Jedzenie, przedmioty

Przewodnik Małego Podróżnika #6

Ruszamy w stronę słońca!

Za oknami buro. Nadszedł ten moment, kiedy wielu z nas rusza w poszukiwaniu słońca. Taka ucieczka już na dobre wpisała się w styczniowe klimaty za oknem i nikogo już nie dziwi, wręcz odwrotnie. Wyjeżdżamy coraz częściej i coraz chętniej, także z dziećmi. A dla nich musimy mieć cały zestaw sprawdzonych gadżetów, które ułatwią i pakowanie i podróżowanie. Tym razem do karmienia!

Dlatego postanowiłyśmy właśnie teraz wrócić do naszego Przewodnika Małego Podróżnika, przygotowanego wspólnie z Kasią z bloga Travelicious. Tym razem podpowiadamy wam, o czym warto pamiętać pakując się na wypad z maluchem, który tematu jedzenia i picia nie ma jeszcze opanowanego do perfekcji. A my, chcemy zadbać o jego wartościowy posiłek i zdrowe przekąski w ciągu dnia. I wcale nie musi to oznaczać torby wypchanej po brzegi pudełkami na żywność.

Zobaczcie sprawdzoną listę produktów, które na przestrzeni wielu podróży przetestowała Kasia i dzielny Teo. Oddajemy jej głos.

***

Temat karmienia dziecka w podróży był dla mnie zagadnieniem najtrudniejszym. Zawsze jedzenie Teo na wyjazdach spędzało mi sen z powiek, bo albo zastanawiałam się czy na miejscu będzie coś dla niego, albo czy będę miała czas przygotować mu pełnowartościowy posiłek.

podroz%cc%87nik-karmienie-1

Dochodził też temat krzesełka, których wypróbowaliśmy kilka, aby znaleźć to idealne: lekkie i stabilne. Bo krzesełka nie w każdym hotelu były dostępne, nie ma kuchni hotelowej, to nie ma krzesełek. Tak naprawdę najłatwiej jest wyjeżdżać kiedy dziecko karmione jest tylko piersią, bo problemu nie ma w ogóle.

podroz%cc%87nik-karmienie-2

Kiedy rozszerzamy dietę i wyjeżdżamy sporadycznie można zabrać słoiczki. Nasze dziecko w wieku 7 miesięcy odmówiło jedzenia papek i rozsmakowało się w BLW co dołożyło nam kolejnych wyzwań w postaci gotowania, przygotowania areny do konsumpcji oraz konieczności posprzątania po maluchu i nie zwrócenia na siebie uwagi całego hotelu.  I tak metodą prób i błędów wybraliśmy nasze ulubione gadżety, które bardzo mocno polecam.

podroz%cc%87nik-karmienie-3

Nie musicie mieć wszystkiego, bo wiadomo, że każde dziecko jest inne, ale spróbujcie dopasować je do potrzeb Waszych bobasów, a Wasze wyjazdy i karmienie na wyjazdach stanie się dużo prostsze. A kończąc miłym akcentem powiem, że nasza wytrwałość w gotowaniu Teo i serwowaniu mu BLW zaprocentowała do tego stopnia, że teraz mając rok nie potrzebujemy już prawie nic, bo Teo sam zjada wszystko co proponujemy mu z karty w restauracjach. Więc było ciężko, ale było warto. Zaczynamy!

***

BabyCook Beaba

 

To urządzenie polecam każdemu, a jako że mam je i używam codziennie od ponad 8 miesięcy, to wiem co mówię. Na początku sprawdzało się doskonale do przyrządzania papek, a z czasem warzyw które Teo jadł metodą BLW, teraz robimy w nim koktajle. Babycook jest bardzo mały, dlatego jeździ z nami wszędzie, również za granicę. A ja mam pewność, ze w 15 minut mogę przygotować mojemu dziecku zdrowy i pełnowartościowy posiłek.

podroz%cc%87nik-karmienie-5

podroz%cc%87nik-karmienie-6

 

Najlepsze jakie mieliśmy. Przetestowałam kilka i to z przygodami. Nie polecam tych nakładanych na krzesła, są niestabilne i nie trzymają dziecka. To skrzesełko składa się do miniaturowych rozmiarów i bez problemu zmieści się w walizce podróżnej, a nawet większej torebce, jest lekkie i super stabilne. Co najlepsze ma zdejmowaną podstawkę, którą łatwo czyścić i dlatego serwujemy naszemu smakoszowi posiłki wprost na niej. Krzesełko stoi na ziemi, ale to plus, gdyż dziecko nie spadnie. Producent pisze o możliwości instalacji krzesła na normalnym wysokim krześle, ale uważam to za zbędne, bo w restauracjach bez problemu dostępne są foteliki. Takie krzesełko przyda się Wam w hotelach oraz miejscach, gdzie krzesełek nie ma.

podroz%cc%87nik-karmienie-8

Kubek do picia 360 WOW Cup

 

Nowoczesny kubek dzięki któremu dziecko może pić z każdej strony, skonstruowany w taki sposób, że woda nie wylewa się, a jednocześnie dziecko nie ma problemu z załapaniem o co chodzi. Bardzo dobry pomysł, kiedy chcemy zacząć przygodę z kubkami.

 

Te śliniaki mamy zawsze w torbie, kiedy mamy w planach posiłek w plenerze. Są papierowe i jednorazowe, mają specjalną kieszonkę na resztki jedzenia i klej z tyłu. Super sprawdzają się w podróży.

Lunchbox SKIP HOP

Kameleon Skip Hop to bardzo pomysłowa mała torba, w której można transportować posiłki dla malucha. Zamykana na zamek i z pomysłowym klipsem przy uchwycie łatwo si przyjemnie się użytkuje. Moje dziecko uwielbia ten wzór.

podroz%cc%87nik-karmienie-17

 

Duża torba termiczna sprawdzi się do pakowania wody na mleko malucha, albo wszystkiego tego, czego temperaturę chcemy utrzymać, kiedy wychodzimy z domu.

 

Butelka szklana i opakowanie Silikonove

 

Szklane butelki mimo, że ciężkie są dużo lepszym pomysłem dla małego dziecka pijącego mleko niż plastik. Nie łapią zapachów i smaków, naprawdę łatwo się czyszczą i są trwalsze. Jedyny ich minus to waga i możliwość zbicia. O ile z wagą nie wygramy, to o bezpieczeństwo butelki dbają silikonowe nakładki. Tym samym butelka stabilnie trzyma się w łapkach maluszka oraz nie sposób jej rozbić.

 

Pojemnik na mleko w proszku Beaba

 Dla mnie najlepsze pojemniki, dostępne w kliku kolorach, łatwe do napełnienia i dozowania, schludne. Stosowałam kilka zwykłych opakowań na mleko i zawsze wysypywało się w torbie, więc zostaje na zawsze przy tych.

 

Butelka Life Factory

 Lubię tę szklaną butelkę nawet bardziej niż Teo. Napełniam ją owocowymi koktajlami, który pijemy razem z Teo, gdyż ma wygodny dziubek z którym bobas radzi sobie bezproblemowo.

 

Termos Sigg

To coś na zimniejsze dni, nasz podróżniczy termos SIGG. Doskonale utrzymuje temperaturę letniej herbatki uwielbianej przez moje dziecko, które jeżeli temperatura spada poniżej 10 stopni odmawia picia chłodnej wody. Jest też solidny, niezniszczalny i nie przecieka.

Pojemniki na przekąski Bento SKIP HOP

To super sprytne małe pojemniczki o szczelnych pokrywkach są stworzone do pakowania owoców i warzyw dla dziecka. W każdym pojemniczku może być co innego, czym dziecko będzie zachwycone. Dodatkowo łączą się one ze sobą za pomocą sprytnego mechanizmu i tym samym możemy skonstruować pociąg, kwadrat czy trio i bez problemu transportować. Bento to cały system w skład którego wchodzi opakowanie z wkładem termicznym. Naprawdę warto to mieć.

podroz%cc%87nik-karmienie-32

Lunchbox SKIP HOP

 

Na małe i bliskie wycieczki zabieram Teo kanapkę, albo placki i wtedy super sprawdza się lunchbox z żyrafą: jest szczelny i ma mały dodatkowy pojemniczek na sos. Żyrafa wprawdzie ściera się z przodu, ale nie ma to wpływu na szczelność pojemnika, więc nie ma to dla mnie znaczenia.

 

Pojemnik na chusteczki Funky Box

Czyste ręce malucha i mokre chusteczki to tajna broń każdej mamy w walce z zarazkami. Ja chusteczki mam wszędzie i zawsze. To taki nałóg, ale daje gwarancje jako takiej czystości. Funky Box pomieści połowę klasycznego opakowania chusteczek i w estetycznej formie macie je zawsze przy sobie. Sprytne zamknięcie zapobiega utracie świeżości przez chusteczki.

 

Śliniak Beaba

 Jeśli na wyjazd macie zabrać tylko jeden śliniak, to weźcie ten gumowy lub plastikowy! Nie przemaka, łatwo się czyści, ma kieszonkę  i od razu po jedzeniu jest gotowy do ponownego użycia. Dla mnie numer jeden! Już nie wspominając o tym pięknym wzorze i tasiemce przy szyjce, która pozwala na regulacje śliniaka i dziecku nie tak łatwo śliniaka się pozbyć.

Zestaw obiadowy Beaba

Podróżujemy bardzo często, ale zawsze staramy się stworzyć na miejscu atmosferę domową, maksymalnie komfortową dla Teo. Dlatego zabieramy jego ulubioną butelkę, książeczkę, kocyk. Ostatnio pakujemy również sztućce i talerzyk. Talerzyk stawiam po prostu na krzesełku do karmienia w restauracji, a sztućce mam zawsze w torebce. Zestaw oprócz tego, że prześliczny jest bardzo trwały i łatwo się czyści. Super również podczas posiłków na trawie.

podroz%cc%87nik-karmienie-42

 

fot: Kasia Ciejka / Travelicious

Zapisz

Zapisz

Zapisz

Leave a comment 4 komentarze

  1. Miałam nadzieję, że znajdę coś „dla siebie”, szukam np. dobrego wygodnego bidonu: dzieci miały bidon Sigg, trochę kosztuje, ale wydawało mi się, że to strzał w dziesiątkę, a nie zostały z nami długo, Stefek (2,5 roku) pogryzł ustnik, plastik odkształcony, mam obawy, że tam zostaje brud, zarazki itp, dodatkowo metal w środku, przy gwincie zaczął zmieniać kolor (rdza?)), choć dzieci w 90 % mają tam wodę.
    Śniadaniówka Skip Hop, znowu nie najtańsza, ale mam dobre zdanie o tej firmie, plecak służył nam długo, do szkoły kupiłam więc śniadaniówkę. Po tygodniu córka wyłamała zamknięcie.

    Czy ktoś może mi polecić dobry bidon? Obawiam się tych ze słomką, bo nie wiem, jak je doczyścić. Na termos dzieciaki są za małe, zgubią zakrętkę, kubeczek, rozleją,
    szklanej butelce też nie wróżę przyszłości 😉

  2. Hmmm, a my to jakoś tak sobie zawsze radzimy z tym, co jest w domu, zwykły pojemnik (kilka razy tańszy), wielorazowy śliniak, (potem prany ekologicznie jak wrócimy), mleko przesypane do zwykłego małego szczelnego pudełka. Jakoś tak wole kasę wydać na odwiedziny lokalnego muzeum i polecana cukiernie z domowymi lodami, wysłana kartkę do rodziny i kilkanaście ujęć analogowym aparatem (wspomnienie super wyjazdu) zamiast inwestycji w pojemniki, pudełka i inne zbędne opakowania… więcej wowczas radości przy rodzinnych wyprawach niż na przy wyprawie mamuśki na drogie zakupy i po zbędne gadżety. Ale to tylko naszej paczki zdanie 😉

Dodaj komentarz

Twój adres email nie zostanie opublikowany. Pola, których wypełnienie jest wymagane, są oznaczone symbolem *

Reklama


Warto przeczytać