Czuję, więc wiem. O emocjach wywoływanych przez kontakt ze sztuką

Rozmowa z Karoliną Rodanowicz

W każdej historii dla dzieci powinno być dobre zakończenie i dużo nadziei na przyszłość – mówi Karolina Rodanowicz, współtwórczyni kolektywu twórców i edukatorów Spotlight Kids, ośmielającego dzieci do bliskich kontaktów ze sztuką.

Podkreślanie związku emocji ze sztuką niektórzy mogą odebrać jako truizm, coś nazbyt oczywistego by o tym mówić. Ekspresja twórcy to coś, bez czego niemożliwe byłoby tworzenie. To czyste tworzywo, jak płótno czy kulka gliny, a przy okazji mechanizm, który wprawia materiał w ruch, stwarza coś z niczego. Uczucia, jakie mogą się wiązać z odbiorem gotowego dzieła mogą być różnorakie: od estetycznej przyjemności, przez oczyszczenie aż po pełne zaangażowanie przekładające się na empatyzowanie z twórcą i osobistą refleksję. Dużo? Pewnie, choć nie nastawiajmy się na to, że naszym dzieciom na pewno spodoba się to, co i nas rzuciło na kolana. Dzieci patrzą po swojemu, chłoną wszystkimi porami ciała i są stuprocentowo uważne. Jeśli podejdziemy do ich artystycznych potrzeb z szacunkiem, damy im duży prezent w postaci otwarcia na sztukę i wiary w to, że wyrażanie emocji za jej pomocą jest ważne i piękne. O tym wszystkim rozmawiam z Karoliną. Posłuchajcie.

*

Sztuka służy wyrażaniu emocji, po to istnieje. Które emocje, twoim zdaniem, wyraża się łatwiej za jej pomocą, te pozytywne czy negatywne? 

Dzieciom łatwiej wyrazić te złe. Tupnąć, wrzasnąć, rozlać, zamazać, zepsuć. Na przykład działania z farbą świetnie się do tego nadają. Tylko to, co nam zostaje tuż po wyrzuceniu tych uczuć z siebie, czyli dzieło, najczęściej nie jest już do niczego potrzebne. To, co najmocniejsze, dzieje się w tym wypadku w procesie tworzenia. I tak też jest dobrze. Trudniej jest opowiedzieć o czymś dobrym – o zachwytach, miłości, przyjaźni, bo to rzeczy trudne do zdefiniowania. Na pewno warto doceniać obie potrzeby i nie bać się ich wyrażać, zachowując też pewne granice.

Ten pokaz slajdów wymaga włączonego JavaScript.

Mam wrażenie, że łatwo popsuć w dzieciach chęć wyrażenia emocji karcąc, zakazując, oceniając, mówiąc, co jest ładne.

Znakiem stop powinien być zawsze szacunek do drugiego człowieka, w szczególności dziecka.

Które z książek, filmów, spektakli, instalacji, wystaw i innych przejawów kultury utkwiły ci w pamięci jako te najdokładniej i najprawdziwiej opowiadające o dziecięcych emocjach?

Chyba najlepszym filmem o uczuciach dla dzieci jest film animowany „W głowie się nie mieści”. Może dlatego, że ważne i nazwane są tam wszystkie emocje, a zakończenie przekonuje nas, że zawsze można zacząć budować swój świat od nowa. Piękny jest też rysunkowy „U”,  albo doskonałe wizualnie „Sekrety morza”, ale jak pomyślę dłużej, to większość filmów to opowieści o uczuciach i trudnościach, jakie nas przez te uczucia spotykają.

Jeżeli chodzi o wystawy, trudno mi wybrać najlepszą z najlepszych. Zresztą, na każdej z nich każdy z nas przeżywa coś swojego. Dla dzieci bardzo czytelne są wystawy fotografii – obraz fotograficzny najczęściej działa natychmiast i nie wymaga dopowiedzeń, ale ostatnio największe emocje widziałam na wystawie Tori Wrånes w CSW. Były tam trolle, oddychająca torba i obracający się podest, i jeszcze parę innych, dziwnych rzeczy, więc chyba do wzbudzenia dziecięcych emocji na wystawie potrzebna jest baśniowa atmosfera i odrobina strachu.

W Domu Kultury Kadr prowadzisz frapujące zajęcia, które odbędą się także na festiwalu Kino Dzieci. Zatytułowałaś je zaczepnie: ,,Kto się boi sztuki?”. No kto?

Oczywiście rodzice! Nie wszyscy, rzecz jasna, ale często podchodzą do połączenia sztuka+dzieci z niedowierzaniem. Sztuka kojarzy się z czymś niedostępnym, niepotrzebnym albo niezrozumiałym.  Dzieci za to szybko się orientują, że definicję sztuki mogą stworzyć same. To zresztą jest naszym zamierzeniem. Nie od dziś wiadomo, że każdy może być artystą, jak powiedział Joseph Beuys, ale warto jeszcze wiedzieć, że jeśli przyjmiemy, że zamiatanie podłogi będzie naszą sztuką, to musimy się postarać i znaleźć w zamiataniu coś naprawdę ważnego dla nas samych. To też moja droga do tych, którzy boją się rysować albo mówią, że nie mają pomysłów. Próbuję wtedy pokazać, że lepiej jest nie myśleć o tym, jak ocenią nas inni, ale skupić się na swoich własnych uczuciach i potrzebach.

Ten pokaz slajdów wymaga włączonego JavaScript.

Załóżmy, że mamy tę śmiałość i głód artystycznych przeżyć i chcemy gdzieś z dzieckiem iść, ale nie wiemy gdzie. Czym się kierować przy wyborze wydarzenia kulturalnego dla dzieci? 

Jeżeli szukamy czegoś do obejrzenia razem z dzieckiem, po prostu musimy obejrzeć parę wystaw sami, i znając temperament i zainteresowania swojego potomka, zdecydować się na odpowiednią propozycję. Większość dużych instytucji zajmujących się sztuką przygotowuje programy edukacyjne dla dzieci do wszystkich większych wystaw, a ja zachęcam do chodzenia z dziećmi do mniejszych, prywatnych galerii, na przykład nasza ulubiona – galeria Leto, albo galeria Raster, której właściciel, Łukasz Gorczyca, napisał ostatnio książkę o sztuce dla dzieci właśnie pt. ,,Bałwan w lodówce”.

Dlaczego właśnie kameralne galerie?

Dziecko nie ma szans się tam zanudzić – nie są to duże przestrzenie – i na dodatek można często porozmawiać z artystami albo prowadzącymi. Jeśli będzie to dla nas sposób spędzania wolnego czasu, oni też z tego skorzystają. Warto jednak uważać, żeby nie przesadzać z ilością takich wydarzeń!

Jak działa na dzieci kino? Czy też uważasz, że jest to najprzystępniejsza z form sztuki, którą można przeżywać wraz z dzieckiem? Od niej zaczynać? 

Kino jest najlepsze! To przecież połączenie snu i jawy. Obrazu, muzyki i czasu. Myślę, że na początku trzeba zwracać uwagę na reakcje dziecka i je szanować, trudno, czasem trzeba będzie wyjść przed końcem seansu. Według mnie najlepiej zaczynać przygodę z kinem na takich wydarzeniach jak Kino Dzieci albo Kino w Trampkach – mamy wtedy pewność, że obejrzymy coś naprawdę wartościowego, wybranego przez ekspertów w temacie i odpowiednio opisanego, na dodatek wśród dziecięcej widowni. Warto też wybrać sobie swoje ulubione kino i kultywować małe przyjemności: ulubione fotele, najlepszy popcorn albo zapiekanki po drodze.

Spotlight Kids opiekuje się na festiwalu Kino Dzieci blokiem filmów ,,Konkurs filmowych odkryć”, w ramach którego wyświetlane są najambitniejsze produkcje. Część z nich zdobyła uznanie na dużych ,,dorosłych” festiwalach jak Berlinale. Każdy z tych filmów podejmuje trudny temat wiążący się z emocjami. Znasz już wszystkie więc powiedz jakich środków używają twórcy tych filmów by zaangażować młodego odbiorcę? 

Pierwszy raz pracujemy z Kino Dzieci i jesteśmy ciekawe rezultatów. Tak, faktycznie, filmy dokumentalne, o których będziemy opowiadać, dotykają trudnych tematów, a bohaterowie, którzy się z tymi tematami mierzą, to przecież po prostu dzieci. Filmy różnią się od siebie z wielu powodów, ale w każdym z nich ważny jest sam fakt opowiadania historii, czyli coś, co nas może uratować, nadać sens trudnym do przyjęcia wydarzeniom, pomóc zrozumieć, dać nadzieję, zachować kogoś w pamięci. Część z nich to filmy nakręcone w sposób bardzo poetycki, inne z kolei zachowują reguły gatunku, pojawia się też animacja. Ale najważniejszym elementem angażującym małego widza jest fakt, że ogląda na ekranie inne dziecko. Może w ten sposób przymierzyć swoje doświadczenia z postacią, którą ogląda, i z którą przeżywa ten czas w kinie.

A co z opowieścią? Jaki powinna mieć kształt i wartość?

Wydaje mi się, że warunkiem dla dobrej opowieści jest nie tylko sama historia przemiany albo momentu dorastania bohaterów, czyli to, co się z nimi dzieje, ale też przemiana, która następuje u widza/słuchacza. Dobrą opowieść się przeżywa.

Ten pokaz slajdów wymaga włączonego JavaScript.

Wiele z filmów tegorocznego festiwalu ukazuje dzieci wchodzące w buty dorosłych. Co sprawia, że dzieci mają w sobie tyle siły i tak łatwo adaptują się do nowych okoliczności? Czy to jest na dłuższa metę dla nich dobre, to przedwczesne wchodzenie w dorosłość? 

Dzieci po prostu cały czas się zmieniają. Każde doświadczenie to kolejna warstwa ich osobowości. Kiedyś przeczytałam zdanie, że to, co do nich mówimy, staje się ich wewnętrznym głosem, kiedy są już dorośli, więc trzeba jednak trochę uważać. I myślę sobie, że owszem, dzieci się adaptują, ale też coś wtedy tracą i to jest moment, w którym powinni pojawić się mądrzy dorośli i przekonać ich, że historia toczy się dalej, i jeżeli coś żegnamy, to znaczy, że jest miejsce na coś nowego. W każdej historii dla dzieci powinno być dobre zakończenie. I dużo nadziei na przyszłość.

Dziękuję za rozmowę.

zdjęcia: archiwum Spotlight Kids

*

Karolina Rodanowicz Urodzona w mieście Łodzi, studiowała rzeźbę pod kierunkiem profesora Leona Podsiadłego we Wrocławiu, od lat mieszkanka stolicy. Oprócz pracy w agencjach reklamowych prowadzi działalność artystyczną i edukacyjną. Od września 2015 roku współtworzy projekt edukacji artystycznej Spotlight Kids.

Dodaj komentarz

Twój adres email nie zostanie opublikowany. Pola, których wypełnienie jest wymagane, są oznaczone symbolem *

This site uses Akismet to reduce spam. Learn how your comment data is processed.