inspiracje, Jedzenie, kwestionariusz kulinarny

Nostalgie kulinarne Małgosi

Trawka cytrynowa to nie mniej ni więcej, tylko blog małżeński. Kiwacie głowami ze zdziwienia? My też! Jak osiągnąć taki poziom porozumienia z gotującym rodzajem męskim, by nie doszło do wojny na garnki i chochle? Mało! Swoje trzy grosze dokłada także teściowa, a pokój jak panował, tak panuje niezmiennie. Małgosia tłumaczy tę idyllę elastycznością, otwartością i szacunkiem dla wizji kulinarnej partnera. My podejrzewamy, że to także zasługa dwóch roześmianych córeczek i puchatego rudego kota, który zawojował trawkowy instagram. Sympatyczne z nich towarzystwo. kot Rozsiądźcie się zatem wygodnie i posłuchajcie opowieści Gosi o jej kulinarnej codzienności i smakach dzieciństwa. Trawkacytrynowa_gosia_ladnebebe

***

Czym jeszcze, poza blogiem, się zajmujesz? Od ponad dwóch lat realizuję najpiękniejszy i najbardziej absorbujący życiowy projekt – macierzyństwo. Jestem mamą dwóch cudownych dziewczynek.  W związku z tym czasu wolnego mam niewiele,  choć właśnie w tym okresie chyba najbardziej rozwinęłam się również pozazawodowo (na co dzień pracuję już od kilku lat w jednej z wrocławskich korporacji w dziale HR). To właśnie dzięki macierzyństwu dostałam wiatr w żagle. W mojej pierwszej ciąży podjęłam decyzję o założeniu własnego miejsca w sieci (po wielu miesiącach rozważań, czy to na pewno dobry pomysł), które będzie ujściem dla mojej i męża pasji gotowania. Prowadzenie bloga i działalność z nim związania w dużej mierze wpłynęła na inne obszary życia - ku mojemu wielkiemu zaskoczeniu. A skąd to zaskoczenie? Z początku wyobrażałam sobie blog jako  miejsce, w którym wraz z mężem będziemy się dzielić naszymi przepisami z przyjaciółmi, którzy zawsze chętnie korzystali z naszej kuchni. Dzięki blogowi nauczyłam się robić zdjęcia a macierzyństwo i fotografia dziecięca jeszcze bardziej pogłębiły moją pasję. Okazało się, że przepisy i zdjęcia prezentowane na blogu podobają się innym. I tak hobby przekształciło się w to, czym zajmuję się czasem również zawodowo. Poznałam też innych blogerów kulinarnych z Dolnego Śląska i razem stworzyliśmy dwumiesięcznik online Kocioł. Od ponad roku działamy razem, publikując co dwa miesiące magazyn promujący kulturę kulinarną naszego regionu: produkty, wydarzenia i restauracje. A czy gotowanie towarzyszy Wam także w wolnych chwilach? W czasie wolnym wciąż czerpiemy z mężem radość ze wspólnego czasu spędzanego w kuchni, preferujemy domowe zacisze i czas spędzony w gronie najbliższych (oczywiście ze smakowitościami w tle). Niedawno kupiliśmy też działkę uprawną – tam od wiosny do jesieni aktywnie spędzamy czas wolny, niejednokrotnie zwieńczony ucztą. Zimą najchętniej uciekamy w góry i spędzamy czas na stokach. Czym, ku swojemu zdziwieniu, zajadałaś się w ciąży?  Miałam jedną zaskakującą i wręcz nałogową zachciankę w pierwszym trymestrze drugiej ciąży. Była to zupa miso z sushi baru zlokalizowanego niedaleko miejsca zamieszkania (bo na gotowanie po pracy, opiekując się w dodatku roczniakiem, kompletnie nie miałam wtedy sił i mocy), którą mogłam i chciałam jeść codziennie. Nigdy już smak tej zupy nie był tak aromatyczny jak w tym okresie. Trawkacytrynowa_tajskazupa-Ladnebebe A czy możesz wymienić przysmaki, które smakowały Ci wyłącznie przez te szalone 9 m-cy, bo wcześniej nigdy nie było Ci z nimi po drodze? O tak, słodycze! Przed ciążą słodkości mogły dla mnie nie istnieć, wręcz ich nie lubiłam. Babcia męża z przekąsem mawiała, że mąż nie będzie miał ze mną słodkiego życia (w odpowiedzi na odmowę zjedzenia przyrządzonego przez nią i uwielbianego przez wszystkich tortu). Teraz ten tort ochoczo bym zjadła. W ciąży na słodkie miałam ochotę cały czas. I tak zostało, choć na szczęście ta potrzeba nie jest już tak silna. Trawkacytrynowa_szarlotka_ladnebebe Co najchętniej jadają Twoje córki? Starsza córka jest wielką fanką prostej, polskiej, tradycyjnej kuchni. Z tego też powodu coraz częściej zaczynam bazować na przepisach mojej mamy. Lubi owoce, ale ceniąc nade wszystko prostotę, wzgardzi wariacją typu gazpacho arbuzowe, żeby z przyjemnością zjeść po prostu kawałek arbuza. Nawet najbardziej okazały wypiek nie zastąpi smaku samych malin, najlepiej prosto z krzaka. Jak wiele dzieci jest ignorantem zdrowych nawyków żywieniowych i ze wszystkich warzyw lubi najbardziej czekoladę, haha! Choć ku naszej wielkiej radości są dwa bardzo zdrowe składniki, które zawsze pochłania z apetytem: jest to znienawidzona przez wielu kasza gryczana i pęczak. Trawkacytrynowa_arbuz_ladnebebe Młodsza córka właśnie poznaje nowe smaki i bardzo kręci nosem. Mleko mamy jest  wciąż bezapelacyjnym numerem jeden. Zupełnie inaczej niż pierwsza córka, która do ukończenia drugiego roku życia jadła ochoczo wszystko i dopiero ostatnio zaczęła wydziwiać. Trawkacytrynowa_malina_ladnebebe Twoje popisowe danie, które przyrządzasz z zamkniętymi oczami. Jestem specjalistą w wykonaniu makaronu z niczego, czyli z wykorzystaniem składników, które akurat znajdę w lodówce. Ciekawostką w sumie jest, że takich przepisów mam niewiele na blogu, bo z reguły powstają spontanicznie, w pośpiechu, bez przeznaczenia na blog i zapisywania składników. Trochę szkoda, bo często są bardzo udane i zasługują na powielenie. Trawkacytrynowa_makarony_ladnebebe   Ulubiona książka kucharska. Tak jak moja mama, od lat jestem nałogowym zbieraczem zarówno książek kucharskich, jak i magazynów kulinarnych (regularnie kupuję "Kuchnię" i "Kukbuk"). Wśród książek trudno jest wskazać ulubione, choć chyba wymienię wszystkie pozycje Jamiego Olivera. Twój ukochany blog kulinarny. Mam kilkadziesiąt blogów, do których mniej lub bardziej regularnie zaglądam (albo raczej chciałabym zaglądać, gdyby tylko doba trwała dłużej). Wśród blogów zagranicznych inspiracji kulinarnych czy też  fotograficznych szukam na Love and Lemons, Smitten Kitchen, Green Kitchen Stories, What Katie Ate, Dolly and Oatmeal i Call me Cupcake. Polska lista czytelnicza jest bardzo długa, ale od samego początku miałam na niej White Plate, Time for Dessert, Co dziś zjem na śniadanie oraz Pieprz i Wanilia. Dziś systematycznie zaglądam też na CoutellerieBea's Cookbook  oraz blogi prowadzone  przez koleżanki z magazynu, z którymi tworzę Kocioł. Twój kulinarny guru. Chyba jest to Jamie Oliver, bardzo lubię jego styl i filozofię gotowania. Ulubione danie z dzieciństwa. Które wspominasz najcieplej? Wszelkie placki robione przez moją mamę. Uszka grzybowe z barszczem oraz pierogi ze słodką kapustą, na które czekałam cały rok. Takie smaki towarzyszą mi do dziś. Na blogu skrupulatnie staram się odnotowywać przepisy przygotowywane przez moją mamę. I to znienawidzone... Oryginalna nie będę. Ale pamiętam do dziś jak chowałam szpinak pod ziemniaki w przedszkolu (bo ziemniaki można było zostawić). Chyba nigdy nie doceniałam też smaku krupniku. Co dziś najchętniej jadasz? Wraz z mężem jesteśmy wielkimi fanami kuchni azjatyckiej, przede wszystkim tajskiej. Wyjazd do Azji niesamowicie nas zaskoczył jeśli chodzi o wrażenia smakowe i wciąż chętnie wracamy do tych wspomnień na talerzu przygotowując stir-fry lub curry. Lubimy prostą, tradycyjną kuchnię i potrawy z jednego garnka.   Trawkacytrynowa_springrolls_ladnebebe A czego nie włożysz do ust? Robaków i wszelkich podrobów (wyjątek stanowi wątróbka). Tych ostatnich, nawet przyrządzonych przez doskonałych szefów kuchni, nie jestem w stanie spróbować. Twoje ukochane comfort food? Zdecydowanie są to młode ziemniaczki z koperkiem, jajkiem sadzonym i zimnym kefirem u boku. Wiosną mogę jeść to codziennie i kompletnie nie wydziwiam wtedy w kuchni. Uwielbiam również gotowanie w plenerze. Dużo czasu spędzamy w sezonie na działce i delektujemy się prostymi daniami z grilla i kociołka.   Trawkacytrynowa_kociołek_ladnebebe Bez czego nie możesz się obejść w kuchni? W mojej kuchni nie może zabraknąć świeżych ziół i dobrej oliwy. Od jakiegoś czasu stale zaczął również gościć nierafinowany olej kokosowy, który sprawdza się również jako kosmetyk. Idealna playlista, która odtwarzasz sobie w czasie gotowania. Jakim przepisem z dzieciństwa chciałabyś się z nami podzielić? Oto idealny przepis na racuchy z jabłkami mojej mamy. Trawkacytrynowa_racuchy_ladnebebe

Składniki:

200 g mąki pszennej 500 g kwaśnych jabłek 200 ml mleka (może też być pół na pół z wodą) 50 g cukru 1 jajko 1 łyżka oleju 1 łyżeczka octu 1 łyżeczka proszku do pieczenia 1 łyżeczki cukru z wanilią pół łyżeczki cynamonu

Przygotowanie:

Jabłka obieramy, kroimy na połówki, usuwamy gniazda nasienne i ścieramy na tarce na grubych oczkach. Jajka ucieramy z cukrem, dodajemy mąkę, proszek do pieczenie, wanilię, cynamon i na końcu dolewamy mleko. Mieszamy, aż składniki się połączą. Dodajemy jabłka i ponownie mieszamy. Na rozgrzaną patelnią z olejem nakładamy przy pomocy łyżki porcję ciasta i smażymy z dwóch stron na małym ogniu aż będą rumiane. Przed podaniem posypujemy cukrem pudrem, możemy udekorować plasterkami jabłek i innymi owocami.

 

Leave a comment 2 komentarze

Dodaj komentarz

Twój adres email nie zostanie opublikowany. Pola, których wypełnienie jest wymagane, są oznaczone symbolem *

Reklama