Dziecko, inspiracje

Luna malarka

Podobno malowała już w brzuchu mamy i urodziła się z kompletem pędzelków. Tak twierdzi Luna, patrząc mi głęboko w oczy. Widzę błękit oczu i burzę blond włosów. I bardzo upaćkane farbami małe ręce.

Przedstawiamy kolejną odsłonę naszego cyklu, w którym wraz z marką Reserved podążamy za pasjami dzieci, i w którym to one grają pierwsze skrzypce. A właściwie to zapełniają puste podobrazia malarską wizją kilkulatki z Poznania. Spotykamy się z Moniką i jej córką Luną – wiedziałam, że Luna lubi malować i kocha też o tym opowiadać! Podczas pierwszych minut spotkania dowiedziałam się, jak będzie wyglądać jej galeria oraz że pierwszy obraz (rybę) namalowała, gdy miała, cytuję „zero lat”. Mama cierpliwe chowa pojemniki po olejnych i akwarelowych farbach i zamyka pootwierane flamastry. Są wszędzie, ale w końcu kto, jak nie Luna może pozwolić sobie na prawdziwy artystyczny bałagan?

Ten pokaz slajdów wymaga włączonego JavaScript.

Bo proszę państwa artystą się nie bywa w godzinach pracy, artystą się jest zawsze. Nikogo więc nie dziwią porysowane notesy czy gazety, bo akurat były na stole, czy pomalowane kartony, sygnowane DPD. Tak, malować można wszędzie. W końcu Toulouse-Lautrec robił to na barowych serwetkach…

Artysta nie tylko dobiera kolory na palecie, artysta dobiera swój strój do malowanego dzieła czy malarskiego nurtu! No, przynajmniej Luna tak robi… Zaczynamy więc pop-artem! Malarka w różowym T-shircie we wzory niczym z płócien Warhola oraz pasiastej graficznej spódnicy na szelki rozpoczyna przygotowanie stanowiska pracy. W praktyce oznacza to poszukiwanie porozrzucanych kredek (jakże ładnie zatemperowanych), żonglerkę nimi tudzież szermierkę – taki ekspresjonizm podobno sprzyja kreatywnym pomysłom. W końcu natchnienia nie kupuje się w sklepie, a białą kartkę trzeba czymś zapełnić. Podobnie jak ściany pełne rysunków, wyrwanych z notesu karteczek i różnych artystycznych akcesoriów. To nie jest minimalistyczny pokój, bo Lunie daleko do minimalistki.

 

Pełna energii, pomysłów, wciąż snująca opowieści o wystawie Fridy Kahlo, która zrobiła na niej wrażenie, mała już zdążyła się przebrać, bo właśnie jej wzrok padł na kredki do tkanin oraz na biały T-shirt we wzory butelek z perfumami. I to jest pomysł na pierwszą pracę! Jak mówi mama Monika, jej córka może malować na każdym podłożu – nowa koszulka Reserved już w wersji kolor, a jegginsy zaraz ustąpią stylowi romantycznemu, chociaż nie są to zwykłe falbany, ale asymetryczna spódnica, przełamana granatowym topem z serii Harry Potter. Luna lubi bawić się kolorem, formą i fakturą! To dziecko żywioł, wszędzie jej pełno – od sztalugi uciekła już do pokoju, by wydobyć teczkę i pokazać mi swoje stare rysunki. To te, gdy miała zero lat. Oczywiście do florystycznych wzorów na teczce dopasowała już swoją sukienkę w wiosenne kwiaty.

 

Luna, co tak lubisz w rysowaniu, co jest najfajniejsze?

Najfajniejsze jest pójście w krainę wyobraźni i malowanie tego, co się tam zobaczy.

Jest coś, na czym jeszcze nie malowałaś? Bo o kartonach od kurierów już słyszałam…

Nie ma, rysowałam już chyba na wszystkim! Kartony bardzo lubię, bo można z nich zrobić wiele fajnych rzeczy, na przykład ostatnio zrobiłam teatrzyk.

Co wolisz: portrety czy krajobrazy?

Lubię jedno i drugie, choć częściej rysuję portrety, zazwyczaj ludzi, których kocham: rodziców i przyjaciółki. Uwielbiam też malować kwiaty, najbardziej takie wymyślone.

 

 

 

Luna, masz swojego ulubionego artystę?

Moją ulubioną artystką jest Frida Kahlo, dlatego, że pięknie w swoich autoportretach pokazywała uczucia.

Byłaś na jej wystawie?

Tak! Najbardziej lubię jej obraz z małpkami.

A jak wyglądałaby twoja własna galeria?

Chciałabym mieć galerię w ogrodzie, obrazy wisiałyby na drzewach, a wokół rosłoby mnóstwo kwiatów.

*

Artysta czerpie inspirację zewsząd – nie możemy więc dokończyć rozmowy, Lunę wzywa natchnienie, a właściwie piękna pogoda na zewnątrz. A że na chodniku obok leży kilka kred, powstaje zaraz rysunek w duchu fowizmu. Ubrana w kurtkę ramoneskę i niebieskie sportowe buty do różowej sukienki, artystka odważnie gra z kolorami.

 

Wsparcie rodziców w podążaniu za pasją? Bezcenne! Pytam Monikę, czy oznacza to, że Luna uczęszcza już na lekcje rysunku.

– Nie – opowiada – Na tym etapie pozwalamy jej swobodnie eksperymentować, bawić się wyobraźnią, z przyjemnością patrzymy, jak jej kreatywność kwitnie, nieskrępowana technicznym szlifem, na który przyjdzie jeszcze czas. Sami z mężem jesteśmy plastykami, teraz bardziej cyfrowymi, ja dodatkowo jestem historykiem sztuki z wykształcenia, więc czasem podsuwamy jej techniczne inspiracje (ostatnio pędzelek wodny, który bardzo polubiła), sami z nią malujemy, pokazujemy możliwości, z których ona swobodnie czerpie. Jej niesamowita radość z odkrywania, przelewania swoich pomysłów na każdy możliwy nośnik jest dla nas bezcenna i paradoksalnie to ona dla mnie, w mojej pracy, bywa źródłem inspiracji.

Ten pokaz slajdów wymaga włączonego JavaScript.

Święte słowa! Ważne, by pozwolić zachwycać się światem i kolorem, i nie przejmować zbytnio liczbą plam na ubraniach i podłodze. To ryzyko wpisane w zawód artysty.

Ten pokaz slajdów wymaga włączonego JavaScript.

 

 A na deser – filmowa malarska impresja, miłego oglądania!

Realizacja film&foto: HiHello

Rozmawiała: Kasia Karaim

Odnośniki do konkretnych ubranek w sklepie są wyboldowane w tekście.

 

 

Dodaj komentarz

Twój adres email nie zostanie opublikowany. Pola, których wypełnienie jest wymagane, są oznaczone symbolem *

Reklama