marki, Wizytówka

Coodnie przemyślane

odwiedzamy warszawski showroom

Pewnego październikowego poranka, dokładnie wtedy, gdy jesień postanowiła wszystkim o sobie przypomnieć, zapukałyśmy do drzwi showroomu polskiej marki Coodo, który znajduje się na starym Mokotowie. Gdy tylko drzwi się lekko uchyliły, nie byłyśmy pewne czy czasem nie pomyliłyśmy adresów i jakimś cudem nie znalazłyśmy się u Beaty w domu… Jej szeroki, promienny uśmiech utwierdził nas w przekonaniu, że to jednak właściwe miejsce, a jak się później okazało, idealne na deszczowy poranek w Warszawie. Wchodzimy więc do środa i was zabieramy razem z nami!

Showroom Coodo nie trudno pomylić z domem, bo atmosfera, jaka tu panuje, przypomina bardziej rodzinny salon, w którym lubimy przesiadywać przy kawie rozmawiając o naszych dzieciach, sekretnych miejscówkach na weekend i modzie. Tej ostatniej jest tutaj pod dostatkiem, a jak zdradziła nam Beata, założycielka marki, w dziecięcej modzie znalazła się trochę niespodziewanie, ale nie tak zupełnie przypadkiem. Przeczytajcie sami.

Jak zaczęła się Twoja przygoda z modą dla dzieci? Pamiętasz swoje początki?

Początki mojej mody z dziećmi to, pewnie jak początki większości mam, własne doświadczenia z moimi dziećmi. Kiedy 5 lat temu rodziła się moja córka zobaczyłam czego mi brakuje na rynku. Było dużo marek i oferta była ogromna, ale nie było polskich marek hand made, takich jakie są teraz. Moda dziecięca wtedy jeszcze nie funkcjonowała i w dużej mierze byłam skazana na sieciówki. Wtedy też zaczęłam odkrywać na różnych blogach i stronach zagranicznych modę dziecięcą z prawdziwego zdarzenia. Nie będę ukrywać, że ceny fajniejszych marek europejskich czy skandynawskich nie były na moją kieszeń. A ponieważ od zawsze lubię otaczać się ładnymi rzeczami, coraz bardziej zaczęłam obserwować rynek dziecięcy i dojrzewać do pomysłu, aby mieć własny biznes. Stało się w to w bardzo naturalny sposób.

Co sprawiło, że postanowiłaś powołać w życie Coodo? 

Pomysł na stworzenie Coodo zrodził się z potrzeby serca i rozumu. Z jednej strony braku dziecięcych marek, które są szczere, które zwyczajnie bym lubiła, a z drugiej niszy rynkowej, jaką zauważyłam bo większość oferty skierowana była do dzieci powyżej 3 lat. Stworzyłam więc taką markę ubrań, jaką sama chciałabym mieć w szafie, kiedy na świecie pojawiają się dzieci.

coodo-113

coodo-86

Do kogo skierowana jest marka?

Marka jest przede wszystkim dla mam (śmiech). Oczywiście, dzieci są na pierwszym miejscu i od początku staramy się zadbać o ich wygodę, ale pamiętamy także o wygodzie rodziców, którzy je ubierają, zwłaszcza tatusiach. Wszystkie nasze ubranka przechodzą test mojego męża, ponieważ gdy sobie wcześniej z czymś nie radził, oznaczało to, że jest kiepsko przemyślane. Najlepszy przykład to bodziaki z bocznym zapięciem przy dekolcie, których zawsze zapominał rozpiąć przed zdjęciem. A w związku z tym, że Coodo stworzone jest głównie dla najmłodszych dzieci, tzw. pieluszkowych, zawsze w naszych projektach dbamy, aby dojście do tej pieluchy było szybkie i łatwe dla każdego.

Opowiedz nam co nieco o wartościach Coodo i Waszej filozofii.

Filozofia slow, jakiej się trzymamy, od dawna jest mi bliska, ale to są wartości, do których najczęściej dojrzewa się z czasem i tak właśnie było w moim przypadku. Prostota w życiu, skupienie się na naszych pierwotnych wartościach, emocjach i uczuciach… W codziennej gonitwie trudno jest o tym cały czas pamiętać, najczęściej niestety zapominamy o drobnych rzeczach, które mają największe znaczenie. Dlatego też staram się żyć tak, aby umieć te otaczające nas cuda, dostrzegać, doceniać i celebrować na co dzień.

Jakie są zatem Twoje małe „cooda”?

Jako mama zakochana w dwójce swoich dzieci te cuda to są te moje dzieciaki, dzięki nim każdy dzień przynosi coś nowego. Chociaż każde z nich jest na innym etapie rozwoju, bardzo mnie zaskakują swoim patrzeniem na świat, przemyśleniami, zachowaniem. Cudem jest dla mnie to, że oni po prostu są obok nas, że są zdrowi. A także to, że siedzimy sobie tutaj razem, że kiedyś wymarzyłam sobie ten własny biznes i udało się to spełnić. Cudne są też te piękne słoneczniki, które kupiłam wczoraj w drodze do domu.

coodo-92

coodo-103

coodo-129

Czy zwracanie większej uwagi na drobne cuda wokoło sprawiło, że każdy najdrobniejszy szczegół jest tu tak zmyślnie dopracowany?

Od początku wiedziałam, że Coodo będzie marką prostą, naturalną i nieprzekombinowaną, co widać chociażby w naszym designie, opakowaniach czy wszelkich materiałach marketingowych. Chcemy być zawsze konsekwentni w naszych działaniach, iść swoją własną drogą i nie zwracać uwagi na aktualnie modne trendy.

Tą indywidualność czuć też na poziomie marka-klient. Mam wrażenie, że do każdego, kto trafi do Twojego świata, podchodzisz bardzo wyjątkowo. 

Każdego staramy się traktować indywidualnie, wszystko co robimy, robimy z myślą o kliencie i zależy nam na pozytywnym shopping experience. Kupując Coodo nie kupuje się tylko ładnego produktu, ale także wszystko dookoła, co jest zawarte w naszej filozofii. Cieszy mnie fakt, że nasi klienci potrafią to docenić.

coodo-94

coodo-98

coodo-122

Jakie mamy trafiają do Twojego showroomu?

Jakie mamy? Super mamy! To są naprawdę fajne i mądre babki, każda z nich jest inna, mają inny styl, ale wszystkie łączy duża świadomość, wiedzą co to jest bawełna organiczna i co jest bezpieczne dla ich dzieci. Często są zmęczone anonimowymi zakupami w centrach handlowych, chcą kupować mniej ubrań, ale lepszej jakości, a także zwyczajnie chcą porozmawiać, poznać bliżej markę i jej historię.

Stąd pomysł, aby panowała tu taka miła, rodzinna atmosfera?

Na początku w ogóle nie było pomysłu, aby był showroom! A przynajmniej nie planowałam takiego dużego lokalu, ten się trafił przez przypadek, był w opłakanym stanie i okazuje się, że teraz ledwo się tutaj mieścimy (śmiech). Zależało mi jednak, aby każdy mógł odebrać zakupy osobiście, wymarzyłam więc sobie takie miejsce, w którym nie będziemy przyjmować klientów a gości. Trzymaliśmy się więc naszej prostoty i stworzyliśmy miejsce przytulne i przyjazne dla dzieci – jest kącik do zabawy, wszystkie meble są dla nich bezpieczne, jest miejsce do karmienia i przewijak w łazience. Gdy mamy już do nas wchodzą na „szybkie” zakupy czy odebranie paczki, zazwyczaj zostają na dłużej, dzieci się bawią, a one mogą porozmawiać o swoich potrzebach, spokojnie oglądają kolekcje, mają czas do namysłu.

Czy rozmowy z mamami-klientkami inspirują i pomagają w myśleniu nad nowymi projektami?

Oczywiście! Co więcej, nasze mamy są tak zaangażowane, że często po zakupach same piszą nam w mailach o tym, jakie rozwiązania byłyby fajne dla Coodo, co i rusz dają nam odczuć, że chcą aby Coodo się dalej rozwijało. I to jest niesamowite. Mam nadzieję, że tą pozytywną energię uda się nam utrzymać jak najdłużej.

coodo-104

coodo-128

coodo-110

Co jest najprzyjemniejsze, najbardziej motywujące w prowadzeniu własnego biznesu?

Dwie rzeczy są na plus we własnej firmie. Po pierwsze, że ma się moc sprawczą i jak chce się coś zrobić, jak się człowiek uprze, to to zrobi. Ja jestem człowiekiem pracy i lubię się napracować, ale żeby były widoczne efekty tego co robię, zwłaszcza gdy jest tak mało czasu bo np. ma się małe dzieci w domu. Lubię więc, gdy moja energia idzie w coś konkretnego, namacalnego. Po drugie, że mogę tutaj sama podejmować decyzje, jak sobie zaplanuję, że ma powstać jakiś konkretny produkt, to faktycznie za pół roku on istnieje. Z tym jest związana oczywiście wielka odpowiedzialność, ale jeszcze większa jest satysfakcja, kiedy moja intuicja mnie nie zawodzi.

A co jest w takim razie najtrudniejsze?

Najtrudniejsze są sytuację, gdy plany planami, a rzeczywistość rzeczywistością. Taka firma jak moja to już całkiem spore przedsięwzięcie, na które składa się szereg różnych procesów, szereg osób jest zaangażowanych w to, aby finalny produkt wyglądał tak jak wygląda, aby był uszyty na czas, aby był odpowiednio wyeksponowany w sklepie, aby dzięki różnym działaniom promocyjnym jak najwięcej osób miało szansę poznać naszą markę.

I pomimo, że mam naprawdę przeogromne szczęście trafiania na cudowne osoby, z którymi współpracuję i dzięki którym Coodo jest takie jak jest obecnie, to jednocześnie, jak  to w życiu po drodze trafiają się liczne sytuacje tzw. nieprzewidziane: zwykłe pomyłki ludzkie, awarie maszyn, choroby, obsuwy czasowe, które powodują kolejne obsuwy…  A ja cały czas uczę się trudnej sztuki zarządzania sytuacjami nieprzewidzianymi, które zaczynam traktować już jako rzecz zupełnie naturalną w moim biznesie (śmiech).

coodo-116

coodo-97

coodo-112

Jak wygląda Twój codzienny, Coodny dzień?

W maksymalnym biegu, niestety. Powinnam co innego powiedzieć (śmiech), ale ponieważ jestem śpiochem rano i do ostatniej minutki wyczekuję, aż muszę wstać. A wtedy już czeka dwójka dzieci, które trzeba wyszykować dla niani czy do przedszkola. OK 9.00-10.00 jestem w showroomie, gdzie ogarniam Coodo i jestem tam do godzin popołudniowych. Jak wracam do domu, staram się mieć czas tylko dla dzieciaków, najbardziej lubię kiedy sobie poleżymy, pogadamy, poukładamy puzzle. To może się wydawać nieco nudne, ale dla mnie to fajny i relaksujący czas z rodziną. Wieczorem, jak już położę dzieci spać… Wracam do pracy! Praca sama się nie zrobi, bo klienci non stop mają zapytania i piszą maile. Jak ma się własny biznes, coraz mniej jest dni, które wyglądają tak samo. Czasami pracuję z domu, czasami mamy wyjazdy, elastycznie podchodzę do zdarzeń, które mnie spotykają.

Jakie macie plany na przyszłość. Jakich Coodnych nowości możemy się spodziewać?

Lubię planować hen do przodu, mam pełno pomysłów, gorzej jest z czasem na ich realizację (śmiech). Tak naprawdę dopiero niedawno zaczęliśmy, marka szybko się rozwija i obecnie bardziej podążam za tym, aby na bieżąco ogarniać rzeczywistość. Chcemy na bieżąco rozszerzać i urozmaicać asortyment dla najmłodszych, np. o otulacze czy kocyki, aby mama, która do nas przyjdzie mogła skompletować jak najwięcej elementów swojej wyprawki. W dłuższej perspektywie chciałabym mieć także ubranka dla starszych dzieci, ale to musiałaby być już druga, osobna linia, która wymaga nowej koncepcji, fasonów i form, byłaby odpowiedzią na zupełnie inne dziecięce potrzeby. Wierzę, że ciągły rozwój i patrzenie na przyszłość może być jednym z elementów, które wyróżni markę Coodo od innych.

coodo-118

coodo-90

coodo-101

Beacie dziękujemy świetny początek dnia i miłą rozmowę!

Zdjęcia: Ewa Przedpełska

Zapisz

Zapisz

Zapisz

Zapisz

Zapisz

Leave a comment 7 komentarzy

  1. Dlaczego na ubrankach nie ma rozmiarów wszytych, nadrukowanych czy naklejonych? Chyba pierwszy raz się z tym spotkałam ale mimo wszystko Coodo uwielbiam całą sobą :-*

    1. Pani Magdo bardzo dziękujemy za tak miłe słowa!:) Odnośnie rozmiarów – każde ubranko sprzedajemy z przyczepioną tekturową metką, na którym znajduje się rozmiar oraz instrukcja jak dbać o ubranko, które można sobie zachować. Z naszego mamowego doświadczenia wynika, że wszystkie naklejane jak i wszywane metki, zwłaszcza w przypadku ubrań niemowlęcych, są usuwane zaraz po zakupie. Większość naszych modeli ma bezpośredni kontakt ze skórą maluszka stąd celowo zrezygnowaliśmy z tego rodzaju metek. Jeśli tekturowa metka nie adresuje wszystkich potrzeb, prosimy o kontakt mailowy już z nami bezpośrednio, chętnie wysłuchamy i po ich poznaniu niewykluczone, że znajdziemy inne jeszcze rozwiązanie. Pozdrawiamy ciepło!

      1. A ja bardzo cenię firmy, które właśnie nie wszywają metek albo robią to tak, że ich usunięcie nie stanowi problemu oraz nie niszczy ubranka.

  2. Za brak metek cenie bardzo, ale w Pl za chęć pozytywnego „shopping experience” idę na zakupy chyba gdzie indziej 🙂

Dodaj komentarz

Twój adres email nie zostanie opublikowany. Pola, których wypełnienie jest wymagane, są oznaczone symbolem *

Reklama


Warto przeczytać