marki, Wizytówka

Dekornikowe love

odwiedzamy showroom marki

Klucz do sukcesu w biznesie? Znany brytyjski przedsiębiorca Richard Branson, odpowiada szybko: „ludzie, ludzie, ludzie”! To oni tworzą firmę, a ich pasje i zaangażowanie często decydują o jej sukcesie. Łatwiej powiedzieć, niż zrozumieć i temu sprostać. Ale są tacy, którym się udaje. Przykład? Mamy! I to z Polski! Poznajcie bliżej markę Dekornik, która nie tylko z powodzeniem zdobywa rzesze wiernych klientów, ale której udało się stworzyć niezwykły, wręcz rodzinny klimat w pracy.

Wspomniany Dekornikowy klimat czuć już od momentu przekroczenia warszawskiego showroomu marki, do którego niedawno się wybrałyśmy. Wpadłyśmy tylko na chwilę, poznać nowości, porozmawiać o tym, jak to się wszystko zaczęło, a zewsząd biła pozytywna energia i nie chciało się wychodzić. Piękne, przestronne wnętrze, to główna baza dziewczyn, pracownia chłopaków, a także miejsce dla klientów, którzy jak i my chcą dotknąć, poczuć jakość i zwyczajnie pogadać przy świeżo zaparzonej wietnamskiej kawie. A także poszukać inspiracji!

Nas Dekornik natchnął do kolejnego cytatu, tym razem Alberta Einstein’a, który mawiał „Rzeczą ważniejszą od wiedzy jest wyobraźnia”. To zdanie świetnie zobrazuje początki Dekornika, kiedy Kasia i Maciek, założyciele marki, wpadli na szalony plan własnej firmy i – w opinii znajomych – rzucili się z motyką na słońce. Mieli jednak wystarczająco dużo wyobraźni i zebrali wokół fajnych ludzi, którzy chcieli wspólnie tą wizję urzeczywistniać. Przeczytajcie nasz wywiad i poczujcie atmosferę tego miejsca!

dekornik-52

dekornik-6

dekornik-56

Pamiętacie jak narodziła się wasza pasja do grafiki i designu?

Chyba każdy interesuje się designem, estetyką, każdemu zależy, żeby jego otoczenie wyglądało tak, jak sobie wymarzył. Nie mogę powiedzieć, że zaczęłam „grafikować” z potrzeby, raczej z ciekawości. Pracowałam w redakcji jednego z tygodników kobiecych, pisałam i patrzyłam jak tworzy się layouty. I tak zaczęłam się uczyć, skończyłam kurs, złapałam pierwsze zlecenia. Jakiś rok później z Maćkiem wylądowaliśmy na weekend w Paryżu, gdzie zafascynował mnie design z butików na Montmartre. Wróciliśmy do Polski i powiedziałam: zróbmy to! Zróbmy to tu, w Warszawie, w Polsce, w internecie. Tak samo pięknie i profesjonalnie! Znajomi pukali się w głowę, Maciek był świeżo zakochany, chyba wykorzystałam szansę (śmiech).

Co skłoniło Was do powołania w życie Dekornika?

Właśnie ten wyjazd. Nie było wtedy naklejek na ścianę w Polsce, bo zaczęliśmy interesować się tym tematem jakieś 10 lat temu. Były dwa sklepy z szablonami, a w głowach Polaków dopiero kiełkowało zainteresowanie blogami, serwisami z inspiracjami i podpatrywaniem tego, co dzieje się w innych krajach. Było zabawnie, bo Dekornik miał być taką fraszką-igraszką, która pozwoli nam przy okazji normalnej graficznej pracy robić coś fajnego, a stał się tzw. full time job. I to praktycznie z dnia na dzień. Duże zaskoczenie.

 

dekornik-3

dekornik-16

dekornik-18

Od tamtej pory Dekornik stale rośnie i poszerza swój asortyment. Pomysł goni pomysł?

Ach, gdyby tylko doba miała 48 godzin. Albo najlepiej 72! Pomysłów jest bez liku, szczególnie, że każdy z nas, zarówno dziewczyny jak i chłopaki, bardzo dużo szpera w internecie. Podpatrujemy, mamy swoje profile, nawet wieczorami wysyłamy sobie, co „przy okazji” znalazłyśmy. Panowie z kolei są techniczni i często krzyczą, że u producenta folii pojawił się nowy materiał i można coś z nim zrobić „bo jest super”. Tak ostatnio wprowadziliśmy naklejki repozycyjne (można je ponownie naklejać) i gwiazdki świecące w ciemności. Ciągle coś kombinujemy!

Czuliście od początku, że „to jest to”, właściwa dla Was droga rozwoju?

Dróg rozwoju Dekornika było kilka. Bo Dekornik dla dzieci istnieje dopiero od 2015 roku, kiedy to zrobiliśmy mocny skręt w tę stronę. Czy ktoś uwierzy, że projektowaliśmy kiedyś przestrzenie biurowe dla Skanskiej, Samsunga czy PZU w Polsce albo że otwieraliśmy pierwsze sklepy Hebe? Albo że Dekornik był jedynie dodatkiem do bloga remontowego, którego kiedyś prowadziłam (nadal istnieje pod domeną dekornik.blogspot.com)? Dróg było wiele. Jednak design dziecięcy jest najwdzięczniejszym, najcudniejszym designem, a mamy są najbardziej super klientkami na świecie. Do wszystkiego, co się w życiu robi, trzeba mieć serce, a to akurat „segment”, w którym o to nie trudno.

dekornik-61

dekornik-64

dekornik-63

Czym jest dla Was kreowanie własnej, domowej przestrzeni? Co na nią wpływa?

Odwrócę pytanie i raczej odpowiem nie co wpływa na przestrzeń domową, ale na co ta przestrzeń wpływa. Jeśli dobrze czujemy się w domu, to wszystko staje się prostsze. Dom jest azylem. I pokój dziecięcy też musi być azylem dla maluchów. Przestrzeń domowa powinna napędzać, dodawać energii, trzeba chcieć tu wracać. Dom musi być naszym „przyjacielem”.

Co jest dla Was najważniejsze w procesie tworzenia – jakość, design, użytkowość? A może wszystko razem wzięte?

Najważniejsza jest pewność, że jest to produkt, pod którym podpisujemy się w 100% we wszystkich wymienionych aspektach. Produkt, który same zabrałybyśmy do domu – taki, który same potrafimy nakleić i taki, który ma zdrowy stosunek ceny do jakości. Wiemy, że dekornikowe naklejki nie są najtańsze, ale materiały, z których korzystamy są po prostu prześwietne. Nie ma opcji, żebyśmy wprowadzili do sprzedaż bubel, owinięty marketingową otoczką. Jeśli coś nam się nie zgadza zarówno, zmieniamy to do skutku. A czasem to trwa. Tak było teraz z Kasimatą, naszym najnowszym „dzieckiem”. To ponad cztero-metrowa mata papierowa, która uczy maluchy o zwierzakach. Nie zgadzała nam się produkcyjnie (bardzo ciężko znaleźć tak szeroki papier, po którym można rysować WSZYSTKIMI kredkami) i cenowo (istniały tylko drogie materiały). Dlatego, aby to wszystko się zbilansowało, postanowiliśmy zmienić design, by Kasimata niosła ze sobą znacznie więcej treści, a co za tym idzie żeby cena była uczciwa. To duże dylematy i nasze ciągłe boje.

dekornik-5

dekornik-7

Świat produktów i akcesoriów wnętrzarskich do dziecięcych pokoików nieustannie się zmienia. Gdzie szukacie inspiracji?

My naprawdę wciąż siedzimy na Instagramie i Pintereście. Takie domeny jak petitandsmall.com czy ladnebebe.pl mamy otwarte praktycznie non stop. Szczególnie Asia i Paulina, śledzą każdą nowinkę, są jak prawdziwe agentki i podsyłają wszystkim print screeny z tytułami: „zobaczcie, jakie fajne”. Potem – na cowtorkowym spotkaniu, zwanym przez nas „śniadaniem na legalu” (od kawiarni „Legal Cakes” w Warszawie) – wpadamy na nowe pomysły, planujemy i… jemy (śmiech).

Który Dekornikowy wzór zagościł w waszych domach?

Asia, mama prawie dwuletniego Franka, zwanego Pączkiem, ma na ścianach wszystkie nowości. Doszło do tego, że kiedy podzieliśmy się nowymi naklejkami do testów, Asia krzyknęła: „Ale ja już nie mam miejsca!” (śmiech). Paulina zawsze zabiera niewielkie naklejki, gwiazdki czy chmurki. Ma swój ogródek z sukulentami i na swój prywatny profil Instagram wrzuca naklejki jako tło do sesji. A ja właśnie wieszam w domu tapetę w nowej kolekcji Wild Child, taką w ogromne liście.

A co najczęściej wybierają Wasi klienci? Jaki jest Wasz sklepowy bestseller?

Mapy są bestsellerem od dnia wprowadzenia. Nie dziwmy się, bo są połączeniem dekoracji i edukacji. I w tę stronę chcemy iść. Nawet Kasimata – poprzez zabawę z narysowanymi zwierzakami – uczy alfabetu, dni tygodnia, geografii oraz uczy miłości do sierściuszków, szacunku do przyrody. No i Kasimatę trzeba „rozwiązywać” całą rodziną.

dekornik-76

dekornik-87

Jak wygląda Dekornikowy dzień?

Teoretycznie zawsze tak samo, a praktycznie zawsze coś wpadnie. Zbieramy się o 9.00, a od 10.30 zaczynamy produkcję zamówień z poprzednich dni, bo po 16.00 nasz kurier Piotrek odbiera wszystkie tuby. To bardzo intensywne, produkcyjne 6 godzin!

Czy Warszawa jest dobrym miejscem do twórczej pracy?

Warszawa jest epicentrum, tu są największe „drgania”. Ale nie przeceniałabym roli Warszawy, bo mnóstwo świetnych firm pochodzi z innych, o wiele mniejszych miejscowości. W dobie handlu internetowego siedziba nie ma tak wielkiego znaczenia.

dekornik-100

dekornik-23

dekornik-59

Czy prowadząc sklep w sieci nie brakuje Wam kontaktu z żywym klientem?

Codziennie odwiedza nas od 3 do 10 klientów. Nasza pracownia jest otwarta i klienci korzystają z możliwości poznania nas. I to jest super! A ponieważ mamy bardzo dużo wizyt mam, które przychodzą z maluchami, stworzyliśmy kącik dla dzieci, który widać na zdjęciach. Prawie codziennie grasuje po nim mały wesoły człowiek.

Jakie macie plany na przyszłość. Jakich nowości możemy się spodziewać w nowym roku?

W tym roku wypuszczamy jeszcze dwie kolekcje: kolekcję Wild Child, zwaną w pracowni jungle, bo skupia się na zieleni, liściach, dzikich zwierzętach. Druga kolekcja jest „dla Pączka” czyli będą to zestawy naklejek dla chłopców. To z kolei projekt na wniosek Asi, która od zawsze buntuje się, że jesteśmy zbyt „dziewczyńscy”. Dlatego specjalnie dla Asi i Pączka będą załóżkowniki w kształcie łodzi podwodnych (oczywiście żółte!), samoloty, samochody, miasta, roboty… Rok 2017 za to dla nas rok wyjścia za granicę. Każdy rok ma swoje hasło przewodnie i przyszły należy do rynków europejskich i mamy nadzieję – azjatyckich. Co nie znaczy, że w Polsce będzie o nas cicho!

dekornik-95

dekornik-107

Dziękujemy Dekornikowi za rozmowę i wspaniałą gościnę!

Zdjęcia: Ewa Przedpełska

 

 

Zapisz

Zapisz

Zapisz

Zapisz

Zapisz

Zapisz

Zapisz

Leave a comment 3 komentarze

  1. DEKORNIK wielka miłość moja! Czegoż ja bym dla moich pociech od nich nie chciała, uwielbiam wszystko co z tej pracowni wychodzi a świadomość, że tworzą to tak wspaniałe, utalentowane i kreatywne osoby, sprawia, że mam jeszcze większą słabość do tej marki.

Dodaj komentarz

Twój adres email nie zostanie opublikowany. Pola, których wypełnienie jest wymagane, są oznaczone symbolem *

Reklama


Warto przeczytać