Mama

Kosmetyczka Mai

Teraz już wszystko jasne. Zaraz się dowiedzie, co zapakować do kosmetyczki, by twarz promieniała a włos lśnił jak oszlifowany klejnot. Tak jak u Mai.

 

Maja, stylistka i pomysłodawczyni strony Woman and Mother, wpadła do biura z córeczką, czarującą, błękitnooką Lily, szerokim uśmiechem i świetnie wyposażoną kosmetyczką. Nareszcie dowiemy się, co robić, żeby zawsze wyglądać na wypoczętą. Nie czekamy, zaglądamy! A Maja nam o wszystkim opowie.

 

 

Alessandro – lakier do paznokci

Pomalowane, kolorowe paznokcie to u mnie duża rzadkość. Ale zawsze wykorzystuję ten fakt, żeby odżywić nieco paznokcie.

INSTITUT KARITE Paris – krem do rąk

Wygrzebałam ten krem w TK Maxx. Właściwie moim ulubionym (tym podręcznym, do torebki) kremem jest ten z &Other Stories, który własnie mi się skończył, ale Institut Karite też daje radę. Jest kompaktowy, dobrze nawilża i do tego pięknie wygląda.

bare Minerals – korektor w kremie

Bardzo gęsty, dość ciężki. Nie każdy takie lubi. Wyrównuje koloryt skóry, skutecznie przykrywa zaczerwienienia. Czasem dodaję go pod oczy, w bardzo małej ilości. Jest bardzo kompaktowy i plusem jest wbudowane lusterko.

CHANEL Les Beiges – podkład rozświetlający

Jest najlepszym podkładem jaki miałam okazję nosić na swojej skórze. Bardzo delikatny, lekki, z aksamitną konsystencją. Nie korzystam z niego codziennie, raczej wychodzę z domu z kremem na twarzy, ale raz na jakiś czas – gdy mam go trochę więcej – to tylko ten produkt!

Olive’secret – serum do oczu i ust

Z tym produktem poznałam się w Grecji. Można powiedzieć, że to pamiątka z wakacji. Jest to organiczne serum, produkowane z naturalnych olejków oliwkowych (marka pochodzi dokładnie z Krety i stosuje tamtejsze oliwki do produkcji kosmetyków). Podobno jest przeciwzmarszczkowe, ale to się okaże. Na razie fajnie pachnie, jest lekkie i szybko się wchłania, nie pozostawiając dziwnego uczucia na skórze. I nie jestem na nie uczulona, jak niestety na większość organicznych kosmetyków…

CHANEL – tusz do rzęs

Korzystam z niego na zmianę z tuszem Burberry. Oba sprawdzają się idealnie – lubię gęste i lekko wydłużone rzęsy, a one mi to dają (najlepiej w połączeniu!). Tusz jest dla mnie bardzo ważny, bo to rzęsy są tym elementem, na który – jeśli mam tylko 2 minuty na przygotowanie – poświęcę czas. Mogę nie mieć podkładu, kredki, cieni, kremu. Ale nie tuszu!

Marc Jacobs – paleta cieni do powiek

Szczerze? Dostałam kiedyś ją w redakcji, od szefowej działu urody i tak mi zostały. Jeśli podkreślam oko cieniem, to w kolorach brąz lub brzoskwinia a tu, przynajmniej jeden – dwa odcienie mi doskonale pasują. Jakościowo sprawdzają się równie dobrze, bo zostają na powiece długo, w zasadzie do końca dnia. Minusem jest wielkość palety, która zajmuje sporo miejsca i często zostawiam ją w domu.

Alessandro All About Love (edycja specjalna) – krem do rąk

Jest gigantycznych rozmiarów, dlatego korzystam z niego zazwyczaj przed wyjściem z domu. Jestem bardzo wymagająca w kwestii produktów do dłoni, często mi się przesuszają.  Ten jest godny polecenia! W zapachu zakocha się każdy! Liczi, grenadyna i śliwka – dla mnie jest to po prostu połączenie mamby truskawkowej z malinową.

La Biosthetique – szampon i odżywka do włosów

Mam bardzo ciężkie, do stylizacji i pielęgnacji, włosy. Rzadko który produkt jest w stanie sprostać temu wyzwaniu (wierzcie mi, przetestowałam ich tony!). Te od La Biosthetique są najlepsze – szczególnie zielona linia. Niesamowicie odżywiają i wygładzają strukturę włosa. Mam wrażenie, że po tej fali wypadania podczas karmienia (a nadal karmię!) strasznie mi pomogły. Teraz po myciu jest ich minimalna garstka, a nie całe pukle. Nie noszę jej w kosmetyczce ani w torebce, ale dość mocno się z nią utożsamiam. W końcu mam ją zawsze na głowie! (śmiech)

 

 

L’Artisan Parfumeur Deliria – perfumy

Bardzo specyficzne i to mnie w nich zaintrygowało. Nie pachną ani jak standardowe słodkie czy świeże zapachy, ani jak te aktualnie modne, kadzidłowe. W skład Delirii wchodzą m.in: rum, karmel, cynamon, jabłka, toffee, maliny, akord metaliczny, piżmo, wanilia, benzoes – mieszanka wybuchowa! Ostatnio chodzę w Delirii, ale to nastrój podpowiada mi, czym danego dnia będę pachniała. Mam na półce całą serię perfum, które często idą w ruch.

CHANEL – kredka do brwi

Jak mam trochę więcej czasu, uzupełniam tą kredką delikatnie brwi (starość, nie radość). Jest niemal niewidoczna, idealnie dopasowana do mojego naturalnego koloru. Z drugiej strony posiada miękką szczoteczkę, którą można przyczesać włoski. Ten produkt mam zawsze przy sobie.

Dzięki Maja! Kosmetyczkę Domi obejrzycie tutaj.

 

Leave a comment 2 komentarze

Dodaj komentarz

Twój adres email nie zostanie opublikowany. Pola, których wypełnienie jest wymagane, są oznaczone symbolem *

Reklama