Pasiaste ubrania Oh mess zawróciły nam w głowie już pierwszą kolekcją. A każda kolejna udowadniała, że w prostocie leży siła. Długo oczekiwany powrót uniseksowych krojów i neutralnych wzorów ucieszył polskich rodziców. I przypomniał nam ciuchy z naszego dzieciństwa – te, które lubiliśmy najbardziej: luźne, czasem donaszane po bracie, z dobrej bawełny, niedrapiące. Ubrania, w których można się pobrudzić, biegać po podwórku, a w domu położyć się na podłodze, by czytać w łokciami na dywanie. Oh mess nawiązuje do krojów vintage, do słodkich lat 90. A przy tym konsekwentnie stawia na zapewnienie nam solidnej podstawy w szafie: żadnych koszul, wymyślnych sukienek i innych rzeczy, po które rzadko się sięga. Zamiast tego tiszerty, spodnie i legginsy, tuniki i… kostiumy kąpielowe.

Malwina i Patrycja – twórczynie marki – zadbały, żeby w ich ubrankach nic nie ograniczało ruchów dziecka. To ubranka spoza wybiegów, bez krzyczącego logo i naszywek. Rozpoznacie je raczej po tym, jak się je nosi – najchętniej cały czas.

ohmess na Ładne Bebe

Polecamy

Polecamy

Obserwuj nas