Czas wolny, rozmowa

Historia jednego popołudnia

Nowy dom w starej dzielnicy. Młoda mama i dwuletnia córka. Za oknem ogród i słońce. Taki sobie zwykły miły poniedziałek. Dobry czas na chwilę rozmowy.

Paulina ma tylko 25 lat, za to duże doświadczenie zawodowe, ambicje i imponującą moc sprawczą. Marzenia zamienia w plany. Planów nie chowa pod poduszkę, tylko natychmiast wprowadza w życie, tak jak w przypadku jej marki odzieżowej dla dzieci Nisu, dla której obmyśla właśnie koncepcję na przyszłość. A jednocześnie urządziła dom. Dzielnie dzieli czas pomiędzy rodzinę a pracę. Dwuletnia Zosia to jej oczko w głowie, ale Paulina ani myśli odwracać wzroku od samorealizacji. Podoba mi się jej apetyt na życie i podoba mi się spędzone wspólnie z obiema dziewczynami popołudnie. O czym rozmawiałyśmy i co dziewczyny lubią razem robić? Przeczytajcie i podejrzyjcie.

*

Znaleźliście swoje miejsce,  jak się czujecie w nowym domu?

To pierwsze mieszkanie, które znaleźliśmy i wykończyliśmy z myślą o naszej rodzinie. Ja upierałam się przy domu pod Warszawą, Bartek ceni sobie życie w centrum. Saska Kępa i mieszkanie z ogrodem to taki kompromis. Uwielbiamy tu przebywać. Nasz dom przez ostatni czas to główne miejsce spotkań przyjaciół i rodziny.

Saska Kępa to świetne miejsce dla rodziny. Co tu lubicie robić?

Przede wszystkim spacerujemy po klimatycznych uliczkach, spędzamy czas w Parku Skaryszewskim i odkrywamy nowe restauracje na Francuskiej. Punktem kulminacyjnym praktycznie każdej wyprawy jest plac zabaw (śmiech).

Pięknie tu u was, zachwyca mnie przestrzeń Zosi – bawialnia to jej nowe ulubione miejsce? 

Zośka zajęła aż dwa pokoje w mieszkaniu. W jednym śpi – w sumie to zasypia, bo w nocy przychodzi do naszej sypialni, w drugim, który znajduje się na poziomie -1, ma bawialnię. Zosia uwielbia tę przestrzeń i każdej osobie, która nas odwiedza, dumnie ją pokazuje. My też jesteśmy szczęśliwi, bo wyprowadziliśmy tam wszystkie zabawki i nie potykamy się o nie w salonie.

Jak lubicie spędzać wolny czas?

Podczas spaceru kupujemy lody, bawimy się na placu zabaw, karmimy koty, które spotykamy po drodze. Często wieczorem idziemy we dwie do restauracji na damskie wypady. W domu malujemy farbami, wspólnie gotujemy i opowiadamy bajki.

Ten pokaz slajdów wymaga włączonego JavaScript.

Jesteś aktywną zawodowo mamą, założyłaś własną markę, jak godzisz pracę z macierzyństwem? 

To duże wyzwanie, ponieważ dziecko dla matki jest zawsze na pierwszym miejscu. Ja z pracy zawodowej nie potrafiłam zrezygnować. Ba! Często była ona nawet ucieczką od domowej monotonii. Dużo pomaga mi niania Ola – to ona jest z Zosią do 17. Drugą część dnia całkowicie przeznaczam na czas z córką. W nocy nadrabiam wszystkie rzeczy, których nie zdążyłam wykonać w ciągu dnia.

Praca to twój żywioł? Masz imponującą ścieżkę zawodową, żadnej pracy się nie boisz? 

Tak mi się wydaje. Tworzyłam sesje zdjęciowe, pracowałam w private bankingu, prowadzę markę odzieżową dla dzieci. Codziennie rodzi się nowy pomysł na to, co mogłabym jeszcze robić. Doceniam plusy pracy w korporacji, jak i bycie przedsiębiorcą. Każda z nich wniosła do mojego życia jakieś cenne doświadczenia. Nigdy nie mówię, że się nie da, że nie dam rady. Stawiam sobie poprzeczkę wysoko już na samym początku, a później po prostu daję z siebie wszystko.

Co najbardziej pociąga cię we własnym biznesie? 

Tworzenie czegoś od podstaw. Najpierw rodzi się inspiracja, pomysł, szukam odpowiednich materiałów, zlecam szycie. No i końcowy efekt, kiedy widzę dzieciaki w moich ubraniach.

Gdzie szukasz inspiracji, tworząc kolekcje?

Natura zawsze była mi bliska. W kolekcjach Nisu znajdziesz proste, ponadczasowe kroje, w stonowanej, pastelowej kolorystyce.

Ten pokaz slajdów wymaga włączonego JavaScript.

Jaki jest twój prywatny styl?

Prosty, ponadczasowy. Absolutnie nie gonię za sezonowymi trendami. W mojej szafie królują białe koszule i pastelowe sukienki w stylu boho. Ma być przede wszystkim wygodnie.

Zosia jest małą fashionistką? 

Zdecydowanie nie. To raczej dziecko, które najlepiej czuje się w krótkich spodenkach, koszulce i klapkach. Rzadko zakłada moje ubrania.

Wyczuwam charakter zosi samosi, zgadłam?

Zośka często nazywana jest prezesem. Ma bardzo silny charakter, wszystko musi robić sama. Wcześnie chodziła, szybko nauczyła się mówić podstawowe słowa i jest większa o głowę od rówieśników. Każdemu macha, śpiewa piosenki i nie ominie bez powitania ani jednego psa, kota i gołębia. Czasem jest naprawdę ciężko ją spacyfikować, ale ogólnie ciesze się, że jest silną babką i z pewnością poradzi sobie w życiu.

Od września rusza do przedszkola, gotowi na kolejny etap?

Pewnie, że tak. Nie możemy się doczekać! Zosia chodzi na wiele grupowych zajęć. Myślę, że bardzo jej się spodoba. Dzieciaki wiele się od siebie uczą, miło obserwować, jak nawiązują relacje.

Macie już plany wakacyjne? 

Zaraz wyjeżdżamy do Andaluzji na tygodniowe wakacje w trójkę. Później czeka mnie jeszcze trochę wyjazdów służbowych po Europie. Lubimy spędzać lato w Polsce, dlatego dalsze podróże realizujemy w zimie. Zośka zawsze lata z nami.

Ten pokaz slajdów wymaga włączonego JavaScript.

Podróże to coś, co cię napędza?

Uwielbiam podróżować. Często nasze wyjazdy łączymy z jakimś sportem – nurkowaniem, snowboardem.

Gdybyś mogła wyczarować sobie wymarzone popołudnie, to jak by ono wyglądało?

Plaża, książka, wino i bycie sama ze sobą… Za tym najbardziej teraz tęsknię.

Czuję, że jesteś w fajnym miejscu życia, czego mogę ci życzyć?

Spełniam swoje marzenia, mam fajne życie rodzinne. W takim razie poproszę dużo zdrowia dla najbliższych.

Tego ci życzę. Dziękuję za miłe popołudnie. 

*

Paulina Rozwadowska – mama 2-letniej Zosi. Założycielka Nisu – marki odzieżowej dla dzieci. Absolwentka psychologii w zarządzaniu i zarządzaniu w wirtualnym środowisku. 

*

Rozmawiała: Paulina Filipowicz

Zdjęcia: Joanna Szpak-Ostachowska/joannawkolorze.pl

 

Leave a comment 2 komentarze

  1. No i te 25 lat. A może jakaś realna matka, taka zabiegana, na mało ambitnym etacie (bo wszak słowo matka w realnym życiu zawodowym nieco dyskryminuje), z dzieckiem w przedszkolu po 9 godzin dziennie, ledwo zdążająca załadować pralkę, ze łzami w oczach po całym tygodniu, bynajmniej nie ze szczęścia?

Dodaj komentarz

Twój adres email nie zostanie opublikowany. Pola, których wypełnienie jest wymagane, są oznaczone symbolem *

Reklama