Czas wolny, Rozmowa, rozmowa, spotkanie

Historie kuchenne

To będzie opowieść o kulinarnym projekcie matki i córki, o poszukiwaniu wspólnej pasji i realizowaniu jej z miłością i zaangażowaniem. Poznajcie Larissę, która wespół z córką Kerstin założyła blog kulinarny Off White.

Kerstin jest piękną, dojrzałą kobietą i mamą czwórki dzieci, z czego dwaj synowie to mięsożercy a ona wraz z córkami przestrzega diety wegańskiej. Dzięki nieposkromionej fantazji kulinarnej, udaje jej się namówić synów do regularego pałaszowania jarzyn 5 razy w tygodniu. Posłuchajcie, jakich trików używa, by w domowym menu to warzywa wygrywały w starciu z mięsem, jak zbudować wspólny biznes z córką i co robić, by w natłoku obowiązków nie zgubić samej siebie.

***

Bloga Off White prowadzisz wspólnie z córką Larissą. Bardzo mi imponują takie rodzinne inicjatywy, zwłaszcza te, które zbliżają do siebie kobiety. Skąd pomysł?

Wraz z moją córką Larissą wpadłyśmy na ten pomysł kilka lat temu. Mamy to szczęście, że lubimy to samo jedzenie, łączy nas styl życia i podróżowania. Obie też przywiązujemy wielką wagę do szczegółów. Zawsze świetnie rozumiałyśmy się dobrze w domu, ale marzyłyśmy też skrycie o tym, by robić coś razem poza nim. I pewnego dnia postanowiłyśmy ten nasz zgodny układ przekuć we wspólny projekt. Wciąż nie mogłyśmy znaleźć czasu, by się za niego solidnie zabrać aż tu nagle otrzymałam propozycję prowadzenia bloga w internetowym magazynie dla kobiet. Tego dnia ustaliłyśmy, że zacznamy budować nasze miejsce w sieci. Wciąż jesteśmy na początku tej blogowej drogi.

 

 

Świetnie wam idzie, trzymam kciuki za pomyślny ciąg dalszy! Chciałabym zapytać cię o smaki twojego dzieciństwa. Co najchętniej jadałaś jako dziecko?

Pamiętam, że uwielbiałam purée ziemniaczane mojej mamy. Nadal je lubię, podobnie jak i inne proste, domowe dania. Smakują najlepiej, kiedy do ich przygotowania użyto najlepszej jakości składników. Niestety, purée nie jest specjalnie fotogeniczne, więc gdyby nie ta rozmowa nigdy nie dowiedzielibyście się z mojego instagrama, jakie ilości purée pożeram! (śmiech)

Czy pamiętasz potrawę, która nigdy ci nie smakowała, a którą teraz zjadasz ze smakiem?

Nigdy nie miałam bzika na punkcie pizzy. Czasem zdarza mi się ją jeść, choć nadal nie jest to moje ulubione danie. Nieco inaczej rzecz się ma z orzechami laskowymi – kiedyś ich nie znosiłam, dziś – uwielbiam!

 

 

Czy jest coś, czego za nic w świecie nie włożysz do ust?

Chyba nie ma czegoś takiego. Gdybym musiała, zjadłabym wszystko. Nigdy nie wiesz, w jakiej sytuacji się znajdziesz i co zrobisz, żeby przetrwać czy przeżyć. Ale na chwilę obecną mogę powiedzieć, że nie znoszę bananów, persymony, rodzynków, papai, fig i daktyli. A to dość nietypowe jak na wegetariankę.

A jak jest z Twoją córką Larissą?

Kiedyś nie cierpiała awokado i guacamole, za to teraz nie może bez nich żyć.

Jakie dania najczęściej trafiają na twój stół?

Regularnie zajadamy się azjatyckim jedzeniem: curry, summer rollsy, stir fry, sushi, ryż z mango, dania z makaronem sojowym, soczewicą i ciecierzycą. Jemy też często sałatki inspirowane kuchnią Środkowego Wschodu i dania marokańskie. Bardzo lubię miksować lokalne składniki z przyprawami z odległych krajów. Tak powstaje nasz własny rodzaj kuchni, w której krzyżują się różne wpływy.

 

 

Opowiedz, co stanowi Twoje comfort food.

Owsianka o poranku, curry przez cały dzień, podobnie jak purée. Jabłkowe crumble na podwieczorek. Jest tak wiele pyszności, do których ciągle wracam, ale te są moimi faworytami.

 

 

Ile czasu w ciągu dnia poświęcasz pracy? 

Ja bez przerwy pracuję, moja głowa działa wciąż na najwyższych obrotach. Nieustannie wymyślam nowe receptury, ekscytujące połączenia smaków. Co pewien czas pracuję jako stewardessa, ale nawet podczas dalekich podróży piszę artykuły do moich kolumn kulinarnych, chodzę do restauracji i szukam na targowiskach nietuzinkowego jedzenia, które czasem zabieram ze sobą do domu. Co nie oznacza, że będąc w nowym miejscu nie zwiedzam i nie odpoczywam. Robię to wszystko z wielką przyjemnością.

Kiedy wracam do domu po jednym z lotów, mój dzień pracy zaczyna się zwykle po śniadaniu. Gotowanie, zdjęcia, redagowanie artykułów, pranie. To niekończąca się lista!

A jak odpoczywasz, kiedy jesteś w domu i jest tyle do zrobienia?

Kiedy pogoda dopisuje, wybieram się z rodziną, przyjaciółmi i psem na długi, relaksujący spacer. W takie dni praca musi zaczekać do wieczora, a czasem i do późnej nocy.

 

 

Wygląda na to, że potrafisz zbalansować życie rodzinne i zawodowe. Jaka jest twoja metoda?

Mój sekretny sposób to czerpanie przyjemności z przeżywanych chwil i umiejętność odpuszczania. Czasem warto.

 

 

Jesteś mamą czworga dzieci, więc dobrze wiesz jak to jest być zmęczoną do tego stopnia, że czasem nawet nie ma się siły czegoś dla siebie przyrządzić. Co poradziłabyś młodym, niedosypiającym mamom?

Będę do skutku powtarzać, że nie ma nic lepszego niż purée ziemniaczane (śmiech). Wiem, że brzmi jak największa nuda, ale gdy tylko zdobędziemy się na odrobinę fantazji i użyjemy innych składników, jak burak, marchewka czy dynia butternut, możemy stworzyć pyszne, bardzo proste danie. To samo z curry – wystarczy mieć w lodówce bazę, a odgrzanie go z kilkoma nowymi składnikami to moment.

Gdy moje dzieci były małe, zawsze miałam w domu dużo upieczonego wcześniej jedzenia, bo która młoda mama ma czas na przyglądanie się bulgoczącej patelni. I tak dobrym rozwiązaniem jest połączenie pieczonych warzyw z hummusem albo dipem z awokado.

Kerstin, bądźmy realistkami. Ja tu mówię o mamach, które nie mają siły nawet zajrzeć do lodówki.

Czasem jest bardzo ciężko, przyznaję. I wtedy dobrze jest mieć pod ręką tabliczkę czekolady. Ja tak robiłam gdy karmiłam piersią (śmiech). Pamiętajcie, że wszystko, co czyni was szczęśliwymi, jest dla was dobre! I jeszcze jedna wskazówka dla młodych mam: kiedy mają przyjść do was goście z wizytą, powiedzcie im by zamiast kwiatów czy prezentów przynieśli jedzenie, coś słonego albo słodkiego, czym można się podzielić przy stole. To najlepszy podarek.

Poza Larissą, masz jeszcze dwóch synów i jedną córkę. Czy pozostała trójka rownież podziela twój entuzjazm dla kuchni wegańskiej?

Wręcz przeciwnie! Moi chłopcy to zatwardziali mięsożercy, ale nie ustaję w przekonywaniu ich, że dania wegańskie mogą być równie smaczne. Lubią naleśniki, sałatki i falafele. Dania mięsne przygotowuje dla nich mój mąż podczas weekendów.

Z dziewczynami nie ma kłopotu – lubią jeść to samo co ja. Najczęściej proszą mnie o bajgle z awokado i wszystkie inne dania, których składnikiem jest właśnie ich ulubione awokado. Czasem przygotowujemy wspólnie wielkie orientalne uczty; mocno się w to angażują, co bardzo mnie cieszy.

 

 

A co z łakociami – zdarza wam się razem coś upiec?

Pewnie, wręcz palą się do tego! (śmiech) Najczęściej kręcimy owocowe ciasta z kruszonką, muffiny albo crumble z owocami sezonowymi.

 

 

Dziękuję za rozmowę, Kerstin. To była przyjemność.

***

Rozmawiała: Dominika Janik

 

 

 

 

Dodaj komentarz

Twój adres email nie zostanie opublikowany. Pola, których wypełnienie jest wymagane, są oznaczone symbolem *

Reklama