Mama, rozmowa

Położna Kasia – sojuszniczka mam

Jest przy tobie w chwili, gdy na świat przychodzi nowy człowiek. Dodaje sił, pomaga, doradza i nie dziwi się, gdy zasypujesz ją tysiącem pytań. Położna. Ale też blogerka i przedsiębiorcza mama. 

Miesiąc temu wraz z markami Beaba i Janod rozpoczęłyśmy naszą serię spotkań Poznajmy się bliżej. Na chwilę odrywamy blogujące mamy od klawiatury, od aparatów i telefonów, i podglądamy ich codzienne kadry. Bez Instagramowych stylizacji! Dziś rozmawiamy o blogowaniu i macierzyństwie z mamą, która jest bardzo w tym temacie doświadczona. Kasią z bloga Zapytaj Położną, znacie się?

Ten pokaz slajdów wymaga włączonego JavaScript.

Uroki pracy z domu. Kasia jedną ręką miesza kaszę, drugą odgania łakomego psa, a trzecią… Norma, znamy to. Czasem więc warto wyrwać się do pracy, online czy offline – to jak wyjazd do spa! Kasia z burzą rudych loków opowiada, podczas gdy mała zajada się kaszką. Zestaw śniadaniowy gotowy, łyżka Beaba, silikonowa mata EZPZ i śliniak – czyli niezbędne trio, sprawdzone u Kasi.

*

Czym jest dla ciebie blogowanie? Pasją, pracą, oderwaniem od codzienności?

Zaczęłam pisać ponad 10 lat temu, kiedy nie było tylu specjalistycznych blogów. W internecie było bardzo mało wiadomości z zakresu ciąży, porodu czy rodzicielstwa. Jeśli znalazł się jakiś artykuł, to najczęściej był napisany mało przystępnym językiem. Postanowiłam pisać teksty, które byłyby zrozumiałe. Zależało mi – i dalej zależy – żeby dotrzeć do każdej kobiety, zarówno tej z dużego miasta, jak i z mniejszej miejscowości. Moją misją jest, żeby kobiety uwierzyły, że są w stanie urodzić i wykarmić swoje dzieci – jeśli merytorycznie dobrze przygotują się do porodu i karmienia piersią, to łatwiej będzie im zaufać sobie i swojej wrodzonej kobiecej intuicji. Dużo prościej też będzie można się komunikować z personelem medycznym, będąc świadomym swoich praw na sali porodowej oraz znając różne scenariusze przebiegu porodu. 

Mamo, jak będę dorosła… chcę być położną. Mówiłaś tak?

Od dziecka wiedziałam, że chciałabym pracować w szpitalu. Wynika to z faktu, że w dzieciństwie spędziłam tam dużo czasu na wizytach u lekarzy i badaniach. W domu często bawiłam się w leczenie misiów. Miałam więc taką wizję, że chciałabym moją przyszłość wiązać z medycyną. W klasie maturalnej przeglądałam informator, tam trafiłam na informację o kierunku położnictwo i postanowiłam zdawać na nie. Uwielbiam położnictwo. Cały czas rozwijam się w tym temacie. Uczęszczam na konferencje, spotkania, czytam specjalistyczne książki i artykuły. Po urodzeniu córki rozpoczęłam specjalizację z neonatologii.

A inne pasje?

Moja praca to moja pasja. Mój mąż śmieje się, że jestem monotematyczna, (śmiech) OK, oprócz tego uwielbiam podróżować i poznawać inne kultury.

Patrzę na poziom aktywności u córki i zastanawiam się, czy Kasia też łapie minuty snu małej, by popracować. Home office, coś o tym wiem. Sen lub zabawa dziecka są gwarancją wysłanie kilku maili. Dziewczynka bawi się magnesami Mudpuppy. To ostatni hit: zdejmowanie, przylepianie, gubienie i znajdywanie. Przy okazji trochę nauki podczas zabawy kształtami liter, cyfr, owoców, warzyw lub zwierząt.

 

Jak teraz wygląda wasz rozkład dnia?

Rano moja córka, jeszcze w piżamce, zjada śniadanie. Najczęściej jest to owsianka z owocami. Ja wtedy piję kawę i czasem jem razem z nią. Potem biegniemy na spotkanie. Ostatnio było ich wiele, bo organizowałam konferencję z okazji 10-lecia mojego portalu i bloga zapytajpolozna.pl. Natomiast jeśli nie ma spotkań, to wychodzimy z domu na spacer, na zajęcia, np. gordonki bądź do biblioteki. Dużo zależy od dnia tygodnia i pogody. Drzemka małej – wtedy albo pracuję, albo gotuję obiad. Są oczywiście sytuacje, że muszę porozmawiać przez telefon, napisać maila, a córka nie śpi. Wtedy przymykam oko na otwarte szafki i wyjmowanie przez nią przedmiotów.

Szafki nie poszły w ruch, za to podłoga zamieniła się w miniaturowe miasto. To figurki Janod z kolekcji Story i drewniane miasto, które rozrosło się przy balkonie. Figurki pozwalają na wymyślanie nieskończonych historii lub ewentualne burzenie ich jak domino! Potem przychodzi czas na radosną twórczość artysty, kredki świecowe Mudpuppy i rysowanie psa, który pozuje. A może śpi?

Ten pokaz slajdów wymaga włączonego JavaScript.

 

Dużo czasu spędzasz w domu. Gdzie jest twoje ulubione miejsce?

Najbardziej lubię salon. Gdy mam czas na relaks, korzystam z fotela i obowiązkowo podnóżka i książki. Był moment, że większość literatury pochłaniałam na Kindle. Ostatnio stęskniłam się jednak za tradycyjnymi książkami i robię drugie podejście do „Biegnącej z wilkami”. Choć zdradzę, że często czytam kilka książek naraz.

Praca w domu, łączenie macierzyństwa z goniącymi terminami. Jak to ogarniasz?

Wszystko zależy od terminów. Bywa, że muszę wyjść popracować w kawiarni. Wtedy moja córka jest pod opieką męża. Zdarza się, że pracuję w nocy. Czasem bez przerwy, czasem z przerwą na karmienia. Praca daje mi poczucie równowagi. Jestem mamą, ale jestem też sobą. Czasami w natłoku wszystkich zobowiązań trudniej o chwilę tylko dla sobie i łatwo zapętlić się w obowiązkach. Jednak apeluję tutaj do wszystkich mam – zadbajcie o siebie i o swój czas z partnerem. Wychodźcie do teatru, kina, restauracji, na spacer. Dla mnie oderwaniem jest kąpiel, wyjście na spotkanie z koleżanką czy do kina. 

Jaka refleksja towarzyszy twojemu macierzyństwu?

Uwielbiam spędzać czas z moją córką – na przestrzeni tych 18 miesięcy bardzo się zmieniła. Natomiast wiem, że ona jest ze mną i swoim tatą tylko na chwilę. Te kilkanaście lat szybko minie, a potem córka wyfrunie z gniazda. Zostanę wtedy ze swoim mężem, dlatego chcę pielęgnować naszą relację. Czasami mam wrażenie, że ludzie zapominają o tym, że dzieci nie są naszą własnością, tylko gościem w naszym życiu.

Muszę zapytać o ulubioną zabawkę, bo często od zajęcia małego człowieka zależy ten mikroczas wolny, który mamy dla siebie…

Uwielbiam pięknie wykonane zabawki dla dzieci. Bardzo urzekła mnie seria Janod Story – City z drewnianymi malowanymi postaciami i kolorowymi autkami. Z córką często bawimy się postaciami, jest też tam piesek, któremu dajemy głos. 

Być może nie wiecie o mnie, że…

Stworzyłam Dzienniczek Ciąży i z niecierpliwością wyczekiwałam tego, aż sama będę go uzupełniać. Długo czekałam na zostanie mamą. A gdy test pokazał dwie kreski, zrobiłam dodatkowo badanie na poziom hormonu Beta HCG, by się upewnić. W końcu mogłam zacząć wypełniać swój dzienniczek. Jednak ku mojemu zaskoczeniu – notować zaczął w nim mój mąż.

Jakie są największe mity, z którymi spotykasz się w kwestiach macierzyństwa i porodu?

Chyba największym takim mitem jest to, że czas ciąży jest najwspanialszy. To nie jest cała prawda. Okres ciąży jest wyjątkowy i wspaniały, ale oprócz tego towarzyszy mu zwykle cała gama dość trudnych emocji, w tym lęku. Jeśli chodzi o poród, to twierdzenie, że to bolesne doświadczenie, często okazuje się mitem. Wszystko zależy od kobiety i jej progu bólu. Do tego mamy różne skuteczne sposoby łagodzenia dolegliwości, które warto zastosować podczas porodu.

Nie mogę nie zapytać ciebie o twój poród…

 Trudno jest opisać w kilku słowach narodziny swojego dziecka. Kilka dni przed porodem trafiłam do szpitala. Gdy pojawiły się skurcze skupiłam swoją uwagę na oddechu, a nie na bólu. W trakcie porodu korzystałam z piłki, słuchałam relaksacyjnego nagrania, a mój mąż mnie masował. Korzystałam też z immersji wodnej. Z zabawnych sytuacji, to choć starałam się skupiać na oddechu w trakcie skurczu to czasami wyginałam się z bólu. Bywało, że gryzłam swoją dłoń. Mój mąż wtedy chciał wołać o pomoc, a ja mówiłam, że tak ma być. Moje koleżanki (inne położne) gdy mnie widziały spacerującą po szpitalnym korytarzu mówiły, że nie wyglądam na rodzącą.  Mój poród niestety nie postępował, a ja bardzo chciałam urodzić naturalnie. Alternatywą okazało się znieczulenie zewnątrzoponowe istniała szansa, że dzięki niemu będzie widoczny postęp w porodzie. Z córą wytrwałyśmy do pełnego rozwarcia. W tym momencie poznałam co to ból porodowy. Zaczęłam krzyczeć, ale tak… krzyczeć jak kobieta pierwotna. Niestety moja córa się nie wstawiła i poród zakończył się cięciem cesarskim. Pamiętam jak usłyszałam dźwięk jej płaczu. U mnie włączył się syndrom, że nie chciałam jej nikomu oddać. Trzymałam ją na rękach i nie puszczałam.

Jeśli czytają ten wywiad przyszłe mamy to gorąco zachęcam do spotkań z położnymi w ciąży. Do rozmów o porodzie i przygotowanie się do tego dnia!

Jakaś rada dla świeżo upieczonych rodziców?

Cieszcie się tym czasem, bo dzieci tak szybko rosną i bardzo tęskni się za tymi chwilami. Ojców proście o śniadanie, mamy i teściowe o obiady. A jeśli nie ma takiej opcji, to może warto odezwać się do przyjaciółek. 

*

Amen! Mała właśnie przeszła z kredek do malarskich kompozycji na kartce i na sobie. Chyba pora na nas!

Dziękujemy za rozmowę, życzymy wszystkim takich fajnych położnych na swojej drodze!

rozmawiała: Kasia Karaim

zdjęcia: Kasia Rękawek

Leave a comment 2 komentarze

Dodaj komentarz

Twój adres email nie zostanie opublikowany. Pola, których wypełnienie jest wymagane, są oznaczone symbolem *

Reklama