Rozmowa, spotkanie

Ostatnia rzemieślniczka

Rozmowa z Olą Niepsuj

Dziewczyna do tańca i do różańca, z którą gawędzi się lekko, żwawo i żarliwie. A to dlatego, że ona ma wszystko w głowie: od historii polskiej szkoły plakatu, przez znajomość modowych trendów i japońskich rytuałów pielęgnacyjnych, po lokalizacje porzuconych monet i banknotów. To wielkie szczęście znać Olę Niepsuj.

Język ilustracji Oli jest kanciasty, wielowarstwowy i skoncentrowany na czystym, zwykle rozbrajającym przekazie. Jak sama podkreśla, niezależnie od nowoczesnych zabawek i urządzeń do rysowania, wciąż lubi pracować z papierem – szkicować, malować, ciąć – przez co należy do ostatniego pokolenia analogowych rzemieślników.

Ola jest zbieraczką i wymyślaczką, za którą chce się podążać i którą chce się poznawać. Właśnie nadarza się ku temu okazja, zatem radzimy wam prędko zamienić się w słuch.

***

Co najbardziej lubisz rysować? No wiesz, słyszysz temat i aż się rwiesz do pracy.

 

Najlepiej rysuje mi się tematy pełne humoru i dwuznaczności. Lubię ilustrować zabawne ekstremizmy, na przykład dzieci z odstającymi uszami albo niemożliwe sytuacje, jak wiewiórkę jadącą na rowerze. Fascynują mnie wynalazki z przeszłości, nieznane gatunki zwierząt, legendarne stwory, których wdzięku i aparycji nie zwizualizował nikt wcześniej, księgi rekordów. Jeśli chodzi o typografię, lubię naśladować amatorskie szyldy domowej roboty.

 

Snow and Gold

 

Czy od zawsze wiedziałaś, że będziesz zajmować się ilustracją? Nie wahałaś się ani chwili?

 

Pochodzę z rodziny architektów. W moim domu sztuka była zawsze obecna – fizycznie i w rozmowach. Od dziecka chodziliśmy z bratem – dziś fotografem – na zajęcia plastyczne prowadzone przez studentów Akademii Sztuk Pięknych. Kiedy studiowałam na ASP w Łodzi, nie było takiego przedmiotu jak ilustracja – nie traktowano tego zajęcia jako sztuki i nie kwalifikowano go do działań z zakresu projektowania graficznego. Urzekł mnie ten brak aspiracji artystycznych zawodu ilustratora. Dopiero na stypendium w Porto w Portugalii trafiłam na zajęcia poświęcone ilustracji. Nie wahałam się, by kontynuować rozwój w tym kierunku – po prostu bardzo to lubię!

 

fot. Piotr Niepsuj

 

Czy twoje ilustracje powstają spontanicznie czy wcześniej wykonujesz szkice?

 

Zawsze powstają szkice. Pierwszych kilka pomysłów zazwyczaj trafia do kosza – staram się unikać banalnych skojarzeń. Bardzo zależy mi na tym, by ilustracja zawsze była świeża. Nigdy nie wykorzystuję ponownie wymyślonych przez siebie patentów, bo choć ten sposób jest wygodny, prace upodabniają się do siebie, stają się efekciarskie. Lubię pracować na papierze – rysuję, szkicuję, maluję, wycinam obrazki z kolorowego papieru. Myślę, że należę do ostatniego pokolenia analogowych rzemieślników.

 

Kilka miesięcy temu wyjechałaś do Japonii. Co Ci się tam najbardziej spodobało, co zdziwiło?

 

W Japonii urzekła mnie wysoko rozwinięta kultura pisma obrazkowego, infografik, ilustracji. Dla kogoś o moim profilu to istny raj wizualny. Oczywiście, marzę o karierze w tym kraju i chętnie odwiedziłabym go ponownie.

 

Opowiedz, jak wygląda twój kąt do do pracy.

 

Moje miejsce pracy to gigantyczne drewniane biurko na poddaszu na Mokotowie, otoczone regałami z pudełkami ze starymi gazetami, segregatorami z kolorowymi papierami, letrasetami i wycinankami komiksów prasowych, znalezionych na strychu w poprzednim studio.

 

fot. Piotr Niepsuj

 

Jakich artystów podziwiasz?

 

Oczywiście twórców polskiego plakatu czy ilustracji, takich jak Jan Młodożeniec, Henryk Tomaszewski, Wojciech Zamecznik, Wiktor Górka, Andrzej Krajewski, Józef Wilkoń czy Bohdan Butenko. Lubię się zastanawiać, jak wyglądała praca grafika sprzed ery komputera. Ostatnio odkryłam też wspaniałego portugalskiego grafika Sebastião Rodriguesa.

 

 

 

Co wpłynęło na ukształtowanie twojego stylu?

 

Na pewno dom rodzinny, wspólne zwiedzanie, podróżowanie, rozmowy. Jestem przekonana, że mój sposób widzenia i wynikający z niego styl utworzył się głównie poprzez czytanie w dzieciństwie dużej liczby książek z ilustracjami takich twórców, jak Bohdan Butenko czy Themersonowie.

 

 

Malemen

Crowd_by Ola Niepsuj

personal work

The Loop

Malemen

 

Książka i film, do których wracasz regularnie?

 

Nigdy nie czytam dwa razy tej samej książki, ani nie oglądam ponownie tego samego filmu! Jest tyle doskonałych lektur i nowości, zabrakło by na nie czasu. Ostatnio urzekła mnie książka Edmunda de Waala „Zając o bursztynowych oczach”, która pokazuje historię Europy, USA i Japonii przez pryzmat przedmiotu, netsuke – tytułowej malutkiej japońskiej rzeźby zająca. Polecam każdemu zbieraczowi, takiemu jak ja.

 

Gdzie i jak najchętniej spędzasz wakacje?

 

Na razie nie umiem sobie wygospodarować daty na wakacje – jak każdy freelancer, mam trudność z zaplanowaniem wolnego czasu.

 

A w jaki sposób się relaksujesz?

 

Oglądam szalone, głupkowate i czasami niesamowicie kreatywne filmiki na YouTube. Przykład – koń grający na flecie!

 

Miejsce, w którym zawsze czujesz się dobrze.

 

Na czerwonym dywanie (śmiech).

 

Jakiego rodzaju muzyki słuchasz przy pracy?

 

Podczas pracy nie słucham muzyki. Najlepsze rysunki powstają w samotności i ciszy.

Dzięki za rozmowę, Ola!

***

Rozmawiała: Dominika Janik

Leave a comment 2 komentarze

Dodaj komentarz

Twój adres email nie zostanie opublikowany. Pola, których wypełnienie jest wymagane, są oznaczone symbolem *

Reklama


Warto przeczytać