Mama

Pierś do przodu

Dla nas karmienie piersią to najbardziej naturalna czynność na świecie. Taka, która przynosi masę miłości i ciepła, ale też bywa tematem trudnym. Dlatego chcemy o karmieniu rozmawiać, wysłuchiwać historii o trudach i radościach, o redukowaniu własnych potrzeb i uczuciu uprzedmiotowienia, o kojącej bliskości i siły czerpanej z bycia niezastąpioną.
Przy wsparciu ze strony sklepu Missanna, który ma w ofercie biustonosze do karmienia, zapytałyśmy trzy kobiety z różnym karmieniowym stażem: Dorotę, Joasię i Kasię, o ich punkt widzenia i doświadczenia związane z karmieniem piersią. W tej kwestii także dobór odpowiedniego stanika jest bardzo istotną sprawą. Warto konsultować się z brafiterką, co jest dla nas lepsze – biustonosz do karmienia na fiszbinie czy biustonosz do karmienia miękki.

***

Dorota pracowała jako dziennikarka, organizowała projekt „Rodzić po ludzku” i wraz z Anną Jelonek napisała książkę o żywieniu dzieci pt. „Zdrowy apetyt”. Rapowała w zespole Paresłów, śpiewała powstańcze piosenki pod szyldem „Morowe Panny” i „Panny Wyklęte”, a od października jest mamą – zapatrzoną w swoją córeczkę Adelę. Poukładaną i mocną, dla której karmienie piersią jest zwykłą, naturalną czynnością, nie potrzebującą ideologii. Posłuchajcie o jej trudnych początkach i późniejszych przyjemnościach.

Jestem mamą czteromiesięcznej Adeli.

Karmienie piersią jest dla mnie… bardzo naturalne i wygodne. Z przyjemnością patrzę, że ssanie zaspokaja nie tylko głód Adelki, ale też uspokaja ją i daje poczucie bezpieczeństwa.

Najwięcej kłopotów w karmieniu sprawiły mi… pierwsze dwa dni, bo właściwie nie spałam próbując całą noc nakarmić córeczkę. Pokarmu było mało, ona źle chwytała, a do tego sutki bardzo mnie bolały. Na szczęście te kłopoty trwały króciutko. Gdy znalazłyśmy się w domu, wszystko już było ok i tak jest do dziś!

Podczas karmienia ważne jest dla mnie to, żeby było wygodnie i żebym mogła sprawnie i dyskretnie dostać się do piersi w każdych okolicznościach.

Wybrałam miękki stanik na fiszbinie.

 

***

Joasia Bogusławska mówi o sobie, że jest mamą szczęśliwą i zmęczoną, albo zmęczoną i szczęśliwą. Przewaga jednego nad drugim kształtuje się sama, bo zależy od nieobliczalności małego dziecka. Kochanego, cudownego ale jednak nieprzewidywalnego. Mimo tego całego macierzyńskiego zgiełku, karmienia piersią, ciągłej uważności i dbania o bezpieczeństwo małego psikuśnika, Joasia ma w sobie spokój, którego nie sposób złamać. Jest skupiona, czuła i świetnie przygotowana- zarówno w domu przy Antku, jak i przed obiektywem.

Jestem mamą… 16 – miesięcznego Tonia. Jestem mamą zmęczoną i szczęśliwą, szczęśliwą i zmęczoną – kolejność zależy od ilości nieprzespanych nocy. Jestem mamą, dla której żadna inna rola w życiu nie była tak dużym wyzwaniem, ale jednocześnie nigdy wcześniej nie doświadczałam tak szerokiej skali emocji i tak szybko się nie rozwijałam na wielu polach jednocześnie. I nie odczuwałam takiego spełnienia i satysfakcji.

 

Karmienie piersią jest dla mnie… wielowymiarowe i nie wszystkie z tych wymiarów da się nazwać, trzeba je po prostu poczuć. Jest bliskością, intymnością, czułością, ukojeniem, lekiem na każde zło. Ale też pauzą, chwilą wyciszenia, usłyszenia własnych myśli, odpoczynkiem. Niejeden raz sposobem na przetrwanie. To dla mnie doświadczenie jedyne w swoim rodzaju, które musiałam przeżyć, żeby je w pełni zrozumieć.

 

Co sprawiało Ci najwięcej kłopotów?

Po 16 miesiącach karmienie piersią jest już naturalną częścią mnie i ciężko mi sobie przypomnieć jak było, gdy nie karmiłam oraz wyobrazić sobie jak to będzie, kiedy będę musiała przestać. Pamiętam na początku nabrzmiałe i bolące piersi, wkładki laktacyjne, wycieki pokarmu czy krztuszenie się Antoniego, zbyt szybko wypływającym mlekiem, co determinowało pozycje karmienia – wyjątkowo męczące w nocy. Musiałam karmić na siedząco i trzymać go pod kątem, pozycja na leżąco była niemożliwa.

Pamiętam też początkowy dyskomfort w karmieniu w miejscach publicznych i dopracowywanie logistyki – jak tu zebrać się do wyjścia, wyjść i nie musieć zaraz karmić. Szczególnie, że Antoni jadł bardzo często. Bywały też chwile, w których czułam się jak jeden wielki zbiornik mleka. Marzyłam o tym, aby oddano już mej duszy moje zmaltretowane ciało i pozwolono nam się wyspać. Musiałam się uporać z często wykluczającymi się potrzebami dbania o siebie i poświęcenia się dla drugiej osoby, bycia dla niej na każde zawołanie.

Chyba właśnie wyznaczenie nowych granic było dla mnie najtrudniejsze i wciąż się z tym zmagam. Oczywiście nie jest to tylko związane z samym karmieniem piersią, chociaż na początku w znacznym stopniu ogranicza ono rolę ojca. Z perspektywy czasu, jednak te wszystkie rzeczy trwały chwilę i naprawdę muszę wytężyć umysł, by sobie je przypomnieć.

Co jest dla Ciebie ważne podczas karmienia?

Na początku dużą wagę przykładałam do ubrań i nocnej bielizny. Poszukiwałam i testowałam różne rozwiązania. Ceniłam komfort i szybki, ale jednocześnie dyskretny dostęp do piersi. Dużo czasu spędzam poza domem, także w podróżach, więc zależało mi na możliwości sprawnego karmienia w każdych warunkach. Teraz karmię już zdecydowanie rzadziej i jestem na tyle biegła w temacie, że poradzę sobie nawet z odzieżą nie stricte dla karmiących mam. Nadal jednak używam staników do karmienia, które zaczęłam nosić jeszcze w ciąży, bo większość z nich jest do tego odpowiednia.

Wybrałam miękki stanik do karmienia, na fiszbinie.

***

Kasia jest mamą dwóch dziewczynek i niebywale aktywną kobietą. Pracuje w banku, biega na gimnastykę kilka razy w tygodniu i ma w sobie siłę monsunu. Uroczo roztargniona i gościnna, zaprosiła nas do swojego mieszkania na warszawskiej Chomiczówce, a myśmy przyglądały się morzu czułości, wymienianych z 7-miesięczną Lili. Karmienie piersią jest dla Kasi wielkim szczęściem, ale karmiąc Lili poza domem czuje dyskomfort, bo oto milion par oczu, zdziwionych tym nagłym ekshibicjonizmem, patrzy prostą na nią. Poznajcie Kasię.

Jestem mamą ośmioletniej Róży i siedmiomiesięcznej Lili.

Karmienie piersią jest dla mnie… najważniejszym czasem z Lili. Jesteśmy tylko my dwie, ja dla niej i ona dla mnie. Nic innego się wtedy nie liczy. Uwielbiam to.

Najwięcej kłopotów w karmieniu sprawiają mi… ciekawskie spojrzenia obcych osób, na które – siłą rzeczy – jestem skazana będąc poza domem. A ponieważ jestem bardzo aktywną mamą, to jeśli nie znajdę cichego miejsca, takich niby nie zainteresowanych oglądaczy jest sporo. I nie chodzi o to, żeby schować Lili pod koszulką, bluzą czy swetrem i ukryć ją przed światem, tylko by moje piersi, które bardzo lubię, nie zostały zaprezentowane wszystkim w pobliżu. Duża pieluszka jest bardzo pomocna, ale sprytny biustonosz jeszcze bardziej!

Podczas karmienia ważny jest dla mnie komfort i intymność. Poczucie, że w każdej chwili szybko i dyskretnie będę mogła przystawić malutką.

Wybrałam miękki biustonosz do karmienia na fiszbinie.

***

zdjęcia: Joanna Szpak – Ostachowska /joannawkolorze.pl

 

Dodaj komentarz

Twój adres email nie zostanie opublikowany. Pola, których wypełnienie jest wymagane, są oznaczone symbolem *

Reklama