Pierwsza lekcja feminizmu

Od czego zacząć naukę o feminizmie

Uczymy się, poznajemy, mamy oczy i uszy otwarte, a nos zadarty do chmur. I w nastroju nieposkromionej ciekawości przystępujemy do pierwszej lekcji feminizmu.

To delikatna materia, łatwo o nietakt, a nawet potężne wyłożenie się na tym grząskim temacie. Zatem chyba najbezpieczniej poruszać się w dziedzinie feminizmu w oparciu o wiedzę i intuicję. Tak właśnie należy poznawać historię i źródła, osiągnięcia propagatorek i wszelkie poboczne zjawiska, które wpisują się w feministyczny nurt i przygotowują małego człowieka na spotkanie z tym złożonym, traktowanym po macoszemu albo odwrotnie – z przesadną emfazą i powagą, zagadnieniem. Sprawdźcie to.

*

Bawimy się

Zabawki, które mają wzmacniać dziewczynki i pokazywać nową perspektywę pozbawioną klasyfikowania na róż i błękit, powstają jak grzyby po deszczu. Ale znalezienie w ich morzu czegoś wartościowego graniczy z cudem. Dla mnie najciekawsze wydały się feministyczne karty do gry i puzzle oraz lalki i zestawy kreatywne Goldie Blox (Kasia pisała o nich więcej tu). Dziewczynki, do których zwraca się Goldie Blox, mają sto pomysłów na minutę, potrafią stworzyć plan pułapek, którego pozazdrościłby im Kevin McCallister i robią mistrzowski cover utworu Beastie Boys. Mogą wszystko!

*

Zwiedzamy

Muzeum Marie Skłodowskiej-Curie na warszawskiej Starówce już dawno mamy zaliczone, na okazałe wystawy poświęcone twórczości Björk czy Fridy Kahlo jechałyśmy z dziećmi do Poznania. Ale chciałoby się pójść gdzieś, gdzie wybór prac artystek jest jeszcze większy, gdzie panuje różnorodność, gdzie za każdym rogiem czeka nowa interpretacja kobiecości. Muzeum Kobiet! Czy wiecie, że takich instytucji jest na świecie ponad 50? W Waszyngtonie funkcjonuje to największe, National Museum of Women in the Arts i można się w nim przyjrzeć kilku tysiącom prac autorstwa kobiet. Bliżej mamy do Bonn i Frauenmuseum oraz duńskiego Kvindemuseet. Od tej jesieni można też dumnie obnosić się z koszulkami zdobnymi w hasła stawiane przez malarkę Jadwigę Sawicką – najnowsza kolekcja Pan Tu Nie Stał zawiera m.in. tiszert z napisem Zwycięstwo chaosu, znanym z jej płócien. To ładnie i miękko wprowadza dziecko w świat ambitnej sztuki, tworzonej przez zaangażowane polskie artystki. Warto spróbować.

Ten pokaz slajdów wymaga włączonego JavaScript.

*

Czytamy

Tylko dobre książki. A tych na temat feminizmu wydawanych jest w Polsce ostatnio bardzo dużo, księgarniane półki aż uginają się od tej obfitości. To dobry trend. Najnowszą pozycją z tej kategorii jest książka Joanny Kończak z ilustracjami Karoliny Matyjaszkowicz zatytułowana „Kobiety. Badaczki, czempionki, awanturnice”. Wśród 35 bohaterek znajdziecie paleontolożki, kaskaderki, prymatolożki i astronautki. Część z nazwisk wasze dzieci zapewne znają, ale jest tu także kilka nieoczywistych wyborów (na szczęście!), jak pilotka Marie Marvingt, badaczka Tu Youyou czy łowczyni Aisholpan Nurgaiv. Czyta się to jak sprawnie napisany podręcznik, zajrzyjcie.

Ten pokaz slajdów wymaga włączonego JavaScript.

*

Patrzymy

Filmów o mocnych dziewczynach, podobnie jak książek, powstaje oraz więcej i więcej. I muszę wam powiedzieć, że jeszcze się nie zawiodłam na żadnym z nich. Twórcy patrzą na dziewczyński świat szeroko, ale czule, dokumentują uważnie, czujnie podpatrując emocje, czyny i reakcje. Młodsze dziewczynki zachwyci sens filmów znanych z festiwalu Kino Dzieci – koniecznie zapuśćcie swoim kilkulatkom „Królową Niendorfu”„Biuro Detektywistyczne Lassego i Mai. Pierwsza tajemnica”, „Superagentkę” czy „Żywiciela”. A starszakom można zapodać zeszłoroczny film „Lady Bird” Grety Gerwig o dziewczynie, która buntuje się przeciw woli najważniejszej w jej życiu osoby. Zwróćcie też uwagę na brytyjską nowość, film „Igielnik” o rudowłosej dziewczynce, która gubi się, znajduje i uczy wszystkich naokoło, jak to fajnie być sobą, z siebie się śmiać i siebie kochać.

*

Słuchamy

Charakterne dziewczęta, które nie dadzą sobie w kaszę dmuchać, czyli M.I.A., Princess Nokia czy Sonita Alizadeh wykrzykują hasła wolnościowe jakby to była najczystsza poezja. Dwie pierwsze mają za sobą lata wprawy, wydają kolejne płyty hołdujące naturalności, samoakceptacji i wolności. Pochodząca z Afganistanu Sonita nagrała zaledwie jeden utwór, ale na tyle wymowny, że wciąż pozostaje żywy i donośny, zwłaszcza, że wydawanie za mąż nieletnich dziewcząt wbrew ich woli – przeciwko któremu Sonita bardzo przekonująco protestuje – to codzienny proceder w jej stronach. Wystąpić przeciwko temu, co tak znajome, organiczne i co wgryzło się w kulturę i świadomość społeczną własnego kraju, jest najtrudniej. Słuchając utworu Sonity mam nieustannie ciarki na plecach.


Będę wdzięczna za wasze wskazówki ułatwiające dzieciom pierwszy kontakt ze zjawiskiem feminizmu. Piszcie, komentujcie, niech wybuchnie dyskusja!

Dodaj komentarz

Twój adres email nie zostanie opublikowany. Pola, których wypełnienie jest wymagane, są oznaczone symbolem *

This site uses Akismet to reduce spam. Learn how your comment data is processed.