Mama, rozmowa

Justyna i jej 10 minut spokoju

Dziesięć minut spokoju, bez małych rączek na szyi i wołania z łazienki. Przy kawie czy magazynie. Czy na ten luksus może pozwolić sobie Justyna, mama przebojowej trójki? Podglądam i sprawdzam.

Justynę zna chyba każdy, kto trochę zagląda do sieci lub kręci się po warszawskim Śródmieściu. Jeśli w okolicach Placu Zbawiciela zobaczycie mamę, która jedzie przez miasto z trójką dzieciaków w holenderskim cargo, to pomachajcie jej. Królowa multitaskingu to jej drugie imię! Dziś spotykamy się z Justyną w ramach naszego cyklu Poznaj blogera, który realizujemy razem z marką Janod, i zamierzamy doliczyć się dużo więcej, niż dziesięciu minut spokoju. Zakład?

 

 

Kamienica w samym sercu Warszawy, a nie domek z ogródkiem na przedmieściach. Rower i cargo, a nie rodzinny SUV. Nawet gdy Justyna odpoczywa, to miasto jest w ruchu – za oknem Marszałkowską płynie potok ludzi, pędzą samochody, turkoczą tramwaje. A jednak, kiedy przekraczam próg jej domu, ten pośpiech miasta zostaje za drzwiami. Wita mnie dwójka maluchów (Basia jest na wycieczce przedszkolnej) i pies, a ja stwierdzam, że ten spokój tu jest. Ona ma go w sobie! Justyna ogarnia życie tak naturalnie, spokojnie, z taką cierpliwością i dobrym zorganizowaniem, że zaczynam rozumieć, o co chodzi w nazwie jej vloga.

Skąd wzięła się nazwa – 10 minut spokoju? Przy trójce brzmi to dość ironicznie…

Szukałam takiego hasła, które będzie w ciekawy i trochę zabawny sposób opisywać macierzyństwo, i tutaj pomógł mi mąż mojej przyjaciółki. Rzucił: 10 minut spokoju i tak już zostało. Umówmy się, w końcu są takie chwile, kiedy każda mama o nich marzy! A co więcej, miałam wrażenie, że stron, na których słowa mama i dziecko są odmienione przez wszystkie przypadki, jest już całe mnóstwo.

Pamiętasz początki twojego blogowania?

Moje początki były bardzo długo początkami. Przez pierwsze dwa lata nagrywałam i montowałam przy okazji, nie było w tym regularności, nie było planu, nie wiedziałam do końca o co chodzi na tym całym YouTube – to specyficzna materia, zwłaszcza dla kogoś, kto pracował w telewizji. Dopiero po 3 latach istnienia kanału podjęłam męską decyzję, żeby zająć się tym na 100%. I to była najlepsza decyzja.

 

Mogłabyś być reklamą multitaskingu. Kiedy widzę, gdy ogarniasz trójkę, plus masz czas na złożenie filmiku… A kiedy w międzyczasie wieziesz ich przez Warszawę w cargo bike, to podejrzewam cię o supermoce. Jak to robisz?

Trochę nie mam wyjścia (śmiech). Ja się nad tym nie zastanawiam, nie mam na to czasu, działam i już! Macierzyństwo nauczyło mnie dobrej organizacji. I wiem dokładnie, ile mam czasu na zrobienie konkretnej rzeczy, i że jak jej nie zrobię w danym momencie, to koniec. Dzielę też sobie w głowie zadania na te, które mogę zrobić z dziećmi, i te bez nich, i to też mi ułatwia życie. Ale zawsze, choćby nie wiem co, od 16:30 to jest ten czas, kiedy właśnie wsiadam na rower, zgarniam wszystkie dzieci i jedziemy na lody albo na plac zabaw. I to jest tylko nasz czas!

Godzenie pracy w domu z trójką dzieci! Widzę, że z organizacji czasu miałabyś piątkę.

Dobra organizacja to podstawa! Mam szczęście, że dziewczyny chodzą razem do jednego przedszkola, a Romek ma nianię dwa razy w tygodniu. Wiadomo, że tego czasu ciągle za mało, ale nie mogę też narzekać. Z najważniejszymi rzeczami się wyrabiam. Ostatnio, kiedy ktoś zapytał Basię, gdzie mama pracuje, to odpowiedziała, że w kawiarni. I to się zgadza, biorę komputer i przy kawie odpowiadam na maile, wiadomości, piszę scenariusze, ustalam plan działania, itd. Przy mojej głośnej trójce kawiarniany gwar to przyjemny dźwięk. Co więcej, w kawiarni siadam i robię, w domu gorzej z motywacją, a i pokus więcej, bo nagle zgłodniałam, pranie się skończyło, z psem trzeba wyjść. I ciągle z tym walczę, bo montaż to jednak w domu, przy moim biureczku.

 

Zanim jednak do tego biureczka i wygodnego szezlonga dotrzemy, minie więcej niż 10 minut. Najpierw kawa (i to nie pierwsza), potem szybkie drugie śniadanie, które Justyna jedną ręką robi w poręcznym Beaba Babycook. Romek oczekując na śniadanie, postanowił uraczyć nas małym recitalem na pianinie Janod, ku uciesze Jadzi, która wtóruje mu wokalem, choć tak naprawdę dużo bardziej zajmuje ją podróż palcem po mapie magnetycznej. Pojechałoby się gdzieś daleko! I najlepiej samochodem, bo od rajdowych wyścigów specem jest właśnie ona – Jadzia już szykuje samochody do rajdu w Monte Carlo, jeszcze tylko tankowanie w drewnianym garażu i jedziemy!

Ten pokaz slajdów wymaga włączonego JavaScript.

 

Czasem każdy chce ciebie na wyłączność. Masz patent, jak wykroić w tym cząstkę czasu tylko dla siebie?

Tutaj idealnie sprawdzają się zabawki kreatywne, takie które wciągają. Jadzia jest wielką fanką samochodów, ma ich całkiem sporo i super. Dzięki temu może ułożyć bardzo, bardzo długi korek ze wszystkich samochodów, a potem się nimi bawić. Basia z kolei ostatnio wkręciła się w rysowanie czy układanie, nowe puzzle albo zeszycik do pisania potrafią ją nieźle zająć. I wbrew pozorom świetnym patentem jest towarzystwo innych dzieci. Często zapraszamy znajomych z przedszkola i wtedy dzieje się magia, dzieci znikają. Może jest potem bałagan (ale kiedy go nie ma po zabawie?), ale 10minutspokoju gwarantowane! Co więcej, zaprzyjaźnione mamy później się rewanżują, więc jest to układ idealny. 

A gdy masz faktycznie te 10 minut spokoju, albo zaszalejmy – nawet godzinę, co lubisz najbardziej robić?

Aaaaa! Nie pamiętam, kiedy ostatnio miałam czas dla siebie. Chociaż nie! Wyrwałam się ostatnio nawet do teatru. Tego czasu dla siebie mam tak mało, że cieszą mnie proste przyjemności: kobieca prasa, kawa w samotności czy wizyta u fryzjera, serio. Myślę, że w tej kwestii mamy trójki dzieci nie mają dużych wymagań. Super są też spacery z Romkiem, nie mogę sobie zawsze na nie pozwolić, bo ciągle jest coś do zrobienia. Ale naprawdę uwielbiam chodzić po Warszawie, patrzeć, jak wszystko się zmienia, dostrzec te rzeczy, których jadąc rowerem czy samochodem, nie jesteśmy w stanie zauważyć.

 

Przemieszczamy się między kuchnią a pokojem dzieci, ale ciągle nie możemy dojść do słynnego fotela, w którym uwiecznimy aparatem, jak to Justyna leży i odpoczywa. Zaraz, zaraz… nic nie jest stracone, tylko rozegramy krótka partyjkę. Gry rządzą – dziewczyny mają ich pełno na półkach. Gra Akrobaci Janod to ostatni hit, jakże ćwiczy nie tylko zręczność, ale i cierpliwość – to cecha przydatna przy trójce!

No właśnie, siedzimy i gramy w kuchni. To twoje ulubione miejsce?

U nas praktycznie wszystko dzieje się w kuchni, to jest serce naszego domu. Ta kuchnia niby jest oddzielnym pomieszczeniem, ale jest duża i jasna, spędzamy w niej najwięcej czasu. Uwielbiam też moje biureczko, ostatnio nawet dorobiłam się nieco większego. I lubię ten swój kącik. Lubię to, że mam półeczkę ze sprzętem i miejsce na kwiatka. Jest tutaj dobra energia.

Wiem, że to temat morze, ale czego najbardziej ci brakuje, gdy myślisz o sobie z „ery pre-kids”. Co jest największym wyzwaniem w macierzyństwie? 

Trochę brakuje mi takiej wolności. Tego, że nie można tak po prostu wyjść z domu do ulubionej knajpy wieczorem, że wszystko trzeba zaplanować, spakować, przygotować. Myślę, że przed dziećmi moje życie było zdecydowanie bardziej spontaniczne i szalone, w końcu byłam prezenterką w stacji muzycznej. Brakuje mi też snu, zwłaszcza teraz przy Romeczku. Dziewczyny już duże, więc powrót do pobudek i nieprzespanych nocy jest koszmarem.   

O wyzwaniach w macierzyństwie to można by długo pisać i gadać, ja cały czas czuję bardzo dużą odpowiedzialność, żeby wychować te moje dzieci na porządnych ludzi. A to nie jest takie proste… Są emocje, są bunty, jest Roman i chciałabym, żeby był zaradnym i ogarniętym facetem, a na razie z tymi dziewczynami noszony i zabawiany pływa jak pączek w maśle. Więc to nie są proste sprawy. Za to kiedy patrzę na Basię, która czasami tak pięknie potrafi tłumaczyć Romkowi i Jadzi świat, opiekuje się nimi, to się rozpływam i myślę, że to wychowywanie trochę mi jednak wychodzi!

Powinnam potaknąć głową i tu skończyć, ale skoro już plotkujemy o tobie i udało nam się faktycznie wykroić kilka minut relaksu… Wyciągnij się na fotelu i powiedz mi o 3 rzeczach, których o tobie nie wiem!

Dobra, daję! Kiedy byłam na studiach, bardzo chciałam pracować w firmie Saatchi&Saatchi – tak mi się podobała ta nazwa! Za bardzo nie wiedziałam, co miałabym tam robić, ale był plan (śmiech). A tak serio, to nie wyobrażam sobie pracy za biurkiem i jestem wdzięczna, że udaje mi się cały czas robić swoje. Jestem dziewczyną z Kujaw i kocham słonecznik, w sezonie mogę siedzieć i dłubać, i dłubać. Na studiach i przed pierwszą ciążą było mnie trochę więcej, jakieś parę kilo spokojnie. Gdyby ktoś mi powiedział, że po ciążach będę wyglądać lepiej niż przed nimi, to bym nigdy w życiu nie uwierzyła. Podobnie jak w to, że nie będę jeść mięsa, będę mamą trójki dzieci i będę prowadzić kanał na YT. I to jest niesamowite i cudowne, jak wszystko szybko się zmienia i nas samych zaskakuje.

 

Mamy jeszcze jakieś… 8 minut spokoju. To dawaj: ulubiony film, kolor, kwiat i książka!

Jednym z moich ulubionych filmów są „Smażone zielone pomidory”. Oglądam go co jakiś czas i sprawdzam, czy urzeka i wzrusza tak samo. Kocham Głowackiego, lilie i wszystkie odcienie szarości. Dobra… indygo i róż też lubię.

A nad czym teraz pracujesz?

Cały czas pracuję nad tym, żeby systematycznie nagrywać i wrzucać filmy. Niestety jeszcze się nie dorobiłam kalendarza publikacji i cały czas robię wszystko na bieżąco, ale mam nadzieję, że kiedyś to się zmieni. Bo pomysłów na filmy mam mnóstwo!

*

Reality check! Zbieramy się na dwór, pies u drzwi, a Justyna już z Jadzią na hulajnodze, psem u nogi i wózkiem Easywalker goni po odbiór Basi. Dobrze, że wózek można prowadzić dosłownie jedną ręką… Po drodze zakupy i lody, czyli dzień jak co dzień.

Ten pokaz slajdów wymaga włączonego JavaScript.

 

Rytm dnia przyspiesza, a my na zakończenie celowo zwalniamy – oto Justyna i ekipa w wydaniu bardzo slow. Miłego oglądania!

 

Realizacja film&foto: HiHello

Rozmawiała: Kasia Karaim

 

 

 

Leave a comment 2 komentarze

Dodaj komentarz

Twój adres email nie zostanie opublikowany. Pola, których wypełnienie jest wymagane, są oznaczone symbolem *

Reklama