Rozmowa, spotkanie

Kartka jak lustro

Uwaga nowość! Od dziś raczyć was będziemy najciekawszymi znalezionymi w sieci rozmowami i błyskotliwymi spostrzeżeniami na temat sztuki skierowanej do dzieci.

Zaczynamy od inspirującego wywiadu Anny Sańczuk z Karoliną Rodanowicz, rzeźbiarką, rysowniczką, mamą dwóch córek, popularyzatorką sztuki współczesnej i prowadzącą warsztaty Spotlight Kids. Dziewczyny gawędziły o wartości samego procesu tworzenia, choćby początkowo szło jak po grudzie i o twórczym wzmacnianiu poprzez wspólne oglądanie przez uczestników zajęć efektów swojej pracy. Karolina powiedziała coś, co mocno utkwiło nam w pamięci: że kartka bywa jak lustro, które pokazuje wszystko, co kryje w sobie nawet najbardziej skryte i nieśmiałe dziecko.

Artykuł opublikowany został na stronie pewnej bystrej dziewczyny, z którą od dawna się kolegujemy – fotografki Kaśki Marcinkiewicz. Projekt Matka to jej dzieło – wylęgarnia wysmakownych sesji fotografcznych i trafnych, profesjonalnie potraktowanych tematów związanych z kulturą, sztuką, modą i macierzyństwem w ogóle. Sprawdźcie koniecznie, a tymczasem zapraszamy do lektury.

 

***

Po co wprowadzać dzieci w świat sztuki współczesnej, której ich rodzice często sami się boją, uważając, że jest zbyt hermetyczna, trudna? 

Właśnie dlatego, że dzieci tych założeń nie mają. Według mnie sztuka jest najfajniejszą rzeczą, jaką stworzyliśmy jako cywilizacja. W naszej kulturze, wbrew pozorom, jest dziś coraz mniej opowieści o tym, czym jest człowiek, z jakimi się wewnętrznymi problemami się zmaga, a o tym właśnie opowiada sztuka, którą uznaję za ważną. Warto dzieci z tym obszarem zapoznać, bo to poszerza ich horyzonty. Każdy z nas ma swój świat wewnętrzny i swoje doświadczenia, a sztuka jest tym „momentem”, w którym możemy spotkać się z innym, „przetłumaczyć” nas samych światu. To proces, który chciałabym, żeby dzieci poznały i same go doświadczyły.

 

 

Jednak żeby zadziałało, trzeba to jakoś ubrać w formę. Jaki masz na to sposób?

Nie wprowadzam ich we wszystkie sytuacje, ale wybieram rzeczy, w których jestem przekonana, że znajdą coś ciekawego dla siebie. Tam musi być jakaś historia do opowiedzenia, albo sytuacja, w którą można wejść, dotknąć czegoś. Jak wtedy, kiedy w warszawskim Muzeum Sztuki Nowoczesnej odwiedzaliśmy instalację dźwiękową „Rainforest V” – zestaw zwykłych przedmiotów (np. wiader) przetworzonych w gigantyczne instrumenty, których można było dotykać, eksperymentować z nimi, co natychmiast wciągnęło dzieci. Ale równie ciekawa dla nich okazała się też np. wystawa performerki Ewy Zarzyckiej. Z wielkim zainteresowaniem obejrzeli wideo, na którym artystka wchodziła w różne role, ponieważ było to coś zupełnie innego, niż to co na ogół robią dorośli.

Nie uczysz klasycznej historii sztuki: wtedy był impresjonizm, a wtedy dadaizm?

Czytałam materiały z Kongresu Kultury dotyczące edukacji dzieci i to, co wydało mi się uderzające, to informacja, że większość dzieci w wieku szkolnym nie widzi żadnego związku między tym, co nazywają sztuką, a swoim własnym życiem. Natomiast ja chcę im przekazać właśnie to, że sztuka wyrasta bezpośrednio z naszych doświadczeń i z naszego życia, że artyści tworząc sztukę czerpią z siebie! I że sztuka nie jest jakimś bagażem, którym chcemy ich obarczyć, ale to coś, w co oni jako dzieci mogą wejść, zaczynając od swojego poziomu. Klasycznej historii sztuki nie ma tu także dlatego, że my się zajmujemy przede wszystkim sztuką współczesną, czyli tak naprawdę „awangardą”, która dzieje się teraz. Wyobrażam sobie, że nasze zajęcia to może być dla tych dzieci początek życiowej przygody. Niekoniecznie takiej, że potem zostaną artystami, ale takiej, że będą w stanie dużo więcej widzieć w świecie – dostrzegać połączenia między sobą, ludźmi, przyrodą, zjawiskami tej przyrody, zjawiskami międzyludzkimi. Oprócz tego chcę im też pokazać, że sztuka może być totalną zabawą, możemy dzięki niej podróżować, wchodzić w różne role.

 

 

Jak wyglądają zajęcia?

Mogą przybierać różne formy – od tradycyjnych manualnych działań po bardziej performatywne. Były np. rzeźby z cienia, dzieci miały za zadanie zbudować jakąś strukturę przestrzenną, ale nie materia była istotna, tylko cień, który ona rzuca. Albo zajęcia, których tematem był czas w sztuce. Dostali kubek z farbą, była tam dziurka i kapali kolorami na ogromnej kartce. Inspiracją była tu oczywiście twórczość Jacksona Pollocka. Podpisywaliśmy prace dokładnie co do minuty, żeby im uświadomić, że to działanie, nad którym do końca nie ma kontroli, które się wydarza tylko w danej chwili i wtedy jest ważne. Ważniejsze niż dzieło, które z tego powstaje i jest jedynie zapisem tej chwili. I że tę chwilę można uwiecznić nie tylko opisowo, ale samą materią, skupieniem, przypadkiem. Czasami zdarzają się tematy, które trwają przez kilka zajęć, np. teraz mamy klasyczne zajęcia z rysunku i dzisiaj będzie kontynuacja w postaci linorytu. Ale właściwie za każdym razem robimy zupełnie coś innego.

 

 

Czy wiek dzieci, z którymi się pracuje, jest ważny?

Dziecko musi być już w takim wieku, kiedy potrafi dokonać pewnej syntezy. Mamy też zajęcia dla maluchów, ale tam chodzi o co innego, to przede wszystkim zajęcia manualne. Ćwiczą rękę, oko, bawią się materią na różne sposoby: ostatnio rysowali autoportret z patrzeniem w lustro, był rysunek automatyczny. Najbardziej interesują mnie jednak dzieci w wieku szkolnym, bo to moment formowania się człowieka jako osobowości skierowanej na zewnątrz. Wtedy wchodzą w grupę, zaczynają tworzyć rolę, która potem będzie ich określać. To ważne, żeby wtedy upewnić ich, że to, co mają do zaproponowania, jest wartościowe, istotne, może być fajne. Widzę po naszych „spotlajtowych” dzieciach, że to się rzeczywiście dzieje na tych zajęciach.

Co tam zaobserwowałaś? Co dzieci wynoszą z zajęć, jak reagują?

Bardzo często jest reakcja: „o nie!” (śmiech). Zadaję im temat i w pierwszej chwili mają pustkę w głowie, jednak natychmiast uruchamia się twórczy mechanizm, który jest w każdym człowieku. Kombinują, eksperymentują, denerwują się, frustrują, dostają nową kartkę, marudzą, ale koniec końców te rezultaty są bardzo często nawet dla mnie zaskakujące. To ważne, że wzajemnie oglądają swoje dzieła, namawiam ich też do opowiadania o swoich pracach, żeby się zastanowić dlaczego tak, a nie inaczej wyszły. Totalnie ich to wzmacnia.

 

 

Coś cię szczególnie zaskoczyło?

Za każdym razem. Kiedy dzieciaki wychodzą, zostaję ja i Ania, która mi pomaga, wieszamy prace i zawsze dokonujemy jakichś odkryć. Często zaskakujące są rzeczy, które robią dzieci nieśmiałe czy zamknięte. Nagle okazuje się, że tam to dopiero czai się wrażliwość i nagle kartka jest lustrem tego czegoś, co się głęboko chowa w delikatnym wnętrzu.

 

 

Zakładasz, że dziecko, które trafia na zajęcia musi mieć talent plastyczny?

Nie, u nas nie ma żadnej oceny – to błąd systemu szkolnego dotyczący jakichkolwiek twórczych zadań, że stawiane są za to stopnie. To powinna być – i u nas jest – totalnie bezpieczna przestrzeń do błędów. Możesz zrobić coś, co ci się nie podoba, możesz zrobić źle, spróbować jeszcze raz. Ale to nie znaczy, że coś takiego jak talent nie istnieje. Tylko nie chodzi w nim o to, że dzieci potrafią coś zrobić „ładnie”, czy lepiej niż inni, ale o tę wrażliwość, którą po prostu widać. Niektóre dzieci mają jej więcej, inaczej obserwują, mają bardziej osobisty wgląd w rzeczywistość. Albo lepiej potrafią tę wrażliwość przełożyć na dzieło.

 

 

Ale wydaje mi się, że te zajęcia to też droga dla tych dzieci, które mają mniej tych umiejętności, żeby je rozwijać, szukać ich w sobie.

Tak, bo bardzo często się spotykamy z rodzicami, którzy mówią, że ich dziecko nie umie rysować, nie jest zdolne plastycznie. I tak sobie myślę, że jak te dzieci mają potem wejść w cokolwiek, jeśli z góry słyszą, że się nie nadają. Wydaje mi się, że absolutnie każde dziecko jest w stanie uczestniczyć w takich zajęciach. Dla każdego to będzie fajna przygoda. Tego jestem pewna.

A czy twoje dzieci chętnie uczestniczą w zajęciach, czy trochę je zmuszasz?

Mam dwie córki – 13 i 7 lat, i one bardzo chętnie biorą udział, kiedy mogą. Ale też bycie z własnymi dziećmi na zajęciach jest dużo bardziej wymagające, niż uczenie innych dzieci (śmiech). Starsza, Pola, jest od wczesnych lat poddana, zupełnie niechcący, obecności wizualnych bodźców z każdej strony, chodzeniu do muzeów i galerii, w związku z tym jest tego tematu bardzo świadoma i potrafi z niego dużo wziąć dla siebie. W jej przypadku to jest szczególnie istotne, bo – jako dyslektyk mający trudności ze szkolnymi wyzwaniami – może mieć tę swoją sferę plastyczną, w której czuje się swobodnie, może ją pokazywać innym, przez nią się określać. A to pozwala jej zrównoważyć „szkolny problem”. Jeśli dziecko nie jest w stanie wynieść ze szkoły tej mocy, to plastyczne działania mogą mu taką moc często dać. W szkołach bywają zresztą niezłe zajęcia plastyczne, ale tam zakłada się pewną zadaniowość i w tym jest już edukacja, a ja do końca tak bym swoich zajęć nie określała. Myślę o nich bardziej jako o twórczości. Nie mam założeń formujących w stosunku do dzieci, bardziej chcę, żeby to oni formowali samych siebie. To jest nadawanie wartości im, jako im, nie skupiamy się na tym, jaki ma być rezultat. Musimy coś od siebie powiedzieć, nieistotne, czy to przez kogoś będzie oceniane jako ładne.

***

rozmawiała: Anna Sańczuk
zdjęcia: K. Marcinkiewicz oraz archiwum Spotlight

Dziękujemy Kasi Marcinkiewicz za możliwość opublikowania wywiadu.

Leave a comment 2 komentarze

  1. Fantastyczny wywiad! O to właśnie w odkrywaniu sztuki chodzi – o rozwijanie wrażliwości na to, co nas otacza, w czym jesteśmy zanurzeni. Jeśli dzieciakom da się taką bezpieczną przestrzeń na odkrywanie, próbowanie, popełnianie tzw. błędów (w ogóle co to za okropne słowo!) to potem te dzieci stają się refleksyjnymi dorosłymi, świadomymi swoich wyborów. Przekłada się to na całe ich życie, na pewną niezgodę na to, co zastane. Świat staje się lepszy po prostu. Super, że istnieją tacy ludzie i takie miejsca! <3

    1. Dziękujemy za dobre słowo. Dla nas też Karolina jest jedną z najbardziej pomysłowych osób działających z dziećmi, trzymamy kciuki za jej nowe projekty!

Dodaj komentarz

Twój adres email nie zostanie opublikowany. Pola, których wypełnienie jest wymagane, są oznaczone symbolem *

Reklama