Mama

Czas wolny Martyny Galli

Zapraszamy do kolejnej części METIME, w której zdradzamy sekrety mam na udany czas wolny, spędzony bez dzieci. Tym razem porozmawialiśmy chwilę z Martyną Gallą – fotografką z Mazur. Jesteście ciekawi, jak wyglądają jej chwile tylko dla siebie?

Martyna Galla jest jedną z lepszych polskich fotografek mody, która przez długi czas mieszkała w stolicy. Jednak kiedy pojawił się na świecie jej synek Wojtuś, wraz z mężem przeprowadzili się na Mazury. Martyna perfekcyjnie sprawdza się w roli mamy i z tą samą pasją co macierzyństwu oddaje się fotografii, którą kocha na tyle mocno, że kilka razy w miesiącu udaje się  ze swoim aparatem do Warszawy, by stworzyć kolejną piękną sesję zdjęciową.

My również miałyśmy szczęście z nią współpracować m.in. przy sesjach Indian Summer czy Made in Poland. Ah, zapomniałybyśmy dodać, że Martyna znajduje jeszcze czas na swoją markę ręcznie robionych ubranek i dodatków dla dzieci MILLE Baby, której mocno kibicujemy! Teraz chyba jesteście jeszcze bardziej ciekawe, jak odnajduje swój czas Martyna, prawda? Zobaczcie poniżej!

1. Cały czas tylko dla mnie poświęcam w zasadzie na pracę. Przeglądam blogi, magazyny, Pinteresta, trochę sobie bazgrolę na kartce. Patrzę przez okno na czysty horyzont i pola albo okno autobusu, jadącego z Mazur do Warszawy, bo głównie tylko wtedy mam na to czas. A wszystko to robię w absolutnej ciszy i tylko dzięki temu łapie balans i potrafię się skoncentrować.

 

2. Jeżeli już mam ochotę na relaks w domowym zaciszu, nie może zabraknąć przy mnie dyfuzora Muji. Daje piękne przytłumione światło – mogę tak siedzieć i patrzeć, jak wydobywa się z niego para. To taki mój rodzaj medytacji.

 

3. Czas tylko dla siebie lubię tez spędzać na przeglądaniu połączeń lotniczych i kombinowaniu, jak się teleportować do Lizbony!

 

4. Kiedy przyjeżdżam do Warszawy, do pracy, staram się odwiedzić przyjaciół w ich pracowni biżuterii SOTE i podglądać nad czym aktualnie pracują. Są to zawsze bardzo inspirujące spotkania.

 

5. Lubię spędzać czas w małych sklepikach, takich jak Makutra przy ul. Oleandrów, Kyosk na Koszykowej czy Galilu zaraz obok. ostatnio zauroczył mnie sklep Między Nami przy ul. Brackiej 20, do którego nigdy nie miałam czasu zajrzeć, a w internecie zupełnie nie funkcjonuje.

 

6. i 7. Na Mazurach za to, czas tylko dla mnie spędzam na chodzeniu po polu lub sadzie, robieniu zdjęć kwiatkom i widoczkom – brzmi banalnie, ale to bardzo odprężające! Fotografuje wtedy swoim „weekendowym” aparatem Olympusem OM-D i odpoczywam od ciężkiego profesjonalnego sprzętu.

 

8. Uwielbiam podróżować i przywozić z różnych miejsc miłe i przydatne rzeczy. Na przykład z ostatniej podróży do Paryża przywiozłam ulubioną, czarną herbatę Mariage Frères – polecam wam, jest najlepsza!

 

9. i 10. Zapomniałabym o swoich urodowych umilaczach. Są nimi kosmetyki marki IOSSI, szczególnie: peeling energetyzujący do ciała i olejek nawilżający z awokado. Są genialne!

 

Dziękujemy Martyna za podzielenie się z nami tymi chwilami!

Leave a comment 1 komentarz

Dodaj komentarz

Twój adres email nie zostanie opublikowany. Pola, których wypełnienie jest wymagane, są oznaczone symbolem *

Reklama