Prasówka

Linki Pauliny

Cześć! Czekając na maj, gram w cztery tematy: podróże, wnętrza, sztuka i oczywiście – moda. Jeśli któryś z nich jest wam bliski, chętnie podzielę się linkami.

W chwili, w której ukazuje się ta publikacja, jestem w drodze do Wilna. Nasz wymarzony plan ucieczki na kilka dni właśnie wchodzi w życie i mimo że zapewne podróż nie będzie najłatwiejsza – 460 km. – w samochodzie z dwójką małych dzieci, na miejscu odbijemy sobie wszystkie niedogodności.

Nie zdziwią was pewnie moje pierwsze propozycje, szykując się do wyjazdu, błądziłam głównie po stronach, dzięki którym mogłam lepiej przygotować się do trzech dni w tym pięknym mieście. Tym sposobem trafiłam na cykl 36 hours na stronie magazynu „The New York Times”, lubię takie filmowe przewodniki. Czy to nie zabawne, że jadąc do naszych sąsiadów, podpowiedzi łapie od Amerykanów?

Druga strona, która stała się moim sprzymierzeńcem w planowaniu trzydniowej eksploracji Wilna z dziećmi, to blog Where’s Sharon? To świetne kompendium wiedzy na temat: co, jak i gdzie na całym świecie. Hasło autorów bloga to: mądrzejsze, tańsze i lepsze podróżowanie z dziećmi, a podróżują w składzie 2+3 – chyba non stop. Ja już im ufam.

Odwiedziłam też oficjalną stronę Wilna, utwierdzając się w przekonaniu, że dobrze wybrałam świąteczną destynację.

Oprócz tej zaplanowanej podróży, i kilku kolejnych na liście, lubię pobłądzić wieczorami w miejscach, w których pewnie nigdy nie stanie moja stopa. Niezawodnym kompanem do takich ucieczek jest Somewhere Magazine. Gdy mam więcej czasu, oglądam publikacje na stronie, kiedy mam 5 minut na kawę z odlotem, ich Instagram jest moim pierwszym kierunkiem.

Wiosną, razem z pierwszym słońcem, niezmiennie dopada mnie wielka potrzeba zmian w mieszkaniu. Oczywiście, w poszukiwaniu inspiracji biegam od kilku dni po wielu stronach, by ostatecznie dojść w tym roku do trzech wniosków: 1. Trzeba umyć okna. 2. Trzeba pomalować ściany. 3. Potrzeba nam więcej roślin. Pierwsze dwa pewnie pominę, bo jeśli umyję okna, to wyjdzie, że ściany są w gorszym stanie niż były przed, a przecież malować nie będziemy, bo dzieci małe i to sensu nie ma żadnego, ściany same się nie brudzą itd. Zostało wprowadzanie zieleni, super! Znacie Urban Jungle Bloggers?  Tam jest tyle wspaniałych aranżacji, że człowiek łaknie kolejnych doniczek jeszcze bardziej. Znajdziecie też wiele porad i ciekawostek. Ich Instagram jest jednym z moich ulubionych.

Przy okazji zajrzyjcie też na stronę założycielki tej platformy, Judith de Graaff. Pani jest holenderską graficzką, mieszkającą we Francji, absolutną pasjonatką roślin, zwłaszcza kaktusów. Na jej Instagramie jest tyle światła, że od razu robi mi się lepiej, nawet w otoczeniu moich ścian…

Za świetne zielone aranżacje lubię też blog i Instragram fotografki z Berlina – Jules Villbrandt. Pomijając nawet kwestię roślinności, dziewczyna ma oko do fajnych miejsc i dobrych kadrów. Do tego ma sekcję Kids, w której prezentuje fajne mamy, miejsca, kolekcje ciekawych marek, książki itd. Dział raczkujący, ale przyjemny.

Wiosna wyzwala we mnie potrzebę rzeczy… uroczych. To słowo najlepiej oddające to, za co lubię prace niemieckiej artystki na stronie MALAPETIT ART. Dziewczyna inspiruje się naturą i otaczającą ją rzeczywistością, i maluje ją potem kolorowymi plamami, kropkami i kreskami, plamiąc złotem. I to jest naprawdę urocze. Mojej dwuletniej córce podoba się tak samo, jak mnie.

„Nie mam się w co ubrać”. Moja przyjaciółka mówi, że co roku o tej porze, to najczęściej wypowiadane przez nas zdanie. Jeśli tak jest, to problem jest nie tylko potężny, ale i chroniczny. Należy przestać oglądać strony topowych projektantów i wziąć się za coś dostępniejszego. Ale zanim… zerknijcie ze mną do Céline. Kliknijcie w zakładkę lato, a potem mi powiedzcie, jak pomalować ubrania, żeby to nie zeszło w praniu. Da się? I jak powycinać, może na próbę ubrania mojego faceta, w te fantazyjne kroje? Wystarczy tylko poupinać? Co to znaczy poupinać? Da się? Jest tu jakaś krawcowa? I jeszcze, czy jeśli mój brak czasu trwonię na rozważania tego typu, to czy mam szansę W OGÓLE KIEDYKOLWIEK MIEĆ SIĘ W CO UBRAĆ?

Od mody do miłości jest tylko pół kroku. Opowiem wam historię, która wydarzyła się kilka lat temu. Pewien belgijski inżynier spotkał peruwiańską agentkę biura podróży. Zakochali się i postanowili odmienić swoje życia. W ten sposób Sven i Yannine osiedli w jej rodzinnych stronach i założyli fabrykę dziewiarską, z której wypuszczają kolekcje dla całych rodzin, pod marką Aymara. Fajna historia, prawda? Kolekcje też, widzę w nich całą moją rodzinę.

Staram się z wami trochę żartować, ale szczerze mówiąc – od dawna myślami jestem tam, gdzie śmiechu nie słychać już wcale. Sama nie wiem, na ile się to przekłada na realną pomoc, bo w tej sytuacji niewiele można, ale to, co można, moim zdaniem robić trzeba. Ja pomagam tu.

Leave a comment 2 komentarze

Dodaj komentarz

Twój adres email nie zostanie opublikowany. Pola, których wypełnienie jest wymagane, są oznaczone symbolem *

Reklama