Mały atlas ptaków

Nowość Naszej Księgarni

Z pierwszej strony uprzejmie kłania się nam kopciuszek, ale nie spodziewajcie się bajki o zagubionym pantofelku. Kopciuszek jest ptakiem, który wprowadził się do domu Ewy i Pawła Pawlaków, zwracając ich uwagę na resztę pierzastego towarzystwa.

Po zajęciach z ornitologiem mój pięcioletni syn Gustaw nauczył się rozpoznawać kilka gatunków ptaków. Jego ulubienicami są sikorki, które z zaangażowaniem dokarmia zimą. Z „Małego atlasu ptaków” Ewy i Pawła Pawlaków dowiedział się, że sikorka bogatka, ma dwie kuzynki: modrą i ubogą, które różnią się ubarwieniem. Zachwycony tą informacją nie może doczekać się czasu, kiedy wywiesimy karmnik, by obserwować, czy przylecą wszystkie trzy.

Dzwońca znamy z leśnego domu, a z książki dowiedzieliśmy się, że jest smakoszem jarzębiny i dzikiej róży – Gustaw już opracował menu dla przyjaciół spod miasta. Makolągwę poznaliśmy podczas lektury, zaplanowaliśmy zakup lornetki, by nie przegapić tej piękności. Nie pomylimy więcej mazurka z wróblem, choć różnią ich tylko kolory czapeczek i plamka na policzku. Zapamiętaliśmy dobrze podaną informację i nie damy się już zwieść.

Mały atlas ptaków” Ewy i Pawła Pawlaków to nasza ulubiona edukacyjna pozycja tej jesieni. Stworzona z myślą o dzieciach, skradnie też niejedno dorosłe serce. Przystępnie podane ciekawostki pomogą nam zbliżyć się do ptasiego świata, pełnego kolorów, dźwięków i piórek, które co chwilę znajdujemy w drodze do przedszkola. Na nie zresztą, po lekturze, też mamy już inne spojrzenie. – Lotka czy sterówka? zastanawiamy się, zbierając pióra z jeszcze większą radością.

Książka ma wspaniałą oprawę graficzną. Czary ze skrawków materiałów są charakterystyczne dla ilustracji Państwa Pawlaków, ale te ptasie mają w sobie wyjątkowo dużo uroku. Jakby ta technika była dla nich szyta na miarę. Subtelne printy i lekkie strzępienia nadają bohaterom czupurnego charakteru. Obok wyszywanek, pojawiają się dziecięce rysunki i zdjęcia ptasich postaci. Szparowane i wklejane piórka wyglądają jak prawdziwe i co chwilę mamy ochotę je dotknąć.

Książka wędruje z nami do parku, z rąk do rąk, otwieramy i zamykamy, rysujemy z nią i szukamy najpiękniejszych dziobów i ogonów. Wydawca jakby przeczuwał, że pozycja spotka się z dużym zainteresowaniem dzieci i postawił na solidny karton, który nie tak łatwo zniszczeć. Grube wydanie prezentuje się przez to nieco poważniej, choć okładka jest już czystą słodyczą.

Mały atlas ptaków” ujmuje nas bezpretensjonalnym podejściem do tematu. Autorzy potraktowali swoich czytelników serio i nie dali się sprowadzić na kuszącą ścieżkę infantylnych historyjek. Ptaki same w sobie są na to zbyt interesujące. Inspirujący bohaterowie są tu obiektem obserwacji – dokładnych, czasem zabawnych i z pewnością czułych. Do książki wracać będziemy bez poczucia, że lekturę musimy przestudiować od początku do końca, bo zaletą atlasów jest to, że można otworzyć je na dowolnej stronie i pobyć z nimi choćby tylko przez chwilę. Ale nie zapomnimy o niej również, szukając książki przed snem.

Za chwilę przyjdzie trudny czas dla marznącej zimą zięby, rudzika i reszty. Przedstawmy je dzieciom i w odpowiednim czasie wystawmy karmniki z ptasimi pyzami. Odwdzięczą się, zbliżając się nieco i pozwalając się poznać. Ale ostrożnie, bardzo łatwo je spłoszyć.

*

Mały atlas ptaków” Ewy i Pawła Pawlaków wydała Nasza Księgarnia.

 

Tekst: Paulina Filipowicz

 

 

 

 

 

4 komentarze

Dodaj komentarz

Twój adres email nie zostanie opublikowany. Pola, których wypełnienie jest wymagane, są oznaczone symbolem *

This site uses Akismet to reduce spam. Learn how your comment data is processed.