Mama, Rozmowa, rozmowa, spotkanie

Nie’doskonałe #3

Poznajcie Olę, znaną z Instagrama jako aleksandra_c, mamę bliźniaków: Alana i Fabiana. W ramach cyklu, przygotowanego razem z marką Whisbear i Riyą Sokół, opowiada nam o swoim macierzyństwie.

Projekt Nie’doskonałe, w którym oddałyśmy głos mamom, by same powiedziały nam o tym, z czym mierzą się na co dzień, okazał się strzałem w dziesiątkę. Wasze reakcje pokazują nam, że każda z nas, często samotnie, stawia czoła problemom, które wszystkie znamy doskonale. Dzisiejsza rozmówczyni ujmuje szczerością i siłą, a zdjęcia Marty Pruskiej oddają to doskonale.

*

Ten moment, w którym dowiedziałaś się, że będzie dwoje dzieci… 

Pamiętam ten dzień, jakby to było wczoraj. Pierwsza myśl – to niemożliwe. Moje wątpliwości rozwiał dopiero drugi lekarz. Po niedowierzaniu przyszły łzy i panika, nie byłam gotowa na taką wiadomość.

Ile czasu zajęło ci przyswojenie takiej informacji? 

Bardzo długo, kilka miesięcy zwlekałam z poinformowaniem najbliższych o mojej ciąży. Musiałam sobie wszystko poukładać w głowie. Wiedział tylko tata chłopców i moja przyjaciółka. Wydaje mi się, że przełomowym etapem było właśnie przekazanie tej informacji rodzinie, wtedy zaczęło do mnie docierać, że to wszystko dzieje się naprawdę, zaczyna się nowy etap w życiu. Od tego momentu można powiedzieć, że całkowicie przyswoiłam tę informację i przede wszystkim ją zaakceptowałam. Przyszła radość.

Czego bałaś się najbardziej? 

Zawsze mówiłam, że niczego się nie boję, tym razem przerażało mnie dosłownie wszystko. Codziennie coś innego. Czy donoszę ciążę, czy dzieci będą zdrowe, czy rodzina zaakceptuje i pokocha chłopców no i najważniejsze: czy podołam tej nowej roli. Zawsze marzyłam o bliźniętach, ale w momencie, kiedy dowiadujesz się, że za niecałe 9 miesięcy będziesz musiała zmierzyć się z dwoma maleństwami, zaspokoić ich potrzeby, otoczyć miłością i troską, pojawia się wiele obaw. Bałam się, że nic nie przyjdzie naturalnie: miłość, instynkt macierzyński, skąd będę wiedziała, co oznacza płacz moich dzieci czy są głodne, coś im dolega czy mają pełną pieluszkę? Na szczęście po porodzie stres i obawy z dnia na dzień zaczęły znikać.

 

 

Pojawili się chłopcy, opowiedz o nich. 

Od samego początku byli dokładnie tacy, jakich sobie wymarzyłam, może trochę mniejsi niż się spodziewałam (śmiech). Teraz to już dwuletnie chłopaki, potrafią pokazać różki, nie znoszą sprzeciwu, ale z drugiej strony bardzo łatwo przychodzi im okazywanie uczuć sobie nawzajem, mi czy pozostałym członkom rodziny. Jestem najszczęśliwsza na świecie, kiedy wychodzimy na plac zabaw, do parku czy do sklepu i słyszę „kocham cię, mamo”. Nie wstydzą się tego.

Zaskoczyło mnie, sama nie wiem dlaczego, że chłopcy różnie się zachowują. 

Fabian to ten zawsze uśmiechnięty, łatwiej nawiązuje kontakt z nowymi osobami, Alan potrzebuje trochę więcej czasu, jest mniej ufny i zdecydowanie bardziej uparty. Czasami nazywam go marszczynosek, bo to jego znak rozpoznawczy od jakiegoś czasu. Różnią się też na przykład preferencjami smakowymi. Obaj łatwo nie dają za wygraną, kłótnie i bójki są na porządku dziennym, ale łączy ich też niesamowita więź. Widać to w momencie, kiedy jednemu dzieje się coś złego, drugi bacznie obserwuje, nie domaga się mojej uwagi tak, jak zwykle, po prostu stoi blisko przygląda się, a troskę o brata można łatwo wyczytać z jego miny. No i wszystko robią w tym samym czasie: ząbkowanie, stawianie pierwszych kroków, budzenie się rano, picie, jedzenie.

Masz niełatwą sytuację, nie tylko od razu zmierzyłaś się z dwójką dzieci, ale też z samotnym macierzyństwem, opowiesz o tym? 

Nie czuję się samotną matką, raczej nazwałabym siebie samodzielną. W końcu mam dwóch kompanów i towarzystwa nigdy mi nie zabraknie, przynajmniej na długich kilkanaście lat. Jednak wychowywanie dzieci w pojedynkę wiąże się z dużymi wyrzeczeniami, podwójnym stresem i odpowiedzialnością. Nie ma podziału obowiązków, wszystko spoczywa na jednej osobie. Bywa ciężko, na co dzień najbardziej chyba brakuje mi wsparcia i męskiej stanowczości. Czasami obserwuję ojców bawiących się ze swoimi dziećmi na placu zabaw, podpatruje co robią innego, czego ja nie robię z moimi chłopcami. Staram się zapewnić im wszystko, z jednej strony być zatroskaną matką, która bacznie obserwuje czy jej dziecku nie dzieje się krzywda, z drugiej strony wiem, że muszę im pozwolić na poznawanie świata, bo nie ma drugiej osoby, która pozwoliłaby im na większą swobodę.

Wyobrażam sobie, że to niełatwe. 

Cały czas się uczę, obserwuję, przełamuję pewne bariery, dzięki czemu staję się jeszcze silniejszą osobą – zarówno psychicznie, jak i fizycznie. Nie ma dla mnie rzeczy niemożliwych, jeśli mam jechać z bliźniakami na drugi koniec Warszawy, zabieram torbę pełną jedzenia i jadę. Zdarzyło nam się nawet raz wybrać pociągiem na kilkudniową wycieczkę do znajomych: ja, wózek, torba no i oczywiście dwójka dzieci. Nie było łatwo, ale się udało.

Obserwowałam was, jesteś świetnie zorganizowana, chłopcy pięknie rozwinięci, widać twoją ogromną pracę.

Plan dnia podporządkowuję chłopcom, kładą się spać zawsze o tej samej porze i staram się tego pilnować, więc dobra organizacja była u nas kluczowa. Przyznam też szczerze, że zabawy autkami czy innymi dziecięcymi umilaczami czasu nigdy nie były moją mocną stroną, zdecydowanie wolę zabawy edukacyjne. Na szczęście obecnie jesteśmy na etapie, w którym chłopcy sami upominają się o czytanie książek czy zabawę w karty – czyli opowiadanie o zwierzętach, owocach, warzywach, a przy tym tym nauka angielskiego – ale to prawda, wymaga to ode mnie sporo pracy. Każdy postęp w rozwoju chłopców traktuję też jak swój sukces, stąd ten uśmiech, kiedy słyszę, że chłopcy są pięknie rozwinięci.

Co jest najtrudniejsze na co dzień? 

Pogodzenie wszystkich ról naraz. Bycie konsekwentną, nieustępliwą, ale z drugiej strony taką osobą, do której można przyjść z problemem, przytulić się.

Bardzo trudno jest mi też w momentach, kiedy nie jestem w stanie sprostować oczekiwaniom obu chłopców naraz, bo przecież przytulenie czy wzięcie na ręce jednego wiąże się z pragnieniem tego samego przez brata. Niemal codziennie przed drzemką kładziemy się razem i przytulamy, chłopcy w taki sposób zasypiają najszybciej, te momenty lubię najbardziej.

Jak sobie radzisz z problemami?

Nie mam na to żadnego przepisu. Czasami pomaga mi rozmowa z przyjaciółką, często też zaglądam na Instagram, bo wiem, że tam znajdę kilkanaście innych dziewczyn z podobnymi problemami, z którymi będę mogła porozmawiać. Czasem wystarczy ciepła kawa i ciastko. Lubię wyciszyć się słuchając muzyki, chociaż z tym wyciszeniem w naszym mieszkaniu nie jest łatwo.

Ostatnio przekonałam się, jak bardzo stajemy się bezradne w obliczu choroby dziecka. Jakiś czas temu Fabian miał bardzo wysoką gorączkę, wylądowaliśmy na SOR z zapaleniem płuc, a ja totalnie wymiękłam. Czułam się okropnie, bo nie mogłam mu w żaden sposób pomóc, ulżyć. Wtedy zaczęłam jeszcze bardziej doceniać i podziwiać mamy, które zmagają się z chorobą dziecka na co dzień. Bycie samodzielną matką bliźniaków to przy tym nic.

Masz czas dla siebie? 

Nie za wiele, jeśli mam taką możliwość, staram się zrobić coś dla siebie w trakcie drzemki chłopców, najczęściej kończy się na wypiciu kawy i przeglądzie ulubionych profili na Instagramie. Raz na jakiś czas zdarzy mi się wyjść na kawę czy do kina.

Co zmieniło w tobie macierzyństwo? 

Stałam się wrażliwsza i to jest jedna z większych zmian, jakie we mnie zaszły. Czasami sama siebie zaskakuje, że coś, co wcześniej nie wywarłoby na mnie żadnego wrażenia, teraz może nawet doprowadzić do łez. Oprócz tego całkowicie zmieniły mi się priorytety w życiu, teraz na pierwszym miejscu zawsze są chłopcy.

Jesteś zadowolona z siebie jako mamy? 

Jestem bardzo krytyczna w stosunku do siebie. Wyobrażając sobie siebie w roli matki, widziałam oazę spokoju, która nigdy nie traci cierpliwości, nie pokazuje się z gorszej strony. Niestety rzeczywistość okazała się trochę bardziej okrutna, zdarza mi się podnieść głos czy stracić cierpliwość, wtedy mam ochotę po prostu wyjść i przeczekać ten moment. Jeśli ktoś mi mówi, że mnie podziwia, w głowie od razu układam sobie odpowiedź, ile rzeczy robię źle i co mi nie wychodzi.

Jest coś, co chciałabyś w sobie zmienić? 

Zdecydowanie tak, gdyby ktoś zechciał podzielić się ze mną cierpliwością, chętnie ją przyjmę (śmiech).

Czujesz się oceniana jako matka?

Na każdym kroku spotykam się z wytykaniem błędów, bez żadnych wskazówek w zamian. Im chłopcy są starsi, tym większą odczuwam presję. Sama stawiam sobie wysoko poprzeczkę, a przy okazji staram się udowodnić niektórym osobom, że się mylili/mylą na mój temat. Niestety nie zawsze wychodzi – w końcu jestem tylko człowiekiem, popełniam błędy, jak każdy i akceptuje to.

Wierzysz, że istnieje wzór na matkę idealną? 

Nie ma osoby, która nie popełnia błędów, są tylko takie, które się do tego nie przyznają. Nigdy nie dążyłam do bycia perfekcyjną, bo wiem, że nie byłabym w stanie temu sprostać. Staram się być najlepszą wersją siebie, ale z tym też różnie bywa.

Do roli mamy przypisane jest zamartwianie się o różne rzeczy…

Tak! Czy uda mi się wszystkiego dopilnować, zapewnić im bezpieczeństwo, czy zawsze będziemy mieć dobry kontakt, czy będą dumni ze mnie jako matki, czy w przyszłości powiedzą, że mają najlepszą mamę na świecie? To są moje największe zmartwienia.

Co jest najważniejsze w byciu mamą?

Otoczenie chłopców miłością. Chcę, żeby otrzymali jej tyle, ile mogliby otrzymywać od obojga rodziców, a nawet więcej. Bardzo ważna jest też dla mnie edukacja synów – marzę, by osiągnęli w życiu jak najwięcej, żeby byli spełnieni. Na razie są jeszcze trochę za mali, żeby rozumieć niektóre rzeczy, ale na pewno rola matki jest tutaj nieoceniona. Oczywiście niezbędne są do tego ogromne pokłady cierpliwości, nad czym sama muszę jeszcze trochę popracować.

Kiedyś usłyszałam stwierdzenie: „Szczęśliwa mama, to szczęśliwe dziecko”, zgadzam się z tym w stu procentach, dlatego oprócz bycia mamą, poświęcaniem się i wyrzeczeniami, trzeba też dążyć do własnego szczęścia.

Jesteś szczęśliwa? 

Jako matka, jak najbardziej – mam dwóch zdrowych, co było i jest najważniejsze – mądrych i pięknych synów. Jako kobieta, muszę jeszcze trochę nad tym popracować, ale wierzę że niedługo będę mogła powiedzieć, że jestem szczęśliwa nie tylko jako matka.

Dziękuję za rozmowę, masz moc! 

Zobaczcie, co o sobie mówią inne nie’doskonałe mamy, a jak widzą je ich przyjaciółki:

Więcej informacji o projekcie Nie’doskonałe znajdziecie tutaj.

Rozmawiała: Paulina Filipowicz

Zdjęcia: Marta Pruska 

 

 

 

 

 

Leave a comment 5 komentarzy

  1. Świetny wywiad i przeurocze zdjęcia! :)))
    Ja od siebie chciałam polecić książkę – lekturę obowiązkową dla każdej mamy – pt. „Zatrzymać dzień” 🙂
    Pozdrawiam

  2. ŚWIETNIE kTOS DOBRAŁ TE UBRANKA POD TEMATYKĘ ZDJEĆ I TYCH MALUCHÓW.. FAJNEI,,ZE TA MAMA WSPIERA POLSKIE MARKI!!!!

  3. Piękna, mądra i dzielna mama, chłopcy przeuroczy, tank topy z bliźniakami fantastyczne, życzę dużo siły i pokładów cierpliwości:)

  4. Pamiętam, jak miał się urodzić mój Janek, to też sobie wyobrażałam, że będę taką zen-mamą, zawsze cierpliwą i wyluzowaną… Haha! Było zupełnie inaczej, na początku to był taki stres, jakiego nigdy wcześniej nie przeżyłam. Jak spoglądam wstecz, na moje zachowanie, to często się tego wstydzę. Teraz jest lepiej, Janek podrósł i jakoś troszkę łatwiej jest, chociaż inne rzeczy stresują. Też bym przyjęła każdą ilość cierpliwości, dlatego życzę tej dzielnej mamie całego jej morza! I nam wszystkim mamom, kobietom, żebyśmy potrafiły sobie odpuścić i wyluzować. Ja się tego ciągle uczę.

Dodaj komentarz

Twój adres email nie zostanie opublikowany. Pola, których wypełnienie jest wymagane, są oznaczone symbolem *

Reklama