Kultura, teatr

Gimnastyka dla zmysłów

Labirynt to słowo - klucz, które wywołuje lawinę skojarzeń. Od Minotaura i niedawnej wystawy w Muzeum Narodowym, przez oniryczne kino Jima Hensona i Guillermo del Torro, po wybujałe ogrody pałacowe i łamigłówki dla dzieci z cyklu "znajdź drogę". Już same te luźne skojarzenia sprawiają, że labiryntowa tematyka budzi w nas przyjemną ciekawość i sprzyjające poszukiwaniom napięcie.

lab8

A daleko szukać nie trzeba, bo przygoda czai się tuż za miedzą. W stołecznym Teatrze Małego Widza od kilku tygodni króluje na afiszach trudny do sklasyfikowania projekt artystyczny, który sytuuje się gdzieś na pograniczu koncertu, spektaklu, medytacji i wycieczki krajoznawczej. „Sensoryczny labirynt muzyczny” to tygiel wrażeń i bodźców zmysłowych, które towarzyszą nam podczas wędrówki na bosaka przez cztery główne przestrzenie, do których wiodą niezwykle zaaranżowane korytarze. Wędrujemy nie sami, jest z nami przewodniczka, która wskazuje kierunki, snuje opowieści, rozbawia słuchaczy i daje wszystkim czas, by mogli nacieszyć się przygodą.


lab2

Na kolejnych etapach wyprawy po zakątkach teatru doświadczamy osobliwych spraw: stąpamy po gładkim szkle i szorujących szczotkach, bez lęku zaglądamy do przepastnej studni, rozponajemy gatunki herbacianych liści, skaczemy po gąbczastych lodowcach i dryfujemy na budyniowych chmurach zawieszonych pod świetlistym sufitem z hawajskich kwiatów.

lab

IMG_1116

IMG_1159

Wszystko odbywa się przy dźwiękach instrumentów, które jak latający dywan przenoszą nas w najodleglejsze zakątki globu. Tam, gdzie najważniejszy jest dotyk, gra ukulele, wiolonczela, guiro i dzwonki. W przestrzeni zapachowej wybrzmi orientalna baglama, chiński flet hulusi i kalimba. Na zmysł słuchu podziałają niebywale muzykalne kieliszki z wodą, sea drum, chaimsy i małe perkusonalia a dla wzrokowców przygotowano koncert na steel tongue drum, ngoni, harmonijkę ustną i afrykański bęben dun. Taka podróż to znakomita gimnastyka dla zmysłów, trochę zapomnianych i sprowadzonych do odbierania typowych sygnałów codziennego dnia.

fot. P. Głogowski

fot. P. Głogowski

lab7

IMG_1016

Uwierzcie nam, to się tam wszystko naprawdę wydarza! I wszyscy, czy to rodzice, czy dzieci, opuszczamy teatr z rozdziawionymi z przejęcia ustami i uczuciem kompletnego odcięcia i… zrelaksowania.

Pewnie wkrótce zajrzymy tu jeszcze raz, tym razem bez dzieci, tylko dla siebie.

zdjęcia: dzięki uprzejmości Teatru Małego Widza/
Paweł Głogowski

Dodaj komentarz

Twój adres email nie zostanie opublikowany. Pola, których wypełnienie jest wymagane, są oznaczone symbolem *

Reklama