Dziecko, Dzikie Dzieci

Maja na planecie Ziemia

Imponuje nam alternatywne podejście do wszystkiego, co znamy i do czego przywykłyśmy. To nie jest tak, że przeczymy tradycyjnym metodom wychowywania dzieci, spędzania z nimi czasu czy przygotowywania posiłków - my też lubimy skoczyć do kina, łapiąc oddech na kolejne aktywności, których w naszym kalendarzu nie brak. Ale z kimś, kto realizuje swoją alternatywną wizję życia z dzieckiem i nie boi się krytyki, zawsze przybijemy piątkę.

W naszym nowym cyklu Dzikie Dzieci, będziemy szukać alternatyw na tradycyjne rodzicielstwo. Pójdziemy do lasu, na pole, wymienimy się ubraniami, pobawimy patykami. Klasyki, banały, ale z przyjemnością o nich przypomnimy. W dobie krzyczącej komercji i konsumpcji – musimy!

Bohaterką naszego pierwszego reportażu o alternatywnym rodzicielstwie jest Samia, mama 3-miesięcznej Mai. Młoda piękna dziewczyna, która rezygnuje z pracy modelki bo dostrzega w niej tymczasowość i nieprawdę. Przeprowadza się do małej górskiej miejscowości, żeby tam wychowywać swoją córkę i cieszyć się swoją wolnością i kobiecością. Rozmawiamy z nią o ciąży, macierzyństwie, seksualności po porodzie, wyprawce i opiece nad niemowlęciem. Zobaczcie Samię w czułym obiektywie jej przyjaciółki, Pauliny Pajki.

***

Porzuciłaś duże miasto by zamieszkać na wsi w Sudetach. Odważny krok, co o nim przesądziło?

Mieliśmy już dosyć życia w mieście. Mieszkaliśmy w Poznaniu i zorientowaliśmy się, że każdą wolną chwilę spędzaliśmy nad jeziorem albo w lesie, rzadko korzystaliśmy z miejskich atrakcji. W lipcu zeszłego roku Luka trafił trochę przypadkiem na festiwal Konteksty w Sokołowsku. Pamiętam jak pisał do mnie stamtąd, że leży na łące pełnej koniczyn i WIE, że to jest TO MIEJSCE. Ale to nie było tak, że od razu się tam przenieśliśmy. Mieliśmy inne plany, bardziej podróżnicze.

Miesiąc po odkryciu Sokołowska pojechaliśmy tam razem. To był nasz pierwszy przystanek w kilkumiesięcznej podróży kamperem. Spaliśmy w różnych zakątkach tej wioski, najlepiej było na łączce za Cerkwią (śmiech). No, ale ruszyliśmy dalej.  Bujaliśmy się trochę po Szwajcarii, Francji i Hiszpanii. Do Polski wracaliśmy już z Mają w brzuchu. Nie mieliśmy pracy ani domu no i zaczęliśmy myśleć, czego chcemy. Podróże odstawiliśmy na dalszy plan i postanowiliśmy uwić gniazdko w Górach Kamiennych.

Jak się Wam tam żyje?

Życie jest doprawdy sielskie! Na początku czułam się trochę dziwnie, bo mieszka tam ok. 500 osób, chodząc na spacery nie jesteś anonimowa, trzeba było rozwinąć w sobie umiejętność ulicznych pogaduszek o wszystkim i o niczym. Ale po czasie widzę, jaką to ma wartość! Zauważyłam również, że umawianie się ze znajomymi telefonicznie zupełnie się nie sprawdza. Po prostu musisz wyjść z domu na spacer i zawsze kogoś spotkasz. Po chwili dołącza do Was kolejna osoba, a kolejna zaprasza wszystkich na kawę. Sokołowsko jest wyjątkowe – to mała wioska, a jednak dużo fajnych ludzi tam mieszka.

To świetnie, że można wreszcie wyjść z domu bez telefonu bo i tak się natkniesz na przyjaciół. Co jeszcze Cię tam trzyma?

Przyroda! Idziesz do lasu i trafiasz na poziomki, maliny, jagody. Mieszkanie w Soko zaspokaja wiele moich aktualnych potrzeb – świeże powietrze, las za domem, spotkania z ludźmi, ale nie w knajpie tylko np. na ognisku.

dsc_0827-edit

Czym się zajmowałaś przed narodzinami Mai?

Przed pojawieniem się Mai robiłam studia magisterskie w Poznaniu – media interaktywne i widowiska (których notabene nie skończyłam (śmiech). To były super dwa lata, wielu rzeczy się nauczyłam, ale nadal nie znalazłam TEJ rzeczy, w której chciałabym się realizować. Ciągle jestem na etapie poszukiwania i eksperymentowania w różnych dziedzinach. Przez kilka lat pracowałam jako modelka, ale też po pewnym czasie zorientowałam się, że to zupełnie nie dla mnie. Ja raczej ubieram się w lumpeksach i w ogóle się nie maluję, w pewnym momencie odczułam dużą rozbieżność bo jednak w tej branży reklamujesz przedmioty pokazując potencjalnym odbiorcom, że ich potrzebują. Zaczęła mnie też wkurzać ilość makijażu potrzebnego na sesjach. Niby pokazujesz kobiece piękno, ale co to za piękno ukryte pod toną sztucznych specyfików? Zauważyłam, że pokazuje się ludziom nieprawdę a ja nie chcę brać w tym udziału. Tak więc kontynuuję moje poszukiwania.

Spieszy Ci się, żeby to znaleźć?

Odpuściłam w głowie ciśnienie, że mam to znaleźć JUŻ. Daję się ponieść życiu i obserwuję bacznie, co sprawia mi przyjemność!

Jak się czułaś w ciąży, jak o siebie dbałaś?

Pierwszy trymestr ciąży był dla mnie niezłą psychiczną jazdą, czułam permanentnego PMS’a z elementami depresji (śmiech). Wiedziałam, że jest to związane nie tylko z hormonami, ale z głęboką zmianą, jaka nadciągała. Miałam dużo obaw związanych z tym, że jeszcze nie do końca określiłam sama przed sobą, czym się chcę zająć w życiu, ale zaufałam, że wszystko przyjdzie w swoim czasie. Ciąża nie była dla mnie zaskoczeniem, od jakiegoś czasu wiedziałam, że jakiś duszek do nas idzie, ale jak już się pojawił to razem z różnymi rozterkami.

Od II trymestru było znacznie lepiej. Miałam już siłę, żeby ćwiczyć jogę, czułam, że powinnam wzmocnić plecy i nogi więc kilka razy w tygodniu robiłam proste ćwiczenia. Do końca ciąży chodziłam po górach, czasem robiliśmy naprawdę niezłe trasy. Jeśli chodzi o jedzenie to słuchałam intuicji. Przez chwilę pracowałam w barze wegetariańskim mojej mamy, więc miałam co podjadać (śmiech).

Co robiłaś, żeby się maksymalnie zrelaksować?

Relaksowałam się na różne sposoby, głównie spędzając czas na zewnątrz a wieczorami przy ognisku. Czytałam też trochę książek o tematyce okołoporodowej. Szczególnie przypadła mi do gustu Ina May Gaskin – wzbudziła we mnie ogromne zaufanie do swojego ciała, udało się też nieco przerobić lęk związany z porodem no i przeczytać o wielu pięknych narodzinach! Zawsze mnie to wzruszało.

W ostatnim miesiącu ciąży odwiedziło mnie wielu przyjaciół, to był piękny i ważny dla mnie czas. Jednak najtrudniejszym momentem była sama końcówka. Maja urodziła się 12 dni po wyznaczonym terminie porodu. Przez te prawie dwa tygodnie co chwilę dzwoniły telefony czy JUŻ urodziłam, wokół mnie koleżanki rodziły a ja nie! To była pierwsza lekcja ze strony Mai, żeby pozwolić jej pojawić się na świecie wtedy, kiedy będzie gotowa. Od samego początku życie pokazało mi, że nad dziećmi nie możemy mieć kontroli. Obawiałam się, że w szpitalu będą mi chcieli wywołać poród, a ja tak bardzo chciałam naturalnie. Ale pewnego dnia powiedziałam: „okej mała, wychodzisz kiedy chcesz, to Twoja decyzja!”.

dsc_0665-edit

Jak wspominasz kompletowanie wypawki?

W połowie ciąży kupiłam sobie książkę „Dziecko bez kosztów. Przewodnik po niekupowaniu„. Dzięki niej upewnilam się, jak wiele rzeczy jest zupełnie niepotrzebnych. Jednym z głównych zakupów była chusta, pieluszki muslinowe (wielorazowe) i otulacze do nich. Od początku wiedziałam, że nie chcę inwestować w pampersy dowiedziawszy się, jak długo się to rozkłada i ile zużywa surowców i energii do wyprodukowania. W praktyce jest tak, że czasami sięgamy po normalne pampersy, ale głównie pieluchujemy wielorazowo. Kolejnym i chyba ostatnim zakupem było wiaderko do kąpieli. Prawie wszystko inne (ubranka, wózek, zabawki) dostaliśmy w spadku.

Czy teraz, kiedy jest już Maja, Wasze dni są poukładane czy chaotyczne?

Wstaję rano razem z nią, a czasami zdarza się, że wstaję pierwsza! Na szczęście Maja od początku daje się nam wyspać, jak już zapadnie w nocny sen to kima z nami do rana, nawet je przez sen (śmiech). Także budzę się zazwyczaj wypoczęta. Zazwyczaj dajemy sobie pół godzinki w łóżku na poranne „pogaduchy” w nowo poznanym języku GUGANIA. Później śniadanko i moja kochana kawa, leci jakaś muzyczka w tle, jest miło. A potem jest różnie – zależy jaka pogoda, jakie plany, na co mamy ochotę. Latem dużo się działo, w Sokołowsku odbywają się 3 festiwale, więc za każdym razem przyjeżdżało dużo znajomych. Maja brała czynny udział w niektórych wydarzeniach, czasami to my gdzieś wybywaliśmy.

dsc_0886-edit

dsc_0686-edit

Co jest dla Ciebie najtrudniejsze w takim sposobie wychowywania córeczki? 

Trudności są różne i zmieniają się wraz z jej dorastaniem. Na dzień dzisiejszy borykam się z tym czasem dla siebie. To, że nigdy nie wiem ile go w sumie będę miała i to robi mi takie spięcie w głowie. Bo niby mała śpi, mogę poczytać książkę, albo zająć się jakąś ręczną robótką, ale ciągle myślę o tym, że ona zaraz się obudzi i będę musiała to przerwać. Czasem jestem też po prostu najzwyczajniej w świecie zmęczona, szczególnie noszeniem, ale też powtarzalnością niektórych rzeczy. Na szczęście dzieci się tak szybko zmieniają, więc chwila rutyny i nagle pojawia się coś nowego (śmiech).

dsc_0890-edit

Nie ma nudy.

Tak. A inną ważną kwestią, o której niewiele się mówi, jest nasza kobieca seksualność po porodzie. Będąc w ciąży wyobrażałam sobie, że będę gotowa na seks, jeśli tylko ciało się zagoi. Ale rzeczywistość jest inna, faktycznie cała uwaga skupiona jest na dziecku, a ja się zastawiam – gdzie do cholery jest moje libido?! W tych wszystkich sytuacjach pomaga mi przede wszystkim rozmowa z Luką, on zawsze mi odpowie coś mądrego i podniesie na duchu.

Na szczęście wokół mnie zgromadziło się też pokaźne grono młodych mam, więc często zwracam się do nich z pytaniem lub prośbą o wsparcie. Niesamowita jest ta kobieco-matczyna więź! Sama po porodzie zauważyłam, że pojawił się we mnie wielki respekt i podziw wobec wszystkich kobiet, za to co potrafi nasze ciało, ale przecież poród to dopiero początek. Przede mną pewnie jeszcze całe spektrum wzlotów i upadków, jednak najważniejsze w tym doświadczeniu jest właśnie wsparcie partnera, mówienie o swoich obawach otwarcie i rozmowy z innymi matkami, zwłaszcza tymi, które są o parę kroków przede mną.

Teraz będzie o karmieniu. Powiedz, jak to przeżywasz, czy to jest dla Ciebie trud czy przyjemność? 

Karmienie jest dla mnie tak naturalną rzeczą jak oddychanie. Od razu obie załapałyśmy, o co w tym chodzi więc obyło się bez problemów. Maja je szybko i krótko, więc nie czuję się tym obciążona. Nie snuję planów jak długo będę ją karmić piersią, zobaczymy, co przyniesie przyszłość i jak poczujemy za jakiś czas.

dsc_0920-edit

Od razu wiedziałaś, że będziesz uzywać chusty? W jakich sytuacjach najbardziej Ci się przydaje?

Chusta była oczywistością od samego początku! Wiedziałam, że jest ona dla nas o wiele lepszym rozwiązaniem niż wózek. Póki co wózka głównie używają dziadkowie, a my wychodząc z domu motamy Maję w kieszonkę. Zresztą w każde fajne miejsce w okolicy trzeba się nieco wspiąć. Pierwszy spacer zaliczyliśmy jak Maja miała tydzień i okazało się, że to uwielbia! Po domu też ją nosimy. W chuście zalicza najdłuższe dzienne drzemki, czasem śpi aż 4 godziny! Mogę wtedy porobić coś w domu, albo idę kogoś odwiedzić na kawkę.

dsc_0744-edit

Czy coć się w Tobie zmieniło od czasu, kiedy zostałaś mamą? 

Wszystko! (śmiech). Tak naprawdę to zmiana ciągle się dzieje. Myślałam, że to będzie jak z automatu – urodzę i już – zmiana! Okazuje się, że nie. Czuję że cały czas jestem w procesie i w ogóle nie mam pojęcia, ile to będzie trwało. Czuję w sobie jeszcze dużo schematów z dzieciństwa z którymi na co dzień się ścieram i myślę, że muszę je przetrzeć po prostu.

Dobrze Ci z tą zmianą?

Tak. Podoba mi się to,  że to jest ciągły rozwój i że dzięki macierzyństwu mogę zobaczyć w sobie rzeczy, których bez niego prawdopodobnie bym nie zobaczyła.

dsc_0935-edit

Co najbardziej chciałabyś przekazać Mai?

Chciałabym po prostu pokazać Mai świat. Od początku mam takie wrażenie jakby była przybyszem z kosmosu, więc chcę ją oprowadzić po naszej planecie (śmiech). Jako, że jest młodą damą, moim marzeniem jest wprowadzenie ją w kobiecy świat, przedstawienie naszej wewnętrznej mocy i piękna. Ale to nie tylko ja będę to robić, mam nadzieję, że w tym procesie czynny udział wezmą także jej mądre ciotki, czyli moje przyjaciółki. Ważna jest dla mnie także relacja z tatą Mai, dbanie o nasz związek i komunikację ze sobą. Pielęgnowanie tej sfery ma dla mnie duże znaczenie i zdaję sobie sprawę, jak wiele to buduje w małym człowieczku. Miłość i mądrzy ludzie dookoła – myślę, że to będzie niezły start na planecie Ziemia (śmiech).

Piękny plan, trzymam kciuki i dzięki za rozmowę.

***

Rozmawiała: Dominika Janik

Zdjęcia: Paulina Pajka/ tumblr

Leave a comment 17 komentarzy

  1. wow! super, cieszę się, z niecierpliwością czekam na kolejną odsłonę 🙂 Proszę więcej takich kobiet:) Niesamowicie inspirująca, czy Samia prowadzi bloga? Maja urocza <3

  2. Samia zapewne nie prowadzi bloga, skoro ucieka od cywilizacji 😉
    Fajne życie, pewnie wielu by tak chciało żyć, blisko natury, we wsi w górach, gdzie mieszka z 500 osób, ale niewielu na to stać, niestety, bo trzeba zarobić na życie 😉

    1. Hej 🙂 nie uciekam od cywilizacji i nie odwracam się od wynalazków jakie daje nam nowoczesność. Sama chętnie korzystam z internetu czy też jeżdżę autem 😉 jednak bloga nie prowadze póki co, a mieszkanie na wsi to jedynie nasz chwilowy przystanek 🙂 pozdrawiam!

  3. O rany jakbym czytała o sobie Samia 🙂 Jestem już troszkę dalej w tej podróży, bo moja córka ma 10 miesięcy, ale to absolutnie magiczny czas zmian i niesamowitego rozwoju dla mnie również i powrotu do natury (chociaż jeszcze jestem w Poznaniu, ale też jak gdzieś wychodzę, to w 99% w naturę). Też zarzuciłam całą przeszłość, również branżę odzieżową i odkrywam siebie na nowo, a moja córka, to moja mała przewodniczka duchowa, która ciągle mnie czegoś o sobie uczy 🙂
    Życzę Tobie powodzenia w odnajdywaniu siebie i niezmiernie mnie cieszy, że taki wywiad się tutaj pojawił, bo już myślałam, że tylko ja taka „dzika” jestem 🙂

  4. Wow, jestem pod ogromnym wrażeniem tego wywiadu, Samii i jej wyborów. Czuję i działam podobnie, jako mama 20-miesiecznej Gai. Brawo za pomysl na taki cykl…. Dziękuję!

Dodaj komentarz

Twój adres email nie zostanie opublikowany. Pola, których wypełnienie jest wymagane, są oznaczone symbolem *

Reklama