Focus na temat, Zakupy

Pierwszy posiłek

Prawda jest taka, że kompletowanie wyprawki nie kończy się na porodzie maluszka. Zaczynamy jak nasze maleństwo jest jeszcze w brzuchu i potem dokupujemy coraz to nowe, zawsze bardzo potrzebne rzeczy. Oczywiście błądzimy w gąszczu, często inwestujemy w rzeczy zupełnie niepotrzebne. Jednak są takie dziedziny z życia maluszków, od których nie da się uciec i po prostu warto sobie pewne czynności wokół nich ułatwić. Biznes dziecięcy doskonale wie, gdzie warto pomóc rodzicom i prawda jest taka, że często produkuje fajne i pomysłowe gadżety, które faktycznie ułatwiają naszą wspólną codzienność. Nie rzadko jest tak, że to sami rodzice na bazie własnego doświadczenia projektują takie przedmioty, których im brakowało. Taka jest na przykład geneza produktów marki Beaba. Dziś zaglądamy do Alicji, która właśnie zaczyna swoją przygodę z jedzeniem. Podpytałyśmy jej mamę Monikę, autorkę bloga Live Snap Blog o to co się dziewczynom przydało, a co zupełnie nie sprawdziło w czasie serwowania pierwszych posiłków. img_013 Kiedy zaczęła się Wasza przygoda z jedzeniem? Pediatra zalecił podawanie nowych smaków dosłownie po łyżeczce po ukończeniu 5. miesiąca, i tak to się zaczęło. Na początku co 2-3 dni, a po 6. miesiącu podawaliśmy już codziennie obiadek, i czasami kaszkę i/lub owocowy deser. img_0007 Jakie były początki? Cały czas mam wrażenie, że jesteśmy na początku. A zaczęliśmy od marchewki. Ala była mocno zaskoczona, miała niepewne spojrzenie i minę. Trochę zjadła, a resztę wypluła. Po marchewce były ziemniaki, jabłko, dynia, szpinak, pasternak, banany i wiele, wiele więcej. Do nowych smaków przekonała się dopiero przy kaszce, i później było już tylko lepiej. Czasami próbujemy z podawaniem dużych kawałków ugotowanych na parze warzyw, czyli zgodnie z metodą BLW. Jednak Ala jak na razie woli bawić się kawałkami jedzenia, niż próbować je zjeść, chyba że ja jej asystuję, wtedy śmiesznie pracuje swoimi dolnymi siekaczami. img_0004 W co warto się Waszym zdaniem zaopatrzyć, kiedy zaczynamy rozszerzać dietę niemowlęcia? Dużo mokrych chusteczek, ściereczek, ręczników papierowych i odplamiacz na te wszystkie plamy po marchewkach. Warto też się nastawić pozytywnie i uzbroić w cierpliwość. Poza tym dobrze jest przygotować bezpieczną i łatwą do posprzątania przestrzeń do jedzenia. Można być zaskoczonym, jak taki malutki człowiek może nabrudzić i jak daleki ma zasięg. Jeśli gotujemy sami w domu, to trzeba też zadbać o świeże i bezpieczne produkty. img_0002 Co Wam szczególnie się przydało? Rozpoczęcie karmienia znacznie ułatwiła nam wyprawka od Beaba, a w szczególności Beaba Babycook. Właściwie jedzenie robi się samo. Ja w tym czasie mogę zająć się dzieckiem, albo zabrać się za obiad dla dorosłej części rodziny. Do tego jest bardzo kompaktowy, zajmuje mało miejsca w kuchni i cicho pracuje. img_0001 A co się Wam nie sprawdziło? Chyba nie ma takiej rzeczy, choć mam mieszane uczucia z niekapkiem, podobnież mają negatywny wpływ na rozwój dziecka. Jeszcze poduszka do krzesełka. Jest piękna, ale nadaje się do prania prawie po każdym jedzeniu. Rozczarowały mnie też materiałowe paski od śliniaków. Nasiąkają pokarmem i po umyciu długo schną. Na co warto zwrócić uwagę kompletując wyprawkę na czas pierwszych posiłków? Gdzie i w jaki sposób chcemy karmić dziecko. Nam zależało, żeby Alicja siedziała razem z nami przy stole, a nie oddzielnie, dlatego zdecydowaliśmy się na krzesełko Tripp Trapp. Kolejne pytanie, czy to będą samodzielnie przyrządzane posiłki, czy może gotowe słoiki, a może właśnie BLW. Od tego zależy, czego potrzebujemy do podawania posiłków. img_001 Ulubione smaki? Mleko mamy! Jak na razie bezkonkurencyjne. Jeśli chodzi o nowe smaki, to nie ma jeszcze faworytów. Ala zjada wszystkie obiady z podobnym apetytem. Bez różnicy, czy to zupka jarzynowa, czy ziemniaki z dynią, albo warzywa ugotowane na parze podane w formie BLW. img_000 Smaki nie do przejścia? Spróbowaliśmy kiedyś ze szpinakiem i niestety mina mówiła sama za siebie. Jeszcze gorzej było kilka dni temu z morelami. Na szczęście taki pyszny deser się nie zmarnował. Wiadomo - mama pomogła. Słoiczki czy kuchnia domowa? Kuchnia domowa, bo prawdę mówiąc gotowanie w Babycooku trwa prawie tyle samo, co podgrzanie słoika. Gotowym jedzeniem wspieram się na wyjeździe czy też z jedzeniem, którego sama nie jestem w stanie ugotować, jak na przykład sezonowa dynia. Smakosz czy niejadek? Smakosz. Doskonale widać to po wadze i wszystkich słodkich, pulchnych fałdkach. Ala ładnie je nowe posiłki i coraz bardziej się nimi delektuje powodując, że prawie zawsze się rozczulam. TOP 5 rzeczy które warto kupić 1. Zdecydowanie Babycook. Jestem zaskoczona, jak bardzo ułatwia pracę i oszczędza czas. Obieram warzywa, wlewam wodę, naciskam guzik i dalej robi już wszystko za mnie. Później sygnał dźwiękowy oznajmia mi, że jedzenie jest gotowe. Mogę jeszcze w tym samym naczyniu zmielić na papkę, lub wyjąć i podać jako BLW. Babycook zaskoczył mnie też w temacie deserków. Wrzucam owoce - najczęściej jabłko z bananem, gotuje, miksuje i... mam deser dla całej rodziny. Smakuje lepiej od wspominanych słoiczków i jest znacznie tańsze. Na filmie zobaczycie jak wygląda gotowanie z Beaba Babycook. https://www.youtube.com/watch?v=QHh3t_oaCgA 2. Dobre krzesełko do karmienia. My wybraliśmy Stokke Tripp Trapp i jesteśmy bardzo zadowoleni. Porządne, drewniane, i powinno starczyć na lata. Co najważniejsze, widać, że dziecko siedzi w odpowiedniej pozycji i jest bezpieczne. Do tego jest jeszcze piękne, eleganckie i minimalistyczne. W zestawie do krzesełka mamy również tacę Stokke do stołu, która dzięki przyssawkom jest mocno przymocowana i nie przesuwa się. Stół się nie niszczy, dziecko ma coś ciekawego do oglądania, a w razie rozlania napoju nie ma paniki, bo wszystko zatrzyma się na wyprofilowanej tacce. img_0008 3. Dobry kubeczek do picia. Nam najlepiej sprawdza się na ten moment doidy cup, ale niestety nie jest idealny, bo przy nauce picia sporo się rozlewa i jest co sprzątać, i raczej odpada do zabrania na spacer. Mamy też niekapki Avent i Tommee Tippee, których unikam, i butelkę ze słomką od Beaba. Myśle, że niedługo butelka ze słomką stanie się hitem, tylko Ala musi jeszcze opanować technikę picia. Słomki są zalecane do picia przez pediatrów, do tego nic się nie rozlewa i ładnie wygląda. Ideał. img_008 4. Porządny śliniak, a nawet fartuszek. Dobrze sprawdzają się śliniaczki z rynienką na dole, bo zatrzymują rozlane płyny i ściekające papki. Tyle, że u nas śliniaczki nie dają rady pod brodą i mają za małą powierzchnię. Czekam teraz na przesyłkę z fartuszkiem, który mam nadzieję zakryje wszystko i wreszcie będzie czysto i bez plam. img_009 5. Miseczka, talerzyk i sztućce. Mamy zestaw od Beaba i jest idealny. Wykonany z dobrych tworzyw, ładnie wyprofilowany, wygodny i bezpieczny. img_0003 3 ulubione dania? Jeszcze nie mamy. Staram się urozmaicać smaki i co chwilę podaję coś innego. A jakie jest Wasze doświadczenie? Podzielcie się nim w komentarzach pod postem. Co Wam się sprawdziło, co zupełnie nie. Jakie macie patenty na pierwsze posiłki. Na koniec każdego komentarzach  wpiszcie jedną z tych rzeczy, wymienionych poniżej, której Wam brakuje. 1. kubeczek ze słomką 2. zestaw łyżeczek silikonowych 3. talerzyk i miseczka z pokrywką Najciekawszy komentarz nagrodzimy właśnie wybranym produktem. UWAGA! WYNIKI! Talerzyk i miseczka wędruje do Lineczki192: "A my sie wybieramy na pierwszy wiosenny spacer nad duuuużą wodę,żeby zobaczyc czy aby Pani Wiosny tam nie ma.Więc idealnie przydałbym nam się taki śliczny talerzyk z pokrywką. Rozłożyłabym miętowy kocyk na piasku,wyjęła miseczkę i nie martwiła się gdzie wpada jedzenie,czy do buzi czy obok.Relaksowała śpiewem ptaków a po wszystkim zamknęła miseczkę pokrywką i dojadła po córci w domu." Bo i nam się to zamarzyło. Prosimy o kontakt na mejla: ladnebebe@gmail.com. Gratulujemy!

Leave a comment 14 komentarzy

  1. Nasza przygoda z jedzeniem zaczęła się jakiś czas temu i najbardziej przydatną „rzeczą” okazała się… cierpliwość mamy 😉 Zniosła wszystko – rozbabrane jedzenie podczas gotowania i jedzenia na pół kuchni, kaprysy pociechy, a nawet połamany talerzyk (nie dalej jak wczoraj z impetem runął na podłogę w trakcie posiłku – widocznie niezbyt smacznego w opinii Księżniczki). Dlatego teraz najbardziej potrzebujemy talerzyka, a w takim z pokrywką na pewno każdy posiłek będzie super smaczny! 🙂

  2. A my sie wybieramy na pierwszy wiosenny spacer nad duuuużą wodę,żeby zobaczyc czy aby Pani Wiosny tam nie ma.Więc idealnie przydałbym nam się taki śliczny talerzyk z pokrywką. Rozłożyłabym miętowy kocyk na piasku,wyjęła miseczkę i nie martwiła się gdzie wpada jedzenie,czy do buzi czy obok.Relaksowała śpiewem ptaków a po wszystkim zamknęła miseczkę pokrywką i dojadła po córci w domu.

  3. U nas największym hitem okazało się … jedzenie. Antosia uwielbiała wszystko… miętolić, rzucać, ściskać, tylko nie jeść 😉 Na szczęście już jej się odmieniło. Pomogły w tym kolorowa zastawa i fajne sztućce (sztućce jako element do rzucania oczywiście). Sprawdził się też doidy cup. Porażką okazał się natomast nasz poprzedni kubeczek ze słomką. Niestety nie przeszedł crash testów, więc poprosimy o kolejny.

  4. My jesteśmy na etapie gdy starszy chłopak je już wszystko, wszędzie i wszystkim. I najlepiej duuużo 🙂 Początki łatwe nie były, nie chciał nic próbować, tylko mleko i mleko. Potem były owocki, i przemycane w nich warzywa. Na początek tylko słoikowe, bo ilości były tak minimalne…. A potem jak już poszło, to syn jadł większe porcje niż ja 🙂 Mieliśmy chyba z 15 łyżeczek, które najpierw zachęcały, potem bawiły, potem służyły do dokonywania pierwszych wyborów, nauki kolorów, nazw warzyw (bo mieliśmy takie z warzywami), do teatrzyków… Dziś drugi chłopak mój stoi na progu rozpoczęcia żywienia pozamlekowego 🙂 Jestem bardzo ciekawa jak to będzie, bo malutki jest bardzo inny od swojego brata… Tak jak poprzednio będziemy próbować musów, zupek, BLW…I tylko z tych wszystkich łyżeczek nie została ani jedna sztuka… Gdzie one są??? Och zestaw łyżeczek silikonowych, takich nowiutkich, w sam raz na rozpoczęcie dla Lipka przygody z jedzeniem 🙂

  5. U nas zdecydowanie nieprzydatny okazał się podgrzewacz – ani butelek ani słoiczków ani też nawet miseczek nie podgrzewaliśmy. Znacznie lepszą metodą był większy pojemnik z wrzątkiem do którego wkładałam butelkę/pojemnik z jedzeniem – zdecydowanie szybciej i bez zbędnych gadżetów.
    Świetnie sprawdza się szybkowar – ekspresowo gotuje zupki ale także poszczególne produkty na parze. Dzięki niemu mam znacznie więcej czasu dla dzieci, a przy bliźniętach każda minuta jest cenna. Przy starszaku świetnie sprawdziły się wszelkiego rodzaju kubki niekapki i kubeczki zesłomką dzięki którym nic się nie wylewało a maluch mógł bezpiecznie sam się napić. Obecie właśnie drugiego kubeczka ze słomką nam brakuje i właśnie o taki prosimy 😉

  6. my mamy tę drogę już za sobą, niebawem czeka mnie kolejna taka przeprawa, ale póki co wspomnienia mam fantastyczne…na szczęście mój syn czerpał z jedzenia i odkrywania nowych smaków mnóstwo przyjemności….im był starszy, tym bardziej był żądny nowości, tak jest do dziś! lubi prawie wszystko…nigdy nie miałam z nim żadnego problemu żywieniowego, dlatego rozszerzanie diety było dla nas wspaniałą kulinarną wycieczką. Bardzo pomógł mi w tym parowar, delektowaliśmy się wszystkimi możliwymi warzywami przyrządzanymi na parze. No i blender, bo zupka musi być płynna i bez grudek. Młody jadł rączkami, szybko zaczął sam sztućcami, ale czasami nadal lubi, jak mama da 🙂 kubek Doidy – hit! bardzo szybko opanowany przez małe rączki, dzięki temu pożegnanie z butelką przeszło nie zauważone…podstawa jednak jest jedna! każdy je na swoich naczyniach, synek ma swoje sztućce i talerzyki, innych nie chce, dlatego poprosiłabym o miseczkę z pokrywką dla niego na letnie, turystyczne wycieczki 🙂

  7. Nasza przygoda z nowymi pokarmami przebiega bez większych zakłóceń. Maluch waży prawie 9 kilo pod koniec 5 miesiąca

  8. My również mamy i chwalimy sobie krzesełko Stokke i paletkę Skip Hop 😀 I jeszcze jedną fajną rzecz odkryłam- ściereczki z mikrofibry-choćby i najtańsze- chodzi o strukturę materiału-fajnie zmywają wszystkie pozostałości po posiłkach- z buźki i z krzesełka-samą wodą! Polecam! I jeszcze najtańsze poduchy na krzesło z Ikei- mamy takie w pepitkę, dwie na zmianę, bo do pierwszych eksperymentów z jedzeniem szkoda mi było plamić oryginalnej poduchy Stokke 😉 a Ikeowska też zapewnia miękkoścć pod pupą no i wchłania te powylewane resztki 😉 no właśnie- problemem jest tylko ten Doidy Cup… mój syn jest przekonany że należy przyłożyć do ust zewnętrzny brzeg, i robi tak za każdym razem, wlewając sobie zawartość za kołnierz 😉 nie wiem czy jeszcze damy temu kubkowi szansę czy prosimy o Kubek ze słomką 🙂

  9. łyżeczki i talerzyki są właściwie zbędne… Stef je SAM! bezpośrednio z tacki, a talerzyki i miski zmieniają się w latające spodki. siła rozrzutu marchewki z lecącego talerza ma moc!

    doidy też przestał się sprawdzać, również lata daaaaleeeeeko. młody pije więc z butelki, z czym chciałabym jak najszybciej skończyć.

    kubek ze słomką poproszę

  10. Przygoda z jedzeniem trwa od trzech dni. Moja córa ma 6 m-cy i najlepiej na dobre początki z jedzeniem zadziałał/a/o:
    1. Czas. Córka jest gotowa do próbowania, smakowania, dotykania, mlaskania, ciamkania i innego ..ania
    2. Rodzina. Która pokazuje dziecku, że wspólne smakowanie jest fantastyczne.
    3. Dobre produkty. Niezależnie czy słoiczki, czy gotowanie – trzeba sprawdzać źródła/składy
    4. Akcesoria. Krzesło będzie niedługo (jestem zauroczona tą tacą na stół!!!), miseczki i sztućce i gąbka do plam (magic pad) – koszt kilka złotych a pomoc duża.

    Patrzę na te produkty Beaba i chciałoby się napisać wszystko. No uwielbiam tę firmę. Po ostatnim Waszym poście o pixie musiałam ją mieć.
    Niestety przy pierwszym dziecku nie miałam dobrych doświadczeń z kubkami dlatego bardzo chcielibyśmy wypróbować kubek Beaba. To byłby super prezent imieninowy dla mojej Kornelii 😉

Dodaj komentarz

Twój adres email nie zostanie opublikowany. Pola, których wypełnienie jest wymagane, są oznaczone symbolem *

Reklama