Mama, rozmowa

Cassie z Walii

Celtycka kraina, tu nas jeszcze nie było! Walia – kraj, w którym na metr kwadratowy przypada więcej owiec niż ludzi. Skąpana w deszczu częściej niż kraina nad Wisłą, smagana wiatrem, ojczyzna pięciuset zamków i twierdz. Tu mieszka Cassie, chcecie się poznać?

Lubię skakać po mapie. Ze słonecznego Charleston i naszej pogawędki z Gray Benko, dziś przenoszę się do południowo-zachodniej części Wielkiej Brytanii. Na duet sióstr o egzotycznej urodzie i stylizacjach ubraniowych niczym z trendy magazynów zwróciłam uwagę już dawno. Ale gdy do ekipy kobiecej dołączył mały rodzynek Mio, postanowiłam złożyć wirtualną wizytę Cassie, jedenastoletniej Lyssii, ośmioletniej Emmy i najmłodszemu Mio. To chyba najbardziej stylowe trio w okolicy!

 

Gdzie mieszkacie? Co lubisz w tej okolicy, a co niekoniecznie?

Mieszkamy w nadmorskim miasteczku w zachodniej części Walii, to rodzinne miasto moje i męża. Naszym zdaniem to świetne miejsce dla dzieci, uwielbiam bliskość morza, malownicze ścieżki spacerowe, pejzaże jak z filmu. Co bywa trudne? Jesteśmy daleko od atrakcji miasta typu kina czy muzea, więc musimy trochę podróżować w tygodniu.

Dla tych widoków warto! Ale powiedzmy, że musiałabyś zmienić kraj i wychować dzieci gdzie indziej, to wybrałabyś…

Mieliśmy kiedyś taką myśl o przeprowadzce, ale prawda jest taka, że dzieci są tu szczęśliwe. Gdybym miała jednak wybrać, to byłby to Hongkong – stąd podchodzi rodzina męża i zawsze myślimy o tym miejscu z nostalgią. Kocham tam jeździć, uwielbiam tamtejsze jedzenie i ilość atrakcji dla dzieciaków.

 

Trójka dzieci – trzy różne charaktery? Twoje dziewczyny mogłyby nosić koszulki sister’s power!

Oni są kompletnie różni! Najstarsza, Lyssia, jest bardzo spokojna, najbardziej lubi zamknąć się w pokoju z książką. Kocha takie zwykłe, proste przyjemności jak rower czy spacery. Emmy przy niej to katarynka, mała beztroska gaduła. Marzy o byciu artystką, chodzi na lekcje ceramiki. Faktycznie są ze sobą bardzo blisko i to jest dla mnie bardzo ważne – ja podobnie dorastałam z moją siostrą. Mam nadzieję, że utrzymają taką superrelację przez całe życie. A Mio… ach, Mio to największa petarda, wszędzie go pełno. Uwielbia zwierzaki i jest typem wyjątkowo towarzyskim, najlepiej, kiedy wychodzimy i może poznawać nowe twarze.

Przeskok z dwójki na trójkę. Zmieniłaś bieg z trzeciego na piąty?

Fakt, trójka dzieci to gigantyczna zmiana, ale muszę powiedzieć, że Mio był niczym brakujący elementem w rodzinie. Nie sądziłam, że trzecie dziecko aż tyle zmieni, chyba nigdy nie byłam tak zajęta, jak obecnie!

Czy to Walia, czy Polska – znamy ten stan zabiegania. Jak wyglada wasz codzienny grafik?

Zaczynamy dzień wspólnym śniadaniem, mąż pierwszy wychodzi do pracy. Potem ruszamy na piechotę do szkoły dziewczynek. Nawet gdy mam pracujące dni, zabieram Mio ze sobą. Razem też odbieramy dziewczynki ze szkoły i czekamy z obiadem na tatę – to nasz rytuał, zawsze jemy wspólnie. Potem lekcje, czytanie, zabawa. Pierwszy ze zmęczenia pada Mio!

 

Muszę zapytać o waszą szafę, porwałabym ją w ciemno! Widać, że uwielbiacie bawić się modą. Jakie są wasze obecnie ulubione marki?

Tu mnie masz! To prawda, lubię zakupy dla moich dzieci – jest w czym wybierać! Moje ulubione marki to Bobo Choses – od zawsze, Repose Ams, +1 in the family, The Animals Observatory, Child-ish. Ale to zaledwie garstka z nich.

Największe wyzwanie dla ciebie jako mamy?

Utrzymać odpowiednie proporcje – mieć pewność, że dzieci są szczęśliwe, mają najlepsze dzieciństwo z możliwych, ale też zadbać o siebie. Bardzo skupiam się na tym, żeby miały wyjątkowe wspomnienia.

Serce rośnie mi, gdy… 

Gdy widzę te małe dzieciaki o tak różnych osobowościach. Są mądrymi, wesołymi istotami i mam na serio przyjemność ze spędzania z nimi czasu.

Jeśli wiatry przywieją mnie kiedyś do celtyckiej Walii, co powinnam zwiedzić z rodziną?

Plażę, bez dwóch zdań. To miejsce spotkań latem. Prawie codziennie wieczorem i w weekendy lądujemy nad morzem. Mamy też piękny ogród botaniczny, tu też nas znajdziesz!

Z wielką przyjemnością!

*

Zamki, twierdze, soczysta zieleń łąk i piękne puste plaże – Walio, czemu ja ciebie wcześniej nie odkryłam? 

zdjęcia pochodzą z Instagrama Cassie

zdjęcie tytułowe: celtictrailswalkingholidays.co.uk

opracowała: Kasia Karaim

 

Dodaj komentarz

Twój adres email nie zostanie opublikowany. Pola, których wypełnienie jest wymagane, są oznaczone symbolem *

Reklama