inspiracje, Wyprawka

Chwile do zapamiętania #5

Chłopak jak złoto. A właściwie dwóch. I dumna mama, która spogląda na swoich przystojniaków. Pędzimy na kawę w bardzo męskim towarzystwie. Wypijemy ją między zabawą nowym dźwigiem Olo a wpatrywaniem się w Stefka, który spokojnie kontempluje świat wokoło. Hej, a gdzie płacz czy marudzenie? Coś tu za cicho! Dziś La Millou zabierze nas do królestwa dwóch małych mężczyzn. Pędzimy!

Podobno Olo miał jeden warunek, gdy dowiedział się o ciąży: to musi być brat! Wygląda na to, że Kamila spełniła jego życzenie, a dziś opowie nam o dniu, gdy na teście pojawiły się dwa paski. Oto jej chwile do zapamiętania z dwójką chłopaków na pokładzie.

***

Kwietniowy poranek 2016 roku zapamiętam na długo. To wtedy dowiedziałam się, że jestem w kolejnej ciąży. Na początku trochę nie dowierzałam, ale w rezultacie cieszyłam się jak nikt inny.

Stefek, owinięty w dwustronny miękki kocyk wpatruje się w Kamilę, jakby chciał coś do naszej rozmowy dodać. Czekoladowy królik dotrzymuje mu towarzystwa, podczas gdy my przeglądamy zdjęcia w albumie.

Stefek był wyczekany i upragniony, bowiem poprzednią ciążę poroniłam. W zasadzie, oprócz pierwszych kilku tygodni, ten czas wspominam bardzo dobrze. Obyło się bez mdłości, wymiotów i innych podobnych objawów. Jedyne, co męczyło mnie długo, to senność i notoryczne zmęczenie. W ciągu dnia nie było mowy o jakiejkolwiek drzemce ze względu na pracę i starszaka, który co rusz oczekiwał od mamy wspólnej zabawy.

Drugi trymestr był zdecydowanie najlepszym czasem w ciąży. Pamiętam, że dostałam wtedy jakiejś gigantycznej energii, która nie potrafiła zatrzymać mnie w miejscu. A że brzuch nie był wtedy jeszcze duży, to postanowiłam ten czas wykorzystać na rodzinne podróżowanie. W zasadzie całe wakacje upłynęły nam pod hasłem „wyjeżdżamy”.

Olo zabawia brata pozytywką i stara się przypomnieć jak to jest być takim bobasem. Nie, teraz jest zdecydowanie fajniej! Ciociu, ciociu widziałaś moje nowe puzzle? Biegniemy. Stefek wpatruje się w nas badawczo, mama kontynuuj!

Ten okres mogłam w 100% poświęcić starszemu synkowi i przygotować go na przyjście rodzeństwa. Pojawiło się kilka niepokojących sygnałów, dlatego każdy wypad musiałam konsultować z lekarzem, a środki transportu wybierać pod kątem bezpieczeństwa maluszka.

Kolejna ciąża jest całkowicie inna od tej pierwszej. Jest dojrzalsza, przemyślana, rozsądniejsza. Rzadziej zaskakuje i stresuje. Cieszy tak samo jak pierwsza, a jej jedynym minusem, jest to, że mija szybciej niż poprzednia. Dlatego spieszmy się kochać ciążę, tak szybko odchodzi, ha ha!

Dużym wyzwaniem dla mnie było poinformowanie Olka, o tym że zostanie bratem. W tym czasie mój starszy syn miał 3,5 roku. To dużo i mało, bo taki człowieczek jeszcze nie do końca rozumie wszystkie rzeczy. Wieść o tym, że będzie miał rodzeństwo przyjął bardzo dobrze. Warunek był jeden: to musiał być brat! Nie dopuszczał do siebie myśli, że będzie miał siostrę, dlatego kiedy potwierdziła się płeć Stefka, Olo skakał z radości.

Kiedy byłam w szpitalu po porodzie, Olek przygotował masę prezentów dla swojego młodszego brata. Do końca życia nie zapomnę momentu, w którym uściskał go po raz pierwszy. Na samą myśl o tym, mam świeczki w oczach… Nie ma chyba nic piękniejszego dla oczu matki, niż kochające się rodzeństwo.

Stefek to pocieszek i mój najlepszy lek uspokajający. Nikt inny nie potrafi wyciszyć mnie tak bardzo jak on! To również doskonały towarzysz życia, z nim deszcz, śnieg czy plucha nie są mi straszne. Macierzyństwo to zdecydowanie najpiękniejsza podróż, żaden wyjazd nie jest w stanie dostarczyć tylu emocji co bycie mamą!

No jest szczęście u boku takich dwóch facetów! Mały co prawda ziewa, więc smok do buzi i najwyższa pora na sen. I znowu zero marudzenia, patrzy na nas i zasypia. Oj Kamila, ty szczęściaro!

A my chcemy jeszcze więcej emocji i to waszych! Ogłaszamy konkurs!  Przesyłajcie nam swoje historie. Napiszcie, jak wygląda opowieść o waszym macierzyństwie. Opowiedzcie nam, o czym chcecie: o pierwszych dniach, o porodzie, pierwszym spotkaniu, a może właśnie o tym, co narodziło się później w waszej relacji matka-dziecko. Forma literacka jest dowolna, maksymalna liczba znaków to 3000. Dołączcie kilka waszych ulubionych zdjęć. Na prace czekamy od dzisiaj do 11 kwietnia. Przesyłajcie je na adres: ladnebebe@gmail.com.

A do wygrania – dowolna pościel z wypełnieniem lub kocyk z poduszką Sleepy Pig lub Angel’s Wings od La Millou!

zdjęcia: Kasia Rękawek

***

Dziękujemy za wasze historie. Wzruszające i bardzo prawdziwe! Pełen wachlarz emocji, historie z serii „ z górki’, ale też te „ pod górkę”. Ale zawsze z happy endem! Przeczytajcie historię Moniki, wybrałyśmy ją spośród wszystkich, trzyma w napięciu!

Pierwszy test ciążowy i już złość. No jak to! Nie jestem w ciąży?! Nie możliwe! Przecież ja wiem, że jestem! Odpowiedź męża „Kochanie czasem nie wychodzi”. Tydzień później – nie odpuszczam – robię test. POZYTYWNY! Wiedziałam!

Euforia jednak nie trwała długo. Beztroska wyobrażeń na temat tego, jaki mój Maluszek będzie, co będzie lubił, marzenia o przytulaskach i zabawach oraz szał wyprawkowych zakupów szybko ustąpiły miejsca matczynemu zatroskaniu, licznym obawom i smutkom, marzeniu o tym, żeby po prostu był zdrowy.

W połowie 12 tygodnia ciąży (słoneczny wtorek) usłyszałam: „dziecko będzie miało wadę serca. Wypisuję skierowanie do poradni preluksacyjnej”. Świat stanął w miejscu, słońce zaszło, ptaki popadały. Próbujesz coś mówić. Ale… chyba Cię nie słychać. Przełykasz ślinę. Próbujesz znowu. Po minie lekarza widzisz, że Cię nie rozumie – jeden bełkot. W końcu wydukałaś:

-„Ale możliwe, że jeszcze urodzi się zdrowe?”

-”Nie wiem”.

Nie wiesz czy chłopiec, czy dziewczynka. Ale wiesz….

Nie pamiętam jak wróciłam do domu.

1 Dzień 13 tygodnia (gorący piątek)

Dookoła miła atmosfera, w poczekalni przemiłe Panie – wszystkie uśmiechnięte, opowiadające swoje historie. Każdej wychodzącej z gabinetu zadają pytanie:

„I jak?”…..

Mnie nikt nie zapytał. Nie musiały.

Rozmowa z lekarzem:

– „wskazanie potwierdzam”

– Panie doktorze czy możliwe, że dziecko urodzi się zdrowe?

– „proszę przygotować się na wadę serca i kieruję Panią na testy PAPPA – istnieje możliwość wady serca i innej wady genetycznej”

Wszyscy są dla Ciebie niezwykle mili, a gdy słyszą rozpoznanie miejsce w kolejkach do kolejnych specjalistów, na które normalnie czeka się miesiącami, znajduje się błyskawicznie. To jednak niczego nie zmienia. Już wiesz, że nie ma metody leczenia (przynajmniej nie w ciąży). Czekasz tylko na kolejne wyniki. Modlisz się do Boga, bo tylko On może Ci pomóc, o zdrowie dla tej małej istotki, o którą już tak bardzo się martwisz, którą tak bardzo chciałabyś przytulić i zapewnić, że wszystko będzie dobrze.

Lekarz jest tylko posłańcem.

Cotygodniowe USG – za każdym razem to samo – czekasz pod drzwiami gabinetu (nawet Cię już nie umawiają na wizyty. I tak wejdziesz gdzieś na początku kolejki) – jedyne co słyszysz to szum w uszach. Wiesz, że próbują Cię zagadywać, uspokoić. Ale ich nie słyszysz. Tylko czekasz.

Genetyk

1:444 – tej cyfry nigdy nie zapomnę. Norma w moim wieku 1:504

Łzy szczęścia. Będzie dobrze! Jest szansa, że będzie dobrze!

Proponują nam amniopunkcję. Odmawiamy. Urodzimy i tak (czy zdrowe, czy chore). Tak bardzo Je kochamy.

32 tydzień

usg – dziecko zdrowe!

Jesteśmy tacy szczęśliwi! Żadnych wskazań do wady genetycznej i wady serca!

Szkoda tylko, że w teczce z dokumentami, masz dwa skierowania do szpitala. Jedno do szpitala w twojej miejscowości, drugie na wypadek, gdyby coś wydarzyło się na trasie. Więc po powrocie…praktycznie prosto do szpitala. Stres zrobił swoje. Tym razem walczymy z ryzykiem przedwczesnego przyjścia na świat naszego synka.

Tydzień w szpitalu.

34/35 tydzień

Chyba odchodzą mi wody. Łzy. Za wcześnie. Szybko do szpitala.

-„Czemu Pani przyjechała do naszego?!”

Ciśnie się no k.. był najbliżej.

-” My tu nie mamy oddziału intensywnej terapii dla noworodków”

Przetrzymali nas kilka godzin i zawieźli dalej…

PORÓD

Nie pamiętam bólu! Pamiętam strach o moje małe Szczęście. Tak bardzo się bałam … Nie pamiętam bólu!

Pamiętam swoje wykrzyczane DZIĘKUJĘ! Gdy usłyszałam od lekarza zdrowy chłopiec. Tylko to pamiętam.

Nauczył mnie jak być mamą jeszcze zanim na dobre zagościł w moim życiu. Pokazał jak łatwo jest kochać. Udowodnił, że cała reszta przychodzi sama z niezwykłą łatwością.

****

Pozdrawiamy was z całych sił, a tu ten mały przystojniak!

Leave a comment 2 komentarze

  1. Dziękujemy za nadesłane historie, super, że podzieliliście się nimi z nami! No to mamy lekturę na święta, ogłosimy wyniki w najbliższy wtorek, 18ego!

Dodaj komentarz

Twój adres email nie zostanie opublikowany. Pola, których wypełnienie jest wymagane, są oznaczone symbolem *

Reklama