inspiracje, Zabawa

Morskie opowieści

Otwieramy nasze kalendarze i przeskakujemy przez kapryśny i temperaturowo chwiejny maj. Udajemy, że nie widzimy czerwca i dyskusji „to u której babci będą dzieci". Lądujemy od razu w wizji lipca, wygrzewania stóp w ciepłym piasku i nasłuchiwania krzyku mew.

Jesteśmy już nad morzem. No prawie. Ale mały ktoś pokaże nam dzisiaj, jak można się do morskich wakacji przygotować i to nie wychodząc z łóżka. Jeśli deszcz znowu pokrzyżował wam wypad z dziećmi, zróbcie sobie morską zabawę, na trening na sucho zaprasza dziś tublu.pl. Kto rusza z nami na pokład?

Mapa to podstawa

Każdy mały wilk morski wie, że w okrętową wyprawę nie wyrusza się bez rozeznania trasy i podstawowej wiedzy geograficznej. Gdzie napotkamy pingwiny, a gdzie misie polarne? Gdzie warto zatrzymać się w podróży, by wypić herbatę z rodziną eskimoską, a może raczej poserfować na australijskiej fali czy pokołysać się w rytm samby z widokiem na Ipanemę?

Wyciągamy magnetyczna mapę Janod, nie wykręcimy się od pierwszej lekcji geografii. Składana tablica i 200 magnesów z wizerunkami ludzi, zwierząt i budowli to zapowiedź nauki poprzez zabawę, czyli połączenie idealne dla naszego niepełnoletniego kapitana.

Wędkujemy

Hop hop, jest ktoś na horyzoncie? Cisza, słaby wiatr, który nie wróży szybkiego zawitania do portu. By się nie nudzić, jeśli kapitan w ogóle zna to słowo, wyjmujemy wędki, by połapać kolorowe okazy w głębinach Oceanu Spokojnego. Będą do domowego akwarium! Do gra Aquanemo Janod warto zaprosić współtowarzyszy podróży. Hej, są tu jacyś marynarze? Cztery wędki, 20 rybek i czas na test koncentracji i zwinności. Jak myślicie, kto wygra tę rundę?

Ryby złowione, zanim trafią do domowego akwarium, musimy je gdzieś przechować, bo do najbliższego lądu jeszcze dwa dni drogi. Czy dwie godziny? No… jakoś tak, szczęśliwy kapitan czasu nie liczy. Budujemy więc specjalną klatkę na mniejsze ryby, choć może i rekiny, jeśli takowe pojawią się po drodze. Przydadzą się do tego świetnie klocki Plus-Plus, z których kapitan wyczaruje nie tylko kolorową klatkę, ale i latarnię morską.

 

Piraci na horyzoncie

Wyciągamy lunetę i obserwujemy widnokrąg. W tym rejonie pirackie napady nie są rzadkością. Luneta Bresser National Geographic wytropi wrogi żaglowiec bez problemu, ośmiokrotny zoom optyczny to prawdziwy konkret. Mała, składana i poręczna, nie może zabraknąć jej na pokładzie statku.

No i są! A jakże, bezzębni piraci na horyzoncie. Uff, dobrze, że to tylko magnetyczna układanka Mudpuppy, która sprawdza się idealnie w podróży. Kolorowe magnesy umieszczamy na odpowiednich numerach i uśmiecha się do nas morski rzezimieszek. Cóż, nie wygląda jak Johny Depp w „Piratach z Karaibów”, ale rach ciach, zmieniamy planszę i budujemy okazałą flotę.

Jak ryba w wodzie

Jesteśmy już niedaleko portu i kolorowej wyspy Aruba, gdy fala tak kołysze statkiem, że nasz kapitan ląduje w ciepłych wodach oceanu. Spokojnie, z płetwą Swim Fin może czuć się bezpiecznie, jest stworzona do nauki pływania i beztroskiego pluskania w wodzie. Zresztą, czy kapitan wyglądałby poważnie w kole czy rękawkach? Wizerunek rekina dużo bardziej mu odpowiada!

Jak to możliwe, że przemierzyliśmy ocean, spotkaliśmy się oko w oko z piratami i nawet nie wyszliśmy z łóżka? Suchy trening kapitana zaliczony na szóstkę, teraz wyjmujmy te nasze notesy i szukajmy wolnych miejscówek nad morzem. Wakacje w głowie zaczynają się duuuużo wcześniej niż oficjalnie w kalendarzu!

zdjęcia: Magda/Łapacze wspomnień

 

 

Dodaj komentarz

Twój adres email nie zostanie opublikowany. Pola, których wypełnienie jest wymagane, są oznaczone symbolem *

Reklama