Hola, Bobo Choses!

Z wizytą u naszych ulubionych marek

Nieopodal Barcelony mieści się Mataró, miasteczko jak z obrazka, pełne krętych zabytkowych uliczek, będące niegdyś ośrodkiem przesyłu tekstylnego Hiszpanii. Tak malowniczo umiejscowione jest biuro marki Bobo Choses.

Wspólnie z Adrianą Esperalba, twórczynią marki poprzyglądamy się miejscu, w którym rozwija się marka. Składamy więc wizytę w słonecznej siedzibie marki, przepytujemy Adrianę z jej ulubionych barcelońskich miejscówek i dalszych planów Bobo, chłonąc tym samym fascynującą atmosferę tętniącego pomysłami biura, w którym każdy jest po coś a wszyscy razem stanowią zgraną drużynę. Cześć, Bobo Choses!

ladnebebe_bobochoses_officeIMG_7279

Jak to się stało, że powstało Bobo Choses?

Było to tak. Wraz z moją partnerką biznesową prowadziłyśmy studio graficzne Otto&Olaf w Barcelonie. Gdy obie zdecydowałyśmy się na dzieci szybko odkryłyśmy, że znalezienie ładnych ubrań dla nich to nie taka prosta sprawa. Przyszła nam wtedy do głowy myśl, by stworzyć mini kolekcję dziecięcych t-shirtów. Ale zupełnie nie wiedziałyśmy, jak ją sprzedać. Nasz wspólny przyjaciel przedstawił nam osobę, która pomogła nam stworzyć próbkę i z tą mini kolekcją wybrałyśmy się na targi Playtime Paris, zdając się zupełnie na szczęście. Przy minimalnym budżecie, sypiając kątem u brata i wierząc, że wszystko pójdzie jak z płatka, odważyłyśmy się wyruszyć do Paryża.

Do odważnych świat należy! Powiedz jeszcze, co jest najwspanialsze i najtrudniejsze w prowadzeniu własnego biznesu?

Najcenniejsze jest to, że robisz dokładnie to, co lubisz. A najgorsze… Szczerze? Nic.

Wystarczy rzut oka na kolekcje Bobo i widać jak na dłoni, że mocno inspiruje Cię estetyka vintage. Co Cię w niej szczególnie pociąga?

Kocham wszystko co przypomina mi moje dzieciństwo: ubrania, zabawki, meble. Lubię spędzać czas na pchlich targach i nabywać wyjątkowy vintage.

Kim chciałaś być, gdy dorośniesz?

Zawsze marzyłam o tym, że będę projektować.

Jak wygląda Twój typowy dzień?

Kilka razy w tygodniu wczesnym rankiem, kiedy wszyscy jeszcze śpią, wychodzę pobiegać wzdłuż morza. Potem przygotowuję śniadanie, zabieram dzieci do szkoły rowerem a w Bobo jestem punkt 9.00. W każdy poniedziałkowy poranek zbieramy się wszyscy razem w biurze, by zaplanować tydzień i przegadać sprawy. Po południu odbieram dzieci i razem jemy obiad. Na dobranoc opowiadam im jedną,dwie lub trzy bajki aż zasną. Weekendy wypełnione są po brzegi zabawą. Często też wybieramy się w góry naszym vanem.

ladnebebe_bobochoses_officeIMG_7151

 

Czy na wakacje też wybieracie się vanem?

Tak, zawsze staramy się znaleźć wyjątkowe miejsc, w które możemy wyprawić się naszym ukochanym pojazdem. Ostatnie wakacje spędziliśmy na wyspę Formantera na Balearach.

Czy mogłabyś opisać nieco swoje biuro, byśmy mogły wyobrazić sobie, jak tam u Was jest?

Pewnie. Nasza siedziba znajduje się w Mataró, nadmorskim miasteczku oddalonym o 30 km od Barcelony. Wpadłam na nie 2 lata temu, szukając nowego miejsca dla naszej stale powiększającej się ekipy. W poprzednim miejscu zaczęło robić się ciasno ale początkowo wczale nie byłam przekonana do tego miejsca. Przypominało stary garaż. Na szczęście moja mama przypomniała sobie, że kiedyś w tytm miejscu była wytwórnia zabawek a ich bestsellerem była „Magia Borras”. Można ją nadal kupić na aukcjach lub garażówkach. Jestem wdzięczna mojej mamie, bo to miejsce ma w sobie magię, jest w nim całe mnóstwo światła i wszyscy uwielbiamy spędzać w nim długie godziny.

 

ladnebebe_bobochoses_officeIMG_7226

 

tytułowe

 

ladnebebe_bobochoses_officeIMG_7333

 

Kochamy Barcelonę bez pamięci. Czy mogłabyś podzielić się z nami swoimi ulubionymi miejscami, gdzie wybywasz w poszukiwaniu inspiracji?

Parc de la Ciutadella: Tu można sobie pstryknąć zdjęcie z olbrzymią rzeźbą mamuta, podglądać swingujące tancerki w niedzielne południe lub po prostu leżeć na trawie i słuchać ptasiego śpiewu. Każdy z tych sposobów jest dobry, by spędzić miło czas z dziećmi.

Tibidabo: Park rozrywki z cudownym diabelskim młynem, z którego rozciąga się najlepszy widok na miasto.

 Yoi Yoi Gion: Restauracja, która w cudowny sposób łączy japoński styl z moderną. Moje ulubione danie to YAKI UDON zwieńczony jajkiem.

Granja Petit Bo: Uwielbiam wpadać tu z dziećmi na śniadania i brunche, ich soki są najlepsze!

Espacio 88: Doprawdy genialne miejsce z bardzo ciekawym kalendarzem imprez kulturalnych. Uwielbiamy stare vany a tu jeden egzemplarz w wersji srebrny metalik  stoi w środku! Koniecznie się tam wybierzcie, choćby tylko na kawę.

Abracadabra: Księgarnia umiejscowiona w pobliżu targu Santa Caterina Market, koniecznie zajrzyjcie tam z dziećmi.

Altrescoses: Jestem zafascynowana drwnianymi przedmiotami z tego sklepu przy calle Séneca.

Fundació Joan Miró: Organizują bardzo interesujące warsztaty i zajęcia dla dzieci.

CCCB: Mnóstwo zajęć dla dzieci w muzealnym parku.

Auditori: Mnóstwo kocertów, warsztatów, zajęć grupowych. Fajna okazja by rodzinnie radować się muzyką.

Cines verdi: Kino niezależne dla dzieci.

Filmoteca: I klasyka kina dla dzieci.

Jakie są Twoje plany na najbliższą przyszłość?

Pracujemy nad tym by produkcja ubrań odbywała się w warunkach przyjaznych środowisku a sama marka była bliższa ludziom. Chcielibyśmy także być bardziej wydajni i znacznie usprawnić obsługę klienta. Marzymy o otworzeniu własnego sklepu, który uczyniłby markę bardziej rozpoznawalną.

Jakiej muzyki słuchasz projektując nową kolekcję? Wymień swoje ulubione kawałki.

Dziękujemy za rozmowę!

W Polsce ubranka Bobo Choses kupicie między innymi w sklepie Miss Lemonade.

Zachęcamy również do przeczytania pozostałych artykułów w naszym Magazynie Moda. Miss Lemonade Exclusive.

* * *

banner-2

2 komentarze

Dodaj komentarz

Twój adres email nie zostanie opublikowany. Pola, których wypełnienie jest wymagane, są oznaczone symbolem *

This site uses Akismet to reduce spam. Learn how your comment data is processed.