Nasze inspiracje, Redakcja

Linki Dominiki

Zasypianie z dziećmi po wieczorynce i pobudka w środku nocy sprzyjają odkryciom. Ryzykując trudny poranek i dzień z klejącymi się i zasinionionymi oczami, wertuję sieć i znajduję skarby. Zawsze.

Muzia na rozgrzewkę, bez tego nie sposób unieść się do pionu. Chyba że, w trybie lunatyka, decydujemy się przemierzyć sypialnię, salon, by znaleźć kolejno kuchnię, kawę, młynek, filtry, czystą filiżankę i jakiś, niekoniecznie ładny, dzbanek. Przy okazji niczego nie stłuc i jeszcze zrobić co trzeba, żeby się stosownie obudzić. Sami widzicie, nie da się inaczej. Utwór ten nie pojawia się tutaj przypadkowo – przecież wszyscy, jak jeden mąż mamy słabość do Wesa Andersona. Pomni wysmakowanego wizualnie filmu „Kochankowie z Księżyca” oraz wyczekujący jego nowej produkcji zatytułowanej „Wyspa psów” (polska premiera 20 kwietnia), wchodzimy bez oporów w świat wakacyjnej, inspirowanej estetyką Andersona przygody. Wciśnijcie play i łagodnie, bez stresu i wygórowanych oczekiwań, przejdźcie do lustrowania moich linków. Na zdrowie.

*

Rzecz dotyczy niewielkiej, 96-stronicowej książeczki z lat 70., w której małżeństwo tancerki Anne i pisarza Paula Barlina nadało należną wagę zajęciom ruchowym dla dzieci, zrozumieniu potrzeb małego ciała i jego możliwości ekspresji. „Art of Learning Through Movement” to wciąż aktualny świetny podręcznik dla nauczycieli tańca, ale też istne cacuszko w dziedzinie typografii i fotografii. Warto namierzyć swój egzemplarz, a wcześniej zapoznać się z komplementarnym z książką filmem dokumentalnym.

PS Barlinowie zyskali rozgłos, adoptując czarnoskóre dziecko. Było to pierwsze tego rodzaju wydarzenie w amerykańskiej historii, a miało miejsce w Kalifornii w 1956 roku.

Ten pokaz slajdów wymaga włączonego JavaScript.

*

Już jest! Drugi, piękny numer kwartalnika „TRZY CZTE RY”, którego tematem przewodnim jest bal przebierańców ze wszystkimi swoimi atrybutami. Będzie więc o hulankach, maskach i maskaradach, o tym, jak fajnie przebrać się za banana i jak się przygotować psychicznie do balu wyprawianego przez hrabinę. Przydatna wiedza i wizualny rozmach. No najlepiej!

 

*

Good news, ludziki. Nie zmokniecie tej wiosny! Bo wiecie, jest taka holenderska marka GOSOAKY, której twórcy rozpracowali sztormiak wielopłaszczyznowo, poddali obróbce i stworzyli chyba wszystko, co się na ten temat stworzyć dało. Tak więc mamy płaszcze, peleryny, kombinezony i nieprzemakalne spodnie na szelkach. A wszystko niepośledniej urody.

*

Gdy z miejsca potrzebuję relaksu, zaglądam na Instagramowy profil Marty Kurpiewskiej, rozkochanej w morzu gdańszczanki. All at Sea znacznie skraca 4-godzinny, kolejowy dystans dzielący moje spragnione serce i szumiące morze. I za to wielkie dzięki, Marta!

 

Ten pokaz slajdów wymaga włączonego JavaScript.

 

*

Kontynuując temat relaksu, polecam wyprawę do kina na francuską komedię „Daddy Cool”. Będzie śmiesznie, choć nie zawsze smacznie, musicie się z tym liczyć. Dla widzów o słabych nerwach jako kompres polecam cykl spotkań z przykładnymi tatusiami w magazynie „Milk”, zatytułowany jak sam film. I tak do wyboru macie Édourda, Juliena, Xaviera, Lionela i Mattiasa. Tylko w czym oni są lepsi od Adriena?

 

*

Na koniec polecam spotkanie z Joasią Marcysiak i jej dwiema córkami – Heleną i Zosią, która urodziła się 3 dni po spotakniu z Pauliną. Dziewczyny-magnesy!

*

Tekst: Dominika Janik

 

Dodaj komentarz

Twój adres email nie zostanie opublikowany. Pola, których wypełnienie jest wymagane, są oznaczone symbolem *

Reklama