Pokój Konstantego

Mój pokój, mój świat

Dziecięca przestrzeń wcale nie musi być dziecinna. Cztery kąty wypełnione przedmiotami z barwną przeszłością wiele mówią o Konstantym, zwanym Kotem, i jego mamie Natalii Sosin-Krosnowskiej, która je metodycznie gromadzi od lat.

Natalia zapytana o wspomnienia swojej pierwszej przestrzeni odpowiada tak: „Pierwszy pokój w moim domu dzieliłam z bratem. Był na parterze i zdarzało mi się wychodzić z niego oknem do ogrodu, nawet w nocy. Takie ze mnie było dzikie dziecko (śmiech). Mieliśmy piętrowe łóżko, które było bazą, okrętem, drabiną do ćwiczeń i platformą do skakania. Później dorobiliśmy się własnych pokoi (śmiech). Mój miał zachodnie okna, widać było z niego las, niebo i łąkę. Nie był typowym pokojem z lat 90. Nie było meblościanek, ani kompletów młodzieżowych, mimo że urządzono go tym, co było dostępne, jakoś zawsze był wyjątkowy. Moja mama gdzieś potrafiła zdobyć tapetę w róże albo zwykłe meble i kaloryfer malowała na kolorowo. Dzięki temu pokój był piękny i wyjątkowy. Chyba po niej to mam, że zawsze wszystko chcę inaczej urządzić i nie lubię sztampy z salonów meblowych. No i kocham stare rzeczy”.

To wiele wyjaśnia. Patrząc na pokój Kota, oko przykuwa wiele przedmiotów, powynajdywanych na giełdach internetowych, upolowanych u swoich ulubionych sprzedawców. I oczywiście unikalnych, a więc trudnych do znalezienia, ot tak. Trzeba się trochę natrudzić, żeby namierzyć małą pluszową tygrysią głowę, pasującą do tej dużej, którą tata Wojtek zabrał do domu z planu reklamy, nad którą pracował. Albo Misia Miszę, czyli oficjalną maskotkę Letnich Igrzysk Olimpijskich 1980 r. w Moskwie, znalezioną w małym antykwariacie na warszawskiej Pradze.

Na większość zdobyczy Natalia wpada w Internecie; ma tam swoich tajemniczych dilerów handlujących przedmiotami vintage, którzy podsuwają jej przedziwne zabawkowe rarytasy, jak wyskakującego z pudełka diabła Fisher Price’a, lampkę Lumibar, czyli pomarańczowego misia, którego Natalia porównuje do „przerośniętego żelka Haribo” albo konika-podpórkę do książek.

Natalia przyznaje, że nie ocalało wiele pamiątek z jej dzieciństwa, ale wyłącznie ze szczytnych powodów: „U mnie w domu wszystkie zabawki i rzeczy już nieużywane oddawane były biednym i potrzebującym. Ja też tak robię – wszystkie rzeczy po Kocie regularnie rozdaję lub zawożę do Domu Samotnej Matki. Z mojego dzieciństwa, poza kilkoma zdjęciami i masą wspomnień, została jedna pamiątka: pluszowa mysz, która nadal mieszka w moim pokoju w domu rodzinnym i tam pozostanie”. Za to w pokoju Konstantego znalazło się miejsce dla tyciej walizeczki po pradziadku i krzesełka, które Natalia dostała od pani z pensjonatu „Dzikie róże”, w którym kręciła odcinek swojego programu „Daleko od miasta”: „Jej ojciec zrobił je dla niej sam, więc krzesło ma już koło 60 lat. Bardzo mnie wzruszyło, że mi je podarowała”.

Część przedmiotów została wykonana przez rodzinę lub przyjaciół. Przykładowo: domek-bank to skarbonka zrobiona specjalnie dla nich przez koleżankę babci Kota i mamy Natalii. Za to wykonane na szydełku misie i myszy to dzieła ciocio-babci Konstantego, czyli cioci Wojtka. Drewniany osiołek to zdobycz ze szwedzkiego butiku, a supermięciutka Alpaka i króliczek Alilo, który jest jednocześnie lampką, odtwarzaczem i dyktafonem, to już wytwory rąk polskich projektantów.

Natalia wypatruje ładnych rzeczy na Pintereście i Instagramie, i tak plakaty z Colargolem podpatrzyła u Kasi Sojki z Piątego Pokoju, a łóżko-domek kupiła na Allegro od polskiego producenta: „Zależało mi na tym, żeby Konstanty miał materac prawie na podłodze. Taki, żeby nie mógł z niego spaść, a co najwyżej sturlać się na dywan. Większość łóżek-domków ma jakieś barierki, wysokie nogi i płotki, a to urzekło mnie prostotą. Syn je uwielbia i zaraz po zakupie przeprowadził się ze spaniem do siebie”.

Konstanty chętnie prezentował nam każdą z zabawek, ale największą dla niego frajdą są klocki i resorówki, ponoć zna każdą markę i model na pamięć! Spora przestrzeń, którą zaadaptowano na jego pokój, sprawia, że może swobodnie układać dla nich rozmaite konstrukcje: garaże, podjazdy i mosty. Taki z niego fajny chłopak, co ma fajny pokój. Dzięki, że byliście tam z nami.

Dodaj komentarz

Twój adres email nie zostanie opublikowany. Pola, których wypełnienie jest wymagane, są oznaczone symbolem *

This site uses Akismet to reduce spam. Learn how your comment data is processed.