Dominika – mama znad morza

Morskie opowieści

„Kiedyś znalazłyśmy z siostrą na wydmach stary foliowy balon, był do niego doczepiony woreczek z adresem małej Szwedki. W efekcie znaleziska siostra wymieniła z dziewczynką kilka sympatycznych listów”.

Dla mnie Morze Bałtyckie to cudowne wspomnienia z lat dzieciństwa. Gofry, kręcone lody, wieczorne ogniska w ośrodkach wczasowych i podziwianie – z mamą i z babcią – pięknych zachodów słońca przy akompaniamencie latających nad głowami mew. Dla Dominiki Litwin, na rozmowę z którą was dzisiaj zapraszam, to całe życie. Mama, której codzienność możecie podglądać tutaj, mówi o sobie, że jest dziewczyną znad morza. Urodziła się w Kołobrzegu, ale mając trzy lata, wspólnie z rodzicami przeprowadziła się do Lęborka. To malownicze miasteczko znajdujące się dokładnie trzydzieści kilometrów od Bałtyku Dominika nazywa swoim miejscem na ziemi.

Mama trzech chłopców: sześcioletniego Olka, trzyletniego Kaja i rocznego Remka zawodowo zajmuje się fotografią, a w wolnym czasie blogowaniem. W jej głowie drzemie wiele marzeń, które udaje się realizować, łącząc pracę z wychowywaniem synów. Gdy rodzinnie nie uciekają na plażę, zostają w domu, gdzie często pachnie ciastem i naleśnikami. Wielbicielka mlecznej czekolady wychowała się nad wodą, którą pokochała, a tą miłością zaraża swoich synów. Podczas naszej rozmowy również i ja zamarzyłam o pluskaniu się w morskich falach, łapaniu promieni słońca za kolorowym parawanem i spacerach po wydmach w Słowińskim Parku Narodowym. Rozpoczęte wakacje były dobrym pretekstem, aby poznać bliżej mamę znad morza i podpytać o jej wspomnienia z lat, gdy była małą dziewczynką.

Czy jako dziecko często plażowałaś z rodzicami?

Można powiedzieć, że mieszkałam na plaży. Mój tata pracował w nadmorskim oddziale straży granicznej. Na całe lato przeprowadzaliśmy się do Łeby. Do tej pory pamiętam smak chrupiących rybich ogonków z ogniska i hamaki z sieci rybackich.

Jakie masz jeszcze dziecięce wspomnienia nawiązujące do morza?

Takich wspomnień jest całe mnóstwo! Jako mała dziewczynka zaliczyłam obóz żeglarski, z którego przywiozłam pięćdziesiąt trzy siniaki na obu nogach. Na porannej zaprawie pakowaliśmy się do motorówek, wypływaliśmy nimi na morze, wyskakiwaliśmy dwa kilometry od brzegu i musieliśmy do niego dopłynąć. Było cudownie! Kiedyś znalazłyśmy z moją siostrą stary foliowy balon na wydmach – był do niego doczepiony woreczek z adresem małej Szwedki! W efekcie znaleziska siostra wymieniła z dziewczynką kilka sympatycznych listów. To są moje najlepsze wspomnienia.

Lubisz pływać? 

Jestem ratownikiem wodnym i stałą bywalczynią pływalni miejskiej, więc pływać uwielbiam. Podczas pływania zbieram myśli, planuję nasze dni, układam sobie w głowie różne sprawy. Za leżakowaniem w pełnym słońcu nie przepadam, ale zdecydowanie wolę aktywny odpoczynek nad wodą niż przeprawy górskie.

 

 

Jak często rodzinnie jeździcie na pobliską plażę?

Najbliżej nam do Łeby, ale za nią nie przepadamy. Latem bywamy tam bardzo rzadko. Wybieramy spokojniejsze plaże, na których możemy pobiegać z naszym psem. Uwielbiamy Bałtyk jesienią – pakujemy rowery na dach auta, jedziemy nad morze i tam przemierzamy długie, pachnące lasem kilometry. To nasz czas. Wyznaję zasadę, że żyjemy po to, żeby otaczać się wspaniałymi ludźmi i spędzać z nimi czas, a moim celem jest wychować chłopców na dobrych ludzi i nauczyć się łapać chwile, które uciekają tak szybko. Często, gdy jestem z synami na plaży, mówię do nich: A teraz stop! Zapamiętajmy tę chwilę, w której jesteśmy tu razem zdrowi i szczęśliwi.

Czy chłopcy nie boją się morskich fal?

Nie, choć troszkę mogliby. Odkąd jestem mamą, nabrałam dystansu do wody. Nadal jest moim żywiołem, ale nie spuszczam moich rybek z oczu. Bezpieczeństwo przede wszystkim. Aha, no i woda zawsze jest dla nich ciepła.

Gdybyś mogła doradzić innym rodzicom, jak mogą zachęcić dzieci do kąpieli, to co byś powiedziała?

Przede wszystkim nie wolno zmuszać dzieci do kąpieli wodnych. Można ją uatrakcyjnić dmuchanymi gadżetami – rękawkami czy kółeczkiem. Należy jednak pamiętać, aby nie uzależniać dzieci od tego typu sprzętów i używać ich z umiarem. Dzieci muszą umieć zmierzać się z żywiołem bez pomocy kaczuchy czy delfinka. Ważne też, aby dawać dobry przykład. Pokażmy, jak to się robi i pierwsi wejdźmy do wody.

Jestem przekonana, że doszłaś już do perfekcji w temacie pakowania torby na plażę. Bez jakich produktów nie wyobrażasz sobie wyjazdu?

Staramy się nie uzależniać od rzeczy. Często wyskakujemy na spontanie i wtedy ważne są pieluchomajtki do kąpania Pampers Splashers, które nie pęcznieją w wodzie, są wygodne i łatwo się zakładają oraz zdejmują. Do tego duża butelka wody, ręczniki i zabawki. W moje torebce zaś ostatnio podróżują z nami dinozaur za punkty za tankowanie, zapasowy smoczek i pełno piachu z plaży.

Chłopcy pewnie też zabierają swoje zabawki?

Oczywiście! Gdy wyjeżdżamy na dłużej, chętnie biorą ze sobą swoje łopaty, wiaderka, psikawki do wody i plastikowy ciągnik. Jednak sama plaża jest pełna wyjątkowych zabawek – muszelek, patyków, kamyczków i oczywiście ciepłego piasku, a te w połączeniu z wyobraźnią sprawiają, że gadżety często są nam zbędne.

Plaża to również wielka piaskownica. Jak chłopcy reagują na taką dużą ilość piasku?

Totalnie odlatują w zabawie. Piasek wciąga prawie tak jak ich ulubiona bajka „Kraina lodu”. Zabawa nie ma końca.

 

Jesteś prawdziwą morską dziewczyną. Czy chłopcy kochają wodę, tak jak ich mama?

Muszę przyznać, że są z nich urodzone foczki.

Pamiętasz jakieś śmieszne sytuacje znad morza, z ich udziałem?

Nic konkretnego, bo morze i plaża to nasza codzienność od lat. Zawsze świetnie się bawimy – czy mamy ze sobą dmuchanego krokodyla, czy dwa patyki, które znajdziemy w drodze przez las – jest wesoło.

Zimą też lubicie spacerować po plaży?

Tak! Moja pierwsza randka z mężem odbyła się na zimowej plaży. Oddał mi swoje rękawiczki, a później serce. Teraz z wielką chęcią uciekamy z domu na spacer po plaży pełnej śniegowych zasp.

A jak spędzacie wakacje: nad polskim morzem czy raczej za granicą?

Dużo podróżujemy, ale są to raczej lokalne wycieczki. Dwa tygodnie temu byliśmy na rocznicowym weekendzie w Poddąbiu, jutro jedziemy na trzy dni na Kaszuby, a później lecę z chłopcami na tydzień do Ustki.

Życzę wam więc cudownych wakacji i wielu morskich przygód! Dziękuję za rozmowę.

Dziękuję i do zobaczenia nad morzem.

*

Rodzinne kadry Dominiki i jej synów możecie podejrzeć również na jej profilu na Instagramie – tutaj.

*

Rozmawiała: Marta Szczepanik

Zdjęcia: Dominika Litwin

Dodaj komentarz

Twój adres email nie zostanie opublikowany. Pola, których wypełnienie jest wymagane, są oznaczone symbolem *