inspiracje, Mama

Dzień z Hanią: pielęgnacja skóry maluszka z Mixa

Podobny do tego wczorajszego i będący zapowiedzią jutra. Hania otwiera drzwi swojego domu szerzej i opowiada, jak spędza klasyczny dzień, będąc mamą dwójki. Posłuchajcie!

Mama sześcioletniego Mikołaja i sześciotygodniowej Matyldy, którą znamy z bloga Dookoła nas i którą podglądamy na Instagramie, zaprasza dzisiaj do siebie. Opowiada o pysznych śniadaniach – obowiązkowo z uwielbianą przez wszystkich domowników granolą, o spacerach na pobliski plac zabaw i o codziennej, kojącej pielęgnacji kosmetykami dla skóry dzieci szczególniej wrażliwej i ze skłonnością do atopii z linii Atopiance marki Mixa. Po urodzeniu Matyldy świat Hani jakby zawirował, jednak ich plan dnia wydaje się być niezwykle uporządkowany. Spędźmy go więc razem!

*

Dzień dobry!

Nasze poranki inaczej prezentują się teraz, kiedy są wakacje i Mikołaj ma wolne od przedszkola, a zupełnie inaczej będą wyglądały za chwilę, kiedy nastąpi powrót do przedszkola. Teraz mamy czas na dużo porannych czułości, przytulanek i rozmów z Matyldą. Celebrujemy te chwile. W związku z tym, że staram się złapać minimalny balans, wstaję chociażby trzydzieści minut wcześniej niż moje dzieci. Mikołaj w wakacje śpi do ósmej, czasem ciut dłużej. Matylda tak samo, nie myślcie jednak, że przesypia całe noce – pobudki fundowane są co godzinę. Zdarza się, że budzi się nad ranem niewyspana. Wtedy też naszym antidotum na nerwowe poranki jest masaż. W delikatne ciałko wsmarowuje rytmicznymi ruchami emulsję łagodzącą do pięlęgnacji twarzy i ciała z linii Atopiance, od marki Mixa. Od lat używam ich płynu micelarnego i jestem z niego bardzo zadowolona, a samą emulsją sama czasem się smaruję, bo skóra po niej jest długotrwale i intensywnie nawilżona, a wszelkie swędzenia złagodzone. Matylda uwielbia te nasze chwile czułości. Gdy jednak maluchy śpią dłużej, zamykam drzwi sypialni, włączam ekspres z kawą i siadam do komputera. Te trzydzieści minut, czasem godzina, to mój święty czas. Napawam się wtedy ciszą i spokojem. Przeglądam skrzynkę z mailami, sprawdzam, czy pojawiły się jakieś nowe zamówienia w sklepie. Kiedy w kubku widać już dno, a dzieci jeszcze jakimś cudem śpią, ogarniam mieszkanie, w którym chyba każdej nocy jakieś podłe krasnale robią bałagan albo idę wziąć prysznic i czekam na pierwsze pobudki. Ale wiadomo, że nie zawsze taki scenariusz jest grany, bywa, że razem z dźwiękiem ekspresu słyszę mama lub płacz Matyldy. Samo życie. 

 

*

Śniadanie

Uwielbiam wszelkie wariacje na temat owsianki, ale ostatnio króluje granola! Zawsze domowa! Jeszcze przed porodem zrobiłam sobie spory jej zapas. Śniadanie u mnie to nic skomplikowanego, bo zwyczajnie nie ma teraz na to czasu. Do granoli dodaję więc owoce, jogurt i gotowe! Mikołaj ma swoje hity, na które muszę znaleźć czas, i przeważnie jest to omlet lub różnego rodzaju placuszki. Matylda jest jeszcze mało wymagająca, kocha mamine mleko i już! Do przedszkola mamy kawałek, więc jeździmy samochodem. Kiedy jest mój mąż, to on przejmuje Mikołaja i go odwozi, a ja zajmuję się domem oraz Matyldą. Ten scenariusz lubię chyba najbardziej. A teraz tak, jak wspomniałam, cieszymy się sobą i poranki trwają do południa.

Ten pokaz slajdów wymaga włączonego JavaScript.

*

Czas na spacer!

Między śniadaniem a karmieniem Matyldy układam sobie w głowie listę zakupów. Kiedy po kilku podejściach udaje nam się wyjść z domu, pędzimy do ulubionego pobliskiego warzywniaka. Jeżeli mam zamówienia w sklepie, który prowadzę, to pakuję je i zabieram ze sobą. Szczęśliwie, obok mamy punkt, w którym zostawiamy nasze przesyłki. W zaprzyjaźnionym warzywniaku zaopatrujemy się w produkty potrzebne na obiad, a w drodze powrotnej punktem obowiązkowym jest plac zabaw. Mikołaj ma już swoją minispołeczność i kolegów, z którymi ma własne tematy, więc on biega po placu, a ja z Matyldą spacerujemy dookoła.

*

Praca w domu

Pracuję w tak zwanym międzyczasie, kiedy Matylda śpi, a Mikołaj bawi się w swoim pokoju, często niektóre rzeczy kończę wieczorami. Szczęśliwie mam taki charakter pracy, że mogę pozwolić sobie na dzień przerwy i nikt mnie za to nie rozlicza, ale nawet po tym jednym dniu pojawiają się zaległości. Na niektóre maile odpisuję na przykład z placu zabaw. Teraz ten, w którym opisuję dla was mój dzień piszę z ławki placowej. Prowadzę sklep internetowy Malinowy Koszyk i piszę bloga. Tak się złożyło, że kiedy urodziła się Matylda, pojawiło się więcej propozycji i fajnych projektów, i w miarę możliwości je realizuję. Część musiałam odrzucić, bo staram się znaleźć balans między tym wszystkim.

Ten pokaz slajdów wymaga włączonego JavaScript.

*

Co dzisiaj na obiad?

Po spacerze wracamy do domu i jak się uda, przygotowujemy obiad. Czasem cały proces trwa dłużej, bo jeśli Matylda jest głodna, to nie ma opcji, żeby zaczekała. Na mieście zawsze jemy w weekendy i to jest nasza zasada. To pretekst do odkrywania nowych miejsc na mapie Poznania i do bycia razem już nie w czterech ścianach, ale i krótka przerwa dla mnie od bycia w kuchni, mimo iż gotowanie sprawia mi przyjemność. Pojawienie się Matyldy nas nie ograniczyło. Jesteśmy dość aktywni, więc siedzenie w domu na dłuższą metę nie jest dla nas. W tygodniu jemy w domu i wtedy w miarę możliwości spełniam kulinarne zachcianki chłopaków. 

*

Wieczorna pielęgnacja

Wieczór to codzienne powtarzanie tych samych czynności. Kąpiele na początku były okraszone wielkimi łzami mojej córeczki, ale zauważyłam, że jeśli Matylda ma trochę napełniony brzuszek, to podchodzi do nich z uśmiechem na buzi, i wtedy trwają one ciut dłużej, bo każdemu z nas sprawiają przyjemność. Zwracam uwagę na składy kosmetyków, których sama używam, ale przede wszystkim tych, którymi pielęgnuję moje dzieci. Oprócz tych, które zamówiłam jeszcze przed narodzinami Matyldy, wzięłam ostatnio pod lupę kosmetyki marki Mixa z gamy Atopiance. Linia jest idealna dla bardzo wrażliwej i skłonnej do atopii skóry niemowląt. Na początku do samej kąpieli używamy łagodzącego olejku do ciała i włosów. Olejek ma fajną formułę hipoalergiczną, bez substancji zapachowych, stworzoną z myślą o delikatnej skórze dziecka. Świetnie nawilża i odżywia. Zaraz po kąpieli wsmarowuję w miękkie ciało Matyldy emulsję łagodzącą do twarzy i ciała. Po tych czynnościach następuje długie i czułe przytulanie i karmienie piersią. Tę część dnia celebruję tak długo, jak tylko się da. Mikołaj jest już na tyle samodzielny, że kąpie się sam. 

*

Dobranocka

Przez pierwsze dni po narodzinach Matyldy ciężko było mówić o wieczornych powtarzalnych rytuałach, ale zauważyłam, że ona bardzo ich potrzebuje. Po kąpieli wieczornej jest bardziej spokojna i śpi ciut dłużej. Nie budzi się wtedy co godzinę, tylko na przykład co dwie. Mikołaj w tym czasie bierze kąpiel w wannie albo pomaga mi przy kąpieli Matyldy. Potem zawsze realizujemy taki plan, że wskakujemy do łóżka i jest czas na czytanie i przytulanie, ale niestety to często jest tylko plan, nie jest tak kolorowo, jakbyśmy chcieli. Matylda nie zawsze chce współpracować, więc ja staram się ją uspokajać, karmić, a Mikołajowi włączam do słuchania audiobook i co chwilę podchodzę, żeby go pogłaskać i przytulić. Wieczory po całym dniu bywają trudne i zdarzyło się, że kiedy już dzieci spały, ja siadałam na sofie i łzy płynęły mi z bezsilności, bo np. miałam już za moment po tuleniu Matyldy przyjść na tulenie Mikołaja, a on w tym czasie zdążył zasnąć ze łzami na policzkach. To powodowało u mnie jakiegoś rodzaju smutek, ale już jest w tym temacie lepiej, łatwiej. Przy drugim dziecku mam świadomość, jak szybko niemowlak staje się dużym, samodzielnym człowiekiem. Wiem, że to już nie wróci i raczej się nie powtórzy, więc cieszę się małymi chwilami i radościami, których raz jest więcej, a raz mniej. Fajne w macierzyństwie jest to, że każdy dzień przynosi coś zupełnie innego i potrafi zaskoczyć.

*

To tak jak u nas! Oby każdy kolejny zaskakiwał nas jeszcze bardziej pozytywnie.

*

Zdjęcia: Paulina Kania

Opracowała: Marta Szczepanik

Leave a comment 2 komentarze

  1. Super wpis i piękne zdjęcia! A do co produktów to też z nich korzystamy, skóra po nich jest przyjemnie gładka i miękka 🙂 No i cena bardzo dobra, chociaż ja zamawiam przez internet, w aptece Melissa, bo tam ceny są jeszcze lepsze 😀

Dodaj komentarz

Twój adres email nie zostanie opublikowany. Pola, których wypełnienie jest wymagane, są oznaczone symbolem *

Reklama