Linki Kasi

Zapodaję, niczym rasowy DJ, mój marcowy miks. Składankę zadziwień i inspiracji miłych dla oka. Stare z nowym, zimowe z wiosennym, smutne z wesołym. Miszmasz wiosenny, czyli moje linki dla was! Kończę tekst o zimie w Norwegii, by zaraz pisać o podróżach z dziećmi w Omanie. Przeglądam modowe kolekcje na lato, choć na wieszaku w domu wiszą jeszcze ciepłe ortalionowe spodnie dzieciaków. Jedną nogą tam, a już tu. W wiosennym rozkroku, z głową pełną nowych inspiracji. Kto mnie zna, wie, że mam dwadzieścia pootwieranych zakładek, żadnej nie zamknę, bo przecież na pewno znajdę (kiedyś) czas, by je poprzeglądać. Miksuję więc dziś na całego, nie szukam wspólnych mianowników do moich linków – po prostu jak w ruletce otwieram kilka z tych zakładek na chybił trafił. A tam? * Zacznę od zdjęć, które kupiły mnie na pniu. Nie każdy umie pokazać nowe, bawiąc się retro, tak by nie popaść w pułapkę przebieranek czy atmosfery zagraconego poddasza u cioci. Kilka rekwizytów, przepiękne światło, fajna kolekcja… Read more »

Kończę tekst o zimie w Norwegii, by zaraz pisać o podróżach z dziećmi w Omanie. Przeglądam modowe kolekcje na lato, choć na wieszaku w domu wiszą jeszcze ciepłe ortalionowe spodnie dzieciaków. Jedną nogą tam, a już tu. W wiosennym rozkroku, z głową pełną nowych inspiracji. Kto mnie zna, wie, że mam dwadzieścia pootwieranych zakładek, żadnej nie zamknę, bo przecież na pewno znajdę (kiedyś) czas, by je poprzeglądać. Miksuję więc dziś na całego, nie szukam wspólnych mianowników do moich linków – po prostu jak w ruletce otwieram kilka z tych zakładek na chybił trafił. A tam?

*

Zacznę od zdjęć, które kupiły mnie na pniu. Nie każdy umie pokazać nowe, bawiąc się retro, tak by nie popaść w pułapkę przebieranek czy atmosfery zagraconego poddasza u cioci. Kilka rekwizytów, przepiękne światło, fajna kolekcja i mamy niewymuszoną podróż w czasie do lat 80. Piupiuchick to portugalska marka, o której głośno nie jest, ale miejcie na nią oko!

*

Ze słonecznej Portugalii do rozgrzanej Kaliforni. Gdybym… oj, gdybym miała pod ręką niemowlaka, a w portfelu nadprogramową gotówkę (najchętniej banknoty z podobizną Benjamina Franklina) to kupiłabym sobie taką matę Fawn + Cub do przewijania dla bobasa. Etniczne wzory nawiązujące do natywnych plemion Ameryki, do tego plecak i mogłabym po Powiślu na spacerach hulać, robiąc to tu, to tam pikniki na trawie. Fajne, co?

Ten pokaz slajdów wymaga włączonego JavaScript.

*

Jestem z tych, którym przyspiesza puls na widok kolejnego notatnika w botaniczne wzory, zasuszonego liścia w ramce, gumki do ścierania w kwiatki czy starej ryciny z paprocią u kogoś na ścianie. DIY inspirowane naturą to coś zdecydowanie dla mnie. Nie, żebym miała coś robić. Nie, ja chcę po prostu się zatrzymać i podziwiać. Na stronie i Instagramie duetu artystów z Woodlucker zatrzymałam się dłużej i nie zamknęłam tych zakładek na pulpicie. Rozumiecie chyba, dlaczego… Zobaczcie, jakie cuda Ann tworzy z papieru i piór!

*

Te błękity wyjątkowo dobrze mnie nastrajają, zostanę więc w tej lazurowej tonacji i w temacie sztuki. I znowu słowo „gdybym”. A więc wyobraźmy sobie, że znajduję się właśnie na karaibskiej Grenadzie, w Archipelagu Wysp Zawietrznych (mnie ta nazwa już działa na wyobraźnię!) i lubię nurkować (tak, naprawdę mam lęk) – wtedy na pewno odwiedziłabym Podwodny Park Rzeźb. Jason deCaires Taylor pracował jako instruktor nurkowania na tej rajskiej wyspie, gdy na swoje 30. urodziny postanowił coś zmienić. I tak zapoczątkował tworzenie tej niezwykłego podwodnego muzeum, w którym wielkie kamienne rzeźby wraz z upływem czasu naturalnie porastają podwodną florą. Możecie, jako wizytujący, zrównać się z grupą ciekawskich ryb clownów czy kolorowych ryb papug.

Ten pokaz slajdów wymaga włączonego JavaScript.

 

*

Na końcu marcowy goździk dla pięknych pań. Żartuję! Nie będzie o Dniu Kobiet i manifestach, bo ten krótki film mówi sam za siebie. Nie twierdzę, że dotyka mnie ten problem osobiście, w redakcji mamy same babki! Ale od dzieci niektórzy dorośli mogą się uczyć, nieprawdaż?

 

*

Zanim polecicie do swoich spraw, grafików i pilnych maili, do ostatniego łyka kawy polecam nasz ostatni przegląd o książkach i kończę ten miks DJ-ski inspirującym zdaniem z tytułu tegoż posta: Jak my się pięknie różnimy!

 

tekst: Kasia Karaim

Dodaj komentarz

Twój adres email nie zostanie opublikowany. Pola, których wypełnienie jest wymagane, są oznaczone symbolem *

This site uses Akismet to reduce spam. Learn how your comment data is processed.