Naturalna apteczka

Nie tylko na sezon grypowy

Jak to jest z tymi przeziębieniami? Przecież dbamy o zdrowie, dużo spacerujemy, jemy i kaszę i warzywa. Lecz kiedy zaczyna się przedszkolny sezon na infekcje, to nie ma na niego mocnych. A to katar, a to kaszel, a to znowu gorączka... Większość rodziców zna ten stan bezsilności, kiedy nie pomaga ani sok z malin, ani miód, po prostu trzeba znowu iść do lekarza. Ponieważ czas przeziębień został oficjalnie rozpoczęty, postawiłyśmy podpytać o naturalne leczenie naszą ekspertkę, Kamillę Stańczyk z Eco&More. Co możemy robić, aby wspierać odporność naszych dzieci i pomagać im zwalczać infekcję? Czy naturalne metody rzeczywiście działają? Co znajduje się w naturalnej apteczce? apteczka-2-3 Moja szuflada z lekami pęka w szwach. A i tak przy przeziębieniu idziemy do pediatry i dostajemy kolejna porcję leków. Katar, kaszel, ogólne rozmemłanie - podobno dzieci muszą po prostu z tego wyrosnąć? Wierzę w nabieranie odporności, zdrowe żywienie, spanie w chłodzie. Mam dwie córki, obie przeszły w przedszkolu etap chorowania na wszystko. Trwało to... dwa miesiące. Dwa miesiące wyjęte z życia - ale to załatwiło sprawę. Jeżeli mamy jakiekolwiek wątpliwości, idźmy do lekarza. Przeziębień nie należy lekceważyć, bo może z nich wyrosnąć coś naprawdę niepokojącego. To się zdarza, musimy być uważni. Ale nie możemy też przesadzać w nadgorliwości. Naturalną odporność nabiera się przez całe życie i żeby organizm mógł wytworzyć przeciwciała, po prostu musi się zetknąć z rozsądną dawką patogenu. Chorując, dzieci nabierają odporności. Ale czy możemy naturalnie wzmocnić odporność swoją i dzieci? Apteki pełne są tego typu produktów: syropków z echinaceą, witamin w postaci żelków… Zawsze lepiej samemu przygotować latem syrop z czarnego bzu. To naprawdę jest proste, a bez możemy zebrać niemal wszędzie, za darmo. Przy infekcjach i okresach obniżonej odporności wart polecenia i do przygotowania na świeżo jest syrop z cebuli. Jeśli nie mamy czasu, kupmy w aptece syrop prawoślazowy. Łyżeczka dobrego miodu dziennie również potrafi zdziałać cuda. Poza tym najważniejsze jest hartowanie - czasem odbywa się to wbrew całemu światu. Już niemowlęta powinny być wyprowadzane na mróz, noszone w miejsca pełne ludzi, nieizolowane od znajomych z małymi dziećmi. Kiedy moje córki były małe, mieszkaliśmy w Wielkiej Brytanii. One do przedszkola przychodziły w czapkach i rękawiczkach, a angielskie dzieci w skarpetkach i sukieneczkach - bo na przykład akurat jechały na hulajnodze i było im ciepło. Kiedy dziecko w przedszkolu chce pobawić się podwórku, ubiera się - o zgrozo - samo i wychodzi, choćby na deszcz. Kiedy odbierałam córkę, miała gil do pasa, kurtkę zapomnianą w domku na placu zabaw, przemoczone buty, i była szczęśliwa. Poza tym angielskie domy są chłodne, kupuje się ciepłą piżamkę, papucie na nogi i jazda. W parkach stoją publiczne baseny, gdzie maluchy od wczesnej wiosny chlapią się po uszy. W Polsce dla większości rodziców jest problemem, że dzieci chodzą z katarem do przedszkola. To zrozumiałe! Dzieci się zarażają, a szukanie opieki dla chorego malucha jest problemem. Ale nie przesadzajmy. Stykamy się z chorobami wszędzie, a w wieku przedszkolnym każde kolejne przeziębienie przechodzi się lżej. Katar, o ile dziecko czuje się dobrze, ma energię do zabawy, nie powinien być powodem do zamykania się w domu. Dzieci trzeba przede wszystkim obserwować. Trzeba mieć rozum w głowie i słuchać intuicji. I pilnować kilku prostych rzeczy: po zmarznięciu podać maluchowi ciepłą herbatę czy napar z ziół, nie pozwolić mu zostać w mokrych ubraniach, tylko przebrać w ciepłe i suche. Otwierać okno przed spaniem, wietrzyć pokój. Spać w temperaturze około 19 stopni, a zimą dbać o odpowiednie nawilżanie powietrza. Jeść warzywa całą zimę i to te z naszej szerokości geograficznej. Dużo pić, jak zwykle. apteczka-2-13 apteczka-79 [gallery type="rectangular" size="full" ids="46787,46784"] A kiedy pojawią się pierwsze objawy - jaka jest pierwsza pomoc dla dziecka? Jeżeli pojawi się katar, nasmarować klatkę piersiową i plecki balsamem ułatwiającym oddychanie, zawierającym ekstrakt z eukaliptusa i mięty. Smarowanie może być przyjemnością, bo produkt ma konsystencję maści lub jest w sztyfcie. Nie przesadzajmy z olejkami eterycznymi. Zalanie łóżka hektolitrami olejku może źle się skończyć. Ma być woń w powietrzu, z dala od dziecka, ewentualnie kilka kropel na pościeli czy piżamce. W ciało można wetrzeć również rozgrzewającą kamforę. Starym, dobrym sposobem są parówki nad miską z gorącą wodą. Współcześnie zastępują je bezpieczniejsze nebulizatory. Ulgę przynosi nawilżanie powietrza, dlatego warto zianwestować w cichy nawilżacz. Odpowiednia wilgotnośc w sypialni załagodzi podrażnienia śluzówki. Rumianek sprawdzi się do płukania bolącego gardła. Szałwię stosujemy wtedy, kiedy zaczynają się ropne naloty. Anginę da się zatrzymać, jeśli będziemy płukać naprawdę często, choćby po jednym łyku. Wiem, że szałwia jest gorzka, ale zabawa z płukaniem gardła i pluciem na odległość to może być coś dla całej rodziny! apteczka-2-6 apteczka-26 [gallery type="rectangular" size="full" ids="46798,46804"] apteczka-37 Nie udało się zlikwidować choroby w zarodku. Jest gorączka. Pędzimy do lekarza? Gorączka oznacza, że organizm walczy. Lekarze często powtarzają, że stan podgorączkowy nie wymaga od razu do konsultacji lekarskich. Jeżeli temperatura rośnie, obserwujmy dziecko i w razie utrzymywania się dłużej niż 2-3 dni, udajmy się do przychodni. Ja wychodzę z założenia, że podajemy leki na zbicie temperatury przy gorączce około 38 st. Podaję moim dzieciom też napar z lipy - działa napotnie, obniża gorączkę i można ją stosować przy małych dzieciach. Przyjmuje się, że po jakiejkolwiek gorączce nie powinno się przychodzić do przedszkola przez kolejne 2 dni. To właściwa karencja na wykurowanie się. Problemy maluszków to nie tylko częste infekcje. To także alergie. Czy natura i tu może nam dać wsparcie? Podczas wykładów na Dniach Alergii na Stadionie Narodowym tłumaczono, czemu diagnozuje się coraz więcej uczuleń. To reakcja na stres, zły tryb życia, brak wypoczynku. Może więc warto uczyć dzieci relaksu i pogody ducha, a także zaszczepiać im dobre nawyki zdrowotne? Obserwując dziecko, dowiemy się naprawdę dużo na temat tego, co mu odpowiada, a na co jest uczulone. W razie silnych reakcji trzeba je zbadać. Alergie to nie tylko wysypki czy łzawienie, to także bezdechy, omdlenia. Nie lekceważmy tego. Dziś wiele dzieci ma przede wszystkim problemy ze skórą. Na wszystkie zmiany kojąco działa aloes. Są już kosmetyki, które w ogóle zamiast wody w składzie mają aloes. Nie sproszkowany, tylko prawdziwy żel ręcznie zbierany z liści. Dla dorosłych to na przykład Santaverde. Wspaniałe efekty przynosi Liniment - oliwa z oliwek z wodą wapienną. Oliwka ta nie zawiera parafinum liquidum, które zapycha nam skórę, przez co nie usuwamy skórą toksyn z organizmu. Sprawdźmy, czy poprawy nie przyniesie nam nagietek. Ten kwiat działa niezwykle kojąco na odmrożenia i poparzenia. Dostępne są kremy, maści, żele do mycia czy woda micelarna. Sprawdzi się też mocno skoncentrowany olejek z nagietka. apteczka-2-10 apteczka-52 Kolejny element codzienności: stłuczenia, rany, otarcia. Mamy w apteczce octenisept i plastry. Co jeszcze może pomóc? Małe dzieci ciągle się kaleczą i uderzają. Przyda nam się dziecięcy icepack - powinien się możliwie miło kojarzyć i mieć odpowiedni, nie za duży rozmiar. Na stłuczenia, guzy, naderwania, bóle mięśni najlepsze jest od zawsze arnika. Maść arnikową przygotowuje się z kwiatów i kłącza, i powinna być certyfikowana. Arnika w składzie powinna być na początku listy, inaczej jest jej mało w maści. W mojej apteczce sprawdzają się też skoncentrowane ekstrakty z roślin francuskiej marki Neobulle. Zostały przygotowane z myślą o dzieciach. Między innymi działający przeciwbólowo Badabum - ranki naprawdę goją się szybciej. apteczka-7 [gallery type="rectangular" size="full" ids="46797,46809"] Czy są jakieś korzyści z naturalnego leczenia dzieci? Bo ono ma jedną wadę dla zabieganych rodziców: wymaga czasu, uważności i spokoju. Na efekty czeka się dłużej niż przy ibupromie i środkach przeciwzapalnych. Korzyści? Jasne, nie chorujemy tak często i tak intensywnie. Pamiętajmy, że naturalne metody leczenia pozwoliły przetrwać naszym dziadkom wojnę, leczyć rany i przeżyć mrozy w lesie. Nie trzeba być od razu szamanem, żeby znać kilka podstawowych ziół i ich właściwości. Uważam, że w apteczce powinniśmy mieć miętę, lipę, korę dębu i szałwię. I melisę na własne nerwy! Rumianek, jak boli brzuszek lub do kąpieli malucha. Najważniejsze to rzeczywiście mieć czas. Czyli coś, czego nie mamy za dużo. Może czasem się uda? apteczka-54 apteczka-50 W naszej selekcji znajdziecie wszystkie produkty polecane w naturalnym leczeniu, które możecie kupić w Eko Drogerii.

4 komentarze

  • Monika:

    Chciałabym dodać że dużej mierze żywność modyfikowana genetycznie wywołuje alergie i osłabia układ immunologiczny. Natomiast cukier powoduje namnażanie się bakterii i jest doskonałym środowiskiem , w którym rozwijają się wirusy.

    Odpowiedz
  • Monika:

    Dlatego dodałabym do ruchu na świeżym powietrzu spożywanie dużej ilości warzyw z małych gospodarstw, kasz i olejów tłoczonym na zimno – szczególnie polecam olej z ogórecznika na rozwój mózgu u dziecka:):)

    Odpowiedz

Dodaj komentarz

Twój adres email nie zostanie opublikowany. Pola, których wypełnienie jest wymagane, są oznaczone symbolem *

This site uses Akismet to reduce spam. Learn how your comment data is processed.