Dziecko, inspiracje, Rozmowa, spotkanie

Goldie i skoki na desce!

Chcemy więcej #goldmodelspolska! Dziewczyn i kobiet, które pokazują swoje niecodzienne pasje! Dopiero się rozgrzewamy. Bo okazuje się, że oprócz fajnych konstruktorskich zabawek GoldieBlox, wokół nas coraz więcej świetnych zajęć dla dziewczyn. Sorry, chłopaki - teraz nasz czas. Zdobywamy szczyty, jak w poprzednim spotkaniu z alpinistką Miłką Raulin, chwytamy za wiertarki w miejskiej stolarni. A że sport to zdrowie, ruszamy się! W planach bynajmniej nie grzeczne skłony i pas de deux w rytm Jeziora Łabędziego, o nie! Dziś jeździmy w szkółce Go Skate, tu każda mała dama może spróbować sił na deskorolce.

op7a6208a

op7a6425a

Spotykamy się na otwarciu skate parku w Zimowym Miasteczku na Stadionie Narodowym. Goldie w kieszeni i Valentina w dłoniach. Wokół stos deskorolek a w tle rytmiczne, rapowane wersy z zachodniego wybrzeża, przerywane dźwiękiem desek uderzających o beton. Daszki na głowach, wyciągnięte bluzy i mała Natalia, która odnalazła się w tym klimacie w pięć minut. Nasze #goldmodels, to kobiety, z którymi można konie kraść. O swojej pasji do deski opowie nam dziś Agata Halikowska, mistrzyni Polski. A na koniec czeka na was konkurs i super zestaw!

op7a6464b

 

***

Kaski na głowę, ochraniacze i ruszamy. Dla Natalii nie jest to deskowy debiut, ale z takim nauczycielem wszystko wydaje się nowe. Najpierw konstruktorska rozgrzewka. Składamy skate park dla Valentiny i śmigamy. Val też ćwiczy kickflipy i frontsidy, dla niej nawet krawężnik jest inspiracją do nowego tricku. Na razie… bez nazwy!

op7a6422a

op7a6354a

op7a6188a

op7a6279a

Cześć Agata, jak nazywasz swój zawód, który też przy okazji jest twoją pasją?

Pracuję jako trenerka deskorolki. Praca z dzieciakami, to naprawdę fajna sprawa, pokazuję  im, że deskorolka to super zabawa. Często po pracy zostaję w skateparku, żeby pojeździć.

op7a6150a

gifek_skate_01

Na czym polega twoja praca? Kto przychodzi na takie zajęcia, więcej dziewczynek czy chłopców? 

Na zajęcia przychodzą różni kursanci w różnym wieku. Tak samo chętnie z zajęć korzystają dzieci jak i ich rodzice. Moja praca polega na przekazaniu podstaw techniki jazdy i oczywiście zajawki!

op7a6319a

op7a6419a

Widać, że kochasz to co robisz. Co w tej pracy lubisz najbardziej? 

W jeździe na desce lubię to, że nie jest łatwa. Zrobienie progresu wymaga poświęcenia czasu i chęci. Dlatego nowa sztuczka na ogół bardzo cieszy, daje satysfakcję i otwiera na nowe możliwości (np. połączenie danego triku z innym lub przeniesienie go na inną trudniejszą miejscówkę) .

gifek_skate_04

op7a6295a

Pochwal się. Twój największy sukces?

Największym sukcesem jest to, że jeżdżę na deskorolce 9ty rok, nadal czerpię z tego ogromną przyjemność i nie zamieniłabym deski na nic innego.

op7a6442a

op7a6334a

Ulubione triki ? 

Każdy ładnie zrobiony i czysto odjechany trick mogę nazwać ulubionym!

gifek_skate_05-1

My biegamy z aparatem (tak, mamy zadyszkę) a Agata między ćwiczeniami pokazuje kilka tricków. Ollie, czyli przeskok nad piramidką czy backside boardslide – ślizg na poręczy. Wow, jesteśmy pod wrażeniem!

op7a6319a

op7a6473a

Czym bawiłaś się jako dziecko, kiedy odkryłaś, że deska to właśnie TO?

Jako dziecko, cały wolny czas spędzałam bawiąc się na dworze ze znajomymi, były budowane domki na drzewach, huśtawki, przewijały się chyba wszystkie możliwe sporty! W późniejszym okresie również rolki, dzięki którym zaczęłam przychodzić do skateparku. Kiedyś na chwilę pożyczyłam deskę od kuzyna i spodobało mi się… do tej pory jest ważną częścią mojego życia.

Rodzicie wspierali twoją pasję? Czy spotkałaś się kiedyś z opinią, że to sport dla chłopaków? Patrząc po sali jednak jesteś w mniejszości..

Rodzice zawsze mnie wspierali. Raczej nie spotkałam się z takim stwierdzeniem, że deskorolka nie jest dla wszystkich. To prawda, że dziewczyny jeżdżące na deskorolce są mniejszością. Nie zmienia to jednak faktu, że zawsze mogą zacząć jeździć, wystarczą chęci!

Na koniec twoja rada dla 7latki, która woli skoki na desce od podskoków na balecie?

Hm, moja rada jest taka: rób to, co cię rozwija i daje dużo przyjemności, nie patrz na innych!

op7a6311a

op7a6470a

op7a6144a

Przepraszamy, my właśnie będziemy patrzeć na innych! Na ich skoki, tricki, upadki. Na upór małej Natalii i coraz lepszą jazdę.Trzeba wracać, ale emocje z toru przeniesiemy do domu, budując skate park wraz z Goldie Blox.

Siła kobiet, tych dużych i małych jest wielka. Fajnie, że są wśród nas małe inżynierki, chemiczki, miłośniczki judo czy amatorki samochodowych wyścigów. Mamy nadzieję, że nasze trzy spotkania pokazały wam, że warto wspierać swoje pasje, by móc po prostu robić w życiu to, co się kocha najbardziej.

Wierzymy, że każda z was miała taką swoją idolkę, #goldmodel, która inspirowała was do działania, zarażała pasją. Chcemy usłyszeć wasze opowieści!

Wraz z Goldie Blox ogłaszamy konkurs! Napiszcie pod postem, kto był waszą idolką, waszą #goldmodel? Pamiętacie na kim się wzorowałyście jako małe dziewczynki, a na kogo dzisiaj patrzą wasze córki?

Na odpowiedzi czekamy do 29 listopada! Czekają na was super konstruktorsie zestawy, idealne na Mikołajkowy prezent: Ruby, z która poszybujecie na spadochronie lub Goldie i jej tyrolska kolejka!

zdjęcia: Kasia Rękawek

Leave a comment 12 komentarzy

  1. Moja #goldmodel, to babcia Adela. Wstawała zawsze z kurami. Nigdy nie potrzebowała budzika, zawsze po prostu budziła się o odpowiedniej porze. Piła mleko, nie kawę z mlekiem. Mieszkała w małej wsi. Gdzie wszyscy sąsiedzi gadają, dużo gadają. Babcia była sama. Dziadek zmarł bardzo wcześnie. Krowy, świnie, kury, gęsi, pies, ogródek, pole ze zbożem i pole z ziemniakami. Do tego dom, obiady i sprzątanie. Mało jadła, ciężko pracowała, dużo myślała. Opowiadała mi niesamowite historie. Uczyła mnie liczyć i zapamiętywać. Gdy coś zniknęło, kazała modlić się do Świętego Antoniego. Bo Antoni pomoże zgubę znaleźć. Może moja babcia nie wyglądała na taką, co o życiu coś wie, ale wiedziała niezmiernie dużo. Zapamiętałam mocno w sercu jej słowa i teraz wierzę, że to co mówię i jak mówię do moich dzieci, ma niesamowitą moc. Nawet gdy na pierwszy rzut oka wcale na to nie wygląda. I pozwalam im na własne wnioski. Bo babcia Adela wierzyła we mnie tak po prostu.
    Moja 5 letnia córeczka też ma swoją idolkę, Ronji, córkę zbójnika 😉 … chyba pomalutku pielęgnuje w sobie anarchistkę, obojętną na konwenanse, choć o gołębim sercu.
    Ach, na bycie niezależną w niektórych momentach życia mi nie wystarczyło odwagi…

  2. Gdy byłam dzieckiem, chciałam być Gadget z Brygady Ryzykownego Ratunku (tej z Chipem i Dale’em). Imponowała mi pomysłami i tym, że ze wszystkiego jest w stanie wybudować jakieś urządzenie, że potrafi latać samolotem (który sama skonstruowała!), wykonać na szybko łódź podwodną ze słoika, korka i kilku sznurków czy innych „śmieci”… Zainspirowana tworzyłam potem własne konstrukcje, m.in. system łodzi podwodnych z kapsuł po Kinder Niespodziankach. Podświadomie ta blond mysz sprzedała mi też chyba w ogóle wiarę w możliwości manualne i tworzenie czegoś z niczego: potrafiłam z kartki papieru zrobić domek 3D Kubusia Puchatka, ogródek Królika, domek Muminków – a te „makiety” rosły na deskach mojego regału w dziecięcym pokoju jak domki dla „lalek” – figurek, które dostawałam od rodziców. Kiedy nie doczekałam się wymarzonego domku dla lalek Barbie, sama go zrobiłam z tekturowego pudełka – miał wycięte okno z możliwością zmiany czy pory dnia, czy roku – widok zmieniałam za pomocą specjalnych karteczek ;). Do dzisiaj lubię „syndrom niespokojnych palców”, jak nazywam to łaskotanie w dłoniach, które zwiastuje, że szykuje się „robótka”…
    Lubiłam też silne postaci. Wcześniej – w przedszkolu – moimi idolami były… wojownicze żółwie ninja. Podkochiwałam się w Leonardzie i cieszyłam się z faktu, że urodziny wypadają mi w kwietniu – bo jedyna postać żeńska w bajce, przyjaciółka „moich” żółwi, miała na imię… April! 😛 Potem w podstawówce dostałam przydomek Xena, gdy postawiłam się koledze z ławki, który (mówiąc delikatnie) potraktował mnie w niewłaściwy sposób. Nie muszę chyba dodawać, że byłam już wtedy fanką wojowniczej księżniczki?
    Moja córka ma na razie 10,5 miesiąca, więc nie zdradzi jawnie swoich idoli, ale widzę, jak patrzy na swojego starszego brata i jak zachwyca ją świat, w którym on przebywa. Jest jednocześnie dziewczynką pełną gębą, bo uwielbia błyskotki (plus garderobę, zwłaszcza guziki ;D), ale jednocześnie potrafi pasjami bawić się samochodami, a od niedawna… ryczeć jak dinozaur. Brat ją nauczył i teraz mam dwa dinusie w domu. A gdy oglądają wspólnie książkę o wielkich gadach… Oby było między nimi zgranie, jak teraz…

  3. Być jak serialowa postać- piękna, zwinna, wysportowana. Posiadać ogrom okularów i peruek. Pracować dla tajnej agencji antyterrorystycznej o nazwie „Sekcja 1”.

    Być jak Nikita.

    „Nikta” moj ulubiony serial z lat 90 i moja idolka.
    #goldmodel dorastajacej nastolatki. Nikita- odegrała ważną rolę w mojej świadomości, bowiem to od niej nauczyłam się, że cierpliwość i wytrwały trening może zdziałać cuda. Można mieć wiele- wystarczy tylko chcieć, bowiem „chcieć to móc”.

  4. Moja #goldmodel to Krystal Carrington, piękna i bogata. Być jak betonowa blondwłosa Krystal – nosić kilogramowe, diamentowe klipsy na uszach, błękitne suknie z bufiastymi rękawami, mieszkać w willi z basenem i wchodzić na pierwsze piętro po bajecznie białych, futrzanych schodach…. Tak, o tym marzyłam, oglądając „Dynastię” w salonie z boazerią do wysokości jednego metra i sufitem w drewniane kasetony (!). Nieskazitelna moralnie, pisząca 250 słów na minutę na maszynie – ożesz, nie dość, ze piękna, przyzwoita, to jeszcze diabelsko utalentowana. Krystal, moja #goldmodel, mój wzór. Żadna Alexis, Majka Skowron czy Zbuntowany Anioł, liczyło się jedynie piękne lico, blond grzywa i błyszczące klipsiaki w rozmiarze xxl.
    #goldmodel mojej córki to ja. Nadal, choć już wiem, że za jakiś czas się to zmieni, bo zakochana w swojej mamie 4-latka będzie jednak poszukiwać swojej idolki. I bardzo dobrze, niech szuka, nawet jeśli będzie to (chwilowa) fascynacja Krystal Carrington XXI wieku … 😉

  5. Choć facet jestem, to też mam swoją #goldmodel, bo jakiś, z pewnością, pierwiastek kobiecy we mnie drzemie. Czerpię garściami od Pani Joanny Hunger, trenerki szermierki, super kobiety z cudowną osobowością sportową. No i z okolic mych. 😉 Ona takim normalnym mottem kieruje się: „Wiele nauczyłam się od swoich nauczycieli, daleko więcej od kolegów, najwięcej zaś od uczniów”. Proste, zwyczajne i trafia w sedno. Bo najfajniej jest zdobywać sukcesy na fundamentach dobrej zabawy (to takie Jej i takie moje).
    A moje córcie – One to wzorują się na swoich super Paniach z Przedszkola. Jedna pragnie mieć marchewkowe włosy, robić szpagaty i stać na głowie. A druga kocha tarzać się po dywanie w rytm muzyki i prowadzić intensywne slow life. jestem za 😉

  6. W czasach, kiedy dopiero składałam litery, mieszkała z nami przez kilka miesięcy siostra mojej mamy. Dopiero co wróciła z jakiejś dalekiej podróży i nie wiedziała, gdzie los poniesie ją dalej, dlatego na wszelki wypadek nie chciała oswajać żadnych nowych czterech ścian i skorzystała z dodatkowego łóżka w moim pokoju. Wieczorami czytała mi książki bardzo nieodpowiednie dla dzieci, pomagała przerabiać ubrania, których później zazdrościły mi koleżanki i odpowiadała bez wykrętów na wszystkie pytania. Moja ciotka nie miała własnych dzieci, nikt jej nigdy nie uczył, jak się obchodzić z kilkulatkami, na co im pozwalać, czego nie mówić, w co się bawić, i może właśnie dlatego tak bardzo ją podziwiałam. Gdyby wiedziała, że była moją #goldmodel, pewnie złapałaby się za głowę, bo przecież w tamtych czasach nie mówiono o niej inaczej niż „postrzelona”.

    A #goldmodel mojej córeczki? Mimo tylu odmówionych żelek, wielu zbyt ostro wypowiedzianych słów i niebezwarunkowej aprobaty dla jej szalonych pomysłów, to ciągle ja… Każdego dnia staram się coraz bardziej, bo ona widzi i rozumie coraz bardziej.

  7. Moje dzieciństwo odmierzał regularny stukot maszyny do szycia. Mama wyciągała dużego białego łucznika, który zajmował połowę kuchennego stołu, podpinała grzywkę, która wpadała jej do oczu, włączała muzykę i… zaczynały się czary. Naciskała i zwalniała pedał w rytm Roxette’owych hitów i ze skrawków poupychanych w szafie, starych ubrań i cudem zdobytych metrów nowych tkanin wyczarowywała niepowtarzalne przebrania karnawałowe, przedłużała nogawki spodniom i wydłużała rękawy bluzkom, ubierała kołdry w nowe świąteczne poszewki z wycięciami w kształcie rombu, a mojej ukochanej lalce Zefiryndzie odświeżała co sezon garderobę. Moja mama była po prostu MacGyverem w spódnicy, a umiejętność szycia była zaledwie jedną z jej supermocy, dzięki którym niczego nam nigdy w domu nie brakowało, mimo że zawsze trzeba było uważać na budżet. To dzięki niej nauczyłam się, że chcieć to móc, i że zawsze można spróbować zrobić coś nowego, korzystając z tego, co ma się akurat pod ręką.

    Moja córka chyba wyssała z mlekiem to kombinowanie: nie dalej jak wczoraj zaprezentowała mi skomplikowaną maszynę do robienia zupy rybnej złożoną ze stetoskopu, miniplecaczka, plastikowej miski i rolki po papierze toaletowym. Nie macie pojęcia, jaka była pyszna! 🙂

  8. Oh oh oh tak temu ,ja miałam swoją #Goldmodel, co prawda było to już ponad 20 lat,ale nadal dobrze ja pamiętam. Miała długie blond włosy czesane w dwa kucyki, talię osy, super stój superbohaterki ,odjazdowe buty no i te piękne długie pazokcie,zawsze wymalowane-tak mała Karolina była zafascynowana Czarodziejkami z księzyca. Na co dzień brudna w błocie, nieuczesana,chłopczyca-chciała się przemieniać tak jak one. Ze zwykłych dziewczyn z piękne super hero! Chciała ratować świat ,mieć koleżanki a nie samych kolegów, być kimś niezwykłym. Przeżyć przemianę z poczwarki w motyla..nadal na to czekam:) A dzisiaj kiedy moja córka zapatrzona w My Little Pony zaczyna projektowac ubrania , studiowac magię i walczyc z siłami zła,jednak stwierdzam że nie wiele się zmieniło. #Goldmodel to nie jedne postać, to nacechowanie jej konkretnymi cechami charakteru mocami,zdolnościami. I nie ważne czy to kucyk czy czarodziejka i tak walcza ze złem. I tak zawsze wygrywają , ulepszając siebie,odkrywając swoje moce. A kto wie może za jakiś czas pokaże córci Czarodziejki z księzyca i jej się spodobają,może by w końcu przestałą chodzić na czworaka jak kucyki:)
    Pozdrawiam

  9. Wszystkie wasze opowieści są szczególne ale najbardziej za serce złapała nas babcia Adela, która ‚tak po prostu wierzyła we mnie”. No właśnie, uwierzcie w siebie i swoje pasje, góry można przenosić. Gratulujemy Pola!

Dodaj komentarz

Twój adres email nie zostanie opublikowany. Pola, których wypełnienie jest wymagane, są oznaczone symbolem *

Reklama