Focus na temat, Zakupy

Górski ekwipunek

Polujecie na słońce nad polskim morzem? Instagramowe konta zalała fala nadbałtyckich kadrów, pełnych pogoni za mewami, zamków z piasku i festiwalu burzowych chmur. Dla odmiany, dziś spoglądamy na świat ze szczytu góry!

W ramach wakacyjnych inspiracji śledzimy wasze wyjazdy, te weekendowe i te kilkumiesięczne, te skąpane w słońcu równika i te, podczas których odmieniacie słowo „deszcz” przez wszystkie przypadki. Ale zawsze zawsze inspirujące do rodzinnych wypadów. Grunt to dobra trasa i dobry ekwipunek, o co zadbał sklep tublu. Podglądamy górską wycieczkę w wydaniu podróżników z bloga Vanilla Island i ich górski niezbędnik. Poznajcie Kasię, Piotrka i chłopaków: czterolatka Krzyśka i 10-miesięcznego Olka. Na co dzień mieszkają w Bielsku-Białej, pakownie na górskie wycieczki mają więc opanowane do perfekcji.

– Beskidy na spacer z małymi dziećmi są idealne – opowiada Kasia. – Trasy są raczej spacerowe niż wyczynowe. Krzyś mając już dwa lata zdobywał swoje pierwsze szczyty na własnych nóżkach! Obecnie kocha góry i nawet dłuższa wspinaczka nie stanowi dla niego żadnego problemu – dodaje mama zdobywcy.

Wycieczka na szczyt po przedszkolu? Czemu nie! – Jednego dnia odebraliśmy Krzysia z przedszkola i wybraliśmy się koleją liniową na Szyndzielnię (1028 m.n.p.m), a stamtąd na Klimczok (1117 m.n.p.m) – dodaje Kasia. No to w trasę!

*

NOSIDŁO

Tula – absolutnie niezbędna – przyznają. – Na naszym terenie nie ma bez niej życia. Większość moich codziennych wypraw to spacery do lasu, gdzie wózek bywa bardzo uciążliwy, szczególnie jeśli trzeba go pchać pod górę. Przy maluszkach używaliśmy chusty, a około 9 miesiąca zaczynaliśmy używać nosideł. Są dla nas o tyle lepsze, że nie trzeba się bawić w wiązanie, bo zakłada się je bardzo szybko i mają rewelacyjny pas biodrowy, który odciąża kręgosłup. Mieliśmy chustę kółkową i obciążenie kręgosłupa stało się dla nas dużym problemem.

Tula jest mała, łatwo schować ją do plecaka, ma kaptur, dzięki czemu maluch nie budzi się, gdy opada mu głowa, a w czasie wędrówki zmęczone maluchy lubią drzemki, co pozwala szybko zregenerować im siły. Przy Krzysiu używaliśmy Tulę do 3 roku życia. Ma przepiękny wzór i miły materiał, łatwy w praniu. Dużo podróżujemy i nie wyobrażamy sobie życia bez niej – opowiadają podróżnicy.

Tulę kupicie tu.

*

TERMOS

Termos. Mała rzecz, a tak niezbędna podczas każdej wyprawy. Jak się sprawdził u Kasi? – Jest superfajny, powiem szczerze, że teraz używamy go codziennie. W czasie górskiej wycieczki nieoceniona jest możliwość podania maluchowi ciepłego domowego posiłku. Piękny design. Fajna, niewielka pojemność, starczająca idealnie na jeden posiłek.

Termos Skip Hop kupicie tu.

*

PLECAK

Nie ma wyprawy w góry bez plecaka! A dziecko zawsze znajdzie pluszaka, z którym chce się podzielić satysfakcją zdobycia szczytu. Krzyś zapakował transformersy, one też chcą obejrzeć świat z wysoka. O tym bym nie pomyślała… – Plecak bardzo się przydaje. W rodzinie pomagamy sobie nawzajem, każdy niesie to, co może. Krzyś pakuje do niego swoje ulubione transformersy, ukochaną przytulankę, czapeczkę na słońce, mapę, chusteczki higieniczne i owoc. Nosi go dzielnie i jest bardzo dumny, że tak jak rodzice, ma swój własny ekwipunek – śmieje się Kasia.

Plecak Skip Hop Lisek kupicie tu.

*

MATA

Mata, rzecz nieodzowna na piknikowanie w górach i nie tylko. Przystanek na doładowanie energii z widokiem na szczyty gór. Czy może być lepiej? – Mata ma piękny wzór, wykonana jest z porządnego materiału, ale najfajniejsze jest to, że bardzo wygodnie się ją nosi, szczególnie w czasie dłuższej wędrówki (może mieć formę torby lub plecaka. Ma też sporą kieszeń, a kieszenie w górach zawsze się przydają) – przyznaje Kasia. Piknik z takim widokiem, no zazdroszczę!

Matę kupicie tu.

*

COŚ NA KOMARY

Środek na owady, bo komary to nic przyjemnego, choć naszą największą zmorą są kleszcze. W tym roku jest ich jakiś wysyp – opowiada Kasia. Całe szczęście, w tym sezonie trafił im się, jak na razie, tylko jeden. Taki spray to podstawa, w górach i na łące.

Spray kupicie tu.

*

APTECZKA

Oby się nie przydała, ale warto ją spakować, zwłaszcza, że jest mała i zmieści się wszędzie. O obtarcia w czasie długich wędrówek nietrudno, plasterki to konieczność. Mała rozmiarem, ale ta apteczka jest świetnie wyposażona również na poważniejsze wypadki. 

Apteczkę kupicie tu.

 

*

LEKTURA

Uff, jak dziś ciepło. Dla ochłody relaks w cieniu i książka, o górach rzecz jasna. Co prawda w wydaniu zimowym! Jej autorzy otrzymali w 2016 roku prestiżową nagrodę Bologna Ragazzi, a ten tytuł to ich kolejny bestseller. – Po drodze każdy patyk czy listek jest bardziej interesujący od tego, co jest w plecaku, ale po posiłku fajnie poleżeć na kocu z książką – mówi Kasia.  – „W górach” to cudownie ilustrowana książka, rozwijająca wyobraźnię i spostrzegawczość najmłodszych. Przepięknie wydana. Do samodzielnej zabawy albo wspólnego czytania, które jest możliwością opowiedzenia dziecku o turystyce wysoko w górach – dodaje. O tak, miłość do gór warto rozwijać od najmłodszych lat!

Książkę kupicie tu.

Co jeszcze znajdziemy w plecaku rodziny Kasi? – Wodę, dużo wody! Coś do jedzenia na wypadek, gdyby schronisko było zamknięte. Zdarzyło nam się to kiedyś i skończyło się na wafelkach i paluszkach w minibarze – wspomina Kasia. – Chusteczki mokre i suche, wygodne buty, krem przeciwsłoneczny i czapki na słońce. To chyba wszystko!

Wędrówki w góry pomagają się wyciszyć, odetchnąć od tempa życia w mieście. Pochylić się nad każdą mijaną trawą, żukiem i przede wszystkim – kolekcjonować widoki. Górskie pejzaże są nie do podrobienia. Życzę wam stale powiększającej się kolekcji!

zdjęcia: Kasia i Piotrek / Vanilla Island

rozmawiała: Kasia Karaim

Dodaj komentarz

Twój adres email nie zostanie opublikowany. Pola, których wypełnienie jest wymagane, są oznaczone symbolem *

Reklama