Rozmowa, spotkanie

Czasem beczę w kinie

Mówię mu wprost, o tym co czuję. Że nie mam ochoty na zabawę, czy że mam doła. Dużo się przytulamy. A gdy rośnie napięcie, urządzamy godzinę szczerości – wywalamy wszystko z siebie, bez konsekwencji. Samotne ojcostwo i szczera rozmowa z Bartkiem Prokopowiczem. Przy naleśnikach.

To nasz nowy cykl na Ładnebebe. Przyznajemy się, że robiąc bilans minionego roku, poczułyśmy, że spotkań z wami, panowie, było zdecydowanie za mało. Owszem, plotkowałyśmy o was, nachodziłyśmy was z obiektywem, łapiąc rodzinne kadry, ale żeby tak szczerze przy kawie pogadać o ojcostwie? O jego stu obliczach –też tym samotnym czy patchworkowym. O tym, co was w byciu ojcem fascynuje, ale też, co jest największym wyzwaniem, bo przecież nikt z nas instrukcji wychowania dziecka nie dostaje. Zaangażowane ojcostwo, modne słowo, ale co za nim stoi?

 

W mediach najczęściej pojawia się tata „niedzielny” w slalomie między odwożeniem na zajęcia piłki a karate oraz ukute przekonanie, że sport i aktywna zabawa to terytorium przynależne ojcom. Nie będziemy sobą, jeśli trochę z przekory nie poszukamy ojców, którzy płaczą z dziećmi w kinie, spędzają pół dnia nic nie robiąc na kanapie lub szyją z nimi ubranka dla lalek. Po prostu są obok, tak zwyczajnie na co dzień.

Dziś spotykam się z operatorem i reżyserem filmowym Bartkiem Prokopowiczem oraz dziesięcioletnim Leonem. Nie chcę zakłócać ich sobotniego rytmu dnia i pewnych rytuałów – są dla nich ważne i niezmienne. Na pobudkę obowiązkowy kubek kakao w ulubionym „kociołku” czy korki w drodze do szkoły – pół godziny sam na sam, gdy wciśnięci w nieunikniony wir na Puławskiej rozmawiają absolutnie o wszystkim.

 

Kubek kakao, taki wasz mały rytuał. To twoje wspomnienie z dzieciństwa?

Dokładnie. To taka stała rzecz  w naszym życiu, bez tego nie ma dnia. Sam dostawałem wielką butlę ze smoczkiem i kakao. No zobacz, Leon ma dziesięć i pół roku, a jest wyższy o pół głowy od innych dzieci w klasie…

Przez to kakao? No niby magnez…

Magnez i 60 tysięcy łyżek cukru! (śmiech)

Pogadajmy o drodze do ojcostwa. Mężczyźni różnie się w tym odnajdują. Czasem od razu, czasem potrzebują czasu. Jedni idą za instynktem, inni googlują odpowiedzi, jak to być tatą, szukają instrukcji. Jak to było z tobą?

Ja nic nie googluję, nawet niedawno skasowałem konto na Facebooku! To się dzieje naturalnie, a ja też mam dwa różne życiowe doświadczenia. Pierwsze ojcostwo było nieobecne, miałem 25 lat i zająłem się robieniem filmów: „Dług”, „Przedwiośnie”, „Komornik” i wiesz, byłem totalnie zajęty. Potem pojawiła się Magda (mama Leona, założycielka Fundacji Rak’n’Roll), jej choroba i inny etap, byłem odcięty. Honia ma teraz 18 lat i pracujemy nad tym, by pewne rzeczy nadrobić.

Nie boisz się określenia samotny ojciec…

Wiesz, relacje z kobietami były i są, oczywiście pomaga też bardzo babcia, ale tak na koniec dnia zostajemy tylko we dwóch. Ja i Leon.

Czytałam, że faceci najlepiej odnajdują się w ojcostwie po czterdziestce. Czas bilansów, zysków, poukładanie priorytetów, większy dystans, często większy spokój…

I tak i nie. Według mnie najważniejsza rzecz w wychowaniu to być prawdziwym i uczciwym wobec dziecka. Nawet wobec kilkulatka, który niby nie rozumie, ale czuje bardzo dużo. Mamo, paliłaś? Nie, nie to inni byli na fajce, ja nie. Ja palę dużo. Rozmawiam szczerze, mówię: nie chce, nie umiem, mam doła, nie potrafię, jestem zmęczony, płaczę, bo jestem smutny. I wiesz, to działa w dwie strony. Leon umie świetnie mówić o swoich emocjach. Potrafi powiedzieć tato, kocham cię.

Mamy taki nasz patent, nazywamy to godzina szczerości, kiedy można powiedzieć wszystko bez konsekwencji. Jakiś czas temu byliśmy bardzo wkurzeni na siebie, Leon poszedł zły do pokoju, trzasnął drzwiami. Na drugi dzień przyszedł i zapytał, czy jest teraz ta godzina szczerości i może mi powiedzieć wszystko. Bo wiesz tato, ja jak siedziałem w pokoju, to sobie bardzo brzydko o tobie myślałem, w głowie mówiłem sobie, że jesteś „p…lony.

A ty co na to?

No nic, śmialiśmy się potem z tego. Ostatnio nawet nie potrzebujemy tej naszej godziny szczerości. Nie, Leon? (Leon kiwa głową). Kolejny patent – dzięki temu, że spędzamy codziennie w korku 30 minut rano i 40 minut wieczorem – to nasza samochodowa rozmowa. Mamy małe auto, jesteśmy skazani na siebie i ta rozmowa się dzieje tak naturalnie…

I to jest ta dobra strona korków warszawskich. Szczera rozmowa idzie wam bezproblemowo, to co w takim razie jest dla ciebie obecnie wyzwaniem, z czym masz pod górkę?

Trochę to, że Leona bardziej interesuje towarzyski aspekt szkoły, a nie nauka. Kompletnie nie chce mu się uczyć. Leon projektuje stroje, nie szkicuje, ale od razu robi wykroje na lalkach (Monster High – przyp. red.). Kiedyś usłyszał od kolegi w przedszkolu, że kolor różowy jest babski. Więc zabrałem go do galerii handlowej do Peek&Cloppenburg, a tam same różowe koszule i swetry na dziale męskim. Więc bardzo trzeba uważać, co się przy dzieciach mówi, bo niby nie słuchają, a uszy jak radary. Potem mówią naszymi słowami. Mnie ostatnio aż zamurowało, poszliśmy we trójkę do kina z moją dziewczyną Anią i ona powiedziała coś w stylu: „o, ja to bardzo kocham!”. A Leon wtedy odparł: wiesz Ania, słowo „kocham” jest formą skończoną, nie można bardzo kochać lub trochę kochać. Kocham to kocham. Tak samo jak „nie” jest formą zamkniętą. Mnie kopara opadła, bo to są pierdoły, które ja opowiadam…

Dumny jesteś?

To, co mi się naprawdę udało z Leonem, to to, że on jest w tym wszystkim prawdziwy i naturalny. Mówi mi: tato, nie będę grał w piłkę, bo mnie to nie interesuje. Jest sobą. Jeszcze rok temu nosił do szkoły te różne petshopy, zwierzaki i bawił się nimi. Nie dał się zbuntować, sformatować. Zresztą fajnie to działa w dwie strony – teraz jego kumple piszą SMS-y i zwierzają mu się, proszą o radę, jak się ubrać czy zagadać do dziewczyny (śmiech). Leon lubi siebie, to mój największy sukces.

Ten pokaz slajdów wymaga włączonego JavaScript.

 

*

Idę do pokoju do Leona, chcę podejrzeć królestwo dziesięciolatka. Medale, medale… dużo kotów i pluszaków. Kolaż to ich wspólna zabawa z Bartkiem, do czegoś się przydają te kolorowe gazety. Skarby filmowe Leona, nawet nie dociekam po kim to ma, poczekajcie, aż zobaczycie kolekcję Bartka. Ułożoną alfabetycznie! No i moda. Oto zajawka zimowej kolekcji, więcej nie pokażemy, bo modelki się gdzieś rozbiegły po kątach. Kamizelka ze starej polarowej czapki, szal z futrem… I maszyna, która waży ubrania i decyduje, co jest modne w danym sezonie. Bartek pokazuje zdjęcia lalek w białych sukniach autorstwa Leona.

*

 

Już widzę jedną twoją zajawkę: ułożona alfabetycznie kolekcja filmów. Robi wrażenie!

Mam jeszcze jedną fiksację – pranie. Odpowiednia selekcja, dobór temperatur, system wieszania… Suszę na wieszakach, żeby nie było pogniecione i nie daję na maksymalną ilość obrotów, tak z osiemset. Twoja bluzka (tu wskazuje na mój top w biało-niebieskie paski) to dla mnie killer do uprania. (śmiech)

Nie myślałam nigdy o wpływie ilości obrotów w pralce na mój komfort życia! I widzisz, złota rada od faceta.  A niektórzy mówią, że ojcowie to tylko sport, bryka, muzyka…

Ja z tym bardzo walczę. Nie lubię tych stereotypów, zobacz o czym są pisma męskie: samochody, sporty ekstremalne, gołe laski, zegarki. Odgrywamy funkcję, w którąś ktoś nas wtłoczył.

Ale i tak jest lepiej, niż kiedyś. Może to nadal nie jest masowe, ale ojcowie są dużo bardziej zaangażowani i partnerscy, niż pokolenie naszych ojców. Jak było u ciebie?

Mój ojciec (Waldemar Prokopowicz, drugi reżyser – przyp. red.) całe życie spędził na planie, był nieobecny. Serial „Królowa Bona”? To się kręciło 2 lata. Ja i moi braci byliśmy wychowani przez mamę i nianię. Potem tata brał mnie na plan. Ale rola ojca w rodzinie to też pokazanie, jak traktować kobietę.

Wracając do was, czego nie robisz jako ojciec?

Nie sprawdzam za niego dziennika szkolnego. To dla mnie jakiś wysoki stopień inwigilacji, SMS-y, że syn dostał trójkę czy czwórkę… Powiedziałem pani, że nie będę za niego tego robił, bo to jego odpowiedzialność, jego praca w szkole. Sam z siebie zaczyna prosić o pomysł albo mówi mi, że jest mu wstyd, że dostał trójkę, a inni piątki. Nie nadskakuje jak niektórzy: a może szermierka, a może piłka, a może lepienie garnków nogami… I tylko wożą dzieciaki z miejsca na miejsce. To jakby mierzyli kontakt z dzieckiem liczbą zajęć dodatkowych.

Taki ojciec niedzielny?

Tak, zmęczony pracą w korporacji po tygodniu zabiera rodzinę do Imaxa do galerii, potem kolejne i kolejne zajęcia, jakby w poczuciu winy. My w soboty i niedziele mamy totalny spokój. Naleśniki i leżymy. Albo oglądamy serial. A ja też muszę mieć czas tylko dla siebie i ważne, by o tym mówić – jestem zrypany, nie chce mi się…

Jesteś i mamą, i tatą. Musisz znaleźć w sobie pierwiastek kobiecy…

Pierwiastek kobiecy u mnie jest bardzo silny, nie ma co się tego wstydzić. Jestem wrażliwy, beczę na filmach, uwielbiam Matkę Boską. Ten pierwiastek jest też odpowiedzialny za kreatywność u mężczyzny i delikatność. Wyjść na polowanie i przynieść zwierzynę to tylko jedno.

Czas na relaks na kanapie. Chociaż przytulania nie można nazwać nicnierobieniem!

Tak, to też taki nasz rytuał przed snem – przytulasy. My w ogóle się dużo przytulamy.

I tak was zostawiam, z tym leniwcem sobotnim, i życzę udanych ferii, wiem, że lecicie daleko. Dziękuję za spotkanie.

 

zdjęcia: Kasia Rękawek

rozmawiała: Kasia Karaim

 

Bartek Prokopowicz

Operator filmowy i reżyser. Skończył studia na Wydziale Operatorskim PWSFTviT w Łodzi. Współtwórca takich filmów, jak „Komornik”, „Jak to się robi z dziewczynami”, „Przedwiośnie”, „Dług”, „Strefa ciszy”. Reżyser filmu „Chemia” i „Narzeczony na niby”.

 

 

 

 

 

 

 

 

 

Leave a comment 8 komentarzy

  1. Wspaniały wywiad i ojciec – podoba mi się spojrzenie na ojcostwo i rodzicielstwo ogołem- że nie mierzymy uczucia i zaangażowania ilością zajęć dodatkowych, a więź budujemy często wspólnie leżąc na kanapie.

  2. ooo wlasnie, to jest chyba odpowiedz na moj komentarz odnosnie ulubionego artykulu zeszlego roku, ktory okazalo sie jest sprzed dwoch lat.. dzieki !! :))
    przyjemne czytanie…

Dodaj komentarz

Twój adres email nie zostanie opublikowany. Pola, których wypełnienie jest wymagane, są oznaczone symbolem *

Reklama