiem zniechęcają nas do wyjścia z domu. Ale my nie zrażamy się pogodowym armagedonem i jedziemy gotować. Bo kilka godzin w kuchni, w fajnym towarzystwie, skutecznie odwodzi nasze myśli od tego co za oknem. A gdy na drzwiach widzimy tabliczkę Mr and Mrs Harmony... już wiemy że wkraczamy do królestwa good vibes! Rodzinne gotowanie z Diogra i makaron orkiszowy na drugie śniadanie, gotowi?

Harmony to nie tylko nazwisko, to styl życia, jak przekonuje Martin i Kasia czyli duet z vloga Kids&Harmony. Wita nas od progu pulsujący miks jazzu i deep house, zapach kawy i cała czwórka krzątająca się po kuchni. Lub po jej podłodze, bo Hania – zwana Hanutem, rządzi w parterze eksplorując kuchenne szafki. Łóżko z baldachimem na środku, pleciona huśtawka, na której właśnie buja się senny kot. Tylko on dziś nie tańczy, kołysanie w rytm muzyki, to zdecydowanie ich znak firmowy.

***

Kuchnia: czyje to królestwo? I czy panuje w niej… harmonia?

Gotuje u nas ten, kto ma czas. Bywają tygodnie, kiedy to ja przejmuje prym w kuchni, ale zdarza się też tak, że to Martin spędza w niej więcej czasu. Generalnie zasada jest taka, że kiedy ja ogarniam dzieci to Martin rano przygotowuje nam śniadanie. Wszystkie posiłki staramy się jeść razem. Jednak dopiero w weekendy, kiedy czasu jest więcej możemy tak naprawdę się tym cieszyć.

My się cieszymy pyszną kawą, dwie księżniczki wokół nas krążą jak satelity. I te rytmy, które skutecznie rozgrzewają w lutowy poranek.

Muzyka to ważny element w waszym domu. Przy jakim kawałku najlepiej się gotuje?

Tak, to prawda. Od samego rana sączy się eklektyczna mieszkanka jazzu, Deep House, soul oraz funku. Stworzyliśmy naszą własną playlistę na Spotify, którą można subskrybować tutaj!

Wasz styl gotowania: radosna improwizacja czy super organizacja?

I jedno i drugie, ha ha. Zdarza się, że robimy posiłek z tego co akurat jest w lodówce, ale bywają też starannie zaplanowane dania. Wszystko zależy jaki to dzień tygodnia i ile mamy na to czasu.

Kuchenny freestyle w wydaniu aż 4 szefów kuchni. Czy to się może udać? 4 pary rąk, a każda nie próżnuje. Dziewczyny, w przerwach na podjadanie orkiszowych paluszków, testują na blacie każdy ze składników. Szef musi sprawdzić jakość, nawet jeśli trzeba się poświęcić zagryzając całym ząbkiem czosnku. Chociaż Hanut nie wygląda na nieszczęśliwą!

Hania i Hela tworzą zgrany duet. Jedna wkłada, druga wysypuje. Jedna skubie liście mięty, druga sięga po suszone pomidory. Widać, że miejscówka na blacie to niezły punkt dowodzenia i nie pierwszy raz eksperymentują kulinarnie.

Ulubione smaki twoich dziewczyn lub coś, czego nie tkną? A może jesteś szczęściarą i twoje dzieci próbują wszystkiego?

Młodsza Hania zje wszystko. Gdy jej czegoś nie chcemy dać, bo jest według nas za ostre, to potrafi robić o to straszliwe draki (śmiech). U starszej – Heli pojawiają się dziecięce fanaberie. Jednego dnia każe sobie wyjmować z jedzenia wszystko co zielone, innego chętnie to zjada. Nigdy nie wiemy na jaki nastrój jedzeniowy trafimy. Niemniej jednak, dzieci znają wiele „dziwnych” smaków. Gdy Helena miała 14 miesięcy to polecieliśmy na Goa, gdzie jadła wiele nietypowych rzeczy jak na ten wiek. Ale dla niej mogłoby istnieć tyko picie, mam wrażenie, że jedzenie to zło konieczne!

No tak, skoro padło magiczne hasło Indie… Patrzymy na cudny kadr z plaży i już rozumiemy, dlaczego ta rodzinka lubi uciekać od zimy do chatki na plaży. Luz, swoboda, chill out… Plaże Goa wpisują nam się tu bardzo… harmonijnie!

Wiele miesięcy spędziliście na Goa. Opowiedz nam o kuchni i smakach, które szczególnie wspominacie.

Kuchnia indyjska jest dość ciężką kuchnią. Przynajmniej w tamtym czasie kiedy byliśmy, odżywialiśmy się inaczej niż teraz.

Wszyscy bardzo lubimy potrawy robione w Tandoori. Jest to duży gliniany piec o kształcie kotła, opalany węglem drzewnym lub nawozem z krowiego łajna (!). Chlebek naan lub ryby wyciągnięte z takiego pieca smakują naprawdę wyjątkowo. Ich smak pamiętamy do tej pory. Ich kuchnia słynie z ogromnej ilości przypraw, jest bardzo aromatyczna.

Charakterystyczne dla kuchni indyjskiej jest to, że bazuje na naturalnych składnikach. Mleko kokosowe, besan (mąka z ciecierzycy), ghee (sklarowane masło, substytut tłuszczu), cała paleta przypraw – stanowią bazę dla przygotowywanych dań. Wiele się od nich nauczyłam i pewne rzeczy przeniosłam na nasz domowy grunt.

A twoje smaki dzieciństwa, wiesz…coś co powraca…

Rzeczą która zapadła mi najmocniej w pamięć jest ugotowane jajko, roztrzepane w ulubionym kubeczku. Zjadałam je łyżeczką i zagryzałam świeżą bułką z masłem. To było jak największy rarytas, (śmiech). Być może dlatego, że towarzyszył temu cały rytuał. Cudowne wspomnienie.

Mojej kuchni nie wyobrażam sobie bez..?

Przypraw i ziół. Z każdej dalekiej podróży staram się przywozić przyprawy. Mamy ich całe mnóstwo. Uwielbiam! No i bez warzyw i owoców!

Dziewczyny robią przerwę na lekturę i ku zdziwieniu małoletnia szefowa kuchni nie wertuje właśnie przewodnika Michelin po restauracjach ani najnowszego Food. Nam burczy w brzuchu, Martin gotuje, a my podglądamy.

Makaron orkiszowy z krewetkami i suszonymi pomidorami, w kremowym sosie z szafranem i miętą. 

Składniki:

Makaron orkiszowy Diogra

400 gr krewetek tygrysich

250 gr serka typu Philadelphia

Garść pokrojonych suszonych pomidorów

Szafran (na oko)

Pieprz

Sól

Świeża mięta

Czosnek

Przepis super prosty! Na rozgrzaną patelnię wrzucamy posiekany czosnek, następnie gdy się zeszkli, dodajemy rozmrożone i oczyszczone wcześniej krewetki. Kiedy krewetki się podsmażą dodajemy serek oraz resztę składników.

Łączymy z ugotowanym w tym samym czasie makaronem orkiszowym. Gotowe! 

zdjęcia: Kasia Rękawek

Dodaj komentarz

Twój adres email nie zostanie opublikowany. Pola, których wypełnienie jest wymagane, są oznaczone symbolem *

Reklama