grafika, Kultura, sztuka, teatr

Mały Teatr Ilustracji

Rozmowa z Anią Trzpil

Kamishibai brzmi odlegle a w rzeczywistości kariera tego wywodzącego się z Japonii „papierowego teatru” rozwija się już od wielu lat w Europie. Kilka lat temu tą nietuzinkową formą przedstawienia zainteresowała się ilustratorka Ania Trzpil. Praca dyplomowa zaskarbiła sobie przychylność profesorów, którzy w uniwersyteckim ogrodzie, na kocach i przy kojących dźwiękach marimby przyglądali się stworzonemu przez Anię spektaklowi.

obrona

Od tamtej pory powstało 7 przedstawień a Mały Teatr Ilustracji nabrał tempa i rozmachu. Prace przebiegają w składzie Ania, jej chłopak Henryk oraz Paulina, która niedawno dołączyła do zespołu. To zgrane trio z polotem i werwą realizuje dla najmłodszych widzów twórcze adaptacje ukochanych bajek i wierszy, ale także opowiada o historii teatru Kamishibai. Przeczytajcie naszą rozmowę z Anią i koniecznie zabierzcie dzieci na spektakl.

z rybą

Japonia to Twój konik? 

Kiedy ktoś styka się z Małym Teatrem Ilustracji często pyta najpierw właśnie o Japonię, jednak to nie od fascynacji tym krajem się zaczęło. Na technikę Kamishibai [jap. kami – papier, shibai – sztuka teatralna] natknęłam się gdzieś w czeluściach Internetu, przy okazji zgłębiania tematu zagranicznej ilustracji dla dzieci. Kamishibai jest dość popularne w Hiszpanii i Portugalii i to tamtejsze przykłady zainteresowały mnie tą techniką.

Czy ktoś dzieli z Tobą tę pasję?

Tak, to właśnie wspólnie z moim chłopakiem Henrykiem zauroczyliśmy się teatrem ilustracji i postanowiliśmy przygotować na próbę jeden spektakl w tej technice. To było jeszcze w czasie studiów – moich graficznych i malarskich Henryka, na Wydziale Sztuk Pięknych w Toruniu. Ruszał nabór na wnioski w ramach programu Mikrowsparcie, dzięki któremu można było uzyskać małą dotację na działanie kulturalne skierowane do mieszkańców miasta. Napisaliśmy wniosek i udało się – nasz Teatr Ilustracji Kamishibai miał swoją premierę w kwietniu 2014 roku a warsztaty odbyły się w Centum Sztuki Współczesnej Znaki Czasu i Domu Kultury na Bydgoskim Przedmieściu w Toruniu.

Działacie tylko we dwójkę?

Od niedawna jest z nami także Paulina, która wspiera nas głosem i energią podczas przedstawień. Wspólnie także podejmujemy decyzje co do doboru repertuaru, robimy burze mózgów wymyślając kolejne warsztaty kreatywne, piszemy maile, it., itd.

csw w toruniu csw4 fikołki4

Według jakiego klucza wybieracie bajki do repertuaru?

Od początku stawialiśmy na propagowanie polskich twórców. Cenimy polską literaturę, w której twórcy czerpią inspiracje z wierzeń ludowych, podkreślają związek człowieka z naturą i oddają się często frywolnym szaleństwom jeśli chodzi o przebieg zdarzeń. Interesują nas legendy i baśnie z elementami magicznymi, tak jak np. historia o Utopcu czy „Toruńskie Pierniki” Maria Krüger. Szukamy nawiązań do miejsc, mamy w planie także spektakl z Warszawą w tle.

Jakie są Twoje ulubione bajki i baśnie z dzieciństwa?

Zawsze lubiłam rymowanki, namiętnie recytowałam przed rodzicami Brzechwę i Tuwima, później polubiłam Krasickiego za jego błyskotliwe wiersze (stąd też w naszym repertuarze fraszka tego autora). Zawsze wzruszała mnie kołysanka „Był sobie król”, mocno przeżywałam też „Dziewczynkę z zapałkami” Andersena.

Mocno zapadła mi w pamięć książka „Czarno na białym i biało na czarnym” Marcina Brykczyńskiego z ilustracjami Janusza Stannego. Są tam proste układy i kontrastowe sytuacje – młynarz, który spada na kominiarza, biała myszka w czarnej dziurze – a więc zabawa czernią i bielą. Lubię ją bardzo do dziś.

Pamiętam jeszcze wielki tom pt. „Skrzaty”, którego autorem jest Wil Huygen, a niezwykłe ilustracje stworzył Rien Poortvliet. Jest w tej książce cos niepokojącego, co powoduje, że tak mocno ją zapamiętałam. Nawet dziś patrząc na nią czuję lekki dreszcz. Tak jakby otwarcieksiążki miało spowodować że skrzaty w końcu ożyją, wysypią się z książki i rozbiegną po wszystkich kątach.

Zawsze wiedziałaś, że ilustracja będzie w centrum Twoich zainteresowań i że sprowokuje Cię do działania?

Ilustracja jest dziedziną, która zajmuje mnie najbardziej. Kończąc grafikę czułam, że to właśnie w tę stronę chcę iść. Miałam zamiar zaraz po studiach wydawać piękne książki autorskie, jedną po drugiej. Szybko jednak okazało się, że z tym wydawaniem to nie jest taka prosta sprawa.

Co stanęło na przeszkodzie?

Marzyłam o tym, aby do księgarni trafiła moja książka dyplomowa pt. „Zielnik Pocztowy”, opowiadająca o zapomnianym języku kwiatów zarezerwowanym dla mowy uczuć. Kiedy szukałam wydawcy zainteresowanego „Zielnikiem” zdałam sobie sprawę, że nie jest łatwo zaistnieć na rynku bo wydawcy często boją się ryzykować i promować nieznanych twórców. Zaczęłam szukać sposobu aby robić to co lubię – ilustrować. Mogłabym po prostu rysować do szuflady i czekać, aż ktoś w końcu mnie zauważy, jednak nie o to mi chodziło. Chciałam, żeby moje ilustracje żyły od razu, były oglądane, cieszyły, dawały do myślenia, zaskakiwały, sprawiały estetyczną przyjemność.

Udało się, Mały Teatr Ilustracji działa i ma się świetnie.

Tak, bardzo się z tego cieszę. A najcenniejsza w tym projekcie jest dla mnie obserwowanie żywych reakcji małych i zawsze szczerych widzów. Wiele się przy tym można nauczyć, rozmawiając z dziećmi o tym, co podobało im się w spektaklu, co było niezrozumiałe. Często nie trzeba nawet pytać – niemal wszystko wyczytać można z emocji na ich twarzach.

Jaka jest formuła organizowanych przez Was wydarzeń?

Nasze spotkanie z dziećmi zwykle zbudowane jest z dwóch części: spektaklu oraz warsztatów kreatywnych, związanych tematycznie z przedstawieniem. Jest to czas na wspólną zabawę i swobodne tworzenie.

fikołki kino praha IMG_1734 IMG_9678 copy kibice

Opowiedz o spektaklach – co obecnie wystawiacie?

Pierwszym naszym spektaklem zaprojektowanym na potrzeby Kamishibai była baśń „Jaś i Małgosia”. Zaczęło się od jednej ilustracji stworzonej na konkurs, udało mi się pociągnąć temat i zilustrować później całą baśń do końca. Jest to aktualnie nasz jedyny spektakl do tekstu zagranicznego autora.

A jakie utwory rodzimych pisarzy znajdziemy w Waszym repertuarze?

Do tej pory wzięliśmy na warsztat m.in. Tuwima i Krasickiego tworząc cykl ptasich spektakli, na które składają się: „Ptasie radio”, „Spóźniony słowik” oraz „Czapla, ryby i rak”. Zilustrowaliśmy także bardzo ciekawą baśń Gustawa Morcinka pt. „O tym, jak jeden Utopiec chciał się ożenić”. Jak widzisz trzymamy się Polski i do niedawna jedynym japońskim akcentem w naszych warsztatach była obco brzmiąca nazwa „Kamishibai”.
IMG_9093czaplaUtopiec - il. Henrykaptasie radio

Co wymyśliliście?

Mniej więcej 3 miesiące temu opracowaliśmy także w formie spektaklu historię powstania Teatru Ilustracji i tutaj Japonii jest już dużo więcej. Rozmawiamy o tym kraju, uczymy się podstawowych informacji o nim, poznajemy brzmienie języka. Po spektaklu organizujemy warsztaty z kaligrafii, posługiwania się pałeczkami, tworzenia origami.

Co chcecie w ten sposób przekazać?

Staramy się przekonać najmłodszych, że choć technika Kamishibai przegrała w Japonii z ekspansją telewizorów, to jest bardzo wartościowa i daje więcej możliwości do miłego i kreatywnego spędzania czasu z bliskimi niż największy nawet telewizor.

Jak reagują na spektakle mali odbiorcy i ich rodzice? 

Dzieci są wspaniałą widownią, uwielbiają słuchać historii i to widać już od pierwszych minut. Pierwsze tworzone przez nas spektakle są mocno rozbudowane, biorąc pod uwagę ilość ilustracji. Pracowaliśmy w ten sposób, ponieważ wydawało nam się, że aby utrzymać uwagę widowni w naszym drewnianym teatrzyku musi ciągle się coś dziać i zmieniać – jak w telewizorze. Obawialiśmy się momentów, w których przez dłuższą chwilę dzieci patrzą na ten sam obraz – mieliśmy wrażenie, że będzie im się nudziło i przestaną słuchać. Szybko jednak przekonaliśmy się, że dzieci spokojnie wytrzymują nawet dłuższe fragmenty samego tekstu.

Istotne jest dopasowanie wiekowe – na naszych przedstawieniach najlepiej odnajdują się dzieci w wieku 4-10 lat. Kilka razy słyszeliśmy nawet słowa uznania od pań przedszkolanek czy rodziców, że udało nam się skupić uwagę grupy na czas spektaklu, Ja sama także nie mogłam wyjść z podziwu gdy po raz pierwszy robiliśmy spektakl dla większej grupy – ok. 30 dzieci w przedszkolu. Kiedy przyszliśmy, na sali trwał dziki szał, ale gdy przedstawienie się rozpoczęło to tak, jakby ktoś pstryknął i dzieci nagle przeszły w stan skupienia, który utrzymał się do samego końca. Duże znaczenie ma także podkład dźwiękowy, który buduje klimat, odgradza widownię od świata zewnętrznego i pomaga skupić się na przebiegu opowieści. Wykorzystujemy głównie marimbę Henryka.

jazdów

fikołki2

Z rodzicami bywa różnie. Najczęściej siedzą sobie z tyłu i obserwują. Czasami jednak, gdy są momenty w których zachęcamy dzieci do odpowiedzi na pytania czy np. naśladujemy z nimi ptasie dźwięki to włączają się i pomagają stymulować widownię, sami gdaczą i ćwierkają – co jest bardzo fajne.

Czyli przydarzają się Wam raczej rodzice uczestniczący, którzy nie chowają się za smartfonami?

Smartfonowi rodzice także się trafiają, ale to widać bardziej podczas zabaw plastycznych. Niektóre dzieci zanim zdążą wziąć kredkę do ręki są obfotografowane z każdej strony. Są też jednak tacy rodzice, którzy włączają się w warsztaty i rysują, biegają czy grają razem z dziećmi w memory – i takie postawy zdarzają się na szczęście często.

Jakie macie plany?

Niedawno zachwyciliśmy się twórczością Artura Oppmana skierowaną do dzieci i mamy już wybranych kilka jego wierszy, które szalenie nam się podobają. Spreje i ołówki pójdą w ruch! Oppman pisze lekko, dźwięcznie, stosuje niezwykle melodyjne rymy i nie brak mu poczucia humoru. Niedługo ruszymy z pracą nad ilustracjami i – jak dobrze pójdzie – to już w sierpniu będziemy zapraszać na kolejną premierę!

Planów mamy co niemiara i kolejnym z nich jest praca nad własnymi tekstami do spektakli. Do tej pory stworzyliśmy tekst o historii Kamishibai. Aktualnie dopracowujemy spektakl edukacyjny pt. „Pszczoły”, pracując jednocześnie nad tekstem i ilustracjami.

zajawka memory pszczele

Mam przeczucie, że jeszcze coś knujecie…

O! Skąd wiesz? Mamy tajemniczy plan, który nazwę roboczo „Podręcznym Teatrem”. Planujemy w ramach Małego Teatru Ilustracji wypuścić nasz pierwszy produkt, który oparty na idei Kamishibai będzie umożliwiał zabawę kreatywną dziecka z rodzicem w domowym zaciszu. Więcej nie mogę zdradzić, ale możesz trzymać kciuki żeby wszystko się udało!

Powodzenia!  Zdradź nam jeszcze, gdzie zaglądasz po inspirację?

Obserwuję, co dzieje się na polskim rynku wydawniczym, przeglądam prace młodych ilustratorów na Behance. Lubię także odwiedzać antykwariat. Kiedy muszę coś porządnie przemyśleć, naszkicować sobie zarys historii do kolejnego spektaklu lub popracować nad tekstem, robię sobie przerwę od dużego świata. Przyjeżdżam wtedy do leśniczówki, w której mieszkają moi rodzice i tam zbieram myśli i realizuję kolejne pomysły.

Co Cię ostatnio zachwyciło w sztuce skierowanej do dzieci?

Bardzo podoba mi się podejście muzeów czy galerii, które naprawdę dużo dzieciom oferują. Stało się standardem, że niemal każdej wystawie towarzyszy program edukacyjny i warsztaty. Na tegoroczne ferie Muzeum Sztuki Nowoczesnej w Warszawie zorganizowało ciekawą wystawę dla dzieci, zawierającą trudne prace współczesnych artystów. Ekipa działu edukacji muzeum bardzo zgrabnie opracowała ścieżki interpretacji, opisy do poszczególnych prac, dzięki czemu dzieci z przyjemnością wchodziły w temat sztuki współczesnej. Miałam okazję w ramach wolontariatu oprowadzać dwie grupy po tej wystawie i było to wartościowe doświadczenie.

A co budzi Twój niesmak, co Cię w niej drażni?

Przeraża mnie aktualna oferta filmowa dla dzieci. Kina szczególnie w czasie wakacji aż huczą od nowych tytułów bajek. Panuje obfitość ale większość filmów budowana jest na bazie powtarzającego się schematu, a większość animacji jest tak do siebie podobna, że mam problem z rozróżnieniem kilku tytułów. Pozytywne wrażenie w ostatnim czasie zrobiła na mnie animacja „Sekrety morza”.

Uwielbiam „Sekrety morza”. Powodzenia, Aniu i dziękuję za rozmowę!

***

Rozmawiała: Dominika Janik

Leave a comment 5 komentarzy

Dodaj komentarz

Twój adres email nie zostanie opublikowany. Pola, których wypełnienie jest wymagane, są oznaczone symbolem *

Reklama


Warto przeczytać