Mama, uroda

Phenomenalna Agata

Co za dziewczyna! Ciało ze stali i najłagodniejsza osobowość zaklęta w jednej sympatycznej osobie. Wierzcie mi, musicie się poznać.

Agata jest mamą 5-letniego Marcela i 1,5-rocznej Wandy, tancerką baletową i trenerką w założonej wspólnie z przyjaciółką Kulturze Fizycznej. Odwiedzamy ją w mieszkaniu na stołecznym Ursynowie, gdzie każda z okolicznych ulic nosi ptasią nazwę. Oho, czuję, że będzie nam dziś lekko. I faktycznie, na dźwięk dzwonka do drzwi Agata zbiega po schodach, ledwo je muskając stopami, i już do końca naszej wizyty pozostaje królową wdzięku i gościnności. O tańcu, macierzyństwie i kosmetykach mówi dużo i zajmująco, a że wiedzę i doświadczenie ma spore, to wszystkie wątki są komplementarne i splatają się w wartką opowieść trochę same, bez niczyjej pomocy. Pretekstem do tego spotkania był cykl Phenomenalne mamy, w którym wspólnie z zaprzyjaźnioną marką kosmetyczną Phenomé, przyglądamy się inspirującym kobietom. Pytamy o stosunek do pielęgnacji, urodowe triki przekazywane przez najważniejsze kobiety w ich życiu i życiową filozofię. Posłuchajcie, co na ten temat powiedziała Agata.

*

Dlaczego balet, a nie na przykład koszykówka?

Z baletem jestem związana od najmłodszych lat. Byłam dzieckiem, które nigdy nie potrafiło usiedzieć w miejscu. W szkole baletowej nareszcie mogłam dać upust nadmiarowi energii, który we mnie tkwił. Uwielbiałam tańczyć, ale też występować. I chyba dlatego balet, wielka scena, kostiumy, cała ta bajkowa oprawa. Stojąc przed publicznością, czułam się jak ryba w wodzie. Po ukończeniu szkoły baletowej zaczęłam pracę w Teatrze Wielkim w Warszawie. Miałam to szczęście, że mogłam spełniać swoje marzenie o byciu baletnicą na największej scenie w Europie i pracować z największymi sławami baletowego świata. To wielki zaszczyt i wyróżnienie. Przetańczyłam tam wiele lat.

Wyobrażam sobie, że balet to bardzo wymagający partner do życia.

Teatr nauczył mnie bardzo dużo – nie tylko w dziedzinie tańca. W końcu nadszedł dzień, kiedy zapragnęłam podzielić się zdobytą wiedzą z innymi. W obecnych czasach wielkim luksusem jest móc robić to, co kochasz, a tak się składa, że ja kocham uczyć i ćwiczyć. Cieszy mnie każdy zadowolony podopieczny, mały i duży. Niesamowite jest widzieć, jak moi uczniowie się rozwijają, jak osiągają nowe umiejętności, jak nabierają pewności siebie. Nareszcie czuję się w pełni spełniona zawodowo. A wszystko to dzięki Kulturze Fizycznej, czyli Rodzinnemu Studiu Ruchu, które stworzyłam wspólnie z przyjaciółką, i w którym obie prowadzimy zajęcia.

Czy praca w teatrze wymusiła na tobie zmianę rytuałów pielęgnacyjnych albo zapoczątkowała jakiś nowy, kompleksowy sposób dbania o siebie?  

O tak, ta praca dała mi możliwość wymiany doświadczeń dotyczących pielęgnacji skóry z dziewczętami z całego świata. Najbardziej zaciekawiła mnie 10-stopniowa pielęgnacja koreańska. Stosowałam ją przez parę tygodni i byłam zaskoczona błyskawicznymi rezultatami. Najważniejsza jest w niej systematyczność, czyli dwa razy dziennie wykonywanie całego cyklu kroków (peeling i maseczka 2 razy w tygodniu).

Pamiętasz kolejność etapów?

Jasne, jakby to było wczoraj:
1. Demakijaż i olejek do mycia.
2. Mycie twarzy preparatem z wodą.
3. Peeling.
4. Tonik.
5. Esencja.
6. Serum.
7. Maseczka w płachcie.
8. Krem pod oczy.
9. Krem nawilżający.
10. Krem z filtrem.

Niby nic strasznego i trudnego, ale poległam po kilku tygodniach. Nauczyłam się jednak dzięki niej porządnego oczyszczania przy użyciu olejku i pianki do mycia twarzy. Dodam jeszcze, że jestem zakochana w maseczkach w płachtach – uwielbiam je, bo efekty są widoczne gołym okiem. Poza tym, nakładając ją na twarz, czuję się niemal jakbym była w minispa.

 

 

Kiedy w ciągu dnia masz najwięcej czasu na dbanie o siebie?

Jak każda zabiegana mama, nie mam dużo czasu na dopieszczenie swojej skóry. Dlatego lubię, kiedy kosmetyki są skoncentrowane i szybko działają. Szukam więc na rynku kosmetycznych konkretów. Dwójka maluchów, własny biznes i masa spraw na mieście odstawiają takie przyjemności na dalszy plan – wie to każda mama. Czasem jednak marzy mi się chwila relaksu w wannie pełnej bąbelków i jakaś supermaseczka na buzię, zmęczoną tym całodziennym pościgiem. I to dla mnie znaczy luksus. Doceniam takie chwile jak nigdy w życiu. Oczywiście mam nadzieję, że niebawem wszytko wokół trochę się ustabilizuje i znajdę choć troszkę więcej czasu na pielęgnację, bo bardzo lubię dbać o swój wygląd i tęsknię za wieczornymi, domowymi spa.

Dom to jedno, a wyjścia do gabinetów kosmetycznych? Bawisz się w to?

Jedyne, na co w tym momencie potrafię znaleźć czas, to manicure i dobry fryzjer. Czyli totalne minimum. Planuję to zmienić już niebawem, wybieram się bowiem do Personal Beauty Coach z Na temat piękna. Jestem bardzo ciekawa efektów tego spotkania.

Czy ty i twoja córeczka Wanda znajdujecie czas na rytuały pielęgnacyjne?

Wanda jest typową małą kobietką. Uwielbia naśladować mnie podczas codziennej toalety. Myje buzię, wsmarowuje sobie krem w policzki z wielkim namaszczeniem i pełną koncentracją, czesze godzinami swoją jeszcze mało bujną czuprynkę, ale przede wszystkim uwielbia pędzle i pomadki. Czasem ciężko jest mi ją wyciągnąć z łazienki. Marcel, starszy synek, nigdy tak nie miał. On za to naśladował tatę – udawał, że używa antyperspirantu, układał włosy i golił się pianką od mydła. Jakoś tak naturalnie się podzielili. Lubią pielęgnację, kąpiele i wszystko, co się z tym wiąże. Nigdy nie miałam więc problemu, żeby nasmarować ich kremem. Synek ma skórę atopową, więc często coś go swędzi lub piecze, ale wie, że to dla jego dobra.

 

Czy podpatrzyłaś u mamy, cioci, babci, koleżanek z teatru albo wizażystek triki urodowe, które okazały się w twoim przypadku superskuteczne?

Odkąd zostałam po raz drugi mamą, moja skóra zmieniła się o 180 stopni – z cery tłustej w suchą i wrażliwą. Od tej pory uczę się pielęgnacji na nowo. Moja skóra jest bardzo wymagająca i widać na niej ślady każdego, nawet najmniejszego grzeszku. Tak więc każda nieprzespana noc, niezdrowe przekąski czy stresujące sytuacje, a także podrażnienia od różnych składników zawartych w kosmetykach, można zobaczyć zwykle na mojej buzi lub plecach. Nigdy wcześniej nie miałam takich problemów, nie boję się więc pytać o radę osób, które mają już wiedzę w tym temacie. I na szczęście mam kogo zapytać.

I do kogo się zwracasz?

Moja mama nauczyła mnie, żeby w pielęgnacji zawsze w pierwszej kolejności korzystać z dobrodziejstw natury. Cudowne właściwości maślanki, miodu, cytryny i jajek – tak! To naprawdę działa! Mam też kilka sprawdzonych sposobów na oczyszczanie i regenerację skóry naturalnymi preparatami. Zarówno moja siostra, jak i moja przyjaciółka przygotowują kremy i balsamy na swoje potrzeby, znają więc prawie cały asortyment ekosklepów. To dzięki nim poznałam magiczną moc Mumio, czyli wyciągu ze skał wulkanicznych, który nie tylko oczyszcza i regeneruje skórę, ale ma jeszcze masę innych zastosowań.

Pierwsze słyszę. Na co jeszcze pomaga?

Wzmacnia organizm, chroni kości, poprawia pracy trzustki i tarczycy oraz układu pokarmowego. To on uratował moje plecy po wahaniach hormonalnych. Drugim cudownym preparatem jest masło z awokado. Naturalne masło 100%, nie takie oszukane, drogeryjne mieszadło, ale czyste awokado. Skóra po nim jest jedwabista i odpowiednio nawilżona, a dodatkowo jest ono delikatne, więc mogę bezpiecznie stosować je na skórze mojego synka.

A co w kwestii włosów – znasz domowe sposoby dbania o nie?

Olejowanie włosów to mój hit. Używałam olejku jaśminowego, bo najlepiej regenerował moje włosy. Dodatkowo fantastyczne efekty daje też dodanie łyżeczki żelatyny do odżywki i pozostawienie takiej mikstury na pół godziny. Stosuję takie zabiegi, kiedy moje włosy są przemęczone stylizacją do spektakli lub do zdjęć. Rezultaty są powalające.

Dziękuję też po stokroć mojej charakteryzatorce z teatru, która wpoiła mi higienę akcesoriów do makijażu i pielęgnacji. Moja skóra jest za to bardzo wdzięczna. Czyste gąbeczki i pędzle, czyste ręce i jak najmniej dotykania twarzy to podstawa!

Agata przetestowała 5 kosmetyków Phenomé. Oto skonstruowany na ich bazie jej prywatny top 3:

1. Blossom Therapeutic Mask – ta różana maseczka do twarzy jest moja faworytką. Moja skóra często bywa podrażniona, ale po użyciu tej maseczki wyraźnie daje się odczuć ukojenie i nawilżenie. Nakładając nawet niewielką ilość, masz wrażenie, jakby buzię otulił mokry płatek róży. Do tego ten zapach. Poezja. Musicie tego spróbować, żeby zrozumieć mój zachwyt. Dodatkowo, używając jej przed snem i nakładając ją na stany zapalne, budzę się z wyraźnie zmniejszonymi krostkami, a niektóre po nocy nawet znikają bezpowrotnie. Tak!

2. Enlivening Facial Toner – uwielbiam tego typu odświeżające kosmetyki. Tonik idealnie nadaje się do nawilżenia skóry, kiedy czujesz, że staje się napięta przez suche powietrze w mieszkaniu bądź upały, czyli nada się idealnie na nadchodzące ciepłe dni. Dodatkowo łagodzi podrażnienia i zmiękcza naskórek. Możesz użyć go ekspresowo jako mgiełki lub nanieść na wacik i przetrzeć buzię.

3. Hypoallergenic Mom & Baby Cream – ma lekką konsystencję, ale nie dajcie się zwieść pozorom. Szybko się wchłania, ale efekt nawilżenia utrzymuje się naprawdę długo. Do tego nie pozostawia tłustej warstwy, więc nie brudzi ubrań, a wiadomo – czasem ciężko maluchy utrzymać w miejscu podczas smarowania kremem. Używamy go wszyscy, całą rodziną, do wszystkiego. Mam go zawsze w torebce.

*

Agata przetestowała następujące kosmetyki Phenomé: Blossom Therapeutic MaskBedazzled Anti-aging Therapy, Luminous Apple Cream, Enlivening Facial Toner oraz Hypoallergenic Mom & Baby Cream.

Rozmawiała: Dominika Janik
Zdjęcia: Kasia Rękawek

*

Agata Ziółkowska – rocznik 1985. Tancerka Polskiego Baletu Narodowego, nauczycielka baletu i jogi. Współtwórczyni Rodzinnego Studia Ruchu – Kultura Fizyczna. Urodzona warszawianka. Uwielbia styl retro i zieleń roślin – bez tego nie wyobraża sobie najbliższego otoczenia. Mama dwójki dzieci: Marcela i Wandy. Fanka lnianych spódnic i topów – podczas zdjęć miała na sobie ubrania od @gabolamanufaktura.

Leave a comment 1 komentarz

  1. oj ubrania cudowne – wszystkie:) ipięknie ubrane łóżko , bardzo proszę Panią o podpowiedź skąd narzuta na łóżko małżeńskie:)? Z góry bardzo dziękuję:)

Dodaj komentarz

Twój adres email nie zostanie opublikowany. Pola, których wypełnienie jest wymagane, są oznaczone symbolem *

Reklama